Specjalista od pośmiertnej toalety - przypomnienie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 12:46
Re: Nowa profesja. Specjalista od pośmiertnej toa IP: *.psych.am.wroc.pl
Przeczytaj komentowany artykuł »
Gość: R.Drozd 04.06.2004 14:58 zarchiwizowany

Oświadczenie.
W nawiązaniu do powyższych opinii, jako osoba, która została
m.in. "uwieczniona" na zdjęciach w artykule "Nowa profesja. Specjalista od
pośmiertnej toalety", zamieszczonym w dzisiejszym dodatku do "Gazety
Wrocławskiej" - "Wieża Ciśnień" pragnę wyjaśnić, że zdjęcia przedstawiające
okoliczności przeprowadzania sekcji zwłok w Katedrze i Zakładzie Medycyny
Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu zamieszczone zostały bez zgody
Kierownictwa Zakładu. W rozmowie telefonicznej z autorem artykułu, Panem
Redaktorem Tomaszem Ziembą wyraziłem zgodę jedynie na opubklikowanie własnego
wizerunku, natomiast ze swej strony autor artykułu zapewnił mnie, że na
opublikowanych zdjęciach nie będą widozcne żadne fragmenty zwłok w czasie
przeprowadzanej sekcji. Treść i sformułowania powyższego artykułu nie były
autoryzowane, jak również Kierownik Zakładu nie zezwolił na opublikowanie zdjęć
ilustrujących go. W związku z powyższym Katedra i Zakład Medycyny Sądowej nie
odpowiadają za treść i formę powyższego artykułu.
Z poważaniem: lek. med. Radosław Drozd.

Cały wątek tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=13179722&v=2&s=0
    • Gość: thanatos Cena strachu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 13:21
      Cena strachu

      Jest poszukiwany listem gończym za kradzieże samochodów. Rok temu w drodze do sądu uciekł z policyjnego konwoju. Wczoraj zadzwonił do mnie do redakcji z prośbą o pomoc

      Przed rokiem gazety opisały ucieczkę z radiowozu wtedy 23-letniego Tomasza D. Jechał z sądu w Legnicy na komisariat. Policja podała, że groźny przestępca w kajdankach pobił funkcjonariusza i kopnięciem wyważył drzwi poloneza.

      Wczoraj rano na moim biurku zadzwonił telefon. - To ja wtedy uciekłem - usłyszałem młody głos w słuchawce. - Wiem, że zajmuje się pan dziennikarstwem śledczym. Chcę się spotkać - zaproponował mężczyzna.

      Do naszej redakcji przyszedł sam. Zadbany, dobrze ubrany, markowa komórka. Położył na stole wycinki z gazet sprzed roku dotyczące jego ucieczki i opowiedział swoją historię. Twierdzi, że zbiegł policji, bo bał się trafić do aresztu. Decyzję podjął pod wpływem chwili. Jednak jego wersja zdarzenia różni się od tego, co mówi policja.

      - Siedziałem sam na tylnym siedzeniu. Nie miałem kajdanek, bo zepsuł się w nich zamek i na prośbę policji ściągnął mi je ślusarz - wspomina Tomasz D. Gdy radiowóz się zatrzymał na skrzyżowaniu, aresztowany pociągnął za klamkę i zbiegł. - Nikt mnie specjalnie nie gonił - dodaje.

      Tomasz D. wyjechał ze swojego miasta. Ukrywa się raz u swojej dziewczyny, raz u znajomych. Ma też wynajmowane mieszkanie kilkaset kilometrów stąd. Z czego żyje? Twierdzi, że nie wrócił na drogę przestępczą. Pomagają mu dobrzy znajomi z Austrii, których kiedyś odwiedzał i tam pracował.

      Wspomina, że tuż przed problemami z policją zdał maturę w technikum samochodowym i miał rozpocząć wymarzoną pracę w serwisie Opla w Lubinie.

      - Dlaczego chciałeś się ze mną spotkać? - pytam. Poszukiwany po chwili zastanowienia odpowiada: - Myślałem, że "Gazeta" może mi jakoś pomóc. Niektóre fakty w śledztwie nie zgadzały się.

      Uważa, że nie ukradł samochodu. Zrobił to jego kolega. Feralna skoda należała do znanego legnickiego lekarza. Znajomy zadzwonił do niego i ściągnął na miejsce. Znaleźli w schowku wizytówkę lekarza i zadzwonili do niego z propozycją okupu. Po chwili wpadli w ręce policji.

      - Długo zamierzasz się jeszcze ukrywać? - pytam. Tomasz D. mówi, że kilka razy nosił się z zamiarem zgłoszenia się na policję, ale boi się, że nie będzie miał uczciwego procesu, a w areszcie zostanie pobity. - Mam schorowaną mamę, pomagam jej finansowo. Nie chcę jej martwić - utrzymuje. Po chwili przyznaje, że matka przez pięć lat była sędzią w legnickim sądzie, a przez następnych 10 ławnikiem. - Pewnie wie, co mi grozi. Ale nie nalegała, żebym się zgłosił na policję.

      Próbowaliśmy przekonać Tomasza D., aby sam poszedł na komisariat i poprosił prokuratora o dobrowolne poddanie się karze. Obiecywaliśmy, że będziemy śledzić jego losy i w miarę możliwości pomożemy mu.

      - Prędzej czy później wpadniesz. Nie będziesz miał wtedy żadnych okoliczności łagodzących. Pójdziesz siedzieć za kradzież i za ucieczkę. Dajemy ci wielką szansę - przekonywaliśmy go.

      Poszukiwany długo się wahał. Wypierał się, że jeszcze nie jest gotowy i potrzebuje na to kilku dni. - Muszę to przemyśleć. Być może niedługo do was wrócę.

      - Mogę się założyć, że więcej tu nie przyjdziesz - odpowiadam.

      - To się zdziwisz....
      • Gość: jekdok Prawie jak w Kabarecie Moralnego Niepokoju ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 14:27
        Cytuję z dziurawej pamięci fragmenty jednego z ich kawałków:
        -Przygotował Pan już Panie Sędzio linię obrony tego Śrubokręta.
        -Zasadniczo tak, Śrubokręt kradł bo... miał na utrzymaniu chorą matkę, wymuszał
        haracze bo... miał na utrzymaniu chorą matkę, napadał na tiry bo co? Miał na
        utzymaniu co? kota, nieee - chooorą matkę!!!
        -No to wszystko w porządku?
        -No niezupełnie, tylko gwałcił nie wiadomo po co!!!
    • kklement Ja też sobie coś przypomniałem... 12.03.05, 14:27
      *****************
      Szanowny Panie Doktorze ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Gość: kklement 04.06.2004 15:28 zarchiwizowany


      Trochę mnie Pan uspokoił, ale mimo wszystko uważam, że popełnił Pan błąd.
      Należało wyraźnie zaznaczyć, co W OGÓLE nie powinno zostać uwiecznione na
      zdjęciach wykonywanych przez osobę postronną, a pracę fotografa w samym
      prosektorium powinien nadzorować pracownik Zakładu Medycyny Sądowej. Bo nawet
      nieopublikowanie zdjęć zwłok nie chroni zmarłego przed naruszeniem jego
      prywatności, skąd bowiem może Pan wiedzieć, czy pan redaktor z fotografem nie
      będę "uświetniać" prywatnych imprezek oglądaniem "mocnych" zdjęć ? Nie da się
      tego uniknąć w przypadku np. miejsca wypadku, ale zwłoki w takiej placówce jak
      Zakład Medycyny Sądowej są po opieką tej instytucji.

      Z poważaniem

      lek. med. Krzysztof A. Klementowski
      *****************************************

      Jak widać, z tymi zdjęciami i imprezkami nie do końca, ale jednak trochę
      trafiłem...
      • Gość: sekcyjny Re: Ja też sobie coś przypomniałem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 19:03
        No to dlaczego oni nie wyrzucili go z pracy
        już wtedy? Dzisiaj nikt by się nie przejmował
        jakimś b y ł y m dziennikarzem GW oskarżonym
        o inne czynności z 12-latką.
        Mieli szansę. Nie wykorzystali. Niech płaczą.
Pełna wersja