redakcja_wrw
13.06.02, 19:51
Prominentni działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej rządzą we wszystkich Radach
Społecznych, które wybrano niedawno w czterech szpitalach tworzących wrocławską
Akademię Medyczną
Marek Dyduch, Janusz Krasoń, Teresa Jasztal i Jan Chaładaj zostali szefami Rad
Społecznych wszystkich szpitali Akademii Medycznej. Rady Społeczne wymieniono w
ciągu kilku ostatnich tygodni
Władysław Sidorowicz, dyrektor Wydziału Zdrowia Urzędu Miejskiego we Wrocławiu,
nie ma wątpliwości. - To próba zbudowania politycznego lobby wokół Akademii.
Bardzo mocne nazwiska, choć do tej pory oficjalnie niezwiązane ze sprawami
służby zdrowia.
- To ważna decyzja w życiu naszej uczelni. Rektor prof. Leszek Paradowski
zadecydował, że posłowie SLD będą przewodniczącymi Rad Społecznych w czterech
podlegających mu szpitalach klinicznych - mówi Ryszard Chorostkowski, sekretarz
rektora AM we Wrocławiu.
- Nasze funkcje są społeczne - zastrzega Janusz Krasoń, poseł SLD. -
Niezwiązane z żadnym wynagrodzeniem. Chcemy pomóc w ciężkiej sytuacji Akademii
Medycznej.
- Nie zdziwiło pana, że wzięliście hurtem władze w radach wszystkich szpitali
Akademii Medycznej? - dopytujemy się.
- Gdy mnie wybierano, nic o tym nie wiedziałem - odpiera pytanie.
Funkcja Rad Społecznych placówek służby zdrowia polega na opiniowaniu i
inicjowaniu wszelkich działań związanych z jej działalnością, np. ze sprzedażą
czy wydzierżawieniem należących do niej nieruchomości, odwołaniem dyrektora
szpitala czy z zakupem nowej aparatury i sprzętu medycznego.
- Oficjalnie funkcja rady nie jest zbyt duża - twierdzi nasz informator, który
rządził już paroma placówkami służby zdrowia. - W praktyce jednak jej zdanie
może być znaczące. W Radach Społecznych szpitali często zasiadają politycy, bo
dzięki temu mają wpływ na to, co się w nim dzieje, kto jest dyrektorem
szpitala, jego zastępcą itd. Liczą się stanowiska, na których obsadzenie można
mieć wpływ - dodaje.
- Poprosiliśmy polityków lewicy o przewodniczenie naszym radom, bo bardzo
liczymy na ich skuteczność - mówi Ryszard Chorostkowski, sekretarz rektora AM
we Wrocławiu. - SLD jest obecnie u władzy i jej działacze bardzo mogą nam
pomóc. Zresztą w skład rad weszły osoby reprezentujące również inne opcje,
chociażby poseł Stryjewski z Ligi Polskich Rodzin. Nasze szpitale mają ponad
100 mln złotych zadłużenia i jesteśmy w fazie przygotowywania planu powołania w
nich zarządu komisarycznego.
- Prawdopodobnie jesteśmy rzeczywiście skuteczni - uśmiecha się Janusz Krasoń. -
Podczas poniedziałkowej wizyty ministra Łapińskiego załatwiłem na przykład, by
w moim szpitalu mogły ponownie odbywać się przeszczepy wątroby. W tym roku
będzie ich trzy [o sprawie nieprzyznania zabiegów transplantacji wątroby
wrocławskiemu ośrodkowi informowaliśmy 4 czerwca w artykule "Warszawski
przeszczep" - przyp. red.]. Interweniowałem również w Kasie Chorych i uzyskałem
zapewnienie zwrotu należnych nam pieniędzy - dodaje.
- Dla mnie liczy się interes pacjentów, dlatego zgodziłem się pracować w
radzie - mówi Antoni Stryjewski, poseł LPR-u. - Szpitale są nie tylko dla
towarzyszy z SLD i ich dzieci, ale dla chorych. Taka jest kolej rzeczy - dziś
rządzi Sojusz, a jutro go nie ma. I rządzi ktoś inny.