Proszę, pocieszcie mnie jakoś!

IP: 213.199.196.* 27.03.05, 20:28
Szlag mnie trafia od czasu tej "przygody" z popsuciem amortyzatora. Najpierw
nie mogłem dostać widelca, w końcu dorwałem tandetę z rurek od kaloryfera, i
okazuje się, że nabyta atrapa widelca jest krzywa. Deformacja polega na
przesunięciu podłużnej osi koła trochę w prawo - nie przeszkadza to w jeździe,
bo koła cały czas są równoległe, ale martwi mnie sam fakt, ze mój rower nie
jest jednośladem... Odpowiednich widelców nigdzie nie mają (znaczy mają na
zasadzie "przyjdź pan jutro to będą") bo to jest stary typ sterów - nakręcane
na gwint o średnicy jednego cala (przeklinam je!). Amortyzatora mi jakoś nie
żal, bo specjalnie mi nie potrzebny (90% drogi pokonuję na asfalcie), ale ten
popsuty przynajmniej był prosty...
W sumie jeździć się da, i jeżdżę a to chyba najważniejsze.
Spróbuję podejść do Harfy (brrr...) oni tam mają magików od amortyzatorów,
może coś poradzą.
Tak czy inaczej, właściwy mi dobry humor i pogoda ducha są jakoś przyćmione...
    • tomek854 Re: Proszę, pocieszcie mnie jakoś! 28.03.05, 03:50
      <glask, głask>

      Naści, Mikołaju, czekoladkę :)
Pełna wersja