kasia_rowerowa
31.03.05, 08:47
Wielka Sobota, kończę ponad 60-km przejazdzke. Nagle z tyłu słysze sygnal
samochodu, instyntktownie zwalniam, zjezdzam blizej kraweznika. Po chwili
widze przod samochodu tuz obok mnie, jedzie bardzo powoli. Jeszcze bardziej
zwalniam, samochod stuka mnie delikatnie lusterkiem, kierowca cos macha i
odjezdza.
Zaczynam go gonic. Kierowca parkuje obok kosciola i dostojnie z zoną brzydką
jak noc i lekko otylym dzieckiem udaje sie ze swieconką do kosciola. Pytam go,
co jego zachowanie mialo znaczyc. - Jezdzi sie blizej kraweznika - odpowiada.
Wzywam telefonicznie policje, przyjezdza patrol, potem drogowka (4
policjantow!!!), konczy sie na pouczeniu.
Nie mialam zadnych obrazen, ale mysle, ze kierowca zapamieta sobie, ze nie
mozna bezkarnie robic czegos takiego.
Jego samochod to czerwona Fabia SGL F12..... (dalej nie podam)