Przygoda z czerwoną Fabią....

31.03.05, 08:47
Wielka Sobota, kończę ponad 60-km przejazdzke. Nagle z tyłu słysze sygnal
samochodu, instyntktownie zwalniam, zjezdzam blizej kraweznika. Po chwili
widze przod samochodu tuz obok mnie, jedzie bardzo powoli. Jeszcze bardziej
zwalniam, samochod stuka mnie delikatnie lusterkiem, kierowca cos macha i
odjezdza.
Zaczynam go gonic. Kierowca parkuje obok kosciola i dostojnie z zoną brzydką
jak noc i lekko otylym dzieckiem udaje sie ze swieconką do kosciola. Pytam go,
co jego zachowanie mialo znaczyc. - Jezdzi sie blizej kraweznika - odpowiada.
Wzywam telefonicznie policje, przyjezdza patrol, potem drogowka (4
policjantow!!!), konczy sie na pouczeniu.
Nie mialam zadnych obrazen, ale mysle, ze kierowca zapamieta sobie, ze nie
mozna bezkarnie robic czegos takiego.
Jego samochod to czerwona Fabia SGL F12..... (dalej nie podam)
    • Gość: zet Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.05, 09:34
      Jakiś cwany Ślązok spod Gliwic. Nie przejmuj się- oni juz tak mają:)
    • Gość: Mikołaj Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... IP: 213.199.196.* 31.03.05, 10:52
      > co jego zachowanie mialo znaczyc. - Jezdzi sie blizej kraweznika

      Ja jeżdżę zawsze MINIMUM jeden metr od krawężnika a najchętniej to tak w połowie
      pasa nawet. Nie uważam, aby slalomowanie pomiędzy dziurami na poboczu było
      bezpieczne, to samo dotyczy jazdy bardzo blisko krawężnika.
      Jeśli kierowca zechce mnie wyprzedzić, to ma cały lewy pas - zmieści się. Jeśli
      lewy pas nie jest wolny, to lepiej jak uniemożliwię mu wyprzedzanie na
      trzeciego. Poza tym, koronny argument za jazdą z dala od krawędzi - jeśli ktoś
      mnie wyprzedza na grubość lakieru, to mam gdzie uciec w prawo - jakbym jechał
      tuż przy krawężniku to już nie. Poza tym rowerzysta jadący środkiem i tak
      zajmuje mniej miejsca niż każdy samochód.
      • sledzik4 Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... 01.04.05, 09:22
        Gość portalu: Mikołaj napisał(a):
        > co jego zachowanie mialo znaczyc. - Jezdzi sie blizej kraweznika
        > Ja jeżdżę zawsze MINIMUM jeden metr od krawężnika a najchętniej to tak w
        połowie pasa nawet. Nie uważam, aby slalomowanie pomiędzy dziurami na poboczu
        było bezpieczne, to samo dotyczy jazdy bardzo blisko krawężnika.
        Jeśli kierowca zechce mnie wyprzedzić, to ma cały lewy pas - zmieści się. Jeśli
        lewy pas nie jest wolny, to lepiej jak uniemożliwię mu wyprzedzanie na
        trzeciego. Poza tym, koronny argument za jazdą z dala od krawędzi - jeśli ktoś
        mnie wyprzedza na grubość lakieru, to mam gdzie uciec w prawo - jakbym jechał
        tuż przy krawężniku to już nie. Poza tym rowerzysta jadący środkiem i tak
        zajmuje mniej miejsca niż każdy samochód.

        Popieram - w całości - Twoją wypowiedź.

        pzdr - sledzik4
        • Gość: paulo Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... IP: *.saint / 195.117.38.* 01.04.05, 09:49
          a jaki macie pomysł, szanowni koledzy, na taką sytuacją, kiedy ktoś prezentuje
          taki jak wasz punkt widzenia, a porusza się np tirem? Bo takie wymuszanie
          swoich racji na ruchliwej drodze, kiedy kieruje się rowerem, wydaje mi się mało
          przekonujące i komfortowe.
          • Gość: Mikołaj Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... IP: 213.199.196.* 02.04.05, 14:24
            > a jaki macie pomysł, szanowni koledzy, na taką sytuacją, kiedy ktoś prezentuje
            > taki jak wasz punkt widzenia, a porusza się np tirem?

            Jak ktoś porusza się TIRem, to po nie obawia się, że go ktoś wyprzedzi na
            grubość lakieru, dziur po prawej stronie jezdni nawet nie czuje, i nikt go nie
            wyprzedza na trzeciego. Nasz punkt widzenia jest prosty: jazda blisko pobocza
            jest raczej niebezpieczna, co wykazałem dwa posty wyżej. Nie wiem jaki to ma
            związek z prowadzeniem TIRa, o czym ty mówisz?
    • sledzik4 Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... 01.04.05, 09:19
      kasia_rowerowa napisała:
      > Jego samochod to czerwona Fabia SGL F12..... (dalej nie podam)

      Ja bym podał - szczególnie na jakimś Górnośląskim forum rowerowym.

      pzdr - sledzik4
    • tomek854 Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... 01.04.05, 13:15
      Ej, a pamiętacie takie chorągiewki odblaskowe co w rometach były? To nie było głupie...
      • Gość: zet Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.05, 20:10
        Albo kolorowe wstążki:)
        • tomek854 Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... 01.04.05, 21:52
          nei, chodzi mi o takie plastikowe pomarańczowe chorągiewki, semafory czy jak to nazwać co się wystawiało od bagażnika na lewo. Były tam lampki odblaskowe i kierowcy musieli szerzej omijać.
          • shp80 Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... 02.04.05, 01:54
            > nei, chodzi mi o takie plastikowe pomarańczowe chorągiewki, semafory czy jak
            > to nazwać co się wystawiało od bagażnika na lewo. Były tam lampki odblaskowe
            > i kierowcy musieli szerzej omijać.

            Prędzej bronę sobie zamontuję, niż jakiś tani, łamliwy plastik ;-]
            • Gość: Mikołaj Re: Przygoda z czerwoną Fabią.... IP: 213.199.196.* 02.04.05, 07:44
              > Prędzej bronę sobie zamontuję, niż jakiś tani, łamliwy plastik ;-]

              No... tka zębami do góry, to byłby niezły sposób na wymuszenie wyprzedzania w
              odpowiedniej odległości. Ale bronę bez żadnych kółek - niech lezy ciągnięta po
              podłozu, trening siłowy od razy zapewniony.
Pełna wersja