Gość: Żabka
IP: *.wroclaw.mm.pl
09.04.05, 23:05
Co tu mówić "stary" rower roku jeszcze nie ma. Rower dobry firmowy nie jakiś
szpanerski ale na jazdę po Wrocławiu okolicach a nawet Karpaczu się nadaje,
sprawdziliśmy. Więcej nam nie potrzeba. Tydzień temu w głowie miał szosówkę
ale z racji ceny tego typu nowego roweru zapał do kupna na szczęście osłabł. A
tu dziś rano zdwiwienie moje - Kupuję nowy rower! I posypał się łańcuszek
argumentów za kupnem nowego roweru. Z racji tego, że wszystkie Żaby są skąpe
zaczęłam szukać argumentów przeciw. Ale to nic nie daje. Moim zdaniem nic nie
barkuje temu "staremu" rowerowi ale narzeczony wie lepiej. Najgosze w tym
wszystkim, że chyba jestem troche zazdrosna, że on będzie miał nowy a ja nie.
Dodam, że mój rowerek jeszcze młodszy jest. A zakup dwóch nowych nie wchodzi w
grę. A użwyanych nie chcemy. I co tu zrobić?