Gość: !
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
15.04.05, 22:22
Wielkie budowanie
Piątek, 15 kwietnia 2005r.
Dzięki naszemu przystąpieniu do Unii Europejskiej w stolicy Dolnego Śląska
powstaje coraz więcej budynków mieszkalnych
Ponad tysiąc mieszkań więcej niż w 2004 roku przybędzie w tym roku we
Wrocławiu. Deweloperzy i urzędnicy są zgodni – budowlany kryzys w naszym
mieście się skończył
Na rogu ulic Strzegomskiej i Złotoryjskiej roboty już się rozpoczęły. W ciągu
kilkunastu miesięcy wyrośnie tam dwunastopiętrowy blok, w którym zamieszka 80
rodzin. Mieszkania przy Strzegomskiej będzie można rezerwować już za kilka
tygodni. To pierwszy przykład inwestycji, w której za lokale będzie trzeba
zapłacić dopiero po ich wybudowaniu. A to tylko jeden z punktów w mieście, w
których wyrastają nowe budynki mieszkalne. Niektóre zostały już oddane do
użytku. Na przykład 260 mieszkań w bloku przy
ul. Poleskiej na Psim Polu. Na wprowadzenie się do innych wrocławianie będą
musieli jeszcze poczekać. Gmina buduje mieszkania komunalne przy ul.
Górniczej. W ciągu dwóch lat powstanie ich tam 140. Kolejne 280 buduje
Towarzystwo Budownictwa Społecznego – przy ul. Zielnej i Krępickiej.
W tym roku w stolicy Dolnego Śląska przybędzie ponad 3,5 tysiąca mieszkań,
czyli o 1000 więcej niż przed rokiem.
Nadchodzą tłuste lata
Deweloperzy są zgodni. Kryzys się skończył i zaczynają się tłuste lata dla
branży budowlanej we Wrocławiu.
– Boom jest napędzany tanimi kredytami. Banki na serio zajęły się
finansowaniem budownictwa mieszkaniowego. Do tego dochodzi fakt, że Polacy
coraz więcej zarabiają. Kiedy płace wzrosły do stu dolarów miesięcznie,
wszyscy kupili wideo. Gdy wzrosły do tysiąca złotych, samochody. A teraz,
przy dwóch tysiącach złotych, można już myśleć o kredycie na mieszkania –
uważa Grzegorz Antkowiak z jednej z firm deweloperskich.
Podobnego zdania są także urzędnicy
– Prawie we wszystkich krajach naszego kontynentu po dwóch, trzech latach od
wejścia do Unii Europejskiej zaczął się boom budowlany. Jego pierwsze oznaki
obserwujemy już od kilku miesięcy. Zainteresowanie przetargami, w których
sprzedajemy grunty pod budownictwo mieszkaniowe, od kilku miesięcy jest
ogromne – mówi Adam Grehl, wiceprezydent Wrocławia.
Nie ma jednak już takiej zgody, gdy chodzi o ustalenie, czy branża budowlana
będzie przeżywać trwały rozwój. – Trudno powiedzieć jednoznacznie, czy będzie
on stały. Wprawdzie kredyty rzeczywiście napędzają rozwój, ale trudno
powiedzieć, kiedy się on zatrzyma – mówi Kazimierz Fiurst, prezes
wrocławskiego Towarzytwa Budownictwa Społecznego.
Rok na zezwolenie
– Zagrożenia są dwa. Po pierwsze polskie prawo nie sprzyja inwestowaniu.
Wybudowanie czegokolwiek wymaga sporej ilości nikomu niepotrzebnych papierów,
na które trzeba strasznie długo czekać. Do tego dochodzi opieszałość
wrocławskiego urzędu miejskiego.
Szczególnie u nas procedury uzyskiwania pozwoleń na budowę są śmiesznie
długie. Czasem trzeba na nie czekać nawet rok. A takich pozwoleń na większość
inwestycji trzeba dwóch: warunki zabudowy i potem zezwolenie na budowę –
wyjaśnia Grzegorz Antkowiak.
Jednak nawet te zagrożenia nie przeszkadzają Furstowi i Antkowiakowi szykować
kolejnych inwestycji.
Mieszkania w liczbach
We Wrocławiu jest 326 tysięcy mieszkań. Najwięcej,
bo 41 proc. z nich, jest tzw. własnością wspólną z bankami. 36 proc. mieszkań
należy do spółdzielni, 10 proc. do osób fizycznych, a 8 proc. do gminy.
Przeciętna powierzchnia wynosi 60,2 mkw.
Bartłomiej Knapik - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska