Zalozylem sobie licznik

19.04.05, 13:04
Dokladnie tydzien temu. Nie liczac wycieczki (tej 55 km) jezdzilem tylko po
miescie (w celach ""sluzbowych" a nie na przejazdzki tak o) zrobilem juz 190
km. Malo czy duzo?
    • sledzik4 Re: Zalozylem sobie licznik 19.04.05, 14:51
      Dużo :-)
      • Gość: zet Re: Zalozylem sobie licznik IP: 62.233.177.* 21.04.05, 09:38
        Też chyba się szarpnę na jakiś niezbyt drogi liczniczek. Postawie chyba na
        CatEye
        • Gość: Posiadacz Licznika Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.134.78.83.cust.bluewin.ch 24.08.05, 23:18
          tez keidys zalozylem sobie licznik... fajne uczucie jak jedziesz i jakies
          cyferki ci migaja... a ciekawy jestem czy dobrze ustawiles wymiary kola bo jak
          po miescie jedziles np.60km/h albo okolo 100km/h no to raczej masz zle zalozony
          licznik :]
    • Gość: Kinetic Re: Zalozylem sobie licznik IP: 213.17.161.* 22.04.05, 14:16
      No właśnie, licznik fajna sprawa... ale jaki by dobrze i długo służył.
      Raczej myslę o bardzo podstawowym ale soildnym rozwiązaniu i nie za wielu
      funkcjach...chociaz pomiar kadencji jest kuszacy :-)
      Co polecacie? jakie są Wasze doświadczenia?

      Pozdrawiam

      Kinetic
      • Gość: Mikołaj Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.wroclaw.mm.pl 22.04.05, 15:25
        > chociaz pomiar kadencji jest kuszacy :-)

        A na cóż Ci to? Prędkość znasz, obwód koła znasz, przełożenie znasz, więc i
        kadencję sobie wyliczysz bez problemu...
        • Gość: nono Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.04.05, 16:48
          a co to jest ta kadencja? :O
          • Gość: Mikołaj Re: Zalozylem sobie licznik IP: 213.199.196.* 25.04.05, 16:58
            Kadencja: w tym kontekście, szybkość obracania korbami.
            Większość ludzi, jeździ na zbyt twardych przełożeniach utrzymując nieprawidłową
            kadencję rzędu 30 obr/min lub mniej.
            "Zdrowa" kadencja dla zwykłych ludzi to 70-90 obr/min
            Zawodowy kolarz robi 100-110 obr/min
            Lance Armstrong podczas czasówki kręci ponad 140 obr/min
        • Gość: tepe Re: Zalozylem sobie licznik IP: 84.242.161.* 25.08.05, 12:58
          A masz jakiś dobry wzór, ja słaby w arytmetyce... jak jadę 20/h, koło 28", to jaką mam kadencję? Ciekawe, wynika z tego, że "dobra" kadencja to mniej więcej rytm tętna trochę pobudzonego ruchowo człowieka :-) to ja powinienem robić 60/min, bo takie mam tętno :-)))
          • Gość: Roman Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 25.08.05, 15:07
            Za mało danych - musisz jeszcze podać przełożenie. Poza tym - mnie kadencja w
            ogóle nie interesuje, kręcę tak aby poruszać się optymalnie i nie przeciążać
            stawów kolanowych (zbyt twardym przełożeniem).
          • Gość: Mikołaj Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.wroclaw.mm.pl 25.08.05, 16:36
            > Ciekawe, wynika z tego, że "dobra" kadencja

            Nie, nie ma czegoś takiego jak "dobra kadencja". Dużo zależy od warunków
            fizycznych kolarza i okoliczności jazdy. Osoby o długich nogach z reguły kręcą
            wolniej, na podjazdach też kręcimy wolniej, na rowerze z krótkimi korbami
            łatwiej uzyskać wysoką kadencję niż na rowerze o dłuższych korbach itp.

            Kwestia przeze mnie posruszona to zbyt wolna kadencja u przeciętnego rowerzysty,
            ale zbyt wolna zdecydowanie! Kolarz mówiąc "wolna kadencja" ma na myśli kadencję
            rzędu 80-90rpm. Ja mówiąc "wolna kadencja" w kontekście przeciętnych rowerzystów
            mam na myśli kadencję rzędu powiedzmy 30-50rpm - stosowanie tak twardych
            przełożeń jest nie dość, że mniej skuteczne, to szkodliwe dla stawów i sprzyja
            zakwasom.

            Ważne, zeby mieć nawyk szybkiego kręcenia (szybkiego w rozumieniu przeciętnych
            ludzi a nie kolarzy zawodowych). Liczenie konkretnych predkości nie ma za bardzo
            sensu (ja akurat liczę, ale mnie podniecają numerki).
            • Gość: Roman Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 25.08.05, 19:43
              > ale mnie podniecają numerki
              Nie tylko Ciebe ;-)
    • woo-cash Re: Zalozylem sobie licznik 23.04.05, 21:04
      > miescie (w celach ""sluzbowych" a nie na przejazdzki tak o) zrobilem juz 190
      > km. Malo czy duzo?

      Sporo. Powinieneś poprosić pracodawcę o dodatek na paliwo. ;o)

      Ja mam około 30 km tygodniowo.

      Pzdr,
      Woo.
      • Gość: Mikołaj Re: Zalozylem sobie licznik IP: 213.199.196.* 23.04.05, 22:03
        30km/tydzien?
        Mało. Ja mam od domu do mostu Grunwaldzkiego 7,5 km. Codziennie na uczelnie (od
        tygodnia, a co!) czyli na dzień dobry mam 15km dziennie, może trochę więcej, bo
        nie jadę najkrótszą drogą (jadę dłuższą, ale szybszą i bezpieczniejszą). Do tego
        do Żaby jeżdżę też rowerem, także mogę sobie spokojnie zaliczać 20km dziennie,
        przez 6 dni w tygodniu (w sobotę WF na ul. Chełmońskiego), co daje
        120km/tydzień. Jak widać, licznik niepotrzebny!
        • Gość: kasia Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 20:19
          30 to ja robie dziennie,a w weekendzik staram się ciut więcej 40-60 zależy od
          trasy.Ale każdy jeździ ile lubi lub tyle ile musi.Tak czy owak ważne żeby się
          ruszać a nie pleśnieć w korku !!!
        • Gość: Roman Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.ks.k.pl / 80.53.160.* 24.04.05, 20:46
          A jak ma 2-3 km do pracy, to ile może przejechać?
          • sledzik4 Re: Zalozylem sobie licznik 26.04.05, 08:12
            :-) Ja mam właśnie 2 km do pracy.
            Nadrabiam dystans codziennymi (prawie) wypadami służbowymi.
            Jeżeli pogoda dopisuje serwuję sobie jakąś małą, popołudniową wycieczkę.
            Ostatnio pojechałem sobie do Cienina by... wyczyścić rower ;-) - obok ruin j.w.
            Staram się przejechać codziennie ok. 20 km. W łikendy... różnie to bywa.
            Dwa tygodnie temu przejechałem 262 km. Sobota 138, niedziela 124.

            pozdrawiam - sledzik4
    • Gość: Mikołaj Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.wroclaw.mm.pl 25.08.05, 16:44
      No "popacz". :-)
      Ja zaklinałem się, że nie kupię licznika, a kupiłem i mam. Przyznam szczerze, że
      taka elektroniczna zabwka nieźle motywuje do mocniejszego naciśnięcia na pedały.
      • Gość: artek Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.08.05, 19:48
        licznik bardzo się przydaje przy nawigacji z mapą w nieznanym terenie (w lesie,
        w górach). odczytuje się z mapy kierunek i długość odcinka i fruuu. zawsze mi
        tego brakuje przy pieszych wedrówkach (oczywiście tam gdzie namalowanych znaków
        szlaku nie ma).
        • Gość: tepe Re: Zalozylem sobie licznik IP: 84.242.160.* 27.08.05, 11:09
          Jak kogoś te numerki podniecają na rowerze, to GPS lepszy od licznika. Ach, ile ciekawych rzeczy pokazuje... a w domu można sobie pooglądać dokładnie jak się jechało: szybkość na danym odcinku, wysokość npm :-) Aha, i mapa też się przydaje.
          • Gość: Mikołaj Re: Zalozylem sobie licznik IP: 213.199.196.* 27.08.05, 13:12
            Za GPS mógłbym kupic 3 moje rowery :-)
            • Gość: tepe Re: Zalozylem sobie licznik IP: 84.242.161.* 28.08.05, 12:56
              Naprawde jezdzisz takim za 250 zl? Bo za jakies 800 mozna GPSa miec (a amerykanskiego jeszcze taniej). Ja bym sie bal takim za 250 pojechac 20 km. :-)
              • Gość: Mikołaj Re: Zalozylem sobie licznik IP: 213.199.196.* 28.08.05, 13:24
                > Naprawde jezdzisz takim za 250 zl?

                Powiem Ci coś, co Cię powali :-) Jeżdżę rowerem za 150zł :-)
                Powiem więcej: działa on świetnie i jest bardzo niezawodny!
                Jest to typowy miejski holender z rurek hydraulicznych pomalowany emalią do
                garnków przy pomocy pędzla. Służy mi świetnie, a nie psuje się, bo w nim
                zwyczajnie nie ma się co zepsuć :-) (no, ostatnio szprychę urwałem, ale trochę z
                mojej winy, bo jechałem nieostrożnie na rancie, a jedna ze szprych była już
                pęknięte wczesniej)

                > Ja bym sie bal takim za 250 pojechac 20 km. :-)

                Mój drugi rower to 16 letnia cieniarka, ale już nowoczesna, znaczy wielotryb
                kasetowy, manetki z indeksem, podwójne kapslowane obręcze, korby na kwadrat itp.
                Kosztowała mnie 320zł + ok 200zł inwestycji typu opony, owijka, nowe siodełko,
                nowe linki i pancerze itp. Rower ten bez licznika, koszyka na bidon i bez lampek
                waży dokładnie 10kg. Rower ma być gorszy tylko z tego tytułu, ze leżakował sobie
                kilkanaście lat na jakimś strychu/śmietniku/piwnicy? Jeździ mi się na nim świetnie.

                Nowy rower tej klasy (szosówka z osprzętem Shimano z dolnej półki) kosztuje
                dzisiaj minimum 2000 zł, i jedyne co ma lepsze to klamkomanetki (mój ma
                tradycyjne manetki na ramie, takie jakie stosuje w przedniej przerzutce Lance
                Armstrong na górskich etapach) i więcej przełożeń (w moim kaseta jest
                sześciorzędowa).

                Szosówka ta chyba nie była jeżdżona w ogóle, bo napęd nie był ani trochę zużyty
                jak ją kupowałem. Wspaniała szosówka ze sklepu, kosztująca powiedzmy trzy
                tysiące też za kilkanaście lat bedzie kosztowała 1/10 tej ceny. I za te
                kilkanaście lat też nagle przestanie być dobra?
                • Gość: tepe Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.242.161.2.Sofia.dialup.0rbitel.net 29.08.05, 09:19
                  Po mieście, zgoda, żal jechać dobrym rowerem, bo chwila i nie ma. I oczywiście,
                  że jest nagonka producentów na zmienianie sprzętu, bo oni z tego żyją. Jest moda
                  na to moda na tamto... chciałem kupić np. ramę ze stali chromowomolibdenowej,
                  ale teraz takich nie robią. Teraz aluminium w modzie. I takie ramy np. są ponoć
                  mniej trwałe. Za chwilę przyjdą plastiki, etc. Ale mam zamiar teraz już
                  pojeździć swoim, aż się nie rozpadnie. A gdzie Ty taką szosówkę znalazłeś?
                  • Gość: Mikołaj Re: Zalozylem sobie licznik IP: 213.199.196.* 02.09.05, 11:54
                    > Po mieście, zgoda, żal jechać ***dobrym*** rowerem, bo chwila i nie ma.

                    Rozróznij pojęcie "dobry" i "drogi". Po mieście żal jeździć *drogim* rowerem, a
                    nie *dobrym*! Taki stary holender na miasto jest bardzo *dobry* - w zasadzie
                    jest to najwygodniejszy typ roweru do poruszania się po mieście. Wygodna
                    wyprostowana pozycja (więcej widzisz ponad dachami samochodów i sam jesteś
                    widoczny, poza tym, możesz łatwo walnąć pięścią w dach samochodu, który Ci się
                    nie podoba ;-)), duże koła, grube opony == komfort. Bagażnik i błotniki
                    sprawiają, że rower jest jeszcze bardziej użyteczny. a kosztuje takie coś
                    100-200zł + ok 50zł inwestycji remontowych.

                    > I oczywiście,
                    > że jest nagonka producentów na zmienianie sprzętu, bo oni z tego żyją.

                    To o czym piszesz to jest koszmar. Jedyną nowością w rowerach, która jest
                    sensowna i coś wnosi są łożyska sterowe typu a-head (sprzedawcy twierdzą, że się
                    nie luzują, ale to bzdura. A-heady mają akurat inne istotne zalety). Ale:

                    Mocowanie korb typu Octalink lub ISIS nie ma żadnych zalet ponad te które ma
                    mocowanie na kwadrat.

                    Grubsza główka ramy (1 1/8 cala zamiast 1 cal) nic nie wnosi, poza teoretycznym
                    i niemierzalnym w praktyce zwiększeniem sztywności.

                    Hamulce tarczowe nie są w niczym lepsze od hamulców typu V, podobnie jak hamulce
                    hydrauliczne działające na obręcz (te ostatnie na szczęście powoli wymierają -
                    typowa ślepa uliczka).

                    itp. itd.

                    > chciałem kupić np. ramę ze stali chromowomolibdenowej,
                    > ale teraz takich nie robią. Teraz aluminium w modzie.

                    Tu akurat nie wiem czy to marketing - wydaje mi się, że aluminium jest
                    łatwiejsze w obróbce, choć mogę się mylić. Ten materiał po prostu przestał być
                    "profesjonalny" i trafił pod strzechy. Ramy chromo-molibdenowe wymierają, zdaje
                    się, ze Author jakąś ma w katalogu: www.velo.com.pl/author/authoramy_06.htm

                    > I takie ramy np. są ponoć
                    > mniej trwałe.

                    Kiedyś też w to wierzyłem (możesz to sprawdzić przeglądając stare wątki), ale
                    tak prawdę mówiąc, to nie widziałem jakiegoś wiarygodnego badania
                    statystycznego, które by to potwierdzało. Tylko pogłoski typu: "słyszałem od
                    kolegi, że ramy aluminiowe są słabsze", także raczej jest to bajka. Wytrzymałość
                    ramy aluminiowej jest taka sama jak stalowej - zauważ, że ramy alu mają grubsze
                    rury, co pozwala zachować wytrzymałość ramy stalowej ale przy i tak niższej masie:
                    www.kolarstwo-szosowe.gda.pl/barwy_sportu.html
                    > A gdzie Ty taką szosówkę znalazłeś?

                    He, długa historia. Kiedy chciałem kupić rower szosowy, to jeszcze pisywałem na
                    pl.rec.rowery (grupa dysk. niestety pełna dyletantów i debili, sorry, takie jest
                    moje zdanie i nic nie wskazuje na to, że je zmienię). No i coś pobąkiwałem, że
                    szosówkę chciałbym, na co zwrócić uwagę, czy nowa czy używana itp. I dostałem
                    e-mail od kolesia, który właśnie chciał sprzedać szosówkę, na której nie
                    jeździł. I teraz jest moja :-) Bardzo jestem zadowolony; to stary rower (korby
                    Biopace i manetki indeksowe na ramie sugerują przełom lat '80 i '90 ubiegłego
                    wieku) ale w tym rowerze wszystko od poczatku do końca jest porządne, nie ma ani
                    jednej tandetnej części.
                • Gość: tepe Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.242.161.2.Sofia.dialup.0rbitel.net 29.08.05, 09:20
                  Aha, 100-300 zł to kosztują takie z supermarketów i na takich bałbym się dalej
                  wyjechać. ALe te niemodne, przecenione, proszę bardzo.
                  • Gość: Mikołaj Re: Zalozylem sobie licznik IP: 213.199.196.* 02.09.05, 11:58
                    > Aha, 100-300 zł to kosztują takie z supermarketów i na takich bałbym się dalej
                    > wyjechać.

                    W tym poglądzie, częściowo słusznym, jest jednak pewien element zbiorowej
                    histerii. Oczywiście, że znakowimta większość rowerów z supermarketów to złom,
                    ale nie popadajmy w przesadę. Moja Basia jeździła 7 lat na "makrokeszu", który
                    zresztą służy bezawaryjnie komuś innemu do dnia dzisiejszego. Także zależy na co
                    trafisz.
    • Gość: Rex Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 10:19
      Zalozylem nowy licznik.
      Teraz wiem,ze moj reksiu przebiegl w tym tygodniu 80km.
      Do 12km/h zasuwa z kadencja 180 krokow/min.Powyzej przechodzi na kadencje
      60 skokow/min. Szkoda,ze nie moze wlaczyc posrednich biegow.Srednia na 10km -
      14km/h.

      • Gość: Mikołaj Re: Zalozylem sobie licznik IP: 213.199.196.* 29.08.05, 11:24
        > Do 12km/h zasuwa z kadencja 180 krokow/min

        A krok przedniego zestawu łapowego liczy się osobno z krokiem zestawu tylnego,
        czy jako jeden? :-)
    • Gość: tomek Re: Zalozylem sobie licznik IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 08:59
      Rower mam od czerwca - prawie 3000km. Jezdze w 80% przypadkow po Wroclawiu.
      Pojezdzisz sobie tu i tam i w ciagu dnia robi sie te 50km. Staram sie jezdzic
      prawie codziennie.
Pełna wersja