Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 20:58
A z mojego doświadczenia wynika, że zdecydowanie częściej można liczyć
na "uprzejmość drogową" ze strony panów niż pań za kierownicą - w przypadku
pań to wręcz wyjątki potwierdzjące regułę. Dlaczego?
    • vharia Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 23.04.05, 21:08
      Och, jakie to straszne, w końcu panowie są tacy uprzejmi, wyjątkowo się zdarzy
      inny egzemplarz a panie- takie nieuprzejme, oj be, nie ładnie drogie panie!
      Jakie to zycie proste, panowie nie dość, ze wszyscy świetnie jeżdżą, to jeszce
      tacy przyjecielscy i kulturalni na drogach,
      a te babska- jak jedna, nie dość, ze nie bardzo wiedzą, gdzie auto ma
      kierownicę a gdzie dźwignię zmiany biegów, to jeszcze rozbijają się po ulicach,
      nikogo przodem nie puszczą, wszedzie się wpychają i ani dziekuję ani pocałuj
      mnie w de. Nie to, co mężczyźni.
      Przy okazji pozdrawiam mężczyznę, który wczoraj zajechał mi drogę z
      podporządkowanej oraz kilku innych, którzy w tym tygodniu podnieśli mi
      ciśnienie.
    • Gość: Puch Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 21:26
      Jak ktos wczesniej zauważył - kobiety przenoszą savoir-vivre na drogi. Mój
      znajomy, doświadczony kierowca TIR-a, łagodny i pogodny jak wschodzace słońce,
      opowiedział mi taka historyjkę:
      Jechał, jak zwykle w trasie, gdzies w Polsce, jechał za osobowym fordem mondeo.
      Fordziak wlókł się niemożebnie i znajomy zabrał się do wyprzedzania - lusterko,
      migacz i wyjazd na lewy pas... i w tym momencie fordziak zjechał na środek
      jezdni. Znajomy po hamulcach, naczepę mu złamało i sunie tak w stronę
      przystanku pełnego dzieciaków (przed 8 rano to było). Na szczęście gumy złapały
      i "zaparkował" vis-a-vis przerazonych żaków, paniusia (bo to baba była)swoim
      mondeo tuż obok niego zastopowała i grzecznie siedzi w gablocie. Znajomy
      wysiadł z kabiny, wziął drązek od lewarka i z okrzykiem "na cholerę ci one jak
      z nich nie umiesz korzystać!!" - precyzyjnie skosił obydwa boczne lusterka w
      paninym fordziaku. Sczeka mu opadła gdy zobaczył rozłozoną na kolanach paniusi
      regularną, formatu typoego, samochodowa mapę Polski. Oczywiście, po przyjeździe
      drogówki paniusia zmężniała (do przyjazdu smerfów siedziała zabarykadowana na
      centralnym zamku) i zaczęły się wyzwiska paniusi i przytyki co do wychowania
      znajomego. Na szczęście policjanci, którzy nie jedno w zyciu (czytaj - nie
      jedna babę której zasady dobrego wychowania z zasadami ruchu drogowego sie
      pomyliły) widzieli walneli paniusi mandacik+punkty . Suma była spora, bo wedle
      znajomego paniusia coś o Matce Boskiej wspominała. Ale może to dlatego, że
      paniusia pozbyła się prawka jazdy - widać dzieciaki na przystanku musiały być
      ostro przerażone, a i smerfom nie było do śmiechu. Paniusia na koniec tez
      honorna sie okazała - widać dotarło do główki - bo o lusterkach do dzisiaj
      cisza.
      Wracając do tematu - rzadko kiedy dziękują, rzekłbym rzadziej od taksówkarzy. A
      to juz nie jest komplement.
      • Gość: Puch Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 21:43
        Nie dziekują, a o wpuszczaniu zapomnij - nieliczne wyjątki tych kobiet, które
        czują ruch, tylko potwierdzaja ogólna tendencje.
        A teraz watek zapełni się opowieściami kobiet opisujacych chamstwo i prostactwo
        mężczyzn - to taki konflikt serologiczny rzekłbym :)) A może tak trzymać sie
        zadanego pytania? Do was szanowne kierowni...czki piszę :))) Merytorycznie, bez
        emocji. Bardzo ładnie proszę.
        • vharia Stabilny światopogląd niezbędny jest do życia. 23.04.05, 22:21
          Taa, jakie to zycie jednak proste..! Raz sobie coś uogólnić i już główki nie
          trzeba wysilać żeby być obiektywnym.
          Chyba się muszę dostosować i przestać "wpuszczać", bo się jeszcze kiedyś na
          szanownych kolegów natknę, "wpuszczę" i owo absolutnie unikalne zdażenie
          podkopie im podstawy stabilnego światopoglądu. A stabilny światopoglad to
          podstawa. Nie mogę im tego zrobić!!!!!
          :)))
          • smutas3 Swięta prawda ! 24.04.05, 07:17
            Od kilkunastu lat jestem nałogowym rowerzystą i prawie codziennie kursuję po
            całym Wrocku.Przeważnie poruszam się po chodnikach,lecz czasami muszę
            przejeżdrzać przez jezdnie - prawie za każdym razem samochód zbliżający się
            doprzejścia,przez które mam zamiar przejechać,jeżeli za kierownicą siedzi
            facet,zatrzymuje sie i daje mi "wolną drogę" !
            Podobna uprzejmość ze strony kobiety zdarzyła mi się może 2-3 razy w życiu.
            • Gość: pelel Do smutasa co pedałuje po Wrocku - uwaga! IP: *.dint.wroc.pl 06.05.05, 15:06
              Szanowny smutasie jeżeli jeździsz rowerem po przejściach dla pieszych to łamiesz
              przepisy ruchu drogowego - i jeżeli ktoś Ciebie potrąci to zapomnij o swoich
              racjach.
          • Gość: taxi Re: Stabilny światopogląd niezbędny jest do życia IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.05.05, 21:59
            vharia, bądź jednak sobą i "wpuszczaj" dalej, jeżeli napewno tak do tej pory postępowałaś, bo mówiąc że przestaniesz z powodu, że ktoś tego nie docenił moim zdaniem nie jest argumentem, a potwierdza jedynie założoną na wstępie tezę. Ja akurat jestem taksówkarzem i generalnie też nie mamy dobrych notowań u innych kierowców ale uogólnienia mnie nie zrażają i bez względu na ogólnie przyjętą opinię staram się zawsze zachowywać na drodze najlepiej jak potrafię z myślą o pozostałych użytkownikach drogi, a gesty podziękowania niestety należą do rzadkości. Ale to już odrębny temat i trochę niezręcznie o tym pisać /o sobie/, bo wydaje mi się, że każdy zachowuje się tak na ile go poprostu stać, a więc na ile posiada tzw. kultury osobistej. Vharia myślę, że dobrymi przykładami możemy powoli coś zmienić na lepsze.
    • Gość: jola Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.04.05, 12:33
      wy to macie problemy z sobą ,
      skoro lęk do kobiet przenosicie na wszystkie dziedziny życia,
      gdzie tylko musicie się z nimi zetknąć.
      • Gość: Anja Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 14:39
        Czasem wpuszczam, czasem nie -rzadko mi się to zdarza, (dostaję białej gorączki
        kiedy cierpliwie czekam w kolosalnym koreczku a przed samym skrzyżowaniem
        wciska się z sąsiedniego pasa gość na wrocławskich numerach na siłę), dziękuję
        prawie zawsze za uprzejmość - lecz gdy zdarzy się, że tego nie zrobię, na pewno
        zapamiętacie to WSZYSCY!!! Ze względu na kolor włosów czuję się niestety
        dyskryminowana na jezdni -jest gorzej, niż gdybym zakładała na głowę kraciasty
        kapelutek. Dlatego uważam, że kierowcy lepiej pamiętają "Grzechy" kobiet na
        jezdni, a szczególnie blondynek!!!
    • Gość: trafik Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 17:34
      codziennie wjeżdżam z niewielkiej drogi podporządkowanej na tzw. drogę krajową
      w stanie, za dnia, ciągle zakorkowanym i nie mam trudności z wjechaniem, bo
      zwykle kierowca 1-3 samochodu pozwoli mi wjechać przed siebie, o ile nie
      jest... kobietą. Bo one nie widzą, albo nie chcą widzieć...
      • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 26.04.05, 19:18
        jako kobieta stwierdzam: tak jest, macie rację kobiety nie wpuszczają.
        przyczyna: WŁAŚNIE NIE WIDZĄ!!!
        I niestety nei chwała ale hańba im za to! Nie widzą bo nie patrzą bo widzą
        tylko koniec własnej maski.
        Nie ma się co bulwersować drogie koleżanki. Jeździmy gorzej (uogólniając) i to
        trzeba przyznać otwarcie a nie od razu rzucać się w feministyczny bełkot, że
        ktoś nam krzywdę robi.
        Wiem, są chlubne wyjątki, megalomańsko sobie pochlebiam, że być może kiedyś
        będę do tego elitarnego klubu świetnych kierowców, który nei zna płci, ale w
        większości jest męski, należeć.
        Kobiety nie patrzą, nie myślą do przodu i generalnie jeżdżą FATALNIE.
        Aaa i liczą włąśnie na to, że je co chwilę ktoś puści, zwłaszcza jak się
        wpakowały pod prąd i nie da rady wykręcić!

        A historia z niunię i TIRem świetna :)
        Najbardziej mnie rozbawiły lusterka :)

        Pozdrawiam!
        • Gość: mila Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.provider.pl / *.provider.pl 26.04.05, 22:02

          feministyczny bełkot głupia torbo? nie uogólniaj, skoro ty nie widzisz innych
          samochodów lepiej nie wjezdżaj na drogę. Nie wpieprzajcie mnie, bo niedawno
          miałam wypadek, wjechał na mnie z podporządkowanej facet, który nie zauważył
          (zapomniał spojrzeć). Oczywiście, jest mu przykro itp. ale ja mam skasowane
          auto. Jeśli chodzi o wpuszczanie to we Wrocławiu i panie i panowie chętnie
          wpuszcają ( ja również). A przykładów z fatalnymi kierowcami mogę podać tonę -
          ostatnio widziałam facetkę, która jak gdyby nigdy nic wjechała na czerwonym na
          skrzyżowanie i jeszcze jechała wolniutko:-( a facet? palant skręcał wjeżdżając
          na chodnik, tak że grupka dzieci musiała zwiewać:-(





          • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 26.04.05, 22:15
            kultura prowadzenia dyskursu widzę nie jest Twoją silną stroną.
            Nie mniej jestem tolerancyjna dla swoich koleżanek nawet jak się robią
            agresywne więc puszczę mimo uszu.

            I nie zauważyłam w swoim poście stwierdzenia, że każdy facet jeździ świetnie,
            więc przytaczanie argumentu, że jakiś mężczyzna spowodował gdzieś wypadek jakoś
            na mnei nie robi wrażenia (poza tym że jest mi przykro, że wogóle go spowodował
            a tym bardziej, że akurat tobie się to przydarzyło).

            Generalnie zasada jest taka, że faceci jeżdżą lepiej niż kobiety. I nieważne
            jak mila się będziesz pieklić tego faktu nei zmienisz.
            Ubolewam, że tak jest,ale neistety nei mamy obie na to wpływu.
            I po raz kolejny: SĄ WYJĄTKI OD ZASADY!!!!
            • Gość: mila Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.provider.pl / *.provider.pl 26.04.05, 22:32
              ciekawe na jakiej podsatwie tak sadzisz? masz jakieś dane? z pewnoscią nie,
              powtarzasz tylko ogólniki. Masz prawo mieć swoje zdanie, ale musisz wiedzieć,
              że jest to tylko twoje zdanie. Pisałaś, że kobiety nie widzą, a ja ci podaję
              przykład, że faceci też. Tyle.
              • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 26.04.05, 22:41
                Jeżdżę po ulicach, drogach. Wrocławia, Polski innych krajów też.
                Z tej obserwacji wyciągam wniosek: kobiety jeżdżą gorzej. Boją się, nie
                przewidują, są bardziej roztrzepane za kierownicą itd.
                Tak, mężczyźni również popełniają błędy na drodze, niekiedy bardziej
                dramatyczne.
                Ogólnie jednak uważam że kobiety jeżdżą gorzej. Nie jest to ogól;nik ani
                stereotyp. Po prostu tak jest. Owszem, jest to moje zdanie. Owszem, możesz się
                z nim niezgadzać.
                Nie rozumiem jedynie (to już nei jest uwaga do Ciebie) dlaczego za każdym razem
                jak mężczyzna podniesie tkai temat rozpoczyna się atak na niego pod wezwaniem
                dyskryminacji i szowinizmu, skoro może mieć swoje zdanie.
                Ja zabieram więc głos w dyskusji z mojego kobiecego punktu widzenia i tak,
                subiektywnie zgadzam się z subiektywną opinią, że kobiety jeżdżą gorzej niż
                mężczyźni.
                • Gość: mila Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.provider.pl / *.provider.pl 26.04.05, 23:54
                  a Arabowie to według ciebie lenie i brudasy, podobnie czarnoskórzy, Niemcy są
                  żli, Rosjanie piją, a blondynki i policjanci to głuptasy. To takie same
                  stereotypy jak to, że kobiety są gorszymi do facetow kierowcami.
                  • ed_norton Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 08:01
                    stereotypy stereotypami, o Arabach i Zydach i Niemcach i polakach nikt tu nie
                    mowi, a poza tem o ile dobrze rozumiem rozice miedzy subiektywnym a obiektywnym
                    to Twoja interlokutorka napisala:

                    " Ja zabieram więc głos w dyskusji z mojego kobiecego punktu widzenia i tak,
                    subiektywnie zgadzam się z subiektywną opinią, że kobiety jeżdżą gorzej niż
                    mężczyźni"

                    eny kueszczyns?
                • Gość: tg Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.ny-newyorkc0.sa.earthlink.net 26.04.05, 23:58
                  Co to znaczy, ze kobiety nie "wpuszczaja" (mam na uwadze wyraz wpuszczaja w
                  cudzyslowie)? O jakim wpuszczaniu mowimy? Moze mile panie wpuszczaj nas w
                  maliny? Zart.
                  Jednak przejdzmy do tematu. Nikt nie ma racji. Najwiekszym problemem na drogach
                  sa mimo wszystko nastolatki i emeryci za kierownica (bez wzgledu na plec). To
                  jest horror. Ci mlodsi mysla, ze sa za sterami F-14, natomiast tym drugim
                  wydaje sie, ze droga jest po to zeby nia jezdzic wedlug wlasnego upodobania. A
                  tak poza nawiasem, dlaczego ta sprawa bydzi tyle emocji? To nie od plci zaleza
                  umiejetnosci prowadzenia samochodu. Ja, jezeli mam tylko okazje robie wszystko
                  tylko zeby do niego nie wsiadac. Jest tyle milszych czynnosci niz jada
                  samochodem. Nie wazne jak komfortowy jest pojazd, dla mnie jest to "izolator"
                  od swiata zewnetrznego. Takie male prywtne wiezienie, na ktore dobrowolnie sie
                  skazujemy kazdego dnia.
                  • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 03:14
                    a widzisz mila, problem polega na tym, że ja się z częścią stereotypów mogę
                    zgodzić a z częścią nie.
                    jak to jakiś czas temu podniosłaś: każdy zapewne mieć może swoje zdanie.
                    ja nie widzę naprawdę powodu aby atakować agresywnie autora wątku za to, że
                    uznał iż kobiety gorzej prowadzą. Ja się z tym zgadzam i takież moje prawo.
                    Równocześnie mogę więc nie zgodzić się ze stereotypami dotyczącymi Niemców,a na
                    przykład uznać iż prawdą w moim pojęciu jest że Amerykanie są słabo wyedukowani
                    (aczkowliek znam wielu dobrze wykształconych) albo że Włosi to szowiniści
                    (aczkolwiek znam jednego gentelmana).

                    Takie jest moje zdanie i zgiełk feministek co do równości płci w kwestii
                    równych zdolności co do obsługi pedału gazu i skrzyni wiegów mnie nie przekona.

                    I pozdrawiam serdecznie.
                    • Gość: tg Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.ny-newyorkc0.sa.earthlink.net 27.04.05, 03:55
                      Temat powraca jak bumerang..."Klinta" uzyla przykladu,ze Amerykanie sa "slabo
                      wyedukowani". Rozumiem jej intencje. Jest to opinia dosc powszechna ale nie
                      zupelnie prawdziwa. Rodzimi Amerykanie sa dobrze wyedukowani. Problem polega w
                      emigracji. Przez lata uczylem w szkole amerykanskiej i mam na ten temat inny
                      punkt widzenia. Nie nalezy do rzadkosci, ze w klasie wiecej niz 50 % uczniow
                      nie mowi poprawnie po angielsku. Czy w Polsce macie takie same problemy? Moze
                      ze pare lat bedziecie je miec. Polska jest atrakcyjnym krajem dla emigracji.
                      Nie uciekniecie przed przeznaczeniem. Wtedy i Polakach sie bedzie mowilo, ze sa
                      slabo wyedukowani a to, ze kolor skory nie jest bialy... kogo to bedzie
                      obchodzic. Polak, ktory nie mowi po polsku nikogo nie bedzie dziwic.
                      Nota bene, Amerykanki dobrze prowadza samochody.
                      • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 07:49
                        Nie sposób się nie zgodzić, że emigracja (zwłaszcza latynoska) zaniża poziom
                        edukacji w szkołach amerykańskich.
                        problem leży jednak w tym, iż wspaniałomyślny system edukacji amerykańskiej
                        uznał, iż należy się dostosowywać do tego poziomu i jest mało wymagający wobec
                        zdolniejszych dzieci.

                        Tak się składa, że moje wykształcenie obejmuje zarówno uniwersytety w Polsce
                        jak i w USA, więc mam porównanie. Uważam, że dla ambitnej osoby nie ma lepszego
                        miejsca niż amerykańska szkoła wyższa. Jak człowiek chce, to się dowie mnóśtwo
                        rzeczy, otrzyma wszechstronną pomoc i jeszcze będzie za swoje starania
                        doceniony. Ale właśnie tylko "jeśli chce". Jeśli nie chce, to ogolnie rzecz
                        biorąc system nie jest wymagający wogóle, program nauczania konstruuje się
                        wybitnie pod studenta, materiał na egzmainy podawany jak na talerzu łącznie ze
                        stornami podręcznika z którego trzeba się nauczyć (a nic więcej nie będzie
                        wymagane).
                        Uprzedzając kontrargumenty: bazuję na własnych spostrzeżeniach wyniesionych z
                        zajęć na poziomie amerykańskiego licencjatu. co się dzieje na jakby nie było
                        elitarnych tutaj studiach magisterskich czy prawniczych/lekarskich nei wiem.
                        Ufam, że powinno byc lepiej. Osób jednak, które podejmują takie studia jest
                        bardzo mało.
                        Wniosek z własnych doświadczeń mam jednak właśnie taki: pomimo iż znam wybitne
                        amerykańskie jednostki co do zasady Amerykanie nie mogą sie pochwalić wysokim
                        poziomem edukacji.
                        Pozdrawiam
                        • Gość: tg O wyzszosci Swiat Bozego Nardzenia nad Wielkanoca. IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 27.04.05, 20:45
                          ...parafrazujac ten watek...o wyzszosci kobiety nad mezczyzna i vice
                          versa...Problem stary jak swiat. Nie bedziemy wracac do czasow kiedy pierwsze
                          polskie plemiona praczlowieka uganialy sie za dinozaurami. To juz historia.
                          Jednak powrocmy do naszej amazonki, "Klinta". Nie bylo mi dane wziac udzial w
                          porannej debacie "samochodziarskiej". "Klinta" broni swego punktu widzenia
                          operajac sie na wlasnych spostrzezeniach i doswiadczeniach. Brawo! Zapewne
                          ujezdza swoja maszyne wzdluz i wszerz kraju, ba nawet za oceanem probowala
                          swoich sil. Nic dodac nic ujac. Ja mam jedno skromne pytanie: - czy istnieja
                          jakies opracowania statystyczne, ktore nawiazuja do tematu, ze kobiety sa
                          gorsze w prowadzeniu samochodu niz faceci? Czy opinia opiera sie na
                          doswiadczeniu np.p.Kowalskiej, ktora podczas kierowania samochodem robila sobie
                          oko? A moze z doswiadczenia p. Wisniewskiej, ktora musiala rano odstawic
                          dzieciaki do przedszkola i zeby zdazyc do pracy wymusila na kims pierszenstwo
                          przejazdu. Czy na takich drobnych epizodach budujemy teorie o wyzszosci
                          mezczyzn nad kobieta? Z tego forum wynika, ze tak. Nikt nie przedstawil danych
                          statystycznych o dominacji jednej plci nad druga. Natomiast jest w tym portalu
                          bardzo duzo krzywdzacej opinii w stosunku do nas samych. "Klinta", czy Ty w
                          taki sposob widzisz swiat? Ja osobiscie kazdego dnia lamie przepisy drogowe,
                          zwykle w pospiechu zeby gdzies tam zdazyc na czas. Czasami mowie dziekuje a
                          czasami otrzymuje srodkowy palec, w odpowiedzi pokazuje takze swoj. Nie licuje
                          to z moja osoba ale nie mam innego wyjscia. Nie jestem czlowiekiem bez skazy i
                          dlatego staram sie nie ocenac innych. Badzmy wyrozumiali.
                          P.S. Ja sobie nie wyobrazam dzisiejszej motoryzacji bez kobiet kierowcow.
                          • klinta Re: O wyzszosci Swiat Bozego Nardzenia nad Wielka 27.04.05, 20:53
                            Ja nie sprowadzam dyskusji o samochodach do dyskusji o wyższościkobiet nad
                            mężczyznami i vice versa.
                            Jeżdżę sobie autem tam gdzie mogę i widzę jak jeżdżą kobiety jak jeżdżą
                            mężczyźni. Uważam, że co do zasady mężczyźni jeżdżą lepiej. Statystyk brak,
                            badąń naukowych brak. Pzoostaje mimoja obserwacja.

                            Pytanie jest takie: dlaczego jeżeli mam własne spostrzeżenie na temat
                            prowadzenia samochodów przez kobiety i jest ono sprzeczne z aktualnie przyjętą
                            feministyczną linią równości obu płci za kółkiem muszę się z tego tłumaczyć?

                            To czy na tym portalu ktoś wypisuje niepochlebne uwagi w stosunku do kobiet,
                            które nas krzywdzą, nie znaczy, że jeżeli uważam, że rzeczywiście kobieta
                            gorzej prowadzi (przeciętna) to muszę się skulić, ogon podwinąć i zachować moje
                            spostrzeżenie dla siebie. Nie zgadzam sie z wieloma opiniami w stosunku do
                            kobiet,ale kaurat z tą zgadzam się w 100%.

                            I również nie wyobrażam sobie motoryzacji bez kobiet. Ale moje stwierdzenie,że
                            generalnie gorzje prowadizmy nie jest nawoływaniem do przesiadania sie na
                            autobusy przez płeć piekną.
                            • Gość: tg Re: O wyzszosci Swiat Bozego Nardzenia nad Wielka IP: *.ny-newyorkc0.sa.earthlink.net 27.04.05, 22:55
                              Droga "Klinta", co w/g Ciebie oznacza, ze mezczyzni jezdza lepiej? Jakbys to
                              zdefiniowala. Obawiam sie, ze Twoje obserwacje sa bardzo subiektywne.
                              Nieodzwierciedlaja rzeczywistego obrazu kobiety kierowcy. Miej swoja opinie -
                              to bardzo dobrze, ale na tej podstawie nie wolno generalizowac. Wiele czynnikow
                              sie na to sklada, ze kierowcy (dobrzy kierowcy) ignoruja przepisy drogowe i
                              podejmuja ryzyko otrzymania mandatu (bezpieczny scenariusz). Czy oznacza to, ze
                              to zli kierowcy, czy tez ignoranci?
                              Jezdze po Stanach i mimo, ze to juz tyle lat to ciagle musze byc ostrozny przy
                              wjazdach na petle okalajace wielkie aglomeracje miejskie, takie jak np. Los
                              Angeles, New York czy tez Miami. A jazda po miescie w ktorym sie nie
                              mieszka...jest w pewnym stopniu sztuka. Przytaczam powyzsze przyklady, zeby
                              uzmyslowic co niektorym twardoglowym, ze to nie plec determinuje kto jest
                              lepszym kierowca lecz obycie na drodze. Gwarantuje, ze juz wkrotce statystyczna
                              kobieta bedzie bezpieczniejszym kierowca niz mezczyzna. Powyzsze informacje
                              pochodza z danych zebranych (i ciagle zbieranych) przez wielkie firmy
                              ubezpieczeniowe w Stanach.
                              • klinta Re: O wyzszosci Swiat Bozego Nardzenia nad Wielka 27.04.05, 23:29
                                Po pierwsze po ra zkolejny mówię, że są to subiektywne obserwacje.
                                Podobnie zresztą jak i Twoje obserwacje są subiektywne.
                                mam więc swoją opinię, Ty masz swoją i oboje generalizujemy. Ja nie rozumiem
                                czmeu Tobie wolno powiedzieć, że kobiety jeżdżą równie dobrze (lepiej?) jak
                                mężczyźni a mi prawa do wyrażenia odrębnego zdania odbierasz.

                                Tak, generalizuję-kobiety jeżdżą gorzej od mężczyzn. Tak znam kobiety co jeżdżą
                                świetnie. Tak znam mężczyzn co jeżdżą fatalnie.

                                Co znaczy, że ktoś jeździ źle?
                                No to chyba lekka przesada, że nie można sobei wyobrazić odpowiedzi na takie
                                pytanie. Źle jeździ ten kto jeździ nieprzewidywalnie i przez swoją
                                neiprzewidywalność zmienia pasy w głupich momentach, hamuje niewiedzieć po co
                                na autostradzie i podejmuje decyzje w nierozsądny sposób. Żle jeździ ten, kto
                                nie liczy się z tym, że za nim jadą inne samochody, że każdy ruch jego
                                kierownicą wpływa nie tlyko na jego tor ruchu, ale też na samochody jadące z
                                boku, czyli po prostu nei zauważa innych na drodze. Źle jeździ ten, kto nie
                                dostosowuje prędkości samochodu do warunków na drodze, sytuacji na niej i
                                prędkości innych samochodów. I właśnie te cechy złego kierowcy moim zdaniem
                                (tak, subiektywnym, tak, generalizującym) posiadają kobiety.
                                Jeżdżą fatalnie też ci, kttórych ponosi brawura i tu właśnie przodują panowie,
                                bo zdarza się im przeliczyć swoje umiejętności.

                                Zgadzam się w stu procentach ze stwierdzeniem, że ilość przejechanych
                                kilometrów wzmacnia umiejętności kierowcy. Ale znam kobiety jeżdżące codziennie
                                lat już 30 i są równie niefrasobliwe w swojej jeździe jak w dniu gdy wsiadły za
                                kierownicę po ra zpierwszy.

                                Natomiast wyzywanie oponentów od twardogłowych jest mało eleganckie i nei wiem
                                czemu miałoby sprzyjać.
                                Jeżeli nie odmawiasz mi prawa do posiadania własnego zdania, to nie rozumiem
                                dlaczego ma ono być oznaką ograniczenia. Ja Ciebie od głupków nie wyzywam za to
                                co uważasz, więc jeżeli romowa ma służyć wymianie poglądów to chyba próba
                                przeniesienia dyskusji w sferę argumentów ad personam nie powinno mieć miejsca.
                                • Gość: tg Re: O wyzszosci Swiat Bozego Nardzenia nad Wielka IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.04.05, 03:08
                                  OK. Moja Droga "Klinta", pojdzmy na kompromis. Ty twierdzisz, ze kobiety sa
                                  gorszymi kierowcami niz mezczyzni a ja, ze sa rownie dobre. Wiec po moich
                                  obliczeniach wychodzi, ze panie sa srednio zaawansowanymi kierowcami. Natomiast
                                  jezeli chodzi o plec brzydka, Ty twierdzisz, ze sa lepsi a ja, to zalezy na
                                  jakiego sie trafi. Ocena - punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Rowniez
                                  srednia ze wskazaniem - panowie badzmy wyrozumiali, my tez nie jezdzimy
                                  idealnie. Czy usatysfakcjonowalem moja mila oponentka? Zycze milego i pogodnego
                                  dnia. Mam nadzieje, ze kiedy odwiedze Wroclaw (przysiaglem sobie, ze nie wsiade
                                  do samochodu) to nie przejedziesz mnie na pasach dla pieszych - usmiech.
        • Gość: kierowczyni Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.05, 08:17
          Koleżanko! Może wy jeździcie gorzej, ale ja z moimi koleżankami równie dobrze,
          jak mężczyźni. A to dlatego, że jeździmy dużo, na codzień, niezależnie od
          warunków, no i mamy swoje samochody. Zresztą co znaczy źle? Bo wypadki to
          powodują głównie mężczyźni, zwłaszcza te najgroźniejsze, śmiertelne.
          Jeżdżą źle i kobiety i mężczyźni, którzy robią to rzadko, od święta. Średnio
          statystycznie kobiety prowadzą rzadziej i stąd mają mniejszą sprawność za
          kierownicą, co nie znaczy, że jeżdżą mniej bezpiecznie. To chyba ważne
          kryterium, prawda koleżanko>
          • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 08:23
            Powiedziałam już raz, iż zdarzają się wyjątki.
            Ryzykując publiczną chłostę od koleżanek kierowców (kierowczyń? nie znam tego
            słowa) stwierdzam: jadąc po autostradzie, drodze, ulicy za samochodem za
            samochodem bardzo łatwo rozpoznać płeć kierowcy. Nawet po "rodzaju" błędu który
            kierowca popełnia. Kobiety jeżdżą mało pewnie i mało przewidywalnie.

            uprzedzając złośliwe uwagi: zabawa w zgadywanie ma sens i jest uskuteczniana
            przeze mnie wówczas gdy zdarza mi się siedzieć jako pasażer. Kierowca bowiem (o
            czym koleżanki zapominają często) ma się skupiać na prowadzeniu auta.

            Mówiąc serio. Ja nie chcę wyrządzić nikomu krzywdy moim stwierdzeniem. Błagam o
            litość i prawo do własnego zdania, w którym jak widać nie jestem odosobniona.
    • ed_norton Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 07:56
      kobiety nie wpuszczaja bo:

      - bo co sie bedzie przede mnie ladowal
      - bo nie bede sie wlekla za jakims fagasem
      - bo jak nie zdazae zahamowac, to jestem w jego bagazniku
      - bo nie mozna dac znaku reka jednoczesnie prowadzac auto, rozmawiajac z
      mamusia via telefon i malujac oko
      - bo znowu nie miala orgazmu
      - bo taaaak!!!!!!!!!! *

      *) wersja na tych kilka trudnych dni
      • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 08:07
        jako kobietę bardzo mnie to rozbawiło muszę przyznać :)
        • ed_norton Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 08:21
          klinta napisała:

          > jako kobietę bardzo mnie to rozbawiło muszę przyznać :)

          ufff, odetchnalem z ulga, az zaswistalo.
          spodziewalem sie wszak zgola innej rekacji, zeby cos o tych, szowinistach i
          tych, no swiniach a tymczasem :)
          • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 08:25
            a to poczekaj jeszcze chwilkę, poczucie humoru sprawiedliwie rozłożone jest po
            obu stronach. Niewątpliwie zaraz ujawnią się te przedstawicielki płci pięknej,
            którym tejże cechy poskąpiono :)
          • Gość: kierowczyni Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.05, 08:26
            A mnie nie rozbawiło. Mnie to nie dotyczy, bo jestem kierowcą zawodowym. Ale
            wszelkie seksistowskie żarty , dotyczące obu płci, mnie nie bawią. To tylko
            stereotypy.
            • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 08:31
              mala rada: nie brać do siebie takich żartów zwłaszcza jeżeli się jeździ dobrze
              i uwaga (nawet seksistowska) Ciebie nie dotyczy.
              Naprawde jeżdżąc zawodowo nie widzisz kobiet które zdecydowanie bardziej
              skupiają się nad fryzurą w lusterku, położeniem puderniczki w torebce czy
              myśleniu o niebieskich migdałach niż prowadzeniu samochodu???
            • ed_norton Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 08:37
              no i sie doigralem, Kierowniczka mnie oebala za seksistowski zart...coz, chyba
              sie ukorze, ze mam drewniane poczucie humoru...




              albo nie, co ja sie bede tlumaczyl...po co???
              • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 08:40
                a tak mimochodem pragnę dodać, że cel tegoż twojego dowcipu był pomimo wszystko
                mało chwalebny. Nie rozbawić, a raczej zdenerwować. I tylko czekasz na to żeby
                sie panie zdenerwowały.
                Dowcip przedni, intencje średniego lotu.
                • ed_norton Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 08:44
                  klinta napisała:

                  > a tak mimochodem pragnę dodać, że cel tegoż twojego dowcipu był pomimo
                  wszystko
                  >
                  > mało chwalebny. Nie rozbawić, a raczej zdenerwować. I tylko czekasz na to
                  żeby
                  > sie panie zdenerwowały.

                  eee, nadinterpertacja faktu...
                  juz spiesze wyjasniac:
                  celem dowcipu , ktory mimochodem sie udal , bylo rozluznienie napietej jak nie
                  powiem co atmosfery w watku o tym, czemu panie nie wpuszczjaa. dziwnym trafem
                  zeszlo na to kto czesciej daje dupy za kierownikiem, i zaczely sie
                  przepychanki. A ja tylko w psrawie zwiazanej z tematem...


                  > Dowcip przedni, intencje średniego lotu.
                  niemniej dzieki za krytyke, wszkaze sztuka prawdziwa jej sie nie boi :)


                  z usmiechem
                  • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 27.04.05, 08:50
                    a to wobec tego doceniam :)
                    tyle że myślę, że mimo wszystko napięcie się nei zmieniło. moje w normie, za to
                    podejrzewam, że u koleżanek wzrasta po takich dowcipach.
                    ale z drugiej strony: emocje wzrastają, krew szybciej krąży, adrenalina się
                    wydziela, tlenu więcej, lepiej się myśli... ot i przepis na udany środowy
                    poranek.

                    pozdrawiam :)
    • Gość: kierowczyni Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.05, 08:21
      A ja wpuszczam często, zwłaszcza kobiety - taka solidarność płci. Nieraz
      niestety nie mogę sobie pozwolić na taką uprzejmość, bo czas goni, albo właśnie
      wcisnęło się przede mnie kilku panów, na siłę i po chamsku.
      Proszę bez krzywdzących ogólnień. Jeżdżę długo i godzinami mogłabym opowiadać o
      kierowcach-mężczyznach; chamskich, ryzykanckich, nieobliczalnych itp. Ale po co?
    • Gość: Członek Dlatego.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 23:36
      Mysle, ze wyrecze tu cala rzesze facetów mniej odwaznych ode mnie, ale napisze
      prawde!
      Bo kobiety to straszne ch..e są. Dlatego.
      • Gość: ziutek Kobiety mają pierszeństwo IP: *.kom / *.kom-net.pl 28.04.05, 05:44
        Koniec kropka.
    • Gość: Kokeeno Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.crowley.pl 28.04.05, 08:17
      Eee tam - ostatnich kilka osób za kółkiem, które mnie przepuściły było
      kobietami ;o)

      Co nie znaczy, że kobiety nie popełniają błędów za kierownicą - jak widzę
      samochód, który jedzie sobie powolutku lewym pasem 50km/h tam, gdzie jest
      ograniczenie do 70km/h, mruga wesoło kierunkowskazem na 30 sekund przed
      skrętem, to na 90% jest to kobieta (z moich obserwacji). Natomiast, jeśli
      uporczywie zmienia pas będąc metr przed moim przednim zderzakiem nie włączając
      kierunkowskazu (bo po co?) i robi to mając powyżej 100km/h, to na 99% jest to
      facet.

      Kobiet bardziej się dotyczy parafraza angielskiego powiedzenia "mój pas moją
      twierdzą", co mogę obserwować na przykładzie mojego Kochania (które na
      szczęście jest reformowalne). Na pytanie: dlaczego nie chcesz wpuścić gościa,
      który ma zablokowany pas przez jakiegoś stojącego z niewiadomych przyczyn
      cymbała - odpowiedziała (nawet logicznie) "bo tu jest linia ciągła" - problem w
      tym, że trzeba być elastycznym i raczej uprzejmym, inaczej wszyscy będziemy
      tkwili we wrocławskich korkach. Szczególnie, że Polacy jakoś nie potrafią
      jeździć "na jodełkę" przy zwężeniach (choć i zdarzają się cwaniacy próbujący
      ominąć kolejkę i skręcając w prawo, na zakorkowanej trzypasmowej jezdni, jadą
      lewym pasem ile się da...

      Swoją drogą, nigdy nie jechałem jeszcze za facetem, który by na zielonym
      świetle poprawiał sobie makijaż, a potem ruszył na czerwonym (a za kobietą i
      owszem)...
      • aleksandrawu Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 28.04.05, 13:30
        Ja oczywiscie mowie tylko za siebie, ale akurat w moim przypadku to strach...ze
        mi samochód zgaśnie! Serio, jak wsiądę za kierownicę to marzę tylko zeby jak
        najprędzej dotrzec do celu i nie musieć ruszać z jedynki, bo gdy się zatrzymam, to
        albo gazuję jak idiotka na wszelki wypadek-co by "peżocik" nie zgasł, albo tak
        się staram, ze wlasnie mi gaśnie. I w obu przypadkach uszami wyobraźni słyszę:
        baba za kierownicą. I podpisuję się pod tym, ze-niestety-jesteśmy dosc kiepskimi
        kierowcami.Ale za to w ilu sprawach jestesmy niedoścignionymi ideałami!
        pozdrawiam wszystkie zestresowane "drajwingowaniem" panie
        • Gość: tg Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczaj?"? IP: *.lauderhill-fl.gov 28.04.05, 14:47
          Kiedys zdarzylo mi sie jechac Syrenka przez centrum Pragi, po Vaclackim
          Namesty. Nagle na srodku skrzyzowania (doslownie) samochod mi zgasl. Czy
          mozecie sobie wyobrazic czego sie na sluchalem od Czechow? Czy to byla moja
          wina jako kierowcy? Nie sadze. Czasami przychodzi nam jezdzic czyms co wyglada
          jak samochod. Jest to bardzo stresujace ale nie ma to nic wspolnego z plcia.
          Mysle, ze jezeli p. Aleksandra mialaby okazje prowadzic samochod ktorym ja
          jezdze to podejrzewam, ze po paru minutach pozbylaby sie leku siadania za
          kierownica.
          • Gość: Kokeeno Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczaj?"? IP: *.crowley.pl 28.04.05, 15:34
            Hmm, ja mam akurat auto, które potrafi sobie zgasnąć tak sobie podczas
            ruszania, jeśli dodaję za mało gazu - taka jego uroda - w sumie zdarza mi się
            to raz na dwa tygodnie, jak akurat przysnę w korku, za to ojciec, który miał
            kilka razy prowadzić moje autko miał problemy z ruszeniem, bo mu zgasło 6, czy
            7 raz pod rząd (trzeba wiedzieć, że sprzęgło łapie prawie od razu). Na
            szczęście nigdy nie było problemu, bo między zgaśnięciem, a ponownym
            uruchomieniem mija zwykle nie więcej niż dwie sekundy ;o)

            Co do kobiet: moja siostra coś boi się ostatnio wsiadać za kierownicę - chyba
            coś musiała przeskrobać, bo wcześniej nie miała tej przypadłości (prawko ma z 7
            lat). Żeby było śmieszniej - kiedy prowadzę i ją gdzieś akurat podwożę, to ona
            woli usiąść z tyłu - diwne - tylko ona tak ma...
      • wro73 Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 28.04.05, 14:45
        Gość portalu: Kokeeno napisał(a):


        >
        > Kobiet bardziej się dotyczy parafraza angielskiego powiedzenia "mój pas moją
        > twierdzą", co mogę obserwować na przykładzie mojego Kochania (które na
        > szczęście jest reformowalne). Na pytanie: dlaczego nie chcesz wpuścić gościa,
        > który ma zablokowany pas przez jakiegoś stojącego z niewiadomych przyczyn
        > cymbała - odpowiedziała (nawet logicznie) "bo tu jest linia ciągła"

        No i słusznie :))))
        Widać, że uczyła sie przepisów, a nie wykuła tylko testy...
        pozdrowienia dla Was obojga
        • Gość: ziutek Aleksandrowu ! IP: *.kom / *.kom-net.pl 28.04.05, 20:33
          Ty wiesz jak sie mężczyźnie podlizać i podbudować jego ego! Ale to nieprawda.
          Widziałem jak jeżdzisz - poprostu królowa szos. A kysz!
          • aleksandrawu Re: Aleksandrowu ! 28.04.05, 22:37
            Nie wierzcie Ziutkowi!!!Jestem fatalnym zawalidrogą.
            Jak znam życie, to pewnie jakiś mój uczeń (jestem nauczycielką angielskiego)
            chce się podlizać. Ale już po ustnej maturze, nie ma po co sie trudzic:))
    • Gość: Anu Chyba coś się nam poplątało? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.05, 21:44
      Po to są przepisy aby było wiadomo kto ma pierwszeństwo.
      Nie wpuszczenie kogoś nie jest żadną niegrzecznością natomiast wpuszczenie jest
      DUŻĄ grzecznością, za którą należy się podziękowanie.
      I dziwne jest zgłaszanie pretensji, że ktoś nie wpuścił.
      Nie wpuszczam - gdy w porę zjeżdzam na właściwy pas, grzecznie się czekam na
      swoją kolejkę i nie widzę powodu aby inni nie mogli postąpić tak samo. Jak
      również konsekwentnie nie wpycham się "na siłę".
      Natomiast wydaje mi się, że jest faktem, że kobiety jeżdżą gorzej.
      Powód jest prosty - jeżdżą mniej. Tego nie da się opanować bez praktyki.
      W ilu rodzinach kobieta ma swój samochód? Lub jeździ samochodem wspólnym?
      Czy nie jest najczęściej tak, że kobieta siada za kierownicą gdy "kierowca
      właściwy" coś wypił i w stanie lekkiego rozbawienia ogląda jak też kobieta za
      kierownicą sobie radzi? Ile ona się wtedy nauczy?
      • Gość: Kokeeno Re: Chyba coś się nam poplątało? IP: *.crowley.pl 29.04.05, 08:08
        Dzięki takiemu myśleniu zawdzięczamy korki na ulicach Wrocławia. Pełno drobnych
        remoncików, które wyłączają poszczególne pasy ruchu - i od razu korek. "Bo
        przecież ja mam pierwszeństwo - niech ten głupol na drugim pasie czeka aż
        będzie miał okazję przejechać"... A o tym, że za nim czeka kilometrowej
        długości kolejka już nie pomyślimy?

        Inny przypadek. Jadę sobie spokojnie utrzymując bezpieczną odległość (choć nie
        za dużą, bo jechałem raptem 60km/h, przyznaję, przy ograniczeniu do 50km/h).
        Nagle wyprzedza mnie jakiś zniecierpliwiony młodzian, tyle, że jakoś niemrawo
        przyspiesza. A tu: zakaz wyprzedzania, droga jednopasmowa, wiadukt i z
        naprzeciwka jadący samochód. Zgodnie z przepisami nie wolno mi zmieniać
        szybkości i jeśli miałbym się do nich zastosować, to ktoś pewnie pożegnał się z
        życiem (co prawda w skutek głupoty idioty obok). Jak zwykle - ostro po
        hamulcach i gość ma jak zjechać...

        Wystarczy porzucić zwykłą, ludzką, bezinteresowną nienawiść, do wszystkiego, co
        poza nami, porusza się po drogach...
        • Gość: Anu Re: Chyba coś się nam poplątało? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 22:35
          Sądzę, że korki nie tworzą się dzięki myśleniu.
          Tworzą się raczej z bezmyślności kierowców, którzy zamiast stanąć grzecznie na
          końcu usiłują być sprytni, wpychają się i zmuszają innych do hamowania. Wtedy
          kolumna traci płynność ruchu co w efekcie daje tworzą się korki i zatory.
          • Gość: Kokeeno Re: Chyba coś się nam poplątało? IP: *.crowley.pl 04.05.05, 14:11
            Czasami tak rzeczywiście jest, ale jak zwykle nie do końca. Awaria ciężarówki
            na jednym pasie spowodowała w trybie natychmiastowym ładnego korasa. Właśnie
            przez to, że kierowcy nie potrafią jeździć w jodełkę. Nie powiesz mi, że w
            takim wypadku należy ustawiać się już trzy skrzyżowania wcześniej na pasie,
            który aktualnie nie jest zapchany i grzecznie czekać na swoją kolejkę.
            Fakt, spryciarze wkurzają, ale nie jest ich na tyle dużo, żeby stanowili
            poważniejszy problem (poza możliwymi kolizjami przy wymuszaniu).

            Brak kultury na drodze jest jednak widoczny...
            • Gość: Anu Re: Chyba coś się nam poplątało? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 21:03
              Oczywiście, że można - a nawet trzeba wpuszczać w sytuacji awaryjnej - jak
              opisana. Wtedy myślenie szczególnie się przydaje :))
              Sytuacje awaryjne są wyjątkowo, codzienność jest inna, np. 500 metrów wcześniej
              ktoś stawia znak, że pas jest nieczynny - to chyba zmiania sytuację? Właśnie
              wtedy - jak najszybciej trzeba na ten wolny pas zjechać. Lub jak jest
              poranny "normalny" korek i ktoś podjeżdża na początek innym pasem (służącym
              wyłącznie do skręcania) to też może być pewien, że ja go nie wpuszczę.
              Podtrzymuję swoją opinię, że nie wpuszczenie kogoś nie jest żadną
              niegrzecznością natomiast wpuszczenie jest DUŻĄ grzecznością, za którą należy
              się podziękowanie. I dziwne jest zgłaszanie pretensji, że ktoś nie wpuścił a
              już ocenianie, że to brak kultury uważam za zupełnie nieuzasadnione.
              Natomiast muszę się zgodzić z opinią, że brak kultury jest widoczny.
              Tyle, że ja upatruję go raczej u tych, którzy "jeżdżą na jodełkę" - poprzez
              wpychanie się.
              I jeszcze zawsze mnie zastanawia czy tacy kierowcy - stojąc już na pasie z
              pierwszeństwem - kogokolwiek wpuszczą? Hm??
              • Gość: Kokeeno Re: Chyba coś się nam poplątało? IP: *.crowley.pl 05.05.05, 08:29
                Hmm. Ja wpuszczam zawsze - wystarczy, że kierowca na pasie obok włączy
                kierunkowskaz. Nie traktuję swojego pasa, jak twierdzy. Nie uznaję tego za
                żadną grzeczność, tylko za podstawową zasadę kultury na drodze. Przynajmniej
                tyle mogę zrobić dla płynności ruchu.
                W zeszłym tygodniu miałem paskudną sytuację - wyjeżdżałem z osiedla, na
                Legnickiej korek (jak zwykle, pewnie bym ominął Legnicką, gdyby nie to, że
                akurat musiałem na nią wjechać). Mrugam sobie radośnie kierunkowskazem i co?
                Nic! Absolutnie nikt nie chciał mnie wpuścić zachowując odległość zderzak w
                zderzak. Poruszałem się więc pasem do skrętu w prawo aż dojechałem do linii
                ciągłej (prawie). I nadal nic, w końcu trafiłem na gościa, który zwlekał z
                ruszeniem (nie, nie miał ochoty na wpuszczenie mnie). Cóż, zostawił 10 metrów
                wolnego pasa, to po co się zdziwił, że miał spadochroniarza (mnie)? Facet
                wyskoczył z samochodu i doskoczył do mojej klamki z pianą na twarzy. Gdybym był
                mniej zmęczony, to być może bym wyszedł. W każdym razie gość, widząc mnie,
                szybko odpuścił. Wnioski:
                - nie jestem egoistą, bo do skrzyżowania wpuściłem jeszcze cztery pojazdy (w
                tym dwa autobusy) - facet za mną musiał się nieźle pieklić,
                - kultura jazdy stoi w Polsce na żenująco niskim poziomie,
                - wpuszczać trzeba, nawet "spryciarzy" - nie wszyscy nimi są (a może akurat
                ktoś się spieszy),
                - nie zgłaszam pretensji, że nikt mnie nie chciał wpuścić - ja mogłem sobie
                radośnie czekać na tym prawym pasie, tyle, że za mną czekałaby niepotrzebnie
                całkiem spora grupa kierowców, którzy skręcali w prawo,
                - troszeczkę uprzejmości nigdy nie zawadzi - tyle, że to ma sens przy myśleniu
                globalnym - korek potrafi spowodować niewielka liczba kierowców...

                A tak swoją drogą - większośc zatorów wcale nie jest oznaczonych "na 500
                metrów" - wręcz to rzadkość i występuje tylko przy długofalowych pracach
                remontowych - przy doraźnym łataniu widać drogowców tylko po tworzącym się
                wokoło nich korku. Ale to już inna historia...
                • Gość: Anu Re: Chyba coś się nam poplątało? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 21:53
                  A ja nie zawsze wpuszczam.
                  Uważam, że argument o tym, że "za mną czekało X aut" - nieczego nie przesądza.
                  Zastanówmy się - ile aut przejechało w tym czasie na głównej drodze? Przykro
                  jest czekać ale wydaje mi się, że zasady ruchu są po to aby - między innymi -
                  zapewnić możliwie dużą płynność ruchu. Nie wiem na czym to polega - ale jak
                  czekam na podporządkowanej - to zawsze ktoś mnie wpuści. Stoję, migam
                  kierunkowskazem, uśmiecham się do świata, po chwili jadę i grzecznie dziękuję
                  mignięciem - traktując to jako grzeczność. A co do remontów - zaiste inny temat.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Kokeeno Re: Chyba coś się nam poplątało? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.05.05, 23:29
                    Może, ale lepiej dla nich, że jednak pojechali i ich nie blokowałem. Na skrzyżowaniu rządziła drogówka. Efekt był taki, że ruch na ulicy podporządkowanej był jak najbardziej płynny, ale na głownej (Legnicka) przejeżdżał dosłownie jeden samochód na cykl świateł... Te 50 metrów (albo i nawet nie, jechałem 15-20 minut - może jednak trzeba było skręcić w prawo, chociaż z drugiej strony, tam też nie lepiej...)

                    A remonty, zaiste - prawdziwy ból zacznie się z remontem Grunwaldu :o/ Tu nie pomoże żadna uprzejmość, jak tymczasowo zostanie zlikwidowany jeden z dwóch przejazdów przez miasto...
    • Gość: kobieta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.04.05, 22:03
      Wpuszczają, wpuszczają......ale tylko tych przystojnych ;-)))
      • Gość: tg Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczaj?"? IP: *.lauderhill-fl.gov 05.05.05, 13:28
        Oczywiscie, ze wpuszczaja. Sklamalbym gdybym powiedzial inaczej. A dlaczego to
        robia? Mysle, ze Panie znaja odpowiedz. Korzystajac z okazji chce podziekowac
        wszystkim paniom kierowcom. Jaki swiat bylby nudny bez Was. Gdyby nie Wy,
        kazdego dnia musialbym ogladac te zapyziale, czesto nieogolone, bez usmiechu,
        meskie twarze. Tych perfekcyjnych kierowcow-szowinistow.
        • klinta Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczaj?"? 06.05.05, 06:41
          proponuję wozić na stałe po prawicy śliczną kobietę :)
    • Gość: zi Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.05, 22:11
      co tu dużo mówić... generalnie umięjętność jazdy jest umiejętnością
      indywidualną. być może mężczyznom pomaga lepsza wyobraźnia przestrzenna
      (udowodnione że mają lepszą). może kobiety są mniej odważne za kierownicą, nie
      szarżują jak mężczyźni. to ogólniki, każdy jeździ inaczej, można spotkać i
      świetnych i fatalnych kierowców po obu stronach. nawet mówienie o faktach
      niewiele pomaga - jeśli powiem, że widziałam kobietę zmieniającą pas ruchu bez
      kierunkowskazu, czy inną, która nie raczyła przez dość długi czas opuścić lewego
      pasa, choć byli chętni do jej wyprzedzenia, to odezwą się głosy sprzeciwu. jeśli
      powiem, że widziałam, jak facet jadąc samochodem goli się golarką elektryczną,
      lub powiem, że prowadzony przez faceta wóz garażował w bagażniku auta mojego
      ojca i podobno to taki zwyczaj tego gościa, to pewnie usłyszę, że to zabawne,
      albo że to dowód że obie płcie jeżdżą tak samo... z tego wszystkiego dowiem się
      jedynie tyle, że kobietki częściej się obrażają na opinie, że gorzej jeżdżą... a
      to sprawa INDYWIDUALNA! i lepiej się zastanowić nad samym sobą, jak się jeździ i
      czy nie jest się zagrożeniem dla innych


      ja jestem kobietą :)
    • Gość: urwis Klintusia - wszystkie fajne chłopaki kochają Cię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 11:43
      Klintusia, Klinteczka, Klintunia -
      jeżeli nie jesteś facetem podszywającym sie pod damę,
      to jesteś bardzo mądra i bardzo kochana.

      W imieniu wszystkich fajnych chłopaków,
      a jest ich sporo na tym forum deklaruję:
      Klinta jesteś jak natchnienie Sokratesa - Diotyma.

      Klintuniu - wierzę,
      że jesteś dobrym/ dobrą kierowcą/ kierowczynią
      (niepotrzebne skreślić),
      a poza tym masz poczucie własnej wartości
      i poczucie humoru
      i nie uciekasz się do kretyńskiej poprawności politycznej,
      którą niektóre
      ( babiszony -schłopiałe baby i maskuliniszony - zbabiałe chłopy),

      usiłują wprowadzić do prozaicznej dyskusji o kierowcach.
      Twoje słowa na forum są jak strumienie orzeźwiającej wody.

      Niech żyje Klintusia - prawdziwa dama za kierownicą.
      Kochamy Cię Klintusiu

      Do Mili

      Mila - popraw się, ucz się od prawdziwej damy,
      a nie od narzeczonych strażaka, czy od kuchareczek.
      Pewnie nie lubisz rodzaju męskiego
      i czytujesz "Twoje imperium" czy coś podobnego.

      • klinta :) 06.05.05, 06:39
        hołdy pochwalne przyjęte, samozodowolenie rośnie, próżność kipi.

        jedno się tylko nasuwa samo przez się.
        jak kobieta skrytykuje inne kobiety, to od razu pada podejrzenie, że jest
        mężczyzną. jestem kobietą. pochlebiam sobie, że jeżdżę nienajgorzej. ale też,
        zaprawdę powiadam, też mi się zdarza popełnić ulubiony błąd wszystkich kobiet:
        pomyśleć o czymś przyjemniejszym, bardziej zajmującym niż kierownica, droga,
        inne auta. i się tego wstydzę.
        za to nie mam innej babskiej cechy: nie boję się na drodze siebie, innych
        samochodów, krawężników i czerwonych świateł. a to druga zbrodnia którą my
        kobiety najczęściej za kierownicą popełniamy.
        i o ile nie zagubię się w myślach (a staram się jak mogę) to jestem grzeczna i
        miła dla próbujących wjechać zarówno panów jak i pań.

        za miłe słowa wdzięcznie po kobiecemu dziękuję
        • Gość: urwis Re: :) :-)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.05, 18:44
          Dzisiaj doznałem dobrego potraktowania przez kierowczynie w czasie przejścia na
          pasach - 3 x (słownie: trzy razy), w tym dwie z nich były urodziwe.

          Wniosek: moja ulubiona część ludzkości doskonali się w prowadzeniu samochodów.
          pzdr
    • jazzgirl Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? 05.05.05, 22:39
      Zainspirowana wątkami o samochodach i kobietach postanowiłam w tym tygodniu
      zaobserwować, jak rzeczy się mają.
      POnieważ jeżdżę sporo po mieście (i poza również) mam ku temu możliwości.
      Dobrze, że pamięć mam krótką :) bo do tej pory czułabym lęk. Rzeczywiście-
      większość beznadziejnych sytuacji, w które zostałam wplątana (albo
      obserwowałam) powodowały albo babki, albo podstarzali faceci.
      No i strasznie mi przykro z powodu, że takie &^%#*&^ baby zaniżają zdanie
      mężczyzn o na prawdę dobrtze jeżdżących kobietach.
      Przyznam (może nieskromnie, ale to zdanie innych), że kieruję bardzo dobrze, w
      zasadzie mogłabym nie wychodzić zza kierownicy, nieraz kilka, kilkanaście
      godzin kieruję, ale jak mam do czynienia z:
      -zawalidrogami, które jadą lewym paem 50 km/h,
      -jadą środkiem drogi
      -trąbią bo któs postanowi ich wyprzedzić
      -nie wpuszczają, albo też nie dziękują, jak się wpuści
      -jadą z nosem 5 cm od przedniej szyby z maksymalnie podniesionym siedzeniem,

      to mogę powiedzieć na 90% "No tak, baba za kierownicą"!

      Jednakowoż- mało który facet potrafi się zachowac na drodze (nie mówię o
      umiejętności jazdy, ale o zachowaniu), ale to odrębny temat

      Pozdrawia jeżdżąca lewym pasem, gdy 3 pasy z prawej są zajętę :))
      • Gość: tg Re: Dlaczego kobiety nie "wpuszczają"? IP: *.ny-newyorkc0.sa.earthlink.net 06.05.05, 02:39
        Zaraz, czy cos mi umknelo uwadze? "Pozdrawia jezdzaca lewym pasem, gdy 3 pasy z
        lewej sa zajete". Czy sa w kraju drogi czteropasmowe? Oj moj Boze! Nie
        wiedzialem, ze sa jeszcze w kraju traktorzystki. Myslalem, ze ten relikt
        minionej epoki juz minal. A to ci niespodzianka. Praktycznie rzecz biorac to Ty
        mozesz jechac i 8 pasem, 9... i 121, itd. Tylko uwazaj zebys komus chalupy lub
        stodoly nie rozwalila.
        • jazzgirl chwileczke, chwileczke :)) 06.05.05, 07:00
          coś mi mignęło z jakimś poście powyżej na ten temat, więc to jakby odnośnik
          jest :))
          żadnych traktorów (miałam w dzieciństwie nakaz nauki podczas wakacji- jak mną
          zatrzęsło, to teraz dzięki:D)!!

          Pozdr z rana
          • Gość: tg Re: chwileczke, chwileczke :)) IP: *.ny-newyorkc0.sa.earthlink.net 06.05.05, 11:31
            Rowniez pozdrawiam, tym razem z mojego poranka. Wydaje mi sie, ze nie
            zrozumialem Twojej odpowiedzi. Chyba naprawde jest za wczesnie dla mnie.
            • jazzgirl Re: chwileczke, chwileczke :)) 06.05.05, 14:49
              Nic nie szkodzi :)
              Czasem sama siebie nie rozumiem :D
              Tak czy inaczej kultura osłodziła nam małe nie-zrozumienie.

              Teraz ja pozdrawiam wczesnopopołudniowo:)
              • Gość: tg Re: chwileczke, chwileczke :)) IP: *.lauderhill-fl.gov 06.05.05, 17:53
                Milo z Twojej strony, ze starasz sie byc skoromna w swojej wypowiedzi. Cenie to
                i respektuje. U mnie juz pora lunchu. Czuje sie glodny. Zycze milego weekendu
                oraz jazdy prawym pasem, nawet gdyby to mialo byc tylko 30 km/godz.
                • Gość: ziutek Czy pasem można jeździć? IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.05.05, 08:45
                  Pasem to można jeździć po czyimś tyłku.
Pełna wersja