Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wroclawia

IP: *.godot / *.dip0.t-ipconnect.de 25.04.05, 09:19
Centra handlowe niszczą centra miast

Izabella Adamczewska, Łódź 24-04-2005, ostatnia aktualizacja 24-04-2005 20:57

Łódź rzuca menedżera na ulicę Piotrkowską. Urząd Miasta Łodzi jako pierwszy w
Polsce zatrudni profesjonalnego zarządcę ulicy, żeby zapobiec upadkowi
Piotrkowskiej

Menedżer będzie czuwał nad czystością i bezpieczeństwem Piotrkowskiej,
opracowywał strategię reklamową i pośredniczył w rozmowach pomiędzy kupcami. -
Mile widziane doświadczenie w kierowaniu centrum handlowym. Menedżer musi na
nowo stworzyć markę "Piotrkowska" - wyjaśnia wiceprezydent Łodzi Włodzimierz
Tomaszewski. Wtóruje mu Jadwiga Kirchof, założycielka Klubu Piotrkowska
(stowarzyszenia zrzeszającego kupców tej ulicy): - Jeśli Piotrkowska ma
wygrać z centrami handlowymi, musi być zarządzana tak jak one.

Upadek pasaży

Menedżer ma wydobyć Piotrkowską z kryzysu, jaki przeżywają polskie ulice
handlowe dużych miast. Zamiast sklepów mnożą się na nich banki, puby,
restauracje, salony firm telekomunikacyjnych. Widać to na wrocławskiej
Świdnickiej, gdyńskiej Świętojańskiej i ulicach warszawskich. Zaniepokojeni
są socjologowie. - Ulice to coś więcej niż zakupy. To miejsce wydarzeń,
spotkań, manifestacji. Jeśli zastąpią je centra handlowe, miasto straci
przestrzeń publiczną, a my zaczniemy oglądać prawdziwe życie z okien aut -
alarmuje profesor Bohdan Jałowiecki z Centrum Europejskich Studiów
Regionalnych przy Uniwersytecie Warszawskim.

W latach 70. trzy kilometry sklepów przyciągały na Piotrkowską nie tylko
łodzian, ale i turystów. - Zakłady pracy zamiast do Łazienek czy na Wawel
organizowały wycieczki na Piotrkowską! Pod Modą Polską kolejki stały aż miło -
wspomina pani Anna, mieszkanka Łodzi.

Ponowny rozkwit ulica przeżyła na początku lat 90. - Tętniła życiem: kwitł
handel, a w soboty i niedziele ludzie chodzili Piotrkowską na spacery. A
dzisiaj pustka - opowiada mieszkanka, która zmiany na ulicy obserwuje z okna
mieszkania.

Z tegorocznego raportu Wydziału Strategii i Analiz Urzędu Miasta Łodzi
wynika, że już tylko 35 procent działających przy Piotrkowskiej firm zajmuje
się handlem. Reszta to usługi, głównie restauracje. Dwa lata temu w pobliżu
Piotrkowskiej otworzyła się Galeria Łódzka, pierwsza w mieście galeria
handlowa niemieckiej firmy ECE. Jesienią na drugim krańcu Piotrkowskiej ruszy
Manufaktura - wielkie centrum handlowo-rozrywkowe, które buduje francuski
Apsys.

- Polskie ulice przegrywają z centrami handlowymi, bo poziom kupiectwa
zatrzymał się na nich 20 lat temu. Nie ma ochrony, klimatyzacji, jest brudno.
Właściciele butików nie odśnieżają nawet chodników - zauważa Włodzimierz
Adamiak z Fundacji Ulicy Piotrkowskiej.

Jak walczą inni

Z kryzysem głównych ulic handlowych walczą też inne miasta. - Kiedy
Świętojańska w Gdyni zaczęła podupadać, rada miasta sprzedała kupcom
zajmowane lokale po preferencyjnych cenach. Miasto postarało się o fundusze
unijne, 500 tys. euro zainwestowano w nowe ławki, lampy i nawierzchnię - mówi
Tomasz Banel z Urzędu Miasta Gdyni.

Wrocławska Świdnicka powoli staje się deptakiem. - Poważny kryzys mieliśmy
trzy lata temu. Znikały sklepy, straszyły pustostany. Walczymy, żeby się to
nie powtórzyło, bo Świdnicka musi stać się salonem Wrocławia. To ona
przyciągnie wrocławian i inwestycje dla miasta, a nie centra handlowe - uważa
Tomasz Ossowicz, dyrektor Biura Rozwoju Wrocławia.

Jak powstała Piotrkowska

To najdłuższa prosta ulica w Europie. Powstała w XIX wieku. Kamienicznikom
pomagało Towarzystwo Kredytowe Miasta Łodzi udzielające na bardzo niski
procent pożyczek budowlanych. Dlatego na reprezentacyjnej ulicy wznoszono
domy o najwyższym wówczas standardzie, z bogato zdobionymi fasadami. W
ciągnących się przez 3 km eklektycznych kamienicach z elementami secesyjnymi
powstały sklepy, bo nikt nie chciał mieszkać na parterze. Handel kwitł.
Jeszcze w 1997 roku było tu 300 sklepów i tylko 30 restauracji. Liczbę
klientów szacowano wówczas na milion tygodniowo.
    • Gość: kotb Re: Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wrocla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 10:14
      > Wrocławska Świdnicka powoli staje się deptakiem. - Poważny kryzys mieliśmy
      > trzy lata temu. Znikały sklepy, straszyły pustostany. Walczymy, żeby się to
      > nie powtórzyło, bo Świdnicka musi stać się salonem Wrocławia. To ona
      > przyciągnie wrocławian i inwestycje dla miasta, a nie centra handlowe - uważa
      > Tomasz Ossowicz, dyrektor Biura Rozwoju Wrocławia.

      to po co stawiacie kolejne galerie w centrum!!!! ehhh:((
      • em.em.em Re: Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wrocla 25.04.05, 10:18
        galerie stawia sie w miescie zeby kosic szmal - ale pomysl lodzi uwazam za
        fajny i dlatego wkleilem powyzszy artykul.
        Uwazam rowniez, ze juz zawczasu trzeba przemyslec ewentualny "marketing" na
        terenach po szpitalu na 1 Maja.
        • Gość: kotb Re: Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wrocla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 10:42
          tak, ale ten szmal kosi _tylko_ inwestor, miasto z takiej galerii nie ma nic, poza wlasnie zanikiem przestrzeni publicznej, zwiekszenia ruchu w centrum, korków itp. Takie galerie sie stawia zdala od centrum!
          • em.em.em Re: Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wrocla 25.04.05, 11:43
            Niby tak, ale jak latwo mozna zauwazyc na calym swiecie galerie stawia sie w
            centrach miast - na zapleczach sa zazwyczaj plaskie markety.
            Co do tematu cytowanego artykulu, nie mozna GD zarzucic, ze nie dba o
            calosciowy jednolity wizerunek.
            Czegos takiego potrzeba (moze troche na inna skale, poziom i jakosc) na
            Swidnickiej, Olawskiej, Wita Stwosza, Ruskiej ...
            Jak widac jest wiele do zrobienia.
            • Gość: Rafis Re: Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wrocla IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.04.05, 12:07
              Arkady i dalszy rozwój CP wpłyna na ozywienie Świdnickiej.
    • Gość: erni Re: Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wrocla IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.04.05, 12:02
      Galerie oferuja to czego nie oferuja sklepy na ulicy.
      • Gość: wro2015 Re: Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wrocla IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.04.05, 12:33
        zgadza sie erni. Galerie oferuja piekny wymysl do pieknego odzywiania sie cala
        rodzina: Czyli 'foodcourt' ktorym Galerie tak sie podniecaja jak gdyby to byla
        jaks restauracja-ekstra.

        Zadowolona rodzinka w tym pieknym wymysle zwanym 'foodcourt' moze siedzie przy
        jednym stole, corka moze ladnie sie odzywiac z BigMÄca, synek zazerac Pizze z
        Pizza-hut, Ojciec Kentycky-Kurczaka, a mamusia zmywa tluszcz ze stolu ktory sie
        z tych pysznych potraw leje - piekny taki foodcourt. Lubie patrzec sie jak te
        koncerny wszysktie razem tak harmonijnie przy jednym stole sie ustawiaja!

        Caly spektakl foodcourta odbywa sie w klimatywzowanym mallu obok sztucznej palmy
        z plastiku, ktora wlasnie jakis gnojek dekoruje ogorkiem z Chessburgera. Ojciec
        jest tez zadowolony, bo moze siedzac sie patrzec na slepa sciane powyzej, za
        ktora sie kryje samochod na drugim pietrze ktorym do tego foodcourtu dojechali.
        Nawet apteka na zawal serca spowodowanym brakiem ruchu i cholesterolem w tej
        Galerii jest!

        Masz racje, erni - Te Galerie oferuja rzeczy, ktorych 'sklepy na ulicy' nie oferuja.
        • Gość: erni Re: Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wrocla IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.04.05, 12:42
          W galerii robi sie milo zakupy caly rok i niezaleznie od pogody. A na ulicy
          nie.
          W galerii jest w jednym miejscy wiecej sklepów (wyboru) niz na ulicy.
          • Gość: wro2015 Re: Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wrocla IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.04.05, 13:32
            > W galerii robi sie milo zakupy

            to jest bardzo subiektywna ocena. Bo ja absolutnie NIEZNOSZE Gallerii (tez
            subiektywna ocena)

            Wiec na pytanie co powinno byc da sie bardzo latwo odpowiedziec. I to i to.
            Czyli i Galerie, i ulice. Pytanie powinno byc wiec inaczej postawione. Gdzie
            Galerie a gdzie ulice?

            No i teraz mozna sie zacza zastanawiac. Nie chce teraz przyciagac calych teorii,
            idei i dyskusji typu (gdzie piesi, gdzie samochody, jakie ceny sklepow, centr
            II, II i I stopnia, konkurencja, niezalezne firmy).

            Ale wydaje mi sie takze ze mozna szybko dojsc do wniosku - bo jest to wrecz
            oczywiste - ze wielkogabarytowe centra handlowe jednej firmy zazdzajacej, do
            ktorych sie dojezdza samochodem powinny byc poza miastem dla suburbow (mowa jest
            o miastach Europejskich, gdzie centra sa waskie, zakorkowane i stare). I to nie
            pisze z estetyczengo puntku widzenia, lecz z czysto urbanistcznie-funkcjonalnego.
            Funkcje centr handlowych w Centrach I, II i III stopnia powinny przejmowac ulice
            (i to tez pisze z perspektywy czysto funkcjonalno-urbanistycznej).
            W dzielnicach jak Borek powinnien byc zarowno dostep do Centr-handlowych jak i
            ulic (co tez jest: Galeria Borek i sklepy i uslugi przy skrzyzowaniu Powstancow
            z Hallera).

            Tak wiec tze nie rozumiem wypowiedzi Ossowicza, ze z jednej strony chwali sie
            Swidnicka, ale z drugiej strony niszczy osiagneicia swidnickiej pozwoleniem na
            budowe centrum handlowego, ktore bedzie mialo dwa wejscia. Czyli centrum ktore
            jest dla miasta zamkneite, lecz powinno sie otwierac na ulice.
            I niech mi nikt nie mowi ze miasto nie mialo mozliwosci: Miasto zmienilio MPZP
            pod inwestora, aby miedzy innymi polityka 'dwoch wejsc' byla mozliwa!
    • es_wu Re: Tematem jest Lodz, ale dotyczy rowniez Wrocla 25.04.05, 18:33
      Gość portalu: mmm napisał(a):

      > Menedżer ma wydobyć Piotrkowską z kryzysu, jaki przeżywają polskie ulice
      > handlowe dużych miast. Zamiast sklepów mnożą się na nich banki, puby,
      > restauracje, salony firm telekomunikacyjnych. Widać to na wrocławskiej
      > Świdnickiej, gdyńskiej Świętojańskiej i ulicach warszawskich. Zaniepokojeni
      > są socjologowie. - Ulice to coś więcej niż zakupy. To miejsce wydarzeń,
      > spotkań, manifestacji. Jeśli zastąpią je centra handlowe, miasto straci
      > przestrzeń publiczną, a my zaczniemy oglądać prawdziwe życie z okien aut -
      > alarmuje profesor Bohdan Jałowiecki z Centrum Europejskich Studiów
      > Regionalnych przy Uniwersytecie Warszawskim.
      >

      No się chłopaki obudzili:
      www.p.lodz.pl/I35/hist/deathlife2.html
      Jane Jacobs, Śmierć i życie wielkich miast amerykańskich
      z rozdziału III-13 Samodestrukcja różnorodności
      przykład skrzyżowania ulic Chestnut i Broad w Filadelfii:

      "Weźmy na przykład skrzyżowanie ulic Chestnut i Broad w Filadelfii – miejsce,
      które kilka lat temu było apogeum rozmaitych funkcji handlowych i usługowych na
      Chestnut Street. Narożniki na tym skrzyżowaniu były przez pośredników handlu
      nieruchomościami określane jako “stuprocentowa lokalizacja”. Było to miejsce do
      pozazdroszczenia. Na jednym rogu był bank. Trzy inne banki kupiły trzy pozostałe
      narożniki, zapewne by być także w “stuprocentowej lokalizacji”. Od tego momentu
      miejsce przestało być “stuprocentową lokalizacją”. Dzisiaj skrzyżowanie jest
      martwą barierą na Chestnut Street, a zgiełk różnorodności i aktywności został
      zepchnięty dalej."


      Przypominam, że ta książka pochodzi z roku 1961!!!!

      Ża zacytuję ojca Indiany Jonesa: "w tym notesie było napisane, że tacy idioci
      jak wy powinni czytać książki a nie je palić" (bez obrazy dla nikogo, to jest
      cytat). Ehhhhh....

      Pozdrawiam,
      SW
Pełna wersja