Gość: jaro
IP: *.kom / *.kom-net.pl
19.05.05, 02:32
To, że nie jest dowcipny, nie znaczy, że wolno mu tego zabraniać. To jego
praca, tym zarabia na posiłek, na buty, na ubranie. I jego rola nie polega na
tym, żeby schlebiać czyimkolwiek gustom, pana neurestenicznego aktora, pana
sztywnego z kolegium. Wręcz przeciwnie, rola mima polega na prowokacji -
estetycznej i politycznej. Jeśli ktoś nie może wytrzymać takiej prowokacji,
niech idzie pospacerować po rynku w Mińsku, albo w Środzie Śląskiej, tam na
pewno nikt go nie sprowokuje. Może jego wrażliwość wymaga jednorodności. Tam
ją na pewno znajdzie. Poza tym gustów sie nie narzuca. A jesli nawet, to w
zgodzie z prawem i z poszanowaniem czyjegoś osobistego wysiłku, bo to on jest
w pracy, a nie pan emeryt, który go mija. Pozdrawiam (również Środę Śląską!)