Gość: gość
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
20.05.05, 19:30
Najbogatsze miasta Polski
Krzysztof Olszewski 19-05-2005, ostatnia aktualizacja 18-05-2005 22:06
Opolanie powinni wysyłać paczki ludziom ze Szczecina, Krakowa czy Poznania.
Dlaczego? Bo mieszkańcy mniejszych miast są bogatsi niż ci z wielkich
aglomeracji!
Dochód Warszawy wynosi 6 mld zł rocznie. To rekord w skali kraju, bo kolejne
na liście zarobków - Kraków i Wrocław - mają po niecałe 2 mld. Na te ogromne
kwoty składają się płacone przez nas podatki, podatki lokalne (np. opłaty za
dzierżawę gruntu) i subwencje z budżetu państwa. Z pieniędzy tych pensje
dostają nauczyciele, na ulicach świecą latarnie, a drogowcy łatają drogi, po
których jeżdżą miejskie autobusy. Co bardziej przedsiębiorcze miasta budują
też mieszkania komunalne i nowe szkoły.
Ale wysokie dochody wcale nie przekładają się na to, ile miasto może wydać na
swoich mieszkańców. "Metro" policzyło, ile z kasy miejskiej przypada na głowę
statystycznego Kowalskiego w poszczególnych miejscowościach. I okazało się,
że najlepiej w tym rankingu wypadają mniejsze miasta. Wyjątkiem jest jedynie
Warszawa, gdzie na statystycznego mieszkańca przypada 3,5 tys. zł rocznie. -
Ale te pieniądze są przejadane. Po stolicy wciąż jeździ się fatalnie, metro
ma jedną linie, a to, co się buduje, to najczęściej drogie hotele i centra
handlowe - mówi Sławomir Bieliński, specjalista od nieruchomości.
W czołówce miast, które wydają najwięcej na swoich mieszkańców, poza bogatym
Wrocławiem, znajdują się Gdańsk i Katowice oraz Olsztyn i Opole! Bogaty
Kraków wydaje na swojego Kowalskiego prawie 200 zł mniej niż znacznie uboższy
Olsztyn. Grubo ponad 500 zł mniej dostaje od miasta łodzianin, a niemal 100
zł - oszczędny poznaniak.
Skąd te różnice? Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha nie ma
wątpliwości: małe miasta zarządzane są lepiej niż wielkie aglomeracje. Jest
tu więcej inwestycji, a więc i szansa na lepszy zarobek. Mieszkańcy zarabiają
i oddają te pieniądze (podatek) do kasy miasta. I stąd większy dochód.
- W ośrodkach do ćwierć miliona mieszkańców władza ma bezpośredni kontakt z
mieszkańcami, szybciej reaguje się na ich potrzeby - mówi Jabłoński. - A w
dużych tego brakuje. Doskonałym przykładem jest Kraków, który - jak pokazują
liczby - wcale się nie wyróżnia. Praktycznie nie ma tam żadnych nowych
inwestycji. Warszawa, gdyby ją podzielić na gminy, też nie byłaby taka
bogata.
Najniżej w rankingu wypada Bydgoszcz z dochodem rzędu 1950 zł na głowę. Jest
duża, ale nie rozwija się, bo za mało w niej firm, które dobrze wynagradzały
swoich pracowników.
źródło: serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2716869.html
mapka Polski: bi.gazeta.pl/im/6/2717/z2717466G.jpg