Gość: Mikołaj
IP: 213.199.196.*
30.05.05, 20:00
Ktoś z Was jeździł podczas dzisiejszej wspaniałej wichury z ulewą? Ja samą
kulminację przesiedziałem na zajęciach z rosyjskiego (jak zasłoniło czarnymi
chmurami niebo, to normalnie powiało grozą :-)), ale potem do domku!
Kałuż w parkach nie omijałem, bo i tak byłem mokry. Poza tym, kilwater za
rowerem wygląda ślicznie :-) Najwięcej wody było na mojej drodze na ul.
Robotniczej - jeśli liczyć fale wzbudzone przez samochody to po osie (koła 28
cali). Muszę pochwalic "zapuszkowanych" ;-) Jak wjechałem w ogromną
(kilkadziesiąt metrów) kałużę to nikt mnie nie wyprzedzał ani nie zatrąbił
tylko jechali za mną powolutku z rozsądnym odstępem - bo ja chociaż układ
dziur znam w miarę dobrze, to z kałużami nigdy nic nie wiadomo i jechałem
bardzo powoli i ostrożnie.
W parkach praktycznie każde drzewo potraciło trochę gałęzi - jedno z drzew na
wzgórzy partyzantów zawalone do fosy, parę razy musiałem zejść z roweru omijać
drzewa, koanry i wyplątywać gałęzie ze szprych. Sporo roboty będzie dla straży
pożarnej czy też obrony cywilnej - nie wiem która ze służb sprzata zwalone konary.
Tak czy inaczej, mogę powiedzieć, że w pewnym sensie podróżowałem dzisiaj
rowerem wodnym :-).