Gość: Robi
IP: *.tvk.wroc.pl / *.unreg.tvk.wroc.pl
30.05.05, 22:45
Przechodzac przez skrzyzowanie Haller a z Powstancow Slaskich zauwazylem dosc
ciekawy incydent z udzialem pieszego. Zamieszanie bylo olbrzymie, ruchem
sterowala policja, swiatla dzialaly. pieszy widzac zielone swiatlo przeszedl
tuz przed nadjezdzajacym autobusem. autobus mial przyzwolenie policjanta na
jazde. Moje pytanie brzmi: jak ma sie stosowac pieszy do takich warunkow
skoro: powiedzmy ze nie jest kierowca i nie zna znakow dymnych uzywanych
przez policjanta, policjant znajduje spora odleglosc od pieszego przy pasach,
pieszy widzi zielone swiatlo i sugeruje sie nimi. czy dyrekcja drog nie
powinna wtedy w porozumieniu z policja wylaczyc swiatla aby pieszy nie
sugerowali sie nimi? zaraz potem inny samochod o malo co nie rozjechal
starszej kobiety, byc moze nie dojrzala policjanta, nie mowiac juz o znakach
dymnych ktorych uzywal dla kierowcow, ktora jednak zauwazyla zielone swiatlo
ktorym sie sugerowala.