Gość: qwerty
IP: *.netasi.wroc.zigzag.pl
13.07.02, 12:10
w sierpniu do kraju przyjezdza papiez. zastanawiam sie, czy w dobie bezrobocia,
stagnacji i ogolnego marazmu stac nas na (wysokie) wydatki zwiazane z ta wizyta?
problem polega na tym, ze papiez - jako glowa panstwa watykanskiego - ma prawo
i powinna byc (zgodnie z protokolem dyplomatycznym) przyjmowana w kraju ze
wszystkimi naleznymi jej honorami (ochrona, opieka, splendor, itp), ale powinno
dotyczyc to wylacznie czesci politycznej wizyty. to co bedzie robil pozniej
(religijne tournee po polsce) powinne byc oplacane przez watykan, ewentualnie
wiernych zainteresowanych takimi imprezami. praktyka jest inna: na budowe nad
wyraz wystawnych ("zastaw sie a postaw sie") i kiczowatych oltarzy wydawane sa
pieniadze samorzadow. pol biedy jesli w ramach wizyty odnowi sie drogi lub
kamieniczki na rynku - te dobra zostana po odjezdzie dostojnego goscia. ale
oltarze, na ktore wydawana jest ogromna masa pieniedzy, sa inwestycjami
sluzacymi tylko jednemu celowi i tylko jeden raz. do wydatkow dochodzi jeszcze
cala organizacja wizyty, ochrona (a jest to juz czesc niepolityczna wizyty!),
zakwaterowanie calej swity, itp.
rozumiem, ze podczas budowy takowych oltarzy zatrudnienie znajdzie czesc
bezrobotnych, jednakze jesli pieniadze te wydaloby sie na budowe czegokolwiek
innego (a bardziej potrzebnego) - wtedy te same osoby rowniez mialyby prace.
najlepszym przykladem, jaki potencjal finansowy drzemie w ludziach
zaangazowanych religijnie, jest to monstrum w licheniu, ktore (oficjalnie)
budowane jest za pieniadze pochodzace z ofiar. czy nie mogloby byc tak samo w
przypadku papieskiej pielgrzymki (mam na mysli zrodlo finansowania)?
w ogole caly mechanizm finansowania zwiazkow religijnych w polsce jest malo
przejrzysty (przychody "z tacy"), jednakze rzadzacy obawiaja sie wyciagac tego
trupa z szafy, w obawie przed reakcja kosciolow (w szczegolnosci rzymsko-
katolickiego) i wiernych.