Wypad rowerem nad morze Bałtyckie

03.06.05, 16:41
Pierwszy raz planuję pojeździć sobie rowerem trochę po naszym wybrzeżu (nie za
dużo, urlop tylko na tydzień). W związku z tym pytania, może ktoś już był:
- czy jechać własnym autem z rowerami na dachu czy lepiej pociągiem z rowerami
- czy może jechać czymkolwiek a rowery wypożyczać na miejscu
- jaki fragment wybrzeża polecacie (myślałem o okolicach między Ustką a Łebą,
są tam trasy po "zwiniętych" torach kolejowych).
- mieszkać w jednym miejscu (zaklepać wcześniej, np. w Rowach) i robić wypady
"to w lewo to w prawo" czy też jechać "w ciemno", licząc że miejsce noclegowe
znajdę beż problemu.
Może ktoś się podzieli własnymi doświadczeniami z niezbyt doświadczonym
jeszcze rowerzystą? :)
Może jakieś wskazówki, porady, o których nie mam pojęcia (nie wpadłbym na to)?
Z góry dzięki.
    • Gość: Mikołaj Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: 213.199.196.* 03.06.05, 18:44
      > - czy jechać własnym autem z rowerami na dachu czy lepiej pociągiem z rowerami

      Ja bym jechał pociągiem, ale to dlatego, że jestem miłosnikiem kolei. Sądze, że
      Tobie wygodniej będzie autem (szybciej, taniej)

      > - czy może jechać czymkolwiek a rowery wypożyczać na miejscu

      No co Ty, chcesz jeździć na rowerze "po kimś"? Tylko na swoim i na żadnym innym!
      unikniesz przykrych niespodzianek typu siodełko z drewna cyz za szeroka kierownica.

      > - mieszkać w jednym miejscu (zaklepać wcześniej, np. w Rowach) i robić wypady
      > "to w lewo to w prawo" czy też jechać "w ciemno", licząc że miejsce noclegowe
      > znajdę beż problemu.

      Ja bym wcześniej zaklepał miejsce.

      Aha jeszcze jedna rzecz przychodzi mi do głowy:
      Jeśli zdecysujesz się na wakacje "mobilne" to znaczy cały dzień na rowerze i
      nocleg codziennie gdzie indzizej to zorientuj się, w którą stronę wieją wiatry
      (one są w miare stałe) - np, jeśli wiatry są generalnie wschodnie (strzelam,
      równie dobrze moga wiać w odwrotnym kierunku, nie pamietam) to nie wybieraj się
      na wyprawę ze Szczecina do Gdańska bo Ci się odechce po pierwszym dniu :-)
    • tomek854 Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie 03.06.05, 19:19
      Z pociągiem jest problem o tyle, ze ostatnio wiozłem rower z Gorzowa i okazało się, ze nawet dalekobieżne pociągi nie mają wagonów bagażowych. jak rower stał w przejściu to wszyscy marudzili, więc wziąłem go do oprzedziału, dzięki czemu zająłem w sumie 5 miejsc :)

      Głupie to PKP jak but, a dopóki tak jest, to ja bym jechał jednak autem.
      • Gość: Mikołaj Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: *.wroclaw.mm.pl 03.06.05, 20:41
        Jak my z Basią jechaliśmy w góry na wakacje. to rowery oba mieliśmy w
        przedziale, a przedział cały dla siebie. Sam konduktor zaproponował wstawienie
        roweró do przedziału, bo pociąg i tak był wypełniony może maksymalnie w 1/3. Z
        kolei w drodze powrotnej mielismy dla siebie cały... wagon :-) także tez nikt
        nie marudził na nasze rowery.

        W razie gdyby jednak jakiś krewki pasazer pyskował, to radzę zawołać konduktora
        - bilet na rower upoważnia do przewozu roweru i już.
        • Gość: szklanakula Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 22:51
          Mikołaj ma rację.Z rowerem jak z majtkami,należy miec własny.
          W ubiegłym roku dałem się namówić na wyjazd bez swojego rowerka.I co? Kicha.
          To fakt,że rowery można wypożyczyć wszędzie , ale są to rowery typu komunijnego
          , z hipermarketów.Nieserwisowane - bo i co tu serwisować
          -,skrzypiące,wykoślawione i niebezpieczne.
          Co do konieczności rezerwowania miejsc,to w ubiegłym roku bez trudu znalazłem
          całkiem niezłe noclegi bez rezerwacji.Znajomy w sezonie przejechał samochodem
          całe wybrzeże i też nie miał problemu z kwaterami.
          Podsumowując;jedź na żywioł samochodem z rowerkami na dachu .
          Życzę miłych wrażeń i słonecznej pogody.
        • Gość: mum Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 23:43
          Radzę się dobrze zapoznac z zasadami przewożenia rowerów w pociągach.Jak mi
          będziesz stał w przejsciu i przeszkadzał,to wołanie konduktora nie wyjdzie ci
          na dobre raczej,ale mnie.Prawo przewozowe mówi wyrażnie,że rower przewozi się w
          specjalnie do tego przeznaczonym wagonie,lub w wagonie bagażowym,a razie ich
          braku-rower można zabrac do pierwszego przedsionka pierwszego wagonu lub do
          ostatniego przedsionka ostatniego wagonu.Przewóz roweru odbywa się pod nadzorem
          podróżnego i nie może on przeszkadzac innym podróżnym.Bilet na przewóz
          oczywiście trzeba mieć.
          • Gość: Mikołaj Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: 213.199.196.* 04.06.05, 00:08
            > Radzę się dobrze zapoznac z zasadami przewożenia rowerów w pociągach.

            Dobrze je znam. Naprawdę myślisz, ze nie zrobiłem wywiadu w informacji na przed
            wyjazdem?

            > Jak mi
            > będziesz stał w przejsciu i przeszkadzał,to wołanie konduktora nie wyjdzie ci
            > na dobre raczej,ale mnie.

            Ani mi przez myśl nawet nie przeszło stać z rowerem w korytarzu. Sama kierownica
            w poprzek ledwo by się zmieściła. Grzeczność wymaga zakładania elementarnego
            poziomu inteligencji rozmówcy; to tak na przyszłość.

            > a razie ich
            > braku-rower można zabrac do pierwszego przedsionka pierwszego wagonu lub do
            > ostatniego przedsionka ostatniego wagonu.

            Sytuacja była o tyle śmieszna, że do przedsionka pierwszego wagonu konduktor nie
            chciał wpuścić, a ostatnim wagonem był wagon pierwszej klasy, a bilety mieliśmy
            oczywiście do drugiej. Na szczęście pociąg był prawie pusty, więc jak już się
            chwaliłem, rowery wylądowały razem z nami w przedziale.
            • Gość: Mikołaj Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: 213.199.196.* 04.06.05, 00:14
              A jeszcze ciekawszą sytuację miał kolega, co rower przewodził "kiblem" (znacyz
              EZT czyli te żółto-niebieskie "gąsienice"). Cały wielki przedział zaraz za
              maszynistą oznaczozny jako służbowy pozostawał do dyspozycji dwóch konduktorów;
              miejsca tam było mnóstwo (ten przedział ma długość od kabiny maszynisty do
              pierwszych drzwi, także jest spory). Kolega prosił, żeby tam pozwolili nawet jak
              nie podróżować, to chociaż rower wstawić, bo ludziom przeszkadza (inna sprawa,
              że większość ludzi to pieniacze). Ale odpowiedź była odmowna - nie, bo przedział
              słuzbowy.
              • Gość: mum Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 00:38
                A swoją droga przepisy nijak maja sie do rzeczywistosci...I nie chciałem tu
                nikomu sugerowac braku inteligencji,ale takie sa po prostu ichnie regulaminy.A
                poza tym nie radze dowiadywac sie czegokolwiek w informacji.Mozna sobie tylko
                zaszkodzić.Swego czasu na pytanie o godzine przyjazdu pociągu dostałem
                odpowiedz:jak przyjedzie na 16 to będzie dobrze.Nie mówiąc o tym,że siedzący w
                okienku dziad był obrazony,że w ogóle musi z kims gadac i robił straszna łaske
                otwierając rozkład jazdy,gdy jednak upierałem sie przy dokładnej godzinie.
          • tomek854 Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie 04.06.05, 15:25
            Rower stojący w ostatnich lub pierwszych przedsionkach również przeszkadza. A
            jak to jest, ze PKP za bagażopłaty pobietra a wagonów bagażowych nie prowadzi?
            • Gość: Roman Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 04.06.05, 18:31
              Oddałem kilka lat temu rower do bagażowego (wsiadałem w Marciszowie). Po
              odbiorze i dojeździe do domu stwierdziłem, że mój bagaż był patroszony. Nic nie
              zginęło ale trójkątna torba była otwarta.
              • tomek854 Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie 04.06.05, 19:54
                No, ale można by przecież zrobić tak jak kiedyś miały pociągi do zakopanego - w żółtoniebieskich były stojaki na narty. Kiedyś do Kłodzka jeździły wagony ze stojakami na rowery, a teraz ostatnio jechałem parę razy i nie było...

                Po za tym te pomarańczowe wagony bagażowe mają tak, ze jest tam kilka przedziałów i przestrzeń na bagaż - powinno się te przedziały udostępnić podróżnym, sami by sobie pilnowali i żaden bagażowy nie byłbty potrzebny...
            • Gość: Mikołaj Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: 213.199.196.* 04.06.05, 20:28
              > Rower stojący w ostatnich lub pierwszych przedsionkach również przeszkadza.

              Ale, jakkolwiek egoistycznie to nie zabrzmi, nie jest to już moja wina, tylko
              wina kierownika pociągu.
              • tomek854 Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie 06.06.05, 00:08
                A ściślej nie kierownika, tylko firmy, która zamawia taki a nie inny tabor (bez bagażowego wagonu/przedziału)
    • Gość: kasia Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 16:27
      Ja zawsze biore rowery na dach auta ,zjeździłam już całe wybrzeże,jeśli lubisz
      odludzia okolice Łeby są super,fajnie też wspominam Karwie.Rok temu byłam w
      Międzyzdrojach i też polecam.Jest tam mnóstwo świetnych tras a ponadto kusiło
      mnie troche by pojeździć po stronie Niemieckiej.Od świnoujścia masz piękną
      rowerową ścieżke przez Beringsdor,Ahlbeck i jeszcze dalej ,po za tym jest tam
      kilka innych ciekawych tras np wokół lotniska,w sumie fajna sprawa.
      • Gość: metka Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.05, 16:25
        no właśnie, od świnoujścia poprzez miedzyzdroje, dziwnow, pobierowo, rewal, aż
        za niechorze ciagna sie swietne szlaki rowerowe - prawie caly czas jedzie sie
        klifem nad plaza - fantastyczna sprawa! milych wakacji!
    • martouf Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie 07.06.05, 21:05
      Dzięki wszystkim za rady. Chyba zdecyduję się na auto, jeszcze nie wiem czy
      bagażnik dachowy kupić czy na klapę z tyłu.
      Również nie wiem jeszcze czy zachodni Bałtyk (urwiste brzegi, wyspa Wolin, może
      nawet Uznam) czy też środkowy (Darłowo-Ustka-Łeba). Oglądałem mnóstwo stron z
      galeriami z wycieczek rowerowych brzegiem Bałtyku i ciężko się zdecydować :)
      • Gość: Mikołaj Re: Wypad rowerem nad morze Bałtyckie IP: 213.199.196.* 07.06.05, 22:15
        > Dzięki wszystkim za rady. Chyba zdecyduję się na auto, jeszcze nie wiem czy
        > bagażnik dachowy kupić czy na klapę z tyłu.

        Kup bagażnik na dach. Co prawda teoretycznie zwiększy to zuzycie paliwa (piszę,
        że teoretycznie, bo nie znam nikogo kto to zwiększenie zużycia zmierzył, nie
        mniej jednak opór aerodynamiczny wzrośnie i to znacznie). Tylny bagażnik ma te
        wadę, że jak ktoś Ci wjedzie w kuper to skasuje też rowery.
Pełna wersja