Ping pong miedzy 997 i 986 w nocy -skandal

16.06.05, 16:39
W nocy z okazji ulewy zalalo wiadukt na ulicy Hallera (jak i wiele innych).

Bylem swiadkiem wielu niebezpiecznych sytuacji, kiedy rozpedzone grubo ponad
dozwolone 60 samochody jadac ulica hallera od Gajowickiej za skrzyzowaniem z
Mielecka nadziewaly sie na czolowke z wycofujacymi sie pod prad od zalanego
wiaduktu. Wczesniej nie mogli ich zobaczyc, bo wyjezdzajacy pod prad jechali
prawa strona jezdni, a pedzacy jechali lewa i nie mogli sie wzajemnie
widziec, bo zaslaniala ich sobie wiata przystanku autobusowego

Jakis facet machal i probowal je zatrzymywac, wiec sie do niego
przylaczylem, bo jego nie bylo widac (byl ubrany na szaro-buro) a ja mialem
lampki rowerowe przynajmniej. Zadzwonilem na 112 - nikt nie odbieral.
Zadzwonilem na 997 - odebral policjant, wysluchal problemu, i pouczyl mnie,
ze z takim problemem to sie dzwoni do CENTRUM ZARZADZANIA KRTYZYSOWEGO.
Powiedzialem ze nie wiem, skad mialbym znac ten numer, a on powiedzial "to
ja panu podam, zapamieta pan sobie na przyszlosc - 986". "Taki sam jak na
Straz Miejska?" "Tak". NIezalezne od tego obiecal im przekazac.

Pan machajacy sobie poszedl, a ja zostalem. NIektorzy sie zatrzymywali, i
wtedy mowilem im, ktoredy powinni jechac, a niektorzy nie, ale przynajmniej
zwalniali. Moge calkiem powaznie powiedziec, ze gdyby nie nasze wymachiwanie
bylo by pare ostrych czolowek...

tymaczasem zadne sluzby wciaz sie nie zjawialy, wiec zadzwonilem tez na 986.
Tutaj calkowicie nieuprzejmy pan nawet nie dal mi wyjasnic do konca tylko
wrecz opieprzyl mnie - podniesionym glosem krzyczal na mnie, ze od tego jest
policja a tu jest CENTRUM ZARZADZANIA KRYZYSOWEGO, owszem, ale TYLKO STRAZY
MIEJSKIEJ. (Nie wiedzialem, ze w Strazy Miejskiej kryzys jest az tak wielki,
ze trzeba nim zarzadzac :P) W koncu wymoglem na nim, ze to nie ja zadzwonie
na drogowke, bo nie mam numeru, tylko on.
Oczywiscie wciaz nikt nie przyjezdzal. W koncu zadzwonilem na 998 - strazacy
ostatni porzadni ludzie w tym kraju. Pan strazak wysluchal mnie, i obiecal
ze za 20 minut - pol godziny ktos sie zjawi, zeby pompowac wode, a wtedy
wystawia jednego strazaka aby kierowal ruchem. Faktycznie, po pol godzinie
przyjechala straz, ale w miedzyczasie przybyla drogowka - po 2 h od mojego
pierwszego telefonu na 997. Skadinad calkiem sympatyczni panowie policjanci
powiedzieli, ze to dlatego, ze sa tylko dwa radiowozy na cale miasto a
pozalewane sa prawie wszystkie wiadukty.

Moje pytania:
1. Czy, skoro juz nie dziala 112, ktore powinno byc telefonem "od
wszystkiego" nie mozna zapewnic jakiejs wymiany informacji miedzy telefonami
alarmowymi i przeprowadzic jasnego podzialu kompetencji? Bo tak, to tylko
zwalaja odpowiedzialnosc na innych i sa zadowolone...
2. Dlaczego strazacy mogli zostac wezwani do jednostki z powodu
nadzwyczajnej sytuacji i ruszyc do pracy, a drogowka nie mogla?
3. Od czego k... jest Straz Miejska, jezeli nie od zapewniania
bezpieczenstwa? Widzialem ich ducato na grabiszynskiej - strazakowi
spieszacemyu do pracy samochod zgasl w wodzie i probowal go wypchnac a straz
miejska przejechala kolo niego z taka predkoscia, ze jeszcze zostal (on i
my, stojacy nieco dalej) ochlapany!




    • Gość: Mikołaj Re: Ping pong miedzy 997 i 986 w nocy -skandal IP: 213.199.196.* 16.06.05, 16:48
      Tomku, cierpisz na tzw. syndrom Al Capone'a - wydaje Ci się, że u nad jest już
      Ameryka :-)

      Ja bym nawet nie stawał, żeby kierowców ostrzegać - bałbym się, że któryś
      wyskoczy i mnie zbluzga, tym bardziej, jeśli mam rower...

      Pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze za naszego życia Polska stanie się dobrym,
      normalnym krajem.
      • tomek854 Re: Ping pong miedzy 997 i 986 w nocy -skandal 16.06.05, 17:24
        nie, wiesz co, jeden debil tylko trabil i usilowal mnie rozjechac, ale TIR
        mnie zaslonil (ale i tak bym uciekl, nie jestem samobojca).

        Generalnie o wiele wieksze zaufanie do mnie (przynajmniej zatrzymywali sie
        spytac o co chodzi) mieli Tirowcy - ale tez oni mieli najwiekszy problem,
        jezeli tam wjezdzali, bo musieli cofac.

        co do osobowych - stereotypowo. Im lepszy samochod, tym bardziej mieli mnie w
        dupie (i szybciej jechali). Ciekawe co by bylo, gdybym np. potrzebowal pomocy
        - sprawdza sie przypowiesc o dobrym samarytaninie - bogacze sie nie
        interesuja ;)
        • pluto10 Re: Ping pong miedzy 997 i 986 w nocy -skandal 16.06.05, 17:31
          Ja bym zrobił inaczej, po godzinie pojechałbym na policję i zaczął wyzywać od
          najgorszych. Każdego napotkanego. A jak by szef wyszedł to powiedziałbym że
          dzwonie po Uwage, Interwencje, Super Ekspress, Telekurier, Super Wizjer, Pod
          Napięciem, Telekurier wszystkie lokalne media. Po 5 minutach na tym miejscu
          byłby już najmniej patrol.
          ***************pluto10***************
          09 - 10.07.05r - XIII Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę
          • tomek854 Re: Ping pong miedzy 997 i 986 w nocy -skandal 16.06.05, 17:47
            Aha, a przez ten czas iles osob by sie koncertowo rozpieprzylo na hallera...

            Przyznaje, ze myslalem o tym, ale co odjezdzalem, to slyszalem trabienie i
            pisk opon i jakos nie moglem odjechac :/
    • Gość: do tomek854 Re: Ping pong miedzy 997 i 986 w nocy -skandal IP: *.core.lanet.net.pl 16.06.05, 16:50
      kazda służba a szczególnie straż miejska powinna pomagać obywatelom, raz na
      przyszłość to zapamiętaj !
      • Gość: Mikołaj Re: Ping pong miedzy 997 i 986 w nocy -skandal IP: 213.199.196.* 16.06.05, 16:54
      • tomek854 Re: Ping pong miedzy 997 i 986 w nocy -skandal 16.06.05, 16:56
        To nie do mnie jest, tylko do nich. Ja niczego innego od nich nie oczekiwalem
        • Gość: ceglar Re: Ping pong miedzy 997 i 986 w nocy -skandal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 17:21
          aczkolwiek pogratulowac nalezy inicjatywy obywatelskiej.
          pozdrawiam:)
    • wielki_czarownik Sposób 16.06.05, 18:26
      Następnym razem jak dzwonisz na policję to powiedz, że rozwalił się tam radiowóz albo, że są ranni i jeden mówi, że jest policjantem a zaraz niebiescy przyjadą kolegów ratować.
      A od czego jest SM? Przecież nie było akcji "Powódź". A jak wiadomo SM działa jednokierunkowo. Jak będzie akcja "Powódź" to przyjadą. Wtedy pewnie była akcja "Pietruszka" i dzielni Strasznicy Miejscy gonili babcie z pietruszką.
      • capo_di_tutti_capi Re: Sposób 16.06.05, 18:47
        wielki_czarownik napisał:

        > A od czego jest SM?

        Od patrolowania miasta, ale widocznie dla strażników ul.Hallera to już nie
        miasto...
Pełna wersja