Gość: Mikołaj
IP: 213.199.196.*
22.06.05, 23:59
Rowerami zajmuję się jakoś tak poważniej od wakacji pomiędzy podstawówką a
szkołą średnią - czyli już 8 lat. Może to mało w porównaniu z tymi
użytkownikami forum, którzy są już długo młodzi, ale jakiś tam rozwój rowerów
dał się zauważyć:
- praktycznie znikły ramy chromo-molibdenowe. Tańsze rowery są z hi-tenu,
nieco droższe z duraluminium (materiały rodem z promów kosmicznych pomijam)
- całkowicie znikły hamulce cantilever wyparte przez hamulce typu "V" (wyjątek
stanowią rowery przełajowe, ale to jest sprzęt specjalistyczny a nie popularny).
- ciężko znaleźć dobry rower bez amortyzatora. Nawet do tanich rowerów jest
wciskany, choćby i firmowy ale szmelc - byleby tylko był amortyzator.
Tak sobie rozmyślam, jak będą wyglądały popularne rowery sportowe (górskie,
trekkingowe) za powiedzmy 20 lat? Klaruje mi się taki obraz:
Materiałem ramy będzie tylko aluminium, nawet w najtańszych modelach.
Wszystkie rowery będą miały hamulce tarczowe. Nie podoba mi się to; poza
bardzo wąską grupą rowerów tarcze nie mają wg mnie zastosowania. Ale
podejrzewam, że tarczówki wyprą hamulce "V" tak samo jak "V" wyparły
cantilevery. Będą to tarczówki obsługiwane linką (są takie), nie hydrauliczne.
Bardzo spadnie polularność rowerów górskich - staną się rowerami "niszowymi"
tak jak aktualnie rowery szosowe. Moim zdaniem przyszłość ma typ
trekkingowy/crossowy (mniejsza o terminologię rynkową - chodzi o
średnioterenowy rower turystyczny na 28 calowych kołach)
Wszystkie rowery, łącznie z miejskimi będą miały amortyzatory, być może także
z tyłu.
Nie będzie żadnych rozbieralnych łożysk - wszystko będzie na łożyskach
maszynowych, takich jak aktualnie w suportach i niektórych piastach.
Ciekawe jak to będzie?