OJCIEC

31.07.02, 09:05
Może rozpętam burzę, może nikogo to nie obejdzie.
Co sądzicie o prawach ojca w naszym kraju ?
Czy rozwód musi być traktowany jako "wyłączenie" ojca z życia dziecka lub
dzieci? Oczywiście "tylko" częściowe, alimenty ktoś musi płacić.
Ojcowie są źli: odchodzą sobie, uciekają do innych, jadą w delegację itp.
Natomiast Mamusie są dobre: kupują dzieciom zabawki, lody, usypiają "swoje"
pociechy i najczęściej robią wszystko, żeby Tatuś się nie wtrącał.(a sądy
bardzo im w tym pomagają).
Oczywiście są wyjątki, ale to tylko wyjątki (niestety).

Może się mylę ?
Co o tym sądzicie?
    • rzulw Re: OJCIEC 02.08.02, 09:25
      Dziękuję za niezliczone komentarze i opinie :-).
      • Gość: nabuchodonozor Re: OJCIEC IP: *.02-29-74686e1.cust.bredbandsbolaget.se 04.08.02, 04:59
        Ja wogole nie rozumiem dlaczego w Polsce orzeka sie "wine" przy
        rozwodzie.Jezeli kupimy sobie ciastko i nie chcemy go zjesc to czyja to jest
        wina?
        • Gość: babiszon Re: OJCIEC IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 17:52
          Gość portalu: nabuchodonozor napisał(a):

          > Ja wogole nie rozumiem dlaczego w Polsce orzeka sie "wine" przy
          > rozwodzie.Jezeli kupimy sobie ciastko i nie chcemy go zjesc to czyja to jest
          > wina?

          Uoogólniasz. Jest wiele rozwodów bez orzekania o winie.
    • Gość: duzY Sprawa nie jest tak prosta jak budowa cepa. IP: *.dtvk.tpnet.pl 02.08.02, 12:44
      Stereotypy maja wielki wpływ na nasze codzienne postawy, decyzje. Stereotypy
      też nie biorą sie z powietrza. Tacy po prostu jestesmy. W większości przypadków
      więź miedzy dziecmi a matka jest większa niz miedzy nimi a ojcem. Chyba nawet
      statystycznie większość rozwodów jest z winy mężów. Więc nie dziwmy się temu
      światu.
      Ale wiem tez, że sa przypadki odwrotne. Znam je. I współczuje ojcu, który od
      kilku lat ma kontakt z córka mocno ograniczany i utrudniany przez mamusię i
      nowego tatusia.
      • Gość: mr_pope Re: Sprawa nie jest tak prosta jak budowa cepa. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 20:12
        2/3 pozwów o rozwód składane jest przez kobiety.
        • rzulw Re: Sprawa nie jest tak prosta jak budowa cepa. 03.08.02, 18:06
          Gość portalu: mr_pope napisał(a):

          > 2/3 pozwów o rozwód składane jest przez kobiety.


          Czy przypadkiem nie jest tak, iz doskonale zdają sobie sprawę z tego, że są na
          z góry wygranej pozycji ? A mężczyźni wiedząc o tym zwlekaja z podjęciem takiej
          decyzji.?
      • Gość: biankonelli Re: czy istnieja wedlug ciebie jakieś proste spraw IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.02, 22:38
        Gość portalu: duzY napisał(a):
        ...y ??????????
        > Stereotypy maja wielki wpływ na nasze codzienne postawy, decyzje. Stereotypy
        > też nie biorą sie z powietrza. Tacy po prostu jestesmy. W większości
        przypadków
        >
        > więź miedzy dziecmi a matka jest większa niz miedzy nimi a ojcem. Chyba nawet
        > statystycznie większość rozwodów jest z winy mężów. Więc nie dziwmy się temu
        > światu.
        > Ale wiem tez, że sa przypadki odwrotne. Znam je. I współczuje ojcu, który od
        > kilku lat ma kontakt z córka mocno ograniczany i utrudniany przez mamusię i
        > nowego tatusia.
      • rzulw Re: Sprawa nie jest tak prosta jak budowa cepa. 03.08.02, 17:32
        Czy nie powinniśmy zacząć wpływać na te stereotypy ? Zmienic, obalić ?
        Tak jak to się stało w przypadku chorób. Przkład: AIDS. Odpowiednio
        przeprowadzone kampanie informacyjne pozwoliły obalic mit o powszechnej
        możliwości zakażenia HIF-em i zachorowaniem na AIDS. Dzięki takim akcjom wiele
        ludzi przestało wierzyć w mity dotycze tej horoby.
        O ile wiem, problem dyskryminacji Ojca jest o wiele staszy od HIF i AIDS.
        Najwyższy czas to zmienic.
    • Gość: nemonick Re: OJCIEC IP: *.dtvk.tpnet.pl 02.08.02, 19:15
      Z autopsji:
      Składam w sadzie pismo o ustalenie terminow widywania sie z synem. Podaje w
      adresie adres zameldowania matki dziecka, ale dziecko tam nie mieszka. Dostaje
      pismo z sadu zebym podal adres do doreczen. Ja go nie znam, odpisuje do sadu ze
      zna go matka, matki dziecka i im moze poda bo mi nie chce. Sad odsyla mi
      kolejne pismao z powodu brakow proceduralnych (brak adresu do doreczen i
      miejsca przebywania dziecka).
      W polsce jest tak: matka moze byc pania lekkich obyczajow, alkoholiczka itp. i
      i tak ona dostanie prawo do opieki nad dzieckiem, a ojciec.... ??? Vide film
      pt. "Tato"
      • Gość: Yurek Re: OJCIEC IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.02, 19:36
        Dla sądów ojciec jest niestety rodzicem II kategorii. Dlaczego nie rozpatruje
        sie każdej sprawy patrząc na rzeczywiste dobro dziecka? Dlaczego ojcowie są
        zawsze na straconej pozycji?
        • rzulw Re: OJCIEC 04.08.02, 01:23
          Gość portalu: Yurek napisał(a):

          > Dla sądów ojciec jest niestety rodzicem II kategorii. Dlaczego nie rozpatruje
          > sie każdej sprawy patrząc na rzeczywiste dobro dziecka? Dlaczego ojcowie są
          > zawsze na straconej pozycji?

          Niestety masz rację. Wystarczy, że kobieta zacznie nawijać jak to ona się stara
          o to żeby dzieci miały dobrze, a ojciec to luj złamany i wogóle to pijak i
          damski bokser, powoła na świadków mamę ,tatę, wójka, siostrę, sąsiadkę, babę co
          czerwoną ma spódnicę i najleprzą przyjaciółkę i Sąd to łyka jak głodny pelikan.
          Spoko, faktycznie tak bywa,że Ojciec jest burakiem. Wystarczy włączyć TV i
          trafić, co ostatnio nie jest trudne (i coraz częstrze ) na relację z XXXX gdzie
          jakis padalec pobił np. czterolenie dziecko bo płakało, albo żonę z tego
          słynnego powodu " bo zupa była za słona " . I to ma wpływ na stosunek kobiet do
          nas , facetów ( w tym Sędzin ).
          Ale do cholery nie mozna wszystkich SAMCÓW zaszufladkować pod hasłem " zły ".
          Mało uwagi poświęca się rzeczywistemu dobru Dziecka tylko " pokrzywdzonej "
          Matce. Oczywiście w kwestii materialnej Tatuś jest 100% Ojcem i ma zapewnić "
          godny " byt swemu potomstwu, którego nie widzi np. cztery miesice.
          Mamusia wylicza wszystkie potrzeby i Sąd się przychyla do jej wniosku.
          Tylko jeśli Ojciec nie ma wpływu na dalsze życie swego dziecka, to w całości
          musi pokrywac zachcianki Mamusi ? Skoro matka chce sama wychowywać pociechy to
          powinna zadbać o ich byt. Oczywiście my też powinniśmy miec swój udział w
          utrzymaniu potomstwa, ale proporcje powinny byc zachowane.
          Ok u Mamy dwa tygodnie, ale u mnie też. Bez przepychanek, kłótni i kwasów.
          I utrzymaniem dzielimy się równo.
          A w Polsce jest tak:
          Matka : opieka 100%, koszty 0-1%
          Ojciec: opieka 0-1%,koszty 100%

          I TRZEBA COŚ Z TYM ZROBIĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • rzulw Re: OJCIEC 03.08.02, 18:18
        Ojcowie !Czy nie powinniśmy zacząć walczyć o swoje Dzieci bardziej stanowczo?
        Jeśli nikt nie chce podać adresu Twojego Synka,to może dedektyw poda ?
        Wiem , że tego typu "akcje" są kosztowne, ale jeśli to miało by dprowadzic do
        odzyskania chociaż części praw do Dziecka ?

        rzulw
        • Gość: hrabiaa Re: OJCIEC IP: 213.77.64.* 03.08.02, 18:50
          Dam to do przeczytania moim synom. Problem, czy skumają.
          • rzulw Re: OJCIEC 03.08.02, 18:59
            Gość portalu: hrabiaa napisał(a):

            > Dam to do przeczytania moim synom. Problem, czy skumają.


            Jaśniej proszę.
            Kto o kogo walczy ?.
            Ty o synów, synowie o ciebie, czy to działanie profilaktyczne ?
            Bo nie skumałem.
          • Gość: umf Re: OJCIEC IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.02, 12:21
            Gość portalu: hrabiaa napisał(a):

            > Dam to do przeczytania moim synom. Problem, czy skumają.

            Jak Jaśnie Tatuś nie skumał, to synowie tym bardziej. Biedne dzieci...
        • Gość: nemonick Re: OJCIEC IP: *.dtvk.tpnet.pl 03.08.02, 19:09
          rzulw napisał:

          > Ojcowie !Czy nie powinniśmy zacząć walczyć o swoje Dzieci bardziej stanowczo?
          > Jeśli nikt nie chce podać adresu Twojego Synka,to może dedektyw poda ?
          > Wiem , że tego typu "akcje" są kosztowne, ale jeśli to miało by dprowadzic do
          > odzyskania chociaż części praw do Dziecka ?
          >
          > rzulw


          Ale czy Ty masz pojecie o czym mowisz ??? Nie jest problemem ustalenie adresu,
          ja tylko podalem przyklad wziety z zycia jak sady do tego podchodza. A samo
          ustalenie adresu nie zalatwi sprawy. Nie wiesz jakie potrafia byc kobiety ktore
          twierdzily kiedys ze ciebie kochaja i mysla ze majac dziecko moga wszystko. Czy
          wiesz jak dziecko moze byc nastawione do Ciebie kiedy matka (jego wlasna) wbija
          mu przez 5 dni w tygodniu jaki to taus jest be itp. Ty masz tylko 2 dni na
          naprawienie tego i uwierz mi nie zawsze sie to udaje, nawet jak sie udaje to
          przeciez nie o to chyba chodzi ??? Dobra teraz to juz zupelnie odbieglem od
          tematu
          ale ine lubie jak ktos pisze czego to by nie zrobi ....


          Bez obrazy :)
          • rzulw Re: OJCIEC 03.08.02, 22:57
            Gość portalu: nemonick napisał(a):

            > rzulw napisał:
            >
            > > Ojcowie !Czy nie powinniśmy zacząć walczyć o swoje Dzieci bardziej stanowc
            > zo?
            > > Jeśli nikt nie chce podać adresu Twojego Synka,to może dedektyw poda ?
            > > Wiem , że tego typu "akcje" są kosztowne, ale jeśli to miało by dprowadzic
            > do
            > > odzyskania chociaż części praw do Dziecka ?
            > >
            > > rzulw
            >
            >
            > Ale czy Ty masz pojecie o czym mowisz ??? Nie jest problemem ustalenie
            adresu,
            > ja tylko podalem przyklad wziety z zycia jak sady do tego podchodza. A samo
            > ustalenie adresu nie zalatwi sprawy. Nie wiesz jakie potrafia byc kobiety
            ktore
            >
            > twierdzily kiedys ze ciebie kochaja i mysla ze majac dziecko moga wszystko.
            Czy
            >
            > wiesz jak dziecko moze byc nastawione do Ciebie kiedy matka (jego wlasna)
            wbija
            >
            > mu przez 5 dni w tygodniu jaki to taus jest be itp. Ty masz tylko 2 dni na
            > naprawienie tego i uwierz mi nie zawsze sie to udaje, nawet jak sie udaje to
            > przeciez nie o to chyba chodzi ??? Dobra teraz to juz zupelnie odbieglem od
            > tematu
            > ale ine lubie jak ktos pisze czego to by nie zrobi ....
            >
            >
            > Bez obrazy :)

            Spoko, spoko doskonale wiem co jest grane !
            Jestem w podobnej sytuacji.
            A co do tego steirdzenia:
            -" ale ine lubie jak ktos pisze czego to by nie zrobi ...." to zapraszam na
            stronę :
            www.rzulw.republika.pl
            jest w prawdzie "młoda" i cała sprawa nabiera dopiero rozpędu, ale takich jak
            my są setki, tysiące i właśnie takich akcji powinno być jak najwięcej !!

            pozdro i do "usłyszenia"
            • Gość: nemonick Re: OJCIEC IP: *.dtvk.tpnet.pl 04.08.02, 00:23
              jasne zwracam honor, to ja nie wiedzialem z kim rozmawiam, ale przyznasz chyba,
              ze na forum niektorzy zabieraja glos nie majac pojecia o sprawie ???
              • rzulw Re: OJCIEC 04.08.02, 00:46
                Masz 100% racji !
    • Gość: mjot Troszkę obok... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.02, 12:42
      Taaaa... A wszystko dla dobra dziecka!?

      Wyroki są niesprawiedliwe? A kiedyż to sąd równał się sprawiedliwości?
      Jeśli chodzi o rozpad rodziny to w wspaniałej wszak większości wina leży
      równiutko po obu stronach!
      ”...bo on/ona mnie zdradza...”
      Ale dlaczego on/ona musi chodzić „na lewiznę”?
      Dlaczego on/ona gdzieś czuje się lepiej niż w domu, tej ostoi spokoju i
      bezpieczeństwa?
      To już niestety przerasta możliwości intelektu!?

      W tej wojnie bez żadnych reguł, w wojnie do „krwi ostatniej”. Dziecko jest
      kartą przetargową. Dziecko jest tarczą i mieczem zarazem! I mówienie tu o dobru
      dziecka jest w najlepszym przypadku grubym nietaktem!

      A po jaką cholerę zajęliście się produkowaniem maluczkich z osobą, której
      nienawidzicie?
      Że co? Że nie znaliście jej wtedy? I to ma być argument? A po cóż opatrzność
      dała Wam „szare komory”? „Dla jaj”? Że tylko nimi potrafiliście myśleć?
      Głupota nie jest okolicznością łagodzącą! Za głupotę trzeba płacić! Tylko,
      dlaczego płacą niewinni?

      A w ogóle to rozmnażajcie się dalej...
      Wszak to takie proste! Wszak prokreacja zgodnie z jedynie słusznymi poglądami
      to jedyne nasze zadanie i cel na tym padole...

      Najniższe ukłony!
      Jakiś taki zirytowany M.J.
    • johann3 Re: OJCIEC 04.08.02, 18:20
      rzulw napisał:

      > Co sądzicie o prawach ojca w naszym kraju ?
      > Czy rozwód musi być traktowany jako "wyłączenie" ojca z życia dziecka lub
      > dzieci?

      myślę, że to tzw. ojcowie na własną prośbę wycofują się z życia własnej
      rodziny, trudno mi uwierzyć, że matka widząca, jak dziecko tęskni za ojcem, na
      co trzeba się zresztą solidnie napracować, zabroni wyjścia na lody, czy spacer,
      swoją drogą zgadzam się ze stwierdzeniem "po co było płodzić?"
      • nemonick Re: OJCIEC 04.08.02, 19:44
        >trudno mi uwierzyć, że matka widząca, jak dziecko tęskni za ojcem, na
        co trzeba się zresztą solidnie napracować, zabroni wyjścia na lody, czy spacer<



        Mi tez sie nie chcialo wierzyc, i w dalczym ciagu nie chce, tylko zycie
        pokazuje cos innego. Kwestia "po co bylo płodzic" nie ma wiele wspolnego z
        traktowaniem ojcow lub jak ktos woli "ojcow" przez sady itp. instytucje. I
        wierz mi lub nie wiedzialem co robie jak "plodzilem"
        • rzulw Re: OJCIEC 05.08.02, 00:26
          nemonick napisał:

          > >trudno mi uwierzyć, że matka widząca, jak dziecko
          tęskni za ojcem, na
          > co trzeba się zresztą solidnie napracować, zabroni
          wyjścia na lody, czy spacer&
          > #60
          >
          >
          >
          > Mi tez sie nie chcialo wierzyc, i w dalczym ciagu nie
          chce, tylko zycie
          > pokazuje cos innego. Kwestia "po co bylo płodzic" nie
          ma wiele wspolnego z
          > traktowaniem ojcow lub jak ktos woli "ojcow" przez sady
          itp. instytucje. I
          > wierz mi lub nie wiedzialem co robie jak "plodzilem"

          Dokładnie tak jest.
          Jak budujesz dom to Jesteś przeświadczony o tym, że
          będzie stał pokolenia. Nagle przychodzi powódź i ...
          i klops !
          Tak samo jest w życiu, snujecie plany "budujecie"
          wspólnie z kochaną i kochającą Cię kobietą dom, którym
          będzie Wasze życie, "sadzicie" drzewko w waszym
          przydomowym ogrodzie którym jest WASZE Dziecko i nagle
          .... korba, szajba lux.
          Ja do tej pory nie mogę znaleźdz powodów dla których tak
          się stało.
          • johann3 nemo i rzul 05.08.02, 07:52
            ja nie widziałem sie z moim ojcem 17 lat, odszedł gdy robilem maturę, zadał mi
            tylko parę zadań do odrobienia typu skończ studia załóż rodzinę, wyjedź za
            granicę i parę innych, a wtedy pogadamy, wreszcie teraz do niego mogę
            zatelefonować, pamiętam, że dobrze zarabiając nie płacił na mnie alimentów w
            czasie moich studiów, bo teściowie mnie utrzymają, mimo, że alimenty to była
            równowartość 2 kostek masła, lata 87-88, drugie doświadczenie w tym temacie to
            sprawa w bliskiej rodzinie, mimo stosowania latami przemocy wobec mojej cioci i
            kuzynek, rozwód w tej rodzinie jest orzeczony bez winy, mało tego ciocia
            dowiedziałą się, że to ona nie podtrzymywała ogniska domowego bo często wzywała
            policję, nie ma ani słowa o uszkodzeniach fizycznych, natomiast psychicznych
            nikt nie bierze w naszym kraju pod uwagę, bez wątpienia są to niebywale trudne
            sprawy, zamiast jednak czekać na programy poprawy sądownictwa itp. może lepiej
            się spotkać, pogadać, wesprzeć się mówiąc, jak sobie radzę bez ojca lub jak
            sobie radzę bez dzieci, temat rzeka...
    • rzulw Re: OJCIEC 06.08.02, 00:42
      Wszystkich zainteresowanych tematem zapraszam do zapoznania się z opiniami i
      zdaniem innych forumowiczów biorących udział w dyskusji na stronie:

      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=29&w=2620019
      rzulw
      • Gość: iza Re: OJCIEC IP: 195.117.159.* 06.08.02, 08:18
        Piszecie Panowie, że to kobieta jest na wygranej pozycji.
        wygranej?
        Mężczyzna odchodzi, zaczyna nowe życie , druga młodośc, jest wolny. Pomimo
        przezytego rozczarowania ma szanse ułożenia sobie zycia z kims innym.
        Kobieta zostaje:
        1.Zazwyczaj pogarsza jej się finansowo,
        2.jest obciązona dziecmi, do ich usamodzielnienia się, Dzieci to nie tylko
        niedzielne spacery tatusia, ale codzienna ciężka praca, wychowanie, nauka,
        troska o przyszłość
        3.z pracą kiepsko, bo mąż robił karierę a ona prowadziła dom,

        a teraz musi sobie radzić sama.

        Dziwicie się że kobieta mści się na was?, że was nienawidzi?
        • Gość: babiszon Re: OJCIEC IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 18:10
          Jestem tą niedobrą, właśnie uzyskałam podwyższenie alimentów z 200zł na dziecko
          do 350. Wolałabym nie tułać się po sądach, ale nie mam wyjścia.
          Bardzo chciałam, aby "były" brał dzieci bodaj raz w miesiącu. Potrzebowałam
          chwili luzu, a młode tęskniły za Tatą. Nie miał czasu. Teraz dzieci, już
          nastolatki, nie chcą jechać z nim na wakacje. Jak niby mam je zmusić?!
          Przez telefon usłyszałam, że je źle nastawiam do ojca. Guzik prawda, namawiałam
          je!!!
          Zapewne są sytuacje, w których prawa ojców są naruszane. Trzeba walczyć, nikt
          tego nie zrobi za Ciebie.
        • rzulw Re: OJCIEC 10.08.02, 03:08
          Go?? portalu: iza napisał(a):

          Dziwicie się że kobieta mści się na was?, że was nienawidzi?

          -"Mężczyzna odchodzi, zaczyna nowe życie , drugą młodośc, jest wolny. Pomimo
          przezytego rozczarowania ma szanse ułożenia sobie zycia z kims innym."

          Pewnie!, ma szansę. Bo kobiety tylko na takich czekają. Większość pań jest
          przekonana, że facet po rozwodzie to oszust, pijak albo damski bokser.
          Jeśli nawet tak nie uważają, to "lepiej" dla nich nie wiązać się z takim, bo a
          nóż ktoś się dowie i co ludzie, ba - co w rodzinie powiedzą.
          Zaczyna nowe życie ? Tak, do tej pory nie musiał się tłumaczyć ciekawskim
          kolegom i znajmym gdzie sie podziała Krysia czy Zosia, albo dlaczego nie
          mieszka tam gdzie zawsze. Nawet faceci nabijają się z takich "mężów": "Co? baba
          Cię wygoniła ? heh !". Do tej pory nie musiał się włóczyc po sądach i wywlekac
          swoich prywatnych spraw, nie musiał prowadzić wojen podjazdowych, żeby spotkać
          się z dzieckiem. Tak tak masz rację.
          Masz także rację nazywając totalną klęskę i porażkę "rozczarowaniem". Po paru
          latach budowania wspólnego "gniazda", nagle z niego wypadasz i jesteś po prostu
          rozczarowany. A le co tam, zaczynam nowe życie, to sobie założę nową rodzinę i
          spoko, następnym razem będzie lepiej.

          "drugą młodośc"
          ?????????

          -" 1.Zazwyczaj pogarsza jej się finansowo,
          > 2.jest obciązona dziecmi, do ich usamodzielnienia się, Dzieci to nie tylko
          > niedzielne spacery tatusia, ale codzienna ciężka praca, wychowanie, nauka,
          > troska o przyszłość
          > 3.z pracą kiepsko, bo mąż robił karierę a ona prowadziła dom,
          >a teraz musi sobie radzić sama."

          1. Facet natomiast opływa w dobra wszelkiego typu (pozostałe po podziale
          majatku) i cały czas napływajace (przeciez zrobił karierę).Ma z czego płacić
          alimenty i zaczynać nowe życie.
          2. Facet zapomina o dzieciach i zaczyna kopulację z nową partnerką na nowo.Po
          co latać po sądach tylko po to, żeby walczyć o jakieś widzenia z dziećmi.
          3. Skoro facet robił karierę i ręki nie przykładał, żeby jej pomóc w
          prowadzeniu domu, to jaka jest różnica w tym czy on jest, czy go nie ma ?
          Przecież SAMA TEGO CHCIAŁA !

          -"Dziwicie się że kobieta mści się na was?, że was nienawidzi?"

          Ja się nie dziwię. Mnie od pewnego czasu mało rzeczy dziwi...
    • Gość: mjot A ja dalej ogólnie... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 12:53
      Ten żałosny ekshibicjonizm niektórych z Was mnie po prostu leciutko wkurza!
      Ktoś powie: „to dlaczego czytasz?”
      Odpowiem naiwnie i głupio: „no bo jest nagryzmolone” a ja słowo pisane czytuję,
      bo umiem!

      Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego ludzie dobierają się w pary tak
      bezmyślnie, bez odrobiny zdrowego rozsądku!
      Czyż jedynym sposobem doboru jest chuć? Czyż tak niedaleko odeszliśmy od tego
      drzewa, z którego spadliśmy?
      Przecież małżeństwo to nie tylko „ciupcianie” do cholery! (Przepraszam)
      Małżonek(ka) to przede wszystkim przecież kumpel!
      Kumpel, z którym można „konie kraść”!
      Z którym rozumiemy się bez słów.
      Z którym mamy te same lub uzupełniające się zainteresowania.
      Z którym lubimy tą samą muzykę ba kolory wręcz te same.
      Z którym prowadzi się miłe, ale i burzliwe dysputy, ale, z którym miło jest
      także nawet milczeć.
      Z którym miło jest być po prostu razem nie tylko w „łóżku”.
      Przecież nie schodzimy się na fajną chwilową imprezkę tylko mamy (ponoć) zamiar
      przeżyć ze sobą szmat czasu!!
      Powiecie: „toż to nieosiągalne, toż to ideał!”
      Ja twierdzę natomiast, że jest to całkiem realne tylko trzeba, choć czasami
      skorzystać z tych kilku szarych komór, które nam Opatrzność dała. Skorzystać z
      nich przed a nie po! I choć próbować zauważyć i zrozumieć drugą osobę a nie
      tylko siebie.

      Jak można ściągać do własnego domu swego największego wroga? (Spójrzcie na
      rozprawy sądowe!)
      Że co? Że się skubany „koń trojański” dobrze zamaskował, podszył i wykorzystał
      nasze szczere oddanie i miłość?
      Bzdura! To tylko i wyłącznie nasza wina i nie obwiniajmy drugiej osoby!
      Stańmy obok zauważmy w końcu naszą głupotę i wyciągnijmy wnioski by nie
      popełnić więcej tak oczywistych błędów!
      Przestańmy wszystkie swoje siły i środki przeznaczać na walkę wykańczającą
      z „ukochaną” niegdyś osobą (ku uciesze braci prawniczej i gawiedzi) tylko weźmy
      tyłek w troki i ułóżmy sobie życie póki jeszcze czas!
      A jeśli tego nie pojmiecie to proszę Was korzystajcie ze środków
      zapobiegawczych by tak „wspaniałymi” genami nie uszczęśliwiać naszego narodu!

      Najniższe ukłony!
      Przepraszający za zbyt mocne słowa, ale wkurzony M.J.
    • rzulw Re: OJCIEC 15.11.02, 02:53
      Jeśli potrzebujesz pomocy prawnej w tym temacie, zapraszam na stronę:

      klik --> --> -->FOPO_Wiktoria>
    • nelka Zadałam sobie trud i ... 15.11.02, 13:01
      ... przeczytałam wszystko co zostało napisane powyżej, i mogę stwierdzić :
      ojcowie , którzy pragniecie kontaktów z dziećmi ! daj wam Panie Boże zdrówko !
      ale niestety rzul uogólnia sytuację i na dodatek takich jak wy jest bardzo mały
      procencik. Ja odeszłam od męża, jesteśmy dawno po rozwodzie. Mamy 15 letnie
      dziecko. Tata płaci owszem alimenty, nie małe, oprócz tego pokrywa wiele innych
      wydatków, kieszonkowe wakacje, ciuchy, lekarza. Komputer córce zapłaciliśmy po
      połowie. Na tym właściwie kończy się jego rola w wychowywaniu dziecka.
      Dlaczego ? bo on nie ma to czasu, spotkanie jeden (1) raz w miesiącu jest
      często poprzedzone moim telefonem do niego, że w końcu wypadłoby odezwać się do
      dziecka. Wielokrotnie już wcześniej proponowałam ustalenie czegoś, czego
      będziemy się trzymać, np. co 2 tygodnie córka jest u niego. Nie odpowiada mu
      to, bo to byłby obowiązek, i jeszcze musiałby zrezygnować z jakichś własnych
      przyjemności. Ciągle proszę chociażby o telefon raz w tygodniu do niej,
      cieszyłaby się bardzo. Córka nie lubi do niego chodzić, ma tam własne łóżko,
      ale narzeczona, a obecnie żona taty traktuje ją jak rywalkę i ciągle udowadnia,
      że jest ważniejsza. Czas spędzają przed telewizorem, oglądając filmy z
      wypożyczalni. Tata jest milczkiem, więc raczej się nie nagadają, a i tak
      właściwie nie ma o czym, bo jej problemy i sprawy jego nie interesują, wszystko
      obraca w żart, ucina, wyśmiewa się. O swoim ślubie poinformował ją po miesiącu
      od tego wydarzenia. Nie muszę dodawać, że płakała cały wieczór w domu, i jedyne
      co mogłam zrobić to ją przytulić i zapewniać , że ją kocham i jest dla mnie
      najważniejsza. Ciekawe jak to będzie, jak przyjdzie na świat jego drugie
      dziecko, które jest w drodze. Właśnie tak jak to ktoś napisał wyżej ułożył
      sobie życie. Statystyki mówią, że mężczyzna po rozwodzie szybciej tj. w ciągu 2-
      3 lat układa sobie ponownie życie, u kobiet trwa to jednak dużo dłużej.
      Dziecko lgnie do ojca na przekór temu, że ciągle jakby jest odtrącane.
      Ale mam też kolegę, którego żona wyszła z domu kilka lat temu i zostawiła go z
      2 letnim dzieckiem jego i jeszcze jej z pierwszego małżeństwa. Dziecko jego
      idzie do 3 klasy i do tej pory nie widziało matki ani jeden raz.
      Niestety, żadna to pociecha, że inni maja gorzej.
      • rzulw Re: Zadałam sobie trud i ... 16.11.02, 09:12
        nelka napisała:

        > ... przeczytałam wszystko co zostało napisane powyżej, i mogę stwierdzić :
        > ojcowie , którzy pragniecie kontaktów z dziećmi ! daj wam Panie Boże
        zdrówko !

        Równie sarkastyczne - "dzięki".

        > ale niestety rzul uogólnia sytuację i na dodatek takich jak wy jest bardzo
        mały procencik.

        No tak, najpierw zostałem ojcem bez dziecka, a teraz rzulem:) Fajnie:)

        Kiedy byłem jeszcze "pełnoprawnym" ojcem, to dla mnie w ogóle problem tego typu
        nie istniał. Teraz wiem, ze ten procencik nie jest bardzo mały. Jest ogromny,
        tylko w naszym społeczeństwie jest to temat tabu i nie każdy mężczyzna potrafi
        lub chce mówić o swojej sytuacji otwarcie i bez zahamowań. Mnie na początku tez
        było bardzo trudno o tym mówić, a otoczenie nie pomagało mi w przełamaniu
        pewnych barier. Nie mówię tu o najbliższych mi w tej chwili przyjaciołach,
        tylko o np. urzędnikach, dla których moja sytuacja to albo objaw mojej
        nieudolności życiowej, albo skrajnego sukinsyństwa ("pewnie lał kobietę, to
        zabrała dzieciaka i uciekła od potwora").
        W tej chwili wielu znajomych i to nie tylko ojców, przyznaje, że choć raz w
        życiu spotkali się z przypadkiem opisanym powyżej. Ogromna ilość nadsyłanych
        zapytań prawnych do stowarzyszeń i fundacji zajmujących się tym problemem
        świadczy również o ogromnym społecznie problemie, a nie malutkim procenciku, o
        którym Nelko napisałaś.
        A co do Twojego byłego, to napisałem wcześniej, że bywają i tacy "ojcowie"
        (byli i obecni), dla których dziecko jest jedynie zawalidrogą... niestety.

        poadrawiam
Pełna wersja