Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-)

IP: 213.199.196.* 16.07.05, 21:58
Ale nie wódki, tylko kilometrów!
Rekord życiowy dziennego dystansu przejechanego: 114km! (poprzedni 79km,
jeszcze z czasów licealnych)

Trasa z grubsza: Wrocław - Kąty Wrocławskie - Mietków - Sobótka - Mietków -
Kąty Wrocławskie - Wrocław

Miała być Sobótka, ale postawnowiłem, ze dojadę do Mietkowa, i ew. ruszę na
Sobótkę jak starczy sił - ale decyzję podejmę w Mietkowie.

No i nie dość, że do tej Sobótki dojechałem (jakżebym nie mógł, skoro się
pochwaliłem dzień wcześniej na forum, a z bliska Ślęża taka ładna, że
chciałoby się ją pogłaskać), to przedtem objechałem dookoła zalew mietkowski!

114 km!

Taki jestem z siebie zadowolony, że chyba zaraz pęknę z dumy! :-)

Średnia: 22 km/h (strasznie mi pospuł ostatni odcinek, ale o tym zaraz)

Maksymalna: 41 km/h (po płaskim! Na zjazdach, a było ich kilka choć krótkich,
nie szalałem, bo byłem zmęczony a wtedy łatwo o błąd)

Czas jazdy ok 5 godzin.

Jak jechałem do Sobótki z zalewu mietk. to coś grzmiało za mną, ale w samej
Sobótce chmury się jakoś rozproszyły i spadł tylko deszcz, dosyć gęsty ale
krótki. Mnie było i tak wszystko jedno, bo akurat odpoczywałem.

Ostatni odpoczynek w drodze powrotnej miałem w Kątach Wroc. - potem jak
wsiadłem na siodełko to tak mi się źle jechało te ostatnie dwadzieścia kilka
kilometrów, że poważnie myślałem, ze nie dojadę. Ale dotoczyłem się z
predkością 17-18 km/h (jak na cieniarkę to tragedia) do ogrodu w Żernikach,
gdzie moja Basia czekała już na mnie z pysznym ryżem z jabłkami (którego omal
nie zwróciłem, bo zacząłem łapczywie wcinać bezpośrednio po wysiłku).

Po dłuzszym odpoczynku dojechałem, już z przyzwoitą prędkością, do domu.

Jezu, jak się cieszę! :-)

Pochwalę się zdjęciami, jak tylko zbiorę je do kupy. BTW: lepiej duże zdjecia
dać w 640x480 czy 800x600?
    • bemola Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) 16.07.05, 22:16
      no no gratki :)
      dobrze że jednak sie nie wybrałam z Tobą, bo kiepsko by było. do sobótki
      jeszcze spoko, ale wracać to bym chyba musiała autobusem :P
      • Gość: Marcin Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 12:14
        z mikołajem się nie jeździ

        z nim się fruwa!
    • Gość: Roman Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 17.07.05, 12:58
      > Pochwalę się zdjęciami, jak tylko zbiorę je do kupy. BTW: lepiej duże zdjecia
      > dać w 640x480 czy 800x600?
      800x600
      • Gość: Mikołaj Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: 213.199.196.* 18.07.05, 00:40
        No i są zdjęcia:
        www.mbartnicki.friko.pl/
        800x600 wedle sugestii.
        • tiges_wiz Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) 18.07.05, 09:18
          Niezla jazda :)
          Niestety taki odpoczynek to blad ;)
          Pada nie pada, lepiej jechac, bo pozniej zaczynaja sie problemy ;).

          ---
          podpis kiedys bedzie ...
          • Gość: Mikołaj Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: *.wroclaw.mm.pl 18.07.05, 10:01
            > Niezla jazda :)

            Hehe, dzięki.

            > Niestety taki odpoczynek to blad ;)

            Nieprwda. Kryzys zaczął się po Kątach Wrocławskich w drodze powrotnej (po 88km
            jazdy) i do tego sądzę, że to raczej z podwodu dystansu przejechanego i
            niewystarczającego jedzenia (za mało papu wziąłem ze sobą - tylko bułkę i dwa
            batony) niż z odpoczynku na ryneczku tego zacnego miasta. Wcześniej po
            odpoczynku i przeczekaniu deszczu w Sobótce jechało mi się świetnie.

            Aha, i półtora litra wody na taki dystans to za mało. Jestem w stanie wieźć trzy
            bidony po 0,6l każdy (jeden na ramie i dwa w uchwytach pleczka) ale na drugi raz
            coś dokupię po drodze, bo pod koniec męczyło pragnienie.

            P.S. Chyba zacznę jeździć bez rękawiczek. Zapocone zaczęły mnie obcierać, a
            korkowa owijka szosowa jest bardzo przyjemna w trzymaniu gołą dłonią.
            • tiges_wiz Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) 18.07.05, 10:26
              No jedzenie i picie to podstawa. Mysle ze kolo konca sierpnia moze my razem
              gdziej pojechac ;). Powinienem byc w formie.

              ---
              podpis kiedys bedzie ...
            • capo_di_tutti_capi Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) 18.07.05, 11:33
              To rzeczywiście za mało. Do tych bidoników przy tym dystansie, to powinieneś
              jeszcze z litr niegazowanej mineralki dorzucić i będzie dobrze. Wiem bo też mi
              kiedyś brakło, a miałem podobnie jak ty 1,5l wody przy dystansie 95km w
              górzystym terenie. Pozdro rowery!
              • Gość: Mikołaj Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: 213.199.196.* 18.07.05, 14:32
                Dokładnie. A w bidonach miałem własnie niegazowaną mineralkę. Taki napój jest
                najpraktyczniejszy, bo:
                - ciepła mineralka jest niesmaczna, więc nie pije się jej łapczywie tylko po
                łyku, dwóch. A trzeba pić często a mało a nie rzadko dużymi porcjami.
                - wodą można sobie przemyć ranę jak się spadnie z roweru.
                - wodą można polać rozgrzaną czachę i twarz - bardzo przyjemnie się potem jedzie.

                Nie jestem przekonany do "wynalazków dla sportowców" - nie mają powyższych
                zalet, a ich skuteczność opiera się w dużej mierze na autosugestii.
    • divak2 Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) 26.07.05, 16:17
      Ale z ciebie nałogowiec!
      No ja setę zrobiłem w liceum (świdnica - przeł. jugowska - wlk. sowa - rzeczka
      - jugowice - głuszyca - schr. andrzejówka - sokołowsko - wałbrzych - modliszow -
      świdnica ~=105km) Vśr. była pożal się 15 km/h, ale grozi mi już pewnie marskość
      wątroby :)))
      ps. wreszczie ujrzałem tę słynną cieniarkę :)
      • Gość: Mikołaj Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: 213.199.196.* 26.07.05, 17:34
        dodam, że jest to MAGICZNA CIENIARKA :-)
    • Gość: TePe Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 20:23
      COś mi się wydaje, że cienko, ja już dawno zrobiłem pierwszą setę, i regularnie jeżdżę: dwa lata temu, 120 km do Kluczborka, rok temu, ok. 130 z Jeleniej Góry do Wrocławia.
      • Gość: TePe Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 20:31
        Aha, mam 48 lat, to pewnie się kwalifikuję do tych emerytów. DLa informacji (o tych emerytach): jeżdże w normalnych spodniach + termoaktywna bielizna + czapka (bez kasku) + boreale trekkingowe na stopy. Rower mam Unibike, crossowo-trekkingowy, z którego jestem w zasadzie zadowolony. Dziur się bardzo na nim nie boję.
        • Gość: Mikołaj Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: 213.199.196.* 02.08.05, 22:12
          > Aha, mam 48 lat, to pewnie się kwalifikuję do tych emerytów.

          48 lat i emerytura? To chyba górnikiem jesteś ani chybi...

          > DLa informacji (o
          > tych emerytach): jeżdże w normalnych spodniach + termoaktywna bielizna + czapka
          > (bez kasku) + boreale trekkingowe na stopy.

          Aha, chodziło o dziadków snobujących się na zawodowców! Nie, nie zaliczasz się
          do nich - w odpowiednich wątkach było dokładnie napisane, czym się charakteryzują.

          > Dziur się bardzo na nim nie boję

          Ja się na cieniarce też dziur nie boję. Co nie znaczy, że przyjemnie mi się po
          nich jeździ.
      • Gość: Mikołaj Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: 213.199.196.* 02.08.05, 22:14
        > COś mi się wydaje, że cienko,

        Ja nie wiem czy dla mnie cienko. To dla mnie najdłuższa wycieczka jaką w życiu
        zrobiłem. Czy wyniki są cienkie czy nie to sprawa względna - Dla duetu
        Śledzik-Roman 100km to też pewnie cienka wycieczka. Dla jakiegoś Armstronga albo
        innego Szurkowskiego z kolei cienkie są wyczyny śledzikowo-romanowe.
        • Gość: tepe Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 12:31
          OK, no chciałem się pochwalić :-), że stary a jeździ. W tym roku z koleżanką ok.
          3 lat starszą zaliczyliśmny ok. 100, spod Wrocławia do Osieka Grodkowskiego
          (ruiny pałacu), do Brzegu i pociągiem do Wrocławia. Swoją drogą u nas bardzo
          mało starych jeździ, modnie czy nie. W Czechach, mnóstwo ludzi dojrzałych, o
          Niemczech nie wspominając. To sprawa mentalności czy jak??
          • Gość: Mikołaj Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: 213.199.196.* 03.08.05, 13:30
            > To sprawa mentalności czy jak??

            To sprawa młodości. Widocznie w Czechach ludzie dłużej są młodzi.

            U nas ktoś w wieku czterdziestu kilku lat już nie szaleje na rowerze, bo nie
            wypada... w Czechach widocznie maja to gdzieś. Np. moja Mama, ma tyle lat co Ty,
            i zarzekała się, że jazda na łyżwach to już nie dla niej (a jeździła jako
            dziecko). Ponieważ sam jeżdżę na łyżwach, to wymusiłem wręcz, aby sobie kupiła
            figurówki i jazda na lodowisko raz w tygodniu. Wiesz ile jej to radości sprawia?
            (nie aktualnie rzecz jasna, tylko w sezonie).
            • Gość: TePe Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 22:08
              Taaak, nie wypada... durny ten kraj jednak. Ja się domyślam, ile jej to radości
              sprawia! Moje pozdrowienia dla niej! I niech sobie teraz na rower wsiądzie.
        • Gość: Roman Re: Pierwszy raz w życiu OBALIŁEM SETĘ :-) IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 03.08.05, 18:08
          > Dla duetu Śledzik-Roman 100km to też pewnie cienka wycieczka. Dla jakiegoś
          > Armstronga albo innego Szurkowskiego z kolei cienkie są wyczyny śledzikowo-
          > romanowe.
          Miło, że nas wspominasz, ale nie jesteśmy zawodowymi wyczynowcami więc nie
          zestawiaj nas z Szurkowskim czy Armstrongiem.
Pełna wersja