A ja jutro jade w staszny gorąc, jakieś rady?????

27.07.05, 16:55
trasa oleśnica-jelcz laskowice-siechnice-wrocław-oleśnica wyjdzie około 100
km, jakies rady odnośnie picia, (isostar, woda , piwo:), jakieś rady)
    • Gość: artek Re: A ja jutro jade w staszny gorąc, jakieś rady? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.07.05, 17:52
      mineralna starczy (imo wysokozmineralizowana), byle dużo. może jakiś soczek z
      witaminkami.
      i pamiętaj o jedzeniu. w taki upał zwykle nie chce się jeść, a trzeba.
      a piwo na powycieczce, bardzo dobry izotonik :))
    • Gość: Mikołaj Re: A ja jutro jade w staszny gorąc, jakieś rady? IP: 213.199.196.* 27.07.05, 20:21
      Woda, tylko woda. Bardzo przyjemnie jest polać sobie rozgrzeaną czachę i twarz
      wodą z bidonu, nawet ciepłą :-) Parująca bardzo przyjemnie chłodzi potem podczas
      jazdy.

      Poza tym, ogrzana woda jest niesmacza, w związku z tym jak się dorwiesz do
      bidonu to nie wydudlasz od razu całego tylko małymi potrcjami będziesz pił - a
      lepiej jest pić często a mało niż rzadko w dużej ilości.

      Co do specyfików dla sportowców (nie tylko wody, także różnych "batonów
      energetycznych") to jestem sceptycznie nastawiony - drogie to jak jasna cholera
      a jakiejś większej wydajności mięśni po tym nie zauważyłem - ani mi średnia nie
      wzrosła ani nic takiego. Z batonów dobre są batoniki ryżowe "corny" - tanie są i
      lekkie, łatwo wchodzą, nawet w upał jak się nie chce jeść.
      • Gość: lukasz Re: A ja jutro jade w staszny gorąc, jakieś rady? IP: *.ziebice.silesianet.pl 28.07.05, 14:54
        tez bylem przeciwny, ale zauwazylem roznice - zrob 150km w dosc ostrym tempie -
        pijac wode i jedzac (to co zwykle)
        A nastepnym razem zrob ta sama trase - pijac Powerrade, Gatorade itp. (ja
        osobiscie pije Regge) i jedzac jakies wysokoenergetyczne jedzenie (batony, zele
        itd) zobaczysz jaka jest roznica w zmeczeniu i od razu bedziesz mial jasna
        sprawe ;) Tak jak iso... robil reklame "Woda do mycia, iso.. do picia" (kiedys
        smialem sie z tego, ale jak zobaczylem jak bardzo brakuje mineralow na dlugich
        trasach to juz nie jest mi wesolo - bez izo,hipo,albo hipertonikow nie ma jazdy ;) )
        Pozdrawiam...do zobaczenia w przyszlym sezonie (teraz jade do UK do pracy,
        trzeba zarobic pare zlotych ;) )
        • Gość: Mikołaj Re: A ja jutro jade w staszny gorąc, jakieś rady? IP: 213.199.196.* 28.07.05, 15:20
          Jest jazda. Nie każdy jest sportowcem, który przejeżdża etap wyścigu (dystans
          rzędu 150-200km) pełną prędkością. Rzadko robię wycieczki dłuższe niż 100km, i
          na swoich dystansach nie zauważyłem pomocnego wpływu wymienionych
          pokarmów/napojów - dla mnie jest to wyrzucony pieniądz. Równie dobrze można by
          napisać, że przed wycieczką trzeba mieć masaż sportowy i wetrzeć w mięśnie jakąś
          tam maść.

          Tak to już jest, ze marketoidzi starają się przekonać "Zwykłych rowerzystów", że
          wyposarzenie zawodowych sportowców jest im niezbędne.
        • Gość: Mikołaj Re: A ja jutro jade w staszny gorąc, jakieś rady? IP: 213.199.196.* 28.07.05, 15:22
          > (teraz jade do UK do pracy,
          > trzeba zarobic pare zlotych ;) )

          tylko tma metrem nie jeździj, bo ostatnio w tamtejszym metrze biją. Lepej weź rower.

          Kurcze, co za czasy. Do UK nie bo terroryści, piramidy obejrzeć nie, bo
          zamachowcy, do stanów nie, bo samolotem w twarz można dostać...
          • Gość: beldin Re: A ja jutro jade w staszny gorąc, jakieś rady? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 18:59
            Do picia biore zawsze wode mineralna do bidonu. Ubytki w bidonie uzupelniam po
            drodze. Do jedzenia wspaniale sa batoniki "musli" ,w Lidlu po 55 gr.
            • Gość: ANTAL Re: A ja jutro jade w staszny gorąc, jakieś rady? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.09.05, 14:34
              Jechałem w ten upał. Trasa Wrocław - Jesenik. Nocleg na Bobrovniku. Poszło w
              pierwszy dzień 6 litrów mody mineralnej (4 x 1,5l). W drugą stronę 7 litrów. Jedzenie
              w siebie po prostu wmuszałem. Gorąco było tak, że topił się asfalt... W tamtą stronę
              trzy odpoczynki (Henryków, Paczków, Pomezi), z powrotem pięć (Pomezi, Paczków
              - 3 godziny, Ziębice, Henryków, Żórawina - na szczęście pracuje tam moja
              znajoma...). Tempo raczej miałem żółwie (na bagażniku ok. 15 - 20 kg - niech mi kto
              powie po jaką cholerę zabrałem ciężkiego ZENITHA plus obiektywy, skoro nawet
              nie zrobiłem choćby jednej foty, tudzież zapasową odzież, skoro tamtą sobie
              wyprałem i wyschła szybciutko... do tego doliczmy namiot, śpiwór i karimatę). W
              każdym bądź razie jakoś w obydwie strony dojechałem.... Ale tempo na pewno było
              raczej baaardzo turystyczne ;)
    • tiges_wiz Re: A ja jutro jade w staszny gorąc, jakieś rady? 09.09.05, 12:49
      Moja rada: najpierw zajrzec do slownika.

      Albo wytlumaczyc mi co o jest gorac? jakas nowa choroba?
Pełna wersja