Gość: Bazyli
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.08.05, 22:00
"- Gdy na Pilczycką przyjechali funkcjinariusze, nie było ofiar śmiertelnych,
więc zgodnie z procedurą nie było podstaw do zatrzymania sprawcy wypadku -
mówi Ryszard Zaremba, rzecznik prasowy KWP. - Policjanci sprawdzili tylko, że
był trzeźwy, i zabrali mu prawo jazdy. A teraz ojciec Macieja M. nie chce
powiedzieć, gdzie jest syn." - jasne, policja wmawiała dziennikarzom "SP", że
klient lezy w szpitalu:
"– Ten mężczyzna wypisał się ze szpitala dopiero dzisiaj – twierdził wczoraj
po południu KRZYSZTOF ZAPOROWSKI z biura prasowego wrocławskiej policji.
W sobotę i niedzielę ten sam funkcjonariusz przekonywał nas, że policjanci
nie mogą przesłuchać sprawcy tragicznego wypadku na Pilczycach, bo leży on
w szpitalu.
Podkm. ZAPOROWSKI dodał też, że Macieja M. nie przesłuchano również wczoraj,
po jego rzekomym wyjściu ze szpitala.
– Zabraliśmy mu prawo jazdy i wezwaliśmy do komisariatu na przesłuchanie –
mówił i zaznaczył, że w tej sprawie powołano biegłych. Ich zadaniem będzie
m.in. zbadanie stopnia obrażeń ofiar wypadku.
– Dopiero po wystawieniu przez nich opinii prokuratura zadecyduje, czy i
jakie postawić mu zarzuty – dodał. – Na razie odpowiada za spowodowanie
wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
O tym, że Maciej M. wyszedł ze szpitala w piątek na własne żądanie, policja
dowiedziała się od nas." - za Słowem Polskim.
"23-letni Maciej M. pędził wieczorem o 20 po Pilczyckiej z prędkością ponad
130 km na godzinę, prawie trzykrotnie większą od dopuszczalnej. Jego auto
dachowało i wpadło na idące chodnikiem dwie matki z kilkuletnimi dziećmi.
(...) Biegli sprawdzą również auto Macieja M., czy tuż przed wypadkiem nie
doszło do awarii. Jest to ważne dla ustalenia stopnia winy. Kierowcy grozi
maksymalnie osiem lat więzienia." - czy tutaj ktoś kpi, czy o grogę pyta?
Jaka k... awaria?! Jaki stopień winy?! Smarowanie się zaczęło?!