Pzdr. z Japonii raz jeszcze...

IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 21.08.02, 02:44
Wczoraj wyslalam pozdrowienia z Hiroshimy, a dzis ich nie ma...
Wiec jeszcze raz. Hondisiua! (hehe, nie wiem czy tak sie pisze, ale podobnie
sie wymawia).
    • Gość: isis! Wrazenia IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 21.08.02, 03:22
      O, znalazlam wczorajszy watek, a myslalam, ze go usunieto (po przeczytaniu
      wypowiedzi na temat znikania watkow). Ale poniewaz ten jest na gorze, to bede
      opisywala tutaj, jaka Japonia jest niesamowita.
      A wiec - podoba mi sie grzecznosc Japonczykow, ich usluznosc, chec pomocy (mimo
      slabej znajomosci angielskiego), ciagle klanianie sie. Np. w pociagu
      (superszybki ekspres, dziwny, kosmiczny, z dziobem z przodu) - weszla dziwna
      pani, ubrana jak na safari w Afryce, z koczkiem w siatce, jakie nosily nasze
      babcie. Uklonila sie po wejsciu do wagonu i... zaczela sprawdzac bilety. W
      ogole-klaniaja sie bez przerwy. Jak sie odklonisz - to moze nie miec konca!
      Wczoraj bylo przyjecie powitalne. Jadlam juz sushi (po raz pierwszy w zyciu, bo
      nie lubie takich potraw) - nawet smaczne, ale nie kazdy rodzaj. Smakowalo mi
      jakies takie cus z wegorza i rybka okonomiyaki, ktora z okoniem nie ma nic
      wspolnego. A okon to po japonsku suzuki, hehe! Te rozne informacje mam od
      Japonczyka Tada... cos tam, ktory byl w Polsce na naszej konferencji w 2000
      roku.
      Oprocz tego byly sery (cos dla mnie), losos wedzony, i jakies takie szaszlyki
      nie wiadomo z czego. Niektorzy smiali sie, ze to pieski, bo nie wiedzialam na
      ulicy ani jednego (sorry, byl jeden York, ale to dla mnie nie piesek. Babka
      wiozla go w koszyczku na rowerze, wiec zazartowalam, ze wiezie kolacje do
      domu). Ale raczej smakowalo ryba.
      Z napoi bylo japonskie piwo, sok zolty, ale nie pomaranczowy, zielona herbata i
      bardzo rozwodniona whisky. Na przyjeciu bylo ponad tysiac osob, a niczego nie
      zabraklo.
      Mieszkam w hotelu podobnym do naszego Marriotta, na 22-gim pietrze, widok mam
      na cale miasto, a w dali widac morze. W pokoju hotelowym rozne machiny, ktore
      dopiero odkrywam. A kibel zmechanizowany do granic. Przez pol godziny
      zastanawialam sie jak splukac, ktory guziczek nacisnac.
      Sniadanie mieszane - mozna zjesc po europejsku (na razie sie tego trzymam -
      jajecznica, bekon, jaja sadzone, soki, kawa きえlば - ぉお (o, cos mi sie
      wcisnelo...), a mozna eksperymentowac. Ale jakos nie pasuje mi ryba o 8 rano.
      Nacielam sie za to na jogurt, ktory okazal sie sosem do ryby...
      Sa tez zyjatka, ktorych nie lubie i chyba nie sprobuje.
      Niestety, nie mam kontaktu z rodzina, bo komora mi nie dziala. Nie moglam
      znalezc sieci i sie wyladowala, a naladowac nie moge, bo tu jest napiecie 110V.
      Moze kupie w sklepie japonski zasilacz, ale nie wiem czy ma sens, skoro nie ma
      sieci... A powinna byc. Moze ktos cos wie na temat zasiegow Plusa? Na szczescie
      internet jest i to za darmo, wiec wysylam stad wiadomosci.
      O tragedii zwiazanej z bomba wszyscy wspominaja tu na kazdym kroku. Sa pomniki,
      jest budynek zachowany specjalnie w stanie zburzenia, jest muzeum bomby
      atomowej. Jeszcze nie bylam, ale mam czas. Restauracji jest mnostwo, ale jesli
      sie wybiore to tylko z Tada-cos tam, bo wole nie ryzykowac. Najsmieszniejsze sa
      te, w ktorych siada sie przy tasmie, a potrawy przejezdzaja obok.
      Przeszkadza troche ruch lewostronny - pieszemu latwo wpasc pod samochod.
      Taksowki sa wielkie i starego typu, a taksowkarze nie oszukuja i nosza smieszne
      czapki. Ale nie pomagaja wyniesc bagazu. Moze dlatego, ze tacy drobni?
      Prawie wszystkie Japonki maja krzywe nogi i smiesznie chodza - nie tylko drobia
      kroczki, ale i wykrzywiaja nogi przy stawianiu kroku.
      Jak mi sie jeszcze cos przypomni, to napisze na goraco. Sorry, ze pisze takie
      wywody, moze dla kogos, kto byl w Japonii, to normalne, ale jestem po raz
      pierwszy i wszystko jest dla mnie niezwykle.
      Na razie - sayonara!
      • Gość: NXA Re: Wrazenia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 22:41
        Witam. Myślę, że nie tak zakończysz ten wątek. Ja i paredziesiąt osób czeka na
        Twoją "relację" z Kyoto. Internet jast anonimowy i dlatego takie waldki piszą
        coś na swoim poziomie. Trzeba się przyzwyczaić. Pozdrawiam.
    • Gość: isis! Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 21.08.02, 04:05
      Gość portalu: isis! napisał(a):

      > Hondisiua! (hehe, nie wiem czy tak sie pisze, ale podobnie
      > sie wymawia).

      Raczej hondiciua. Ale pewnosci nie mam. Ucze sie.
      • Gość: isis! Slowka i lunch IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 07:22
        Gość portalu: isis! napisał(a):

        > Hondiciua. Ale pewnosci nie mam. Ucze sie.

        Juz sie nauczylam. Konnichiwa (pisze sie), a wymawia konniciua. To dzien dobry
        mowione po poludniu. Normalne dzien dobry to Ohayo gozaimasu. Ale najczesciej
        wystarcza samo Ohayo.
        Dobranoc - Oyasumi-nasai
        Dziekuje - Domo arigato
        Jak sie masz? - Hajimemashite
        Ale fajnie!!! Wrocilam z lunchu (zupki + salatki + wieprzowina na ostro + winko
        w ilosci 2 karafek pollitrowych na 2 samiczki, w tym jedna wypila 2 lampki i
        nie bylam to ja). Stawial Ukrainiec mieszkajacy od 7 lat w Anglii. A wy tam we
        Wrocku zyjecie? Spicie czy cus? Napiszcie co sie dzieje, bo z powodu braku
        kontaktu z rodzinka (maja tylko komory, brak dostepu do sieci) wiem tyle co z
        polskich portali. A chcialabym wiecej i bardziej zyciowo.
        P.S. Wieczorem spiewam...
    • isis! Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 21.08.02, 04:08
      Tak sie zastanawiam, czemu nikt mi nie odpisuje, a w Polsce przeciez noc...
      A ja po sniadaniu i po otwarciu konferencji. Jest 11.10. To otwarcie tez bylo
      smiszne. Male faceciki z wielkimi kwiatami w klapach garniturow przemawialy
      cienkimi glosikami na ogroooomnej sali.
      Ja na tej sali mam spiewac... Uaaa!
      • Gość: Yani Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 04:31
        isis! napisała:

        > Tak sie zastanawiam, czemu nikt mi nie odpisuje,

        Co mam Ci odpisac? Jaki jest widok z okna mojego domu? Co jadlem na lunch,
        dinner?
        • Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 04:58
          Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic
          obowiazki" w morde.Pozdr.
        • Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 04:59
          Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic
          obowiazki" w morde.Pozdr.
        • Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 05:00
          Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic
          obowiazki" w morde.Pozdr.
        • Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 05:00
          Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic
          obowiazki" w morde.Pozdr.
        • Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 05:01
          Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic
          obowiazki" w morde.Pozdr.
        • Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 05:01
          Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic
          obowiazki" w morde.Pozdr.
        • Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 05:02
          Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic
          obowiazki" w morde.Pozdr.
          • Gość: Yani Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 05:26
            Nie szlo bo cenzor nie mogl odszyfrowac Twojego grypsu na poczatku :))
            Napisz Jajaccek, gdzie zbierales prawdziwki kolo Florydy. Mam nadzieje, ze bylo
            to przy I-75, tam jest sucho i nie ma aligatorow.
            Pozdr.
            • Gość: clin Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 06:48
              Eh Isis,czase żałuję ,że nie kształcilem głosu,uuuuuuuu......Tez bym
              pojeździł.A meżczyzn śpiewających kontrabasem,ups.. basem to tam słuchają?
              Pozdrawiam Uśś!!( czy jakos tak)
              • Gość: isis! Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 21.08.02, 09:56
                Gość portalu: clin napisał(a):

                > A meżczyzn śpiewających kontrabasem,ups.. basem to tam słuchają?

                Sluchaja, sluchaja! Rozumiem, ze ten kontrabas ma zwiazek z nickiem - po klinie
                czesto spiewa sie nisko, hehe :)

                > Pozdrawiam Uśś!!( czy jakos tak)

                Jakos tak... Do tego uklon oczywiscie!

                A nastepne wrazenia - bylam przy spalonym budynku prefektury - bomba wybuchla
                400 m. od niego. Jakos dziwnie mi bylo ze swiadomoscia, ze tam w srodku zginelo
                tyle ludzi, z ktorych pozostaly tylko cienie...
                Potem poszlam do parku Memorial Peace, nad rzeka, posiedzialam na lawce i
                wystawilam sie do slonca. Tu jest ponad 30 stopni i duza wilgotnosc powietrza.
                Wiekszosc ludzi chodzi z parasolami i w nakryciu glowy, widzialam tez kilka
                osob z mokrymi recznikami na glowach. Nawet na rowerach jezdza z parasolami.
                Rowerzystow jest duzo i rozjezdzaja na chodnikach pieszych, bo nie ma drog dla
                rowerow. Potem doszlam do Hiroshima Castle - super - otoczony fosa, w ktorej
                plywaja wieeeelkie kolorowe ryby i zolwie. Sam zamek tez odbudowany w 51 r., a
                wlasciwie nie caly tylko jedna czesc z wieza, bo reszta w stanie szczatkowym.
                Naokolo jest park, w ktorym pod krzakami mozna spotkac... zywe biale kroliczki
                z czerwonymi oczami. Zrobilam sobie z nimi zdjecie. Na kazdym kroku sa automaty
                z napojami - sprobowalam dzis czegos dziwnego, podobnego kolorem do herbaty,
                ale w smaku jak slodkie maggie...
                Spotkalam po drodze dwoch Polakow - studentow mieszkajacych w Niemczech, ale
                pochodzacych z Opola. Podpisywali sie na jakiejs liscie (w parku bez przerwy
                natykalam sie na zbierajacych podpisy), po czym zapytali mnie czy nie wiem o co
                chodzi. Wskazalam im droge do Muzeum Bomby Atomowej, sama wybieram sie tam
                jutro. Na mostach i pod mostami siedzi sporo mlodziezy - graja na gitarach,
                spiewaja, maluja... Fajnie.
                Przechodzilam kolo gimnazjum - pelno skosnych panienek w bialych bluzkach,
                czarnych lub granatowych spodniczkach i w podkolanowkach. Nie maja wakacji czy
                cus? Przez otwarte okno slyszalam lekcje muzyki - swietnie spiewali: najpierw
                spiewal facet, potem odpowiadal mu chorek.
                Jestem dopiero drugi dzien, wiec relacje jeszcze beda na biezaco.
                Yani, nie pisze tego by sie chwalic. Ty tez mozesz zalozyc watek pt. Wrazenia
                czy pozdrowienia ze Stanow i opisac co jadles `na luch, dinner`. Ale domyslam
                sie, ze ty tam mieszkasz, a ja przyjechalam do Japonii na 10 dni i chlone
                wszystko co dla mnie nowe. Dla mnie sa to tak duze wrazenia, ze chce sie
                podzielic z Forumowiczami. Ale jesli to nikogo nie interesuje, to zaczne pisac
                pamietnik tylko dla siebie...
                • isis! Wakacje 23.08.02, 05:34
                  Gość portalu: isis! napisał(a):

                  > Przechodzilam kolo gimnazjum - pelno skosnych panienek w bialych bluzkach,
                  > czarnych lub granatowych spodniczkach i w podkolanowkach. Nie maja wakacji
                  > czy cus?

                  Maja. Przez tydzien. Powtarzam: TYDZIEN. I co Wy na to, studenci? Ja nie
                  moglabym w takim razie tu zyc. Pracowici sa nieslychanie. I do czego doszli.

            • Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-03-04rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 14:52
              Gość portalu: Yani napisał(a):

              > Nie szlo bo cenzor nie mogl odszyfrowac Twojego grypsu na poczatku :))
              > Napisz Jajaccek, gdzie zbierales prawdziwki kolo Florydy. Mam nadzieje, ze
              bylo
              >
              > to przy I-75, tam jest sucho i nie ma aligatorow.
              > Pozdr.
              No taaak!Za to potem wysypalo mi z kilka razy.
              To bylo przy I-75. {Pierwsza "restarea" po przjechaniu granicy stanu Georgia,
              jadac na poludnie.Wtedy padalo kilka dni wczesniej i chyba dlatego grzybki
              wysypaly.Tak pieknych okazow prawdziwkow i czerwonych kozakow, dawno nie
              widzialem. po maslaki nawet sie nie schylalem.Jechalem potem I-75 z Fort
              Lauderdale do Sarasoty (Aligator Alley}, ale tam wkolo bagna i gady.Pozdr.
      • Gość: zwako Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.uc.nombres.ttd.es 21.08.02, 16:12

        > Ja na tej sali mam spiewac... Uaaa!

        Co bedziesz spiewala w kraju, jesli wolno zapytac?
        • isis! Spiew 22.08.02, 03:32
          Gość portalu: zwako napisał(a):

          > Co bedziesz spiewala w kraju, jesli wolno zapytac?

          To samo...
          Qrcze, denerwuje sie tym spiewaniem - na konferencji jest ponad tysiac osob,
          plus ludzie z zewnatrz... A ja taka tremiara!
          • Gość: zwako Re: Spiew IP: *.uc.nombres.ttd.es 22.08.02, 12:26
            isis! napisała:

            > Gość portalu: zwako napisał(a):
            >
            > > Co bedziesz spiewala w kraju, jesli wolno zapytac?
            >
            > To samo...

            Przepraszam. Zle sie wyrazilem.
            Co, w ogóle, spiewasz?
    • nelka Pisz, pisz ... 21.08.02, 10:50
      Witaj Isis, wlasnie przeczytalam twoj watek, pisz, pisz, na pewno czytaja,
      tylko nie odpisuja. Ciekawe to wszystko, a wlasnie wczoraj chcialam zapytac jak
      sie ma historia Hiroszimy obecnie, ale juz napisalas, ze wszedzie wszystko
      przypomina. Akurat niedawno byla rocznica. Ciekawy kraj, ludzie co prawda
      troche dziwni jak na moj gust, no ale to calkiem inna kultura, hmmm, sama bym
      tam chetnie pojechala.
      pozdro
      • diabelek2 Re: Pisz, pisz ... 21.08.02, 11:11
        Kochana Isis!!!!!!! ten wątek jest super, nigdy nie byłam w Japoni i czytając
        to co piszesz czuję się jakbym przewodnik ( bardzo ciekawie)napisany
        czytała:)).chociaż zazdrość to zła cecha , barrdzo bardzo Ci zazdroszczę tego
        wyjazdU:))uważaj tam na siebie, nie jedz za bardzo podejrzantch rzeczy , żeby
        Ci nie zaszkodziły i opisuj dalej swoje wrażenie.pozdrawaim cie serdecznie i
        pezsylam z Polski buziaki.diabełek:)
        • isis! Re: Pisz, pisz ... 22.08.02, 03:20
          diabelek2 napisała:

          > Kochana Isis!!!!!!! ten wątek jest super, nigdy nie byłam w Japoni i czytając
          > to co piszesz czuję się jakbym przewodnik ( bardzo ciekawie)napisany
          > czytała:))

          No, wlasnie - mnie tez takich opisow zawsze brakuje w przewodniku! Pascal jest
          praktyczny, ale jakis suchy...

          > chociaż zazdrość to zła cecha , barrdzo bardzo Ci zazdroszczę tego
          > wyjazdU:))

          Ja tez bym zazdroscila. Ale powiem Ci dla zmniejszenia uczucia zazdrosci, ze
          ten wyjazd ma swoje ujemne strony: rozlaka z Psem :( no i bankructwo
          finansowe. Tu jest straaaasznie drogo. Najwiecej bedzie nas kosztowal hotel -
          chcielismy tanszy, ale wszystkie tansze od razu zarezerwowali Ruscy. Mieszkamy
          wiec w takim Marriotcie (wiem, co pisze, bo tez mieszkalam) z portierami w
          liberii i lizmuzynami przed wejsciem, wsrod Amerykanow, Holendrow i Niemcow.
          No, あぇ座と o, znowu mi sie wcisnelo, ale umiem juz bez pomocy zlikwidowac
          krzaczki. No, ale mam duze lozko! W tanszych hotelach pokoiki sa jak dla lalek,
          a lozka takie, ze wystaja nogi, a przewrocenie sie z boku na bok grozi upadkiem.

          > nie jedz za bardzo podejrzantch rzeczy , żeby Ci nie zaszkodziły

          Dzis cos mnie po tych dziwnych deserach kreci w brzuchu...
          Dzieki za caluski - do uslyszenia!
      • isis! Pomniki 22.08.02, 03:30
        nelka napisała:

        > juz napisalas, ze wszedzie wszystko
        > przypomina. Akurat niedawno byla rocznica.

        Tak, pisalam o duzej ilosci pomnikow. Niektore sa abstrakcyjne i tylko napisy
        mowia, ze chodzi o ofiary A-bomby, a niektore bardzo piekne i wzruszajace,
        niejednokrotnie uronilam lezke... Np. pomnik przedstawiajacy matke usilujaca
        uratowac dziecko (drugie czepia sie jej spodnicy), dzieci z golabkami na dloni,
        zastygle w strachu twarze...
        Co ciekawe - pod pomnikami nie klada kwiatow, tylko takie dziwne kolorowe
        wience, podobne do naszych lancuchow choinkowych z kolorowego papieru czy
        bibulki, zlozone z malych ptaszkow, chyba golobkow (cos jak origami). Zapalaja
        tez kadzidelka w takich wanienkach z piaskiem ustawionych przed pomnikami.

        > Ciekawy kraj, ludzie co prawda
        > troche dziwni jak na moj gust

        Na poczatku nie moglam sie przyzwyczaic, a teraz sama sie usmiecham jak glupi
        do sera i klaniam na kazdym kroku. Oni maja wiecej pogody ducha i optymizmu.
        Nie widzialam nigdzie klocacych sie Japopnczykow (np. pary, malzenstwa, jak to
        sie widuje na polskich ulicach). Jesli ktos placze czy krzyczy, to tylko mlode
        w wozkach. Mozna sie od nich troche nauczyc...
        Caluje Cie, nell, jak spotkamy sie `na zywo` opowiem wiecej.
        • isis! Zurawie 23.08.02, 02:45
          isis! napisała:

          > Co ciekawe - pod pomnikami nie klada kwiatow, tylko takie dziwne kolorowe
          > wience, podobne do naszych lancuchow choinkowych z kolorowego papieru czy
          > bibulki, zlozone z malych ptaszkow, chyba golobkow (cos jak origami).

          Teraz juz wiem (po wizycie w Muzeum Bomby Atomowej). To nie cos jak origami,
          tylko wlasnie origami. A ptaszki to zurawie. Tradycja wziela sie stad, ze
          zaczela je robic mala dziewczynka, Sadako, ktora przezyla wybuch bomby i
          wkrotce potem zmarla... Na wystawie jest cala sciana poswiecona tej historii.
          Smutne to strasznie, mialam gule w gardle jak to ogladalam...
    • Gość: EL Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.abb.pl 21.08.02, 13:46
      Cześć. Jeżeli śpiewasz tak jak piszesz to tylko pozazdrościć talentów. Twój
      tekścik zawiera więcej wiadomości niż niejeden fachowy reportaż z "pobytu
      w...". Bardzo miło się go czyta. Pisz kiedy tylko znajdziesz chwilkę czasu.
      Tylko nie pisz o jedzeniu (od 2 tygodni jestem na diecie winogronowej), bo
      dostanę ślinotoku. Napisz, czy muzyka Chopina jest tak popularna w Japoni jak u
      nas się mówi.Pozdrawiam i życze miłego pobytu w Japonii.
      EL
      • Gość: Yani Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 19:45
        Isis. Zapytalem grzecznie o czym mam napisac, sama prosilas.
        Na mysl pisania o jedzeniu, Twoja reakcja byla podobna do mojej.
        Mysle, ze lepiej pisac co widza Twoje oczy niz co czuje Twoj zoladek.
        Pozdr.
        • isis! Zoladek 22.08.02, 03:06
          Gość portalu: Yani napisał(a):

          > Mysle, ze lepiej pisac co widza Twoje oczy niz co czuje Twoj zoladek.

          Ja tez tak mysle, bo chlone wiecej oczami niz zoladkiem. Ale staram sie jadac
          do jakiegos nowego kraju, poznawac go takze `od kuchni`. Kuchnia wiele mowi o
          kraju i jego mieszkancach. Tak, ze od czasu do czasu przemyce jakas wzmianke o
          nieznanych u nas potrawach. Pzdr!
          • Gość: Yani Re: Zoladek IP: *.proxy.aol.com 22.08.02, 03:12
            isis! napisała:

            > Kuchnia wiele mowi o kraju i jego mieszkancach. Tak, ze od czasu do czasu
            >przemyce jakas wzmianke o
            > nieznanych u nas potrawach. Pzdr!

            Jak nieznane to tez chetnie poczytam.
            Pozdr.
      • isis! Chopin i nie tylko 22.08.02, 03:12
        Gość portalu: EL napisał(a):

        > Cześć. Jeżeli śpiewasz tak jak piszesz to tylko pozazdrościć talentów. Twój
        > tekścik zawiera więcej wiadomości niż niejeden fachowy reportaż z "pobytu
        > w...".

        Dzieki, milo sie czyta takie slowa. Pisze tak jakos... latwo. Zreszta mam juz
        na koncie dwie wydane knigi. Ale nieskromnie pochwale sie, ze spiewam lepiej
        niz pisze... :)

        > Pisz kiedy tylko znajdziesz chwilkę czasu.

        Czyli codziennie okolo 9 - 11 tutaj (2 - 4 w nocy w Polsce) - wtedy mam luz.

        > Napisz, czy muzyka Chopina jest tak popularna w Japoni jak u
        > nas się mówi.

        Jeste w miejscowym radio stacja, gdzie puszczaja TYLKO muzyke Chopina. A jeden
        Japonczyk patrzac na moj identyfikator z naza kraju, od razu z usmiechem
        wypalil: `Chopin!` Fajne to i mile. Wloch wykrzyknalby: `Papa polacco!`
        Ale mam wrazenie, ze muzyka klasyczna popularna jest w wiekszosci wsrod
        starszych osob. O mlodych napisze za chwile dalej.
        Pzdr!
    • Gość: Nipponek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.dip.t-dialin.net 21.08.02, 22:26
      Czytalem,ze miastach tona w smieciach ze wzgledu na
      brak koszy na smieci i wiele Japonczykow jest bezzebnych
      z powodu wysokich kosztow uslug dentystycznych.
      • Gość: drum Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 22:31
        Isis ,boska Isis,przywieź nam maluczkim jakiś przepis na potrawe z kraju
        kwitnącej wiśni,pliiiiiiiiiiz.Z japońskim pozdrowieniem ,Uśś( i pokłon).
        • Gość: Amigoboy Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 22:40
          nie kaszanisz juz w Amigo ?????????????
        • isis! Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 22.08.02, 02:50
          Gość portalu: drum napisał(a):

          > Isis ,boska Isis,przywieź nam maluczkim jakiś przepis na potrawe z kraju
          > kwitnącej wiśni,pliiiiiiiiiiz.Z japońskim pozdrowieniem ,Uśś( i pokłon).

          Usssh - nie pisze polskich znakow, bo wychodza krzaczki - (i poklon z lapkami
          jak do modlitwy). Na razie nie bylam w zadnym prywatnym domu (bede pod koniec
          pobytu u Taka-Tada-cos-tam w Kyoto), wiec nie znam przepisow. Ale postaram sie!
          Wczoraj jadlam dwa pyyyyszne desery (kupione w sklepie) owocowe - rewelacja!
          Jeden byl mandarynkowo-jakis tam, a drugi nie do zidentyfikowania, walaly sie w
          nim tez jakies nieznane u nas ziarenka, ktore smakowaly jak kawa, a wygladaly
          jak groszek. Moze niedojrzala kawa???
          Aha, a propos kwitnacej wisni - po drodze, jadac superexpresem, widzialam kilka
          drzewek, ale w miescie jest wiecej rododendronow i drzewek ozdobnych.
          Ussssh....
      • Gość: Lolek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 02:26
        Eee..... to ty chyba o Polsce czytales....


        Gość portalu: Nipponek napisał(a):

        > Czytalem,ze miastach tona w smieciach ze wzgledu na
        > brak koszy na smieci i wiele Japonczykow jest bezzebnych
        > z powodu wysokich kosztow uslug dentystycznych.
      • isis! Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 22.08.02, 03:03
        Gość portalu: Nipponek napisał(a):

        > Czytalem,ze miastach tona w smieciach ze wzgledu na
        > brak koszy na smieci

        Kosze sa, na kazdym kroku (na ulicy, takie dla ludzi, niektore nawet zamykane z
        gory, tj. przykrywane starymi kolami rowerowymi). Nie ma zbiorczych kublow na
        smieci. Wystawia sie wieczorem zawiazane worki i rano odpowiednie sluzby je
        zabieraja. Ogolnie jest b. czysto, a sprzataczy sa cale grupy. W parku zbieraja
        kazdy suchy listek, kazdy papierek, czy niedopalek. A na dworcu? Wow! Tego
        jeszcze nigdzie nie widzialam - schodza lub zjezdzaja po schodach ruchomych (bo
        tych jest wiecej) panie ze scierkami - najpierw dwie z mokrymi jada po
        poreczach, a za nimi dwie wycieraja na sucho. Albo - podjezdza pociag. Z budki
        na peronie wysypuje sie cala grupa sprzataczy z wozkami pelnymi srodkow
        dezynfekujacych, papierow toaletowych, mydelek, recznikow, szmatek itp.
        Konduktorzy wpuszczaja uprzednio ustawionych sprzataczy i zastawiaja wejscia
        linkami. W srodku trwa science-fiction: fotele obracaja sie na wszystkie
        strony, w kiblach jakies szumy, sprzatacze uwijaja sie w minute i wychodza
        pozostawiajac pociag w idealnym stanie i pachnacy. Dopiero wtedy wpuszcza sie
        pasazerow. A ci ustawieni sa w kolejkach na miejscach zaznaczonych (wagon6a,
        wagon6b itp.) prostopadle do pociagu. Co dziwne - pociag zawsze trafia
        wejsciami w te miejsca! Oczywiscie, polskim wzorem stanelismy z mezem z boku,
        jak najblizej wejscia, ale Japonczycy nas grzecznie upomnieli, ze mamy ustawic
        sie w kolejce...

        > i wiele Japonczykow jest bezzebnych
        > z powodu wysokich kosztow uslug dentystycznych.

        Jakies starsze babcie sprzatajace i owszem, ale ci, ktorych spotykam na
        konferencji sa bardzo czysci i `zebni` :)
        W hotelu codziennie daja swieze szczoteczki i pasty do zebow (niby
        jednorazowe), nie wspominajac o jednorazowych maszynkach do golenia i
        grzebykach.
        Pzdr!
        • Gość: Lolek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 03:52
          Pozwol Izis, ze Cie odrobinke skoryguje. Zbiorczych
          kublow na smieci rzeczywiscie nie ma. W tym klimacie to
          chyba calkiem racjonalne, po jednym letnim dniu, przy
          takiej temperaturze i wilgotnosci zaraza gotowa.
          Natomiast smieci wystawia sie wylacznie w okreslone dni
          (np. u mnie: poniedzialek, sroda i piatek) i tylko rano -
          do 9:00. Mniej wiecej o tej porze jezdza smieciarki i
          zbieraja urobek. Smieci musza byc zapakowane w specjalne
          worki.
          Natomiast w soboty, tez do 9-tej rano, wyrzuca sie
          puszki, butelki, papier - do specjalnie wystawionych w
          tym celu skrzynek.
          Czasem rano rzeczywiscie widac niezly balagan z tymi
          smieciami, ale to jeszcze przed wizyta smieciarki. A
          wszytko przez tutejsze gawrony czyli "karasu" jak je
          Japonczycy wdziecznie narywaja. Szczegolnie w duzych
          miastach jak Tokio czy Osaka, to jest problem, bo te
          sprytne bestie potrafia niezle nabalaganic w poszukiwaniu
          jedzenia.
          Pozdrawiam i powodzenia w kolekcjonowaniu wrazen!
          • isis! Lolek... 22.08.02, 04:09
            Gość portalu: Lolek napisał(a):

            > Pozwol Izis, ze Cie odrobinke skoryguje.

            Pozwole - chyba jestes tu dluzej niz ja - jestem dopiero trzeci dzien i to
            wszystko jest dla mnie nowe i niesamowite...

            > A wszytko przez tutejsze gawrony czyli "karasu" jak je
            > Japonczycy wdziecznie narywaja. Szczegolnie w duzych
            > miastach jak Tokio czy Osaka, to jest problem, bo te
            > sprytne bestie potrafia niezle nabalaganic w poszukiwaniu
            > jedzenia.

            One sa straszne!!! Wieeelkie i napastliwe (widzialam jak atakowaly golebia).
            Wydaja niemile dla ucha dzwieki. Widzialam tez karasu z duzym ochlapem w
            dziobie. Gonily go inne gawrony, przelatujac nad glowami ludzi. Fu.
            A jak juz jestesmy przy ptakach - widzialam wczoraj czaple (chyba, albo cos
            b.podobnego) - wyfrunela z parku i skierowala sie w kierunku centrum.
            A jak juz przy zwierzetach jestesmy - pieskow jest niewiele, na ogol malutkie,
            papillony, yorki, pudelki, ale widzialam wczoraj swietnego rudego kundla w
            koszulce bawelnianej z napisem: Oxford. Wlascicielka ja moczyla od czasu do
            czasu w fontannie, zeby pieskowi bylo chlodniej.
            Lolek, a Ty co tu robisz? Pzdr!
            • Gość: Lolek Re: Lolek... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 04:21

              > Lolek, a Ty co tu robisz? Pzdr!

              Pracuje..

              A co do pieskow, to jest ich tak malo, bo po prostu nie
              wolno ich trzymac w wynajetych mieszkaniach, a ok. 70%
              Japonczykow wynajmuje lokum. Przy podpisywaniu umowy
              wynajmu jest paragraf, ktory mowi o calkowitym zakazie
              trzymania czegokolwiek poza rybkami i chomikiem. I jest
              to bardzo rygorystycznie przestrzegane.
              • isis! Mieszkanka 22.08.02, 04:40
                Gość portalu: Lolek napisał(a):

                > A co do pieskow, to jest ich tak malo, bo po prostu nie
                > wolno ich trzymac w wynajetych mieszkaniach, a ok. 70%
                > Japonczykow wynajmuje lokum.

                I placi ponoc symboliczna zlotowke. Ale za to ciasnota i kompletny brak wygod.
                Ci Polacy, ktorych spotkalam wczoraj, opowiadali, ze byli w mieszkanku, w
                ktorym najwiekszy pokoj byl wielkosci naszej lazienki, a lozko spuszczane bylo
                z gory na sznurach. Nigdzie nie widzieli szafy, a kibelek byl razem z
                prysznicem, tzn. - stawalo sie na `kiblu tureckim` z miejscami na nogi i dziura
                na odchody, a z gory mozna bylo puscic sobie prysznic.
                Lolek, a co powiesz o ich tradycyjnych lazniach? Warto sie wybrac?
                • Gość: Lolek Re: Mieszkanka IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 05:15
                  > I placi ponoc symboliczna zlotowke. Ale za to ciasnota
                  i kompletny brak wygod.


                  Nie, nie, tak dobrze to nie jest. Przecietny Japonczyk
                  placi za wynajecie mieszkania bardzo slono. 50 m2 na
                  prowincj kosztuje 400-800 USD w zaleznosci od polozenia,
                  a w Tokio wszystko x3. Plus oplaty, ktore sa pakudnie
                  wysokie jezeli latem trzeba klimatyzowac a zima grzac...
                  Wyjatkiem sa pracownicy rzadowi, ktorzy maja prawo do
                  mieszkan sluzbowych, i wtedy to rzeczywiscie kosztuje
                  grosze (jak na Japonie).

                  > Ci Polacy, ktorych spotkalam wczoraj, opowiadali, ze
                  byli w mieszkanku, w
                  > ktorym najwiekszy pokoj byl wielkosci naszej lazienki,
                  a lozko spuszczane bylo
                  > z gory na sznurach. Nigdzie nie widzieli szafy, a
                  kibelek byl razem z
                  > prysznicem, tzn. - stawalo sie na `kiblu tureckim` z
                  miejscami na nogi i dziura
                  >
                  > na odchody, a z gory mozna bylo puscic sobie prysznic.

                  Ci Polacy pewnie widzieli typowe mieszkanie dla studenta
                  albo "singla", ktory wlasnie niedawno dostal piersza
                  prace. Typowa japonska rodzina ma troche lepszy standard,
                  chociaz oni zdecydowanie wola mnogosc malych pokoikow niz
                  jeden wiekszy. Coz, tradycja.., kazdy musi miec osobny
                  kat. A szaf rzeczywiscie nie i nigdy tradycyjnie nie
                  bylo. Za to w kazdym pokoju sa szafy scienne,
                  przeznaczone na japonskie zwijane lozka, czli futony. W
                  dzien trzyma sie futon w szafie, a na wieczor rozklada
                  do spania.
                  Swoja droga, to standard mieszkan w Japonii jest moim
                  zdaniem dosc zalosny (poza najnowszymi "mansionami" dla
                  ludzi naprawde bogatych). Typowe "apato" budowane na
                  wynajem to standard naszych baraczkow socjalnych. Byle
                  jak i byle gdzie, izolacja do d... - zima zimno, a latem
                  jak w piekarniku. Standard zycia jest tu wysoki, ale
                  standard mieszkania, MOIM zdaniem DALEKO za Polska
                  (przynajmniej jesli chodzi o miasta).

                  > Lolek, a co powiesz o ich tradycyjnych lazniach? Warto
                  sie wybrac?

                  Tradycyjna japonska laznia, czyli "onsen" to rzeczywiscie
                  wspaniala rzecz. Z tym, ze w gruncie rzeczy to nie
                  laznia, a gorace zrodlo - czesto na powietrzu, we
                  wspanialej scenerii. Ach jak to romantycznie, gdy noca
                  siedzisz w goracej wodzie, nad gorami wschodzi ksiezyc, a
                  sniezek proszy Ci na plecy... Pewien problem to to, ze
                  teraz nie jest najlepszy sezon na onsen. Temperatura wody
                  w nim zazwyczaj jest bliska, albo przekracza 40 C, a jak
                  na powietrzu jest 30C, to nie wiem, czy to wielki fun...
                  Ale jezeli masz okazje wybrac sie gdzies w gory do
                  odkrytego onsena (tzw. rottenburo), to goraco :) polecam.
                  Zasadniczo obie plcie pluskaja sie osobno, bardzo rzadko
                  mozna spotkac miejsca koedukacyjne. Przed samym wejsciem
                  do wody nalezy sie dokladnie umyc, w miejscu do tego
                  przeznaczonym , zazwyczaj tuz przed samym zrodelkiem. I
                  pod zadnym pozorem w samym bajorku nie nalezy sie mydlic,
                  myc wlosow etc,. - to chyba jeden z najwiekszych
                  nietaktow w Japonii, jaki moge sobie wyobrazic. Mozna
                  natomiast zabrac reczniczek to zakrycia tego co sie ma
                  najcenniejsze - tak robia i kobiety i mezczyzni. Poza tym
                  czesto tez wnosi sie piwo albo sake - i to jest bardzo
                  relaksujace...

                  Pozdr.
                  • isis! Sake 22.08.02, 05:24
                    Gość portalu: Lolek napisał(a):

                    > Ci Polacy pewnie widzieli typowe mieszkanie dla studenta
                    > albo "singla", ktory wlasnie niedawno dostal piersza prace.

                    Nie, byli u rodziny.

                    > a na powietrzu jest 30C,

                    Znacznie wiecej - wczoraj bylo 36!

                    > Poza tym
                    > czesto tez wnosi sie piwo albo sake - i to jest bardzo
                    > relaksujace...

                    Piwo nie jest tu smaczne (tak mowi moj maz, ja nie pije nawet w Polsce, wiec
                    nie mam porownania), a sake jeszcze nie pilam. A chce sprobowac! czy to smakuje
                    jak bimber czy lepiej? Pije sie na cieplo czy na zimno?
                    Dzieki za wiadomosci.
                    • Gość: Lolek Re: Sake IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 05:36
                      > Piwo nie jest tu smaczne (tak mowi moj maz, ja nie pije
                      nawet w Polsce, wiec
                      > nie mam porownania),

                      Rzeczywiscie, wielu obcokrajowcow podziela te opinie.
                      Mysle, ze to glownie dlatego, ze wiekszosc piw robi sie
                      tutaj na bazie ryzu a nie jeczmienia i to znacznie
                      zmienia smak. Poza tym maja tu wielka ilosc napojow
                      piwopodobnych, na pierwszy (a czasem i drugi) rzut oka
                      nieodroznialnych od prawdziwego piwa. Roznia sie
                      zawartoscia ekstraktu (czyli piwa w piwie), a wszystko to
                      ze wzgledu na podatki.


                      a sake jeszcze nie pilam. A chce sprobowac! czy to smakuje
                      >
                      > jak bimber czy lepiej? Pije sie na cieplo czy na zimno?

                      Sake, to wbrew powszechnej w polsce opinii - NIE jest
                      wodka. Jest to wino ryzowe i jako takie ma zawartosc
                      alkoholu 8 - 14 %. Spotykane sa tez mocniejsze wersje,
                      ale nie sa zbyt popularne i dobre. Sake to kwestia smaku,
                      ja osobiscie fanem nie jestem, chociaz sadze, ze dobra
                      gatunkowo sake nie jest zla. Jest za to droga. Radzilbym
                      poprosic znajomego Japonczyka o doradzenie, ktora jest
                      dobra. I na poczatek radzilbym probowac raczej slodszych,
                      lagodniejszych gatunkow (jap slodki - "amai"). Pije sie i
                      na zimno, i na cieplo, chociaz na cieplo raczej tylko zima.

                      Pozdr.
            • isis! Zuraw 23.08.02, 02:46
              isis! napisała:

              > Widzialam wczoraj czaple (chyba, albo cos
              > b.podobnego) - wyfrunela z parku i skierowala sie w kierunku centrum.

              To byl zuraw.
    • isis! Nowe spostrzezenia - auta na ulicach Japonii 22.08.02, 04:14
      Teraz bedzie o samochodach.
      Pisze czasami na Forum Motoryzacja i uwazam sie za milosniczke i znawczynie
      samochodow. Nigdy tez nie pomylilam zadnej marki. A tu - mam problem i kolowrot!
      Na ulicach i parkingach widuje auta z emblematami, ktorych nidgy w zyciu nie
      widzialam. Jakies gwiazdki, kropeczki, znaczki wyrastajace z przodu maski jak w
      mercedesie, ale zupelnie inne... Qrde, co sie dzieje??? Mam metlik!
      I na ogol z tylu nie ma zadnych nazw.
      Albo nowe odmiany znanych marek - sama mam Toyote, ale takich wersji jakie tu
      jezdza w zyciu nie widzialam. Dziwne vany, pokraczne hatchbacki, stylowe,
      piekne sedany... Na ogol samochody duze rozmiarami (chyba Japonczycy chca sobie
      zrekompensowac malutkie jak klitki mieszkania). Albo taksowki - obszerne,
      wygodne, stylizowane na starodawne.
      Od dzis zapisuje nazwy (jesli znajde) i podrzuce kilka na Forum, moze ktos zna.
      Ja nie.
      • isis! Auta 23.08.02, 02:49
        isis! napisała:

        > Na ulicach i parkingach widuje auta z emblematami, ktorych nidgy w zyciu nie
        > widzialam. Jakies gwiazdki, kropeczki, znaczki wyrastajace z przodu maski
        > jak w mercedesie, ale zupelnie inne...

        Niektore z przodu maja np. czerwono-zlota korone. Myslalam, ze to jakis nowy
        typ samochodu, a tu z tylu znaczek Toyoty. A nazw wersji samych Toyot nie
        zlicze. I nie zapamietam (a nie zawsze mam notesik)...
    • isis! Moda 22.08.02, 04:35
      Jako bystra obserwatorka i milosniczka piekna (takze w postaci pieknych kobiet)
      zainteresowalam sie stylem kobiet japonskich.
      Na ulicach widuje sie na ogol skromnie, prosto ubrane panie (zwlaszcza jesli
      poruszaja sie rowerami), w jasnych bluzkach i spodnicach do kolan lub za
      kolana. Super-mini w dzien nie widuje sie na ulicy, wiecej jest maksi o bardzo
      ladnym i korzystnym dla ich figury kroju. Ale na ogol krzywych nozek nie
      ukrywaja. Rajstop raczej nie nosza, a jesli - to cieliste, niewidoczne. Nosza
      za to skarpetki. Biale, czarne, raczej krotkie, a uczennice czarne lub
      granatowe podkolanowki.
      Widzialam kilka panienek dziwkopodobnych - w srebrnych butach na 20-
      centymetrowych koturnach, w bajecznie kolorowych bluzeczkach pod szyje i
      wlasnie w mini. Wymalowanych jak gejsze. Ale nie w bialy dzien.
      Na razie widzialam tylko dwie panie w kimono - jedna kolo swiatyni, druga na
      przystanku. A propos - w hotelu mamy swietne kimonowate szlafroki - nawet mi w
      tym dobrze!
      Jedna ekstrawagancka Japonka jest uczestniczka konferencji - chodzi w czarnej
      skorzanej czapce, takich samych kozaczkach i rekawiczkach. Podobna jest do Yoko
      Ono i chyba nawet ma takie nazwisko.
      Haha, co do nazwisk - sa smieszne na konferencji - np. Takanaga, Nogawa, czy
      dwoch profesorow o nazwisku Chui.
      Ale wrocmy do mody. Do wczorajszego wieczora myslalam, ze Japonki ubieraja sie
      spokojnie, w stylu stonowanym i klasycznym. Ich fryzury tez byly dla mnie
      nijakie, prawie wszystkie jednakowe. A wczoraj wybralam sie poznym wieczorem na
      spacer po Hondori - o tym napisze dalej - i mialam taki przeglad, ze dostawalam
      oczoplasu. Pod klubami dla mlodziezy i kinami staly kolorowe grupki. Kolor
      nastroszonych wlosow: od czesto spotykanego rudego (chyba jak chca sie
      rozjasnic to wychodzi rudy), poprzez rozowy i blond, az do niebieskiego i
      zielonego. Lysych nie widzialam. Stroje jak na balu przebierancow. Kilka
      piercingowcow lepszych od `naszego` Wisniewskiego. Luz i zabawa na modle
      zachodnia. A z klubow dochodzi ogluszajaca muzyka techno.
      Ale to mlodzi i bardzo mlodzi. Cdn. w miare obserwacji.
      • Gość: Lolek Re: Moda IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 05:28
        > Na ulicach widuje sie na ogol skromnie, prosto ubrane
        panie (zwlaszcza jesli
        > poruszaja sie rowerami), w jasnych bluzkach i
        spodnicach do kolan lub za
        > kolana.

        Te panie to zapewne OL czyli "office ladies". Pracuja w
        duzych firmach, ktore "muduruja" swoich pracownikow,
        szczegolnie tych plci zenskiej. Typowy mundurek to ciemna
        spodnica albo zakiet + biala bluzka. Szczegolnie duze
        zageszczenie tak ubranych kobiet mozna zauwazyc w porze
        lunchu, czyli ok 12-tej.

        > Widzialam kilka panienek dziwkopodobnych - w srebrnych
        butach na 20-
        > centymetrowych koturnach, w bajecznie kolorowych
        bluzeczkach pod szyje i
        > wlasnie w mini. Wymalowanych jak gejsze. Ale nie w
        bialy dzien.

        Hmm..., to juz niedobitki mody, ktora dominowala tutaj 3
        lata temu. Gdybys wtedy miala okazje sie popprzygladac,
        to polowa panienek z high school byla tak ubrana. Zaraz
        po szkole. Dodatkowo obowiazywal specyficzny makijaz -
        czekoladowa twarz + biale usta.


        > przystanku. A propos - w hotelu mamy swietne kimonowate
        szlafroki - nawet mi w
        > tym dobrze!

        To tzw yukata - ubior do wypoczynku w domu i okolicy.
        Chociaz bardziej eleganckie wersje widuje sie tez na
        ulicach. Najprostszy sposob )przyznaje, ze troche
        upraszczam), zeby ja odroznic od kimona to to, ze do
        kimona obowiazkowo trzeba nosic tzw. obi, czyli szeroki
        pas materialu zawiazany na plecech na wielka kokarde.
        Przy jukacie nosi sie tylko waski ale za to dlugi pas do
        obwiazania wokol siebie.

        Pozdr.
        • isis! Re: Moda 22.08.02, 05:42
          Gość portalu: Lolek napisał(a):

          > Dodatkowo obowiazywal specyficzny makijaz -
          > czekoladowa twarz + biale usta.

          Te, ktore ja widzialam wczoraj mialy biala twarz i bordowe usta. I sztuczne
          rzesy.

          > Przy jukacie nosi sie tylko waski ale za to dlugi pas do
          > obwiazania wokol siebie.

          Tak, jest taki pas - okrecam sie nim 3 razy. A wiec jukata...
      • isis! Re: Moda 23.08.02, 02:52
        isis! napisała:

        > Jedna ekstrawagancka Japonka jest uczestniczka konferencji - chodzi w czarnej
        > skorzanej czapce, takich samych kozaczkach i rekawiczkach.

        Nawet je paleczkami w tych rekawiczkach!!!
        Oni jedza paleczkami nawet jajecznice. A w samolocie Japonka jadla paleczkami
        lasagne. Na szczescie ja nie musze - zawsze daja normalne sztucce. A paleczki
        zbieram.
    • isis! Rozrywki mezczyzn po pracy 22.08.02, 05:19
      Jak juz wspominalam, wybralam sie wczoraj wieczorem na spacer po kolorowo
      oswietlonych ulicach. Trafilam na rewelacyjny pasaz ze sklepami, barami i
      innymi takimi, ciagnacy sie przez kilka kilometrow. Nad glowami wielkie
      kolorowe kwadraty z materialu z rysunkami dzieci (o tematyce pokojowej,
      powieszone chyba na rocznice wybuchu bomby). A po obu stronach - mnostwo
      przybytkow rozrywki, glownie dla mezczyzn. Hehe, myslicie teraz o burdelikach?
      Nic z tego. Moze i sa (slyszalam kiedys, ze po pracy facio japonski idzie
      najpierw do baru z kolegami, potem na panienki), ale raczej ukryte. Z tego co
      wczoraj widzialam, bardziej popularne sa inne rozrywki. Co drugie wejscie jest
      jaskrawo oswietlone, migajace i oslepiajace, a napisy glosza: `Black Jack`,
      `Casino`, `Fun`, a sa to po prostu kilkupietrowe, dlugie pomieszczenia z
      automatami do gry. Przy kazdym automacie rozpalony Japonczyk w garniturze,
      prosto po pracy. Widzialam jednego uradowanego, wychodzacego z kupa zetonow.
      Jest tez cos dla mlodszych i panienek - skrzynki z pluszakami do wyciagania. O
      ile u nas wyciagniecie maskotki graniczy z cudem - tam co chwile rozlega sie
      okrzyk triumfu. Dumne nastolatki (i nie tylko!) paraduja potem po Hondori z
      miskami, kroliczkami i innymi przytulankami.
      Ale rozmiary tego nalogu hazardowego sa nieslychane. I ilosc tych domow gry.
      Co do Hondori - podobny pasaz ciagnie sie pod ziemia. Chcialam tylko przejsc na
      druga strone ulicy przejsciem podziemnym, a trafilam na podziemne rondo z
      mnostwem ulic i rozgalezien, sklepami i barami. A wszedzie tak czysto i
      jasno... Przypomnialam sobie nasze przejscie pod Placem 1-go maja :(
      • Gość: Lolek Re: Rozrywki mezczyzn po pracy IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 05:45
        A po obu stronach - mnostwo
        > przybytkow rozrywki, glownie dla mezczyzn. Hehe,
        myslicie teraz o burdelikach?
        > Nic z tego. Moze i sa (slyszalam kiedys, ze po pracy
        facio japonski idzie
        > najpierw do baru z kolegami, potem na panienki), ale
        raczej ukryte. Z tego co
        > wczoraj widzialam, bardziej popularne sa inne rozrywki.

        Alez sa, sa. Kazde miasto ma swoja dzielnice (albo
        chociaz ulice) uciech. Obecnie te przybytki nazywaja sie
        (sorry za angielski) health club, men's estee, albo
        podobnie. Wieczorami na ulicach mozna nawet spotkac
        panienki zapraszajace do wstapienia na chwilke.
        Oficjalnie to tylko masaz i drinki, a nieoficjalnie kazdy
        moze sobie dospiewac co chce.

        Co drugie wejscie jest
        > jaskrawo oswietlone, migajace i oslepiajace, a napisy
        glosza: `Black Jack`,
        > `Casino`, `Fun`, a sa to po prostu kilkupietrowe,
        dlugie pomieszczenia z
        > automatami do gry. Przy kazdym automacie rozpalony
        Japonczyk w garniturze,
        > prosto po pracy. Widzialam jednego uradowanego,
        wychodzacego z kupa zetonow.

        To tzw. salony "pachinko" (czyt. paczinko). Zabawa (za
        pieniadze) polega na dosc bezmyslnym spogladaniu jak
        metalowe kuleczki wpadaj do odpowiednich przegrodek.
        Jezeli wpadna gdzie trzeba, to nastepuje losowanie
        podobne jak w "jednorekim bandycie" no i ewentulanie
        maszyna wypluwa stosy metalowych kulek, ktore potem mozna
        wymienic na rozne dobra. Oficjalnie wymiana kulek na
        pieniadze jest zabroniona, ale przy kazdym salonie jest
        nieoficjalny, ukryty gdzies z tylu, kantorek, ktory
        takiej wymiany dokonuje.

        Pozdr
        • Gość: NXA Re: Rozrywki mezczyzn po pracy IP: *.abb.pl 22.08.02, 13:02
          Isis, przepraszam że na Twoim wątku ale mam pytanie do Lolka. Zarówno Ty jak i
          Isis pisaliście, że wszystko jest tam drogie (mieszkanie, miejsce parkingowe
          itp.) to ile zarabia przeciętny szeregowy pracownik. Powiedzmy pani na poczcie
          i robotnik w fabryce. Czy z takiej "szeregowej" pensji coś zostaje
          jako "oszczędności".
          Pzdr.
          • Gość: Lolek Re: Rozrywki mezczyzn po pracy IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 13:25
            Gość portalu: NXA napisał(a):

            > Isis, przepraszam że na Twoim wątku ale mam pytanie do
            Lolka. Zarówno Ty jak i
            > Isis pisaliście, że wszystko jest tam drogie
            (mieszkanie, miejsce parkingowe
            > itp.) to ile zarabia przeciętny szeregowy pracownik.
            Powiedzmy pani na poczcie
            > i robotnik w fabryce. Czy z takiej "szeregowej" pensji
            coś zostaje
            > jako "oszczędności".
            > Pzdr.


            Nie jest latwo odpowiedziec na to pytanie, bo Japonczycy
            nie lubia sie chwalic tym ile zarabiaja. Place sa bardzo
            zroznicowane i dysproporcja miedzy niskimi pensjami np.
            ekspedientek w sklepie a zarobkami urzednikow panstwowych
            czy inzynierow, kierownikow, menadzerow w firmach, jest
            ogromna. Nie wspominam juz o prawnikach czy lekarzach, ci
            zarabiaja krocie - o ile sa dobrzy.

            Tylko dla przykladu, ludzie pracujacy w sklepach
            calodobowych (part time) wyciagaja ok. 100-150 tys. jenow
            miesiecznie. Musza wynajac mieszkanie - najmarniej 30-40
            tys. z oplatami (ale to bedzie klitka na obrzezach
            miasta). Drugie tyle bedzie kosztowac wyzywienie. Zostaje
            30-50 tys. na zakupy i inne uciechy. Nie jest latwo.

            Urzednik panstwowy sredniego szczebla zarabia 300-400
            tys. miesiecznie plus "trzynastka" w czerwcu i
            "czternastka" w grudniu (a czasem jeszcze pol
            "pietnastki" w marcu, na koniec roku finansowego). To juz
            podobno niezla partia, szczegolnie jesli mlody i rozwojowy :)

            Kierownicy dzialow etc. zarabiaja gdzies 600 tys. do 800
            tys.

            Nowy samochod klasy Toyota Corolla mozna kupic za 1.5-2
            mil. Z drugiej strony wynajecie mieszkania an jako takim
            poziomie moze kosztowac i 150-200 tys., szczegolnie w Tokyo.

            Ile zarabiaja prawnicy i lekarze, tak na prawde nie wiem.
            Ale jezeli np. tata chce, ze potomek kontynuowal tradycje
            rodzinna i zostal lekarzem, to musi wybulic na poczatek
            20 mil. tzw. darowizny na renomowanym tokijskim
            uniwersytecie, a potem koszty to juz tylko rosna...

            Pozdr.
    • isis! Muzeum Bomby Atomowej 22.08.02, 10:42
      Wlasciwie to nie bedzie dlugi post. Jestem wstrzasnieta. Nawet nasz Oswiecim
      nie zrobil na mnie takiego wrazenia. Nie napisze juz dzis nic wiecej, nie moge.
      Moze jutro...
      • waldek.s Re: Uwazaj....... 22.08.02, 14:06
        Uwazaj na siebie - japonce zjadają nie tylko psy ale i tłuste baby.
        • arvena Re: Uwazaj....... 22.08.02, 22:06
          zazdrość mnie zżera:(
          piszesz cudnie!!!!
          i na pewno tak samo zaśpiewasz!!!
          buźka
          • Gość: hrabiaa Re: Uwazaj....... IP: 213.77.64.* 22.08.02, 22:13
            Ćwiczenia karaoke są równie dobre w klubach studenckich we Wrocławiu. Po co
            odrazu Japonia ?
            • isis! Hrabioo... 23.08.02, 02:21
              Gość portalu: hrabiaa napisał(a):

              > Ćwiczenia karaoke są równie dobre w klubach studenckich we Wrocławiu. Po co
              > odrazu Japonia ?

              A co to karaoke? :)
          • Gość: magician Re: pytanie:-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.02, 22:16

            isis trzymaj sie, występ pójdzie napewno bardzo dobrze.
            czekamy na dalsze relacje - bardzo ciekawe!!! :)

            czy w Japonii puszczają utwory Shakiry i innych Lopez?

            pozdrowienia! marta
            • Gość: Predo Re: pytanie:-) IP: *.dtvk.tpnet.pl 23.08.02, 00:26
              ojj jakie pytania....mysle o tych o shakire i inne lopez ;)
              a ja mam prosbe!
              chcialbym dostac zdjecie z tym kroliczkiem z czerwonymi oczkami....
              ciekawe jak to cos wyglada!
              Pozdrowienia
              Predo
              • isis! Predo... 23.08.02, 02:39
                Gość portalu: Predo napisał(a):

                > chcialbym dostac zdjecie z tym kroliczkiem z czerwonymi oczkami....
                > ciekawe jak to cos wyglada!

                Kroliczka nie widziales? Taki jak polskie, moze troche wiekszy. Dziwne bylo to,
                ze siedzial sobie tak normalnie w parku, pod krzaczkiem. Ale jak bede miala
                zdjecia, zeskanuje i porozsylam zainteresowanym :)
            • isis! Re: pytanie:-) 23.08.02, 02:29
              Gość portalu: magician napisał(a):

              > czy w Japonii puszczają utwory Shakiry i innych Lopez?

              Hm... nie wiem, bo ich nie rozpoznaje...]
              Pzdr!
        • isis! Re: Uwazaj....... 23.08.02, 02:20
          waldek.s napisał:

          > Uwazaj na siebie - japonce zjadają nie tylko psy ale i tłuste baby.

          Nie zjadaja psow. A wiec tlustych bab tez nie. A nawet gdyby - mnie to nie
          dotyczy. Za to eliminuja glupkow, wiec raczej nigdy sie tu nie pojawiaj.
          • waldek.s Re: Uwazaj....... 23.08.02, 09:42
            isis! napisała:

            > waldek.s napisał:
            >
            > > Uwazaj na siebie - japonce zjadają nie tylko psy ale i tłuste baby.
            >
            > Nie zjadaja psow. A wiec tlustych bab tez nie. A nawet gdyby - mnie to nie
            > dotyczy. Za to eliminuja glupkow, wiec raczej nigdy sie tu nie pojawiaj.

            Nie lubię po prostu takich zarozumialców jak ty. A może to uboczne objawy
            klimakterium ? co ?
            • isis! Re: Uwazaj....... 23.08.02, 10:37
              waldek.s napisał:

              > A może to uboczne objawy klimakterium ? co ?

              Chwaliles sie kiedys, ze mnie znasz. Teraz widze, ze blefowales. Do
              klimakterium brakuje mi co najmniej 20 lat.
      • isis! Re: Muzeum Bomby Atomowej 23.08.02, 04:10
        To bylo wczoraj. naprawde, zrobilo to na mnie takie wrazenie, ze doslownie mnie
        zatkalo.
        Widzialam spalone autentyczne mury, naczynia, ubranka dzieci z resztkami
        wtopionej w nie skory,
        schody z uwiecznionym na zawsze cieniem czlowieka, ktory na nich siedzial w
        momencie wybuchu...
        Cienie (tylko to zostalo) ludzi na moscie.
        Widzialam makiete okolic Hiroszimy po bombie. Boze, tu, gdzie teraz siedze, nie
        bylo NIC.
        Widzialam prawdziwy jezyk ze zmianami nowotworowymi po bombie, cale czerepy
        wlosow,
        ktore nagle wypadly, nie wspominajac o koszmarnych zdjeciach. Popaleni ludzie w
        takim stopniu,
        ze dziwne, ze jeszcze zyli. Rece wyciagniete w blagalnym gescie. Rece dziwne,
        bo splywajace skora. Topiona skora. Fragmenty cial wtopione w przedmioty. Nie,
        to koszmar.
        I bomba. Wlasciwie jej rekonstrukcja. Little boy. takie gowno, a tyle
        okropnosci...
    • isis! Eksperymenty z jedzeniem 23.08.02, 03:07
      Zaczelam probowac dziwnych potraw. Wczoraj kupilismy sobie cos dziwnego do
      picia - wiekszosc Japonczykow to brala. Butelka plastikowa, a na niej jakies
      zielone rysunki zboz. No i same krzaczki - brak napisow w jez. angielskim.
      Ale zaryzykowalismy. Fuuuuuuu!!!!! Ziolka jakies, ale cuchnace jak gnojowka.
      Poniewaz bylo zimne, wypilismy. Ale smak czulam jeszcze po dwoch godzinach. I
      mialam wrazenie, ze opary sie unosza wokol mnie.
      Potem wzielam w bufecie konferencyjnym bulke. Bulka jak bulka. Slodka, nawet
      dobra, az doszlam do wnetrza. W srodku byla czerowna fasola. Fuuu.
      Wieczorem Takayaki Kumada (juz pamietam), zaprowadzil nas na kolacje. Wzielam
      zupke i lososia pieczonego w folii. Zupka to nie tyle zupka, co bar zupkowy.
      Dostaje sie miseczke i mozna podchodzic ile razy sie chce, probujac wszystkich
      mozliwych rodzajow. Skorzystalam z tej mozliwosci, ale zostawilam troche
      miejsca na lososia. Wszystkie zupki byly OK, ale najlepsza kurczakowa z
      grzybkami i morska. Losos byl rewelacyjny! Nie pachnial ryba, dostalam duze dwa
      kawaly plywajace w brazowym sosie (w misce zakrytej folia). Na wierzchu mial
      jakies grzybki, ale nie wiem jakie. W smaku przypominal nasze sledzie opiekane -
      taki troche slodko-kwasny. Pycha. Do tego 2 gorace buleczki i woda z lodem bez
      ograniczen. Maz zamiast zupki mial bar salatkowy, a zamiast losia - kurczaka na
      ostro. Wygladal jak kaczka. Sake jeszcze nie pilam, bo Takayaki nie jest
      bogaty, a on zapraszal. Nie chcielismy wiec go naciagac.
      W hotelu zjedlismy jeszcze deser - takie kokosowe cos z plywajacymi w srodku
      przezroczystymi galaretkami. Mniam!
      Rano na sniadanie oprocz potraw europejskich, wzielam sobie marynowane warzywa
      i owoce i zupke MISO. Dobra, ale nie moglam okreslic smaku - Lolek, z czego
      jest ta zupka? Na dnie byly jakies glony...
      Maz wzial rybki (niektore ponoc surowe, brrr...) i czarne glony. Fu.
      Odrzucilo go.
      Troche mi sie w brzuchu kotluje po tych eksperymentach, ale dzielnie bede
      probowac nastepnych nieznanych rzeczy. W granicach rozsadku, oczywiscie.
      • Gość: Lolek Re: Eksperymenty z jedzeniem IP: *.imr.tohoku.ac.jp 23.08.02, 03:22
        Czesc,
        Jestem na posterunku, czyli w pracy ;)

        > Zaczelam probowac dziwnych potraw. Wczoraj kupilismy
        sobie cos dziwnego do
        > picia - wiekszosc Japonczykow to brala. Butelka
        plastikowa, a na niej jakies
        > zielone rysunki zboz. No i same krzaczki - brak napisow
        w jez. angielskim.
        > Ale zaryzykowalismy. Fuuuuuuu!!!!! Ziolka jakies, ale
        cuchnace jak gnojowka.
        > Poniewaz bylo zimne, wypilismy. Ale smak czulam jeszcze
        po dwoch godzinach. I
        > mialam wrazenie, ze opary sie unosza wokol mnie.

        Moze to byla ktoras z ich herbat. Maja tu bardzo duzo
        roznego rodzaju herbat na zimno - zielone zawsze bez
        cukru. Kilka z nich rzeczywiscie smakuje dosc dziwnie.
        Poza tym niektore japonskie drinki to prawdziwe wynalazki :)

        > Potem wzielam w bufecie konferencyjnym bulke. Bulka jak
        bulka. Slodka, nawet
        > dobra, az doszlam do wnetrza. W srodku byla czerowna
        fasola. Fuuu.

        Tak, tak, na to sie wszyscy nacinaja. Ja tez jak tu
        przyjechalem, poszedlem do sklepu w poszukiwaniu chleba i
        dokladnie zrobilem to samo co Ty. Ale bylem zawiedziony,
        ze ta buleczka nie jest tak do konca maslana
        drozdzowka... Ale do fasoli mozna sie przyzwyczaic, a
        nawet ja polubic. Chociaz widzialem nawet wiekszy horror.
        Cos wygladalo i pachnialo identycznie jak nasze smakowite
        paczki, a po wgryzieniu sie w to ze srodka wyzierala
        niezla lycha fasoli...


        >Rano na sniadanie oprocz potraw europejskich, wzielam
        sobie marynowane warzywa
        > i owoce i zupke MISO. Dobra, ale nie moglam okreslic
        smaku - Lolek, z czego
        > jest ta zupka? Na dnie byly jakies glony...

        Zupka miso jest robiona z pasty miso (pasty z
        fermentowanej soi), wywaru z ryby (tzw. dashi, czyt.
        "dasi"), glonow i czesto kawalkow tofu. Czasem Japonczycy
        dodaja do niej rozne roznosci - grzybki, kawalek kapusty,
        etc. Ja to bardzo lubie...

        Smacznego!
        Pozdr.
        • isis! Re: Eksperymenty z jedzeniem 23.08.02, 03:34
          Gość portalu: Lolek napisał(a):

          > Moze to byla ktoras z ich herbat. Maja tu bardzo duzo
          > roznego rodzaju herbat na zimno - zielone zawsze bez
          > cukru. Kilka z nich rzeczywiscie smakuje dosc dziwnie.

          Zielone pilam rozne i raczej mi smakuja, zamierzam po powrocie pic dalej, bo
          zdrowe i cukru nie trzeba. Ale to nie przypominalo herbaty. No i te zboza na
          etykietce... Brrr

          > Zupka miso jest robiona z pasty miso (pasty z
          > fermentowanej soi), wywaru z ryby, glonow i czesto kawalkow tofu.

          Wow! Co ja jadlam!

          > Ja to bardzo lubie...

          Mnie tez smakowala. Wybralam ja dlatego (a byly 3 kociolki do wyboru), ze bylo
          jej najmniej - kazdy zolty bral. Ale wolalabym ja na obiad, a nie sniadanie...
    • isis! Domy towarowe i podziemne miasto 23.08.02, 11:09
      Niesamowite - pod nadziemna Hiroshima jest druga, podziemna.
      Ronda, place, restauracje, bary, cukiernie, sklepy, punkty uslugowe,
      ulice, wszystko! Myslalam, ze to tylko od stacji do stacji metra, a to cale
      podziemne miasto. Mozna sie zgubic. Potem wyszlismy jednym z wyjsc,
      a nad nami ogrooooomny dom towarowy o ciekawej architekturze.
      Objechalismy 6 pieter, a na siodmym zaczely sie restauracje. Po co najmniej 10
      na kazdym pietrze, i tak az do dziesiatego.
      Rozne: wloskie, francuskie, wietnamskie, chinskie, ale najwiecej oczywiscie
      typowo japonskich. A jakie zapachy! Zoladki nam przylgnely do plecow - dzis juz
      wyczerpalismy limit wydatkow na zarcie i wcielismy sniadanie.
      Przed kazda restauracja wystawione sa propozycje z menu - sztuczne, ale jak
      prawdziwe. Takich pewnie uzywa sie w reklamach i na zdjeciach w ksiazkach
      kucharskich. Obfotografowalam sie przy zarciu...
      A rano zachcialo mi sie nakarmic ptaszki konferencyjna bulka. Najpierw
      przylecialy sliczne wrobelki. A za minute caly placyk wokol mojej lawki
      wypelnil sie golebiami. Byly tak liczne, ze nie widac bylo podloza.
      Poczulam sie troche jak w filmie Hitchcocka...
      Ale przezylam. I pisze. Dzis wieczorem bankiet, jutro wycieczka.
      • quest111 Re: Domy towarowe i podziemne miasto 23.08.02, 13:08
        Ciekawie się czyta Twoje spostrzeżenia, największe wrażenie zrobił na mnie opis
        muzeum bomby atomowej i to, co tam zobaczyłaś - to zmusza do refleksji.
        Już nie będę żartował z Twojej "znajomości" samochodów.

        Napisz tylko jedno - co tam śpiewasz ( jakiś tytuł utworu chociaż podaj ), a
        właściwie to gdzie w Polsce koncertujesz ?
        • isis! quest111... 25.08.02, 02:32
          quest111 napisał:

          > największe wrażenie zrobił na mnie opis muzeum bomby atomowej

          Wierz mi - na zywo jest jeszcze bardziej wstrzasajace... Jak sobie przypominam,
          robi mi sie jakos dziwnie. A po wizucie w Muzeum idac w kierunku Hondori,
          stalam na miejscu hypocentrum (bo bomba nie wybuchla bezposrednio na ziemi
          tylko 580 m. nad powierzchnia gruntu. Najpierw - przed grzybem - wygladala jak
          male, czerwone slonce). To tam najbardziej `przygrzalo` i tam z ludzi zostawaly
          cienie. Czym dalej, tym wiecej bylo `zwyklych` (jesli tak je mozna nazwac)
          poparzen. Chyba juz wolalabym byc w hypocentrum... Ta splywajaca skrora wywarla
          na mnie najwieksze wrazenie. Byly tez zdjecia opatrywanych przez lekarzy i
          pielegniarki ofiar. Tak poparzonych, ze az dziwne, ze zywych. Ale co
          najbardziej mnie w tych zdjeciach uderzylo, to to, ze twarze tych rannych byly
          wyprane z uczuc, obojetne. Nie widzialam na nich bolu, tylko jakas tepa
          zadume...



          > Napisz tylko jedno - co tam śpiewasz ( jakiś tytuł utworu chociaż podaj ), a
          > właściwie to gdzie w Polsce koncertujesz ?
        • isis! quest111, aha... 25.08.02, 02:36
          quest111 napisał:

          > Napisz tylko jedno - co tam śpiewasz ( jakiś tytuł utworu chociaż podaj ), a
          > właściwie to gdzie w Polsce koncertujesz ?

          Zapomnialam o tym pytaniu. To muzyka operowa - glownie Verdi, a oprocz tego
          piesni Gershwina, ktore ostatnio bardzo polubilam. Niektorzy na tym Forum
          slyszeli mnie na koncercie (wystepowalam z moimi studentami), wiec domyslasz
          sie, ze najczesciej koncertuje we Wrocku.
    • arvena Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 23.08.02, 11:27
      jeszcze coś sobie przypomniałam: jak chcesz poczytać o Japonii a raczej jej
      dawnej kulturze to polecam książkę "Wyznania gejszy" - wydana w "świecie
      książki"-
      super i to właśnie z niej dowiedziałam się tego ,co ty Izo już wiesz, że
      suzuki znaczy okoń:)
      pozdrawiam
      • isis! Arvenko... 23.08.02, 11:33
        Tez czytalam! Swietna. O okoniu to byl chyba wierszyk, albo piosenka? A z filmu
        o Oshin wiem jeszcze jak jest babcia. I popisuje sie przed Taka-cos tam.
        Pozdrawiam, wieeeelki buziak! A moze wskoczysz na czat?
        • isis! Re: Arvenko... 23.08.02, 11:37
          isis! napisała:

          > Pozdrawiam, wieeeelki buziak! A moze wskoczysz na czat?

          Juz za pozno, zamykaja pokoj kompyterowy, bo zaraz zaczyna sie bankiet.
          Pa.....
      • Gość: Lolek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 23.08.02, 11:42
        arvena napisała:

        > jeszcze coś sobie przypomniałam: jak chcesz poczytać o
        Japonii a raczej jej
        > dawnej kulturze to polecam książkę "Wyznania gejszy" -
        wydana w "świecie
        > książki"-

        Musze Was, moje drogie, troche rozczarowac. Ta ksiazka
        jest rzeczywiscie swietna, ale niestety zupelnie
        nieprawdziwa. W kwestiach dotyczacych kultury japonskiej
        i japonskiego spoleczenstwa sklada sie praktycznie z
        samych przeinaczen. To samo jesli chodzi o sedno sprawy,
        czyli zycie gejsz. To juz "Oshin" byl(a) znacznie
        bardziej zblizony(a) do rzeczywistosci.
        Jezeli chcecie naprawde czegos dowiedziec sie nt. Japonii
        to przczytajcie na przyklad:
        Ruth Benedict, Chryzantema i miecz, PIW, Warszawa, 1999.
        Zdaje sie, ze jest jeszcze dostepne np. w EMPiKu.
        Pozdr.
        • Gość: magician Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 13:32
          >
          > Musze Was, moje drogie, troche rozczarowac. Ta ksiazka
          > jest rzeczywiscie swietna, ale niestety zupelnie
          > nieprawdziwa. W kwestiach dotyczacych kultury japonskiej
          > i japonskiego spoleczenstwa sklada sie praktycznie z
          > samych przeinaczen.

          "Wyznania gejszy" to przede wszystkim wstrząsająca książka.
          A jej niedokładność co do tradycji japoński bierze się (tak myślę) stąd że
          autor nie jest japończykiem.

          pozdrowienia:)

          marta
          • Gość: Lolek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 23.08.02, 13:42

            > "Wyznania gejszy" to przede wszystkim wstrząsająca
            książka.
            > A jej niedokładność co do tradycji japoński bierze się
            (tak myślę) stąd że
            > autor nie jest japończykiem.
            >
            > pozdrowienia:)
            >
            > marta


            Ja osobiscie nie mam nic przeciw tej ksiazce, moim
            zdaniem jest niezla. Tylko nie nalezy wyciagac jej
            lektury wnioskow nt. prawdziwego zycia w Japonii, a i
            zycia prawdziwych gejsz w szczegolnosci.

            Pozdr.
            • Gość: magician Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 13:44

              Tylko nie nalezy wyciagac jej
              > lektury wnioskow nt. prawdziwego zycia w Japonii, a i
              > zycia prawdziwych gejsz w szczegolnosci.
              >
              > Pozdr.

              Hmmmmm książka o gejszach mija się z prawdą o nich...?

              M.
              • arvena Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 23.08.02, 16:27
                może i się mija ale mam chociaż tą "miniętą" wiedzę zamiast żadnej:)
                Ruth Benedict poszukam- do tej pory czytałam tylko jej "Wzory kultury" i nie
                wiedziałam ,że pisała też o Japonii!!
                Dzięki Lolek!!!

                Isis- pisz dalej:)
                bosko się czyta:)
                A może dasz namiar na te knigi które napisałaś???
                Czy może blefowałaś????

                Buziaki
                • Gość: Shogun Re: Do Lolka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 23:54
                  Lolek nie badź taki tajemniczy napisz cos o sobie , jaak tam trafiles ???
                  sam wiesz to nietypowe trafic z kraju gdzie " czy sie stoi czy sie leży ...."
                  do kraju ludzi-robotów :))))))) a jak u japońców z urlopamim ?
                  • isis! Re: Do Lolka 25.08.02, 02:21
                    Gość portalu: Shogun napisał(a):

                    > a jak u japońców z urlopami ?

                    No wlasnie - ludzie-roboty. Maja tydzien urlopu (wakacji), a przedtem, na
                    wiosne jakies 4-dniowe swieto kwitnacego czegos-tam (Lolek, Ty wiesz pewnie
                    dokladniej). W wakacje maja dokladnie rozplanowany i rozpisany czas oraz wykaz
                    rzeczy wartych zobaczenia i obfotografowania (stad w kazym kraju rzesze
                    fotografujacych na potege Japonczykow). Podrozuje tez mnowstwo emerytow - maja
                    duzo czasu i kupe forsy: odchodzac na emeryture dostaja na raz rownowartosc 50
                    miesiecznych pensji.
                    • Gość: Lolek Re: Do Lolka IP: *.imr.tohoku.ac.jp 26.08.02, 02:13
                      isis! napisała:

                      > Gość portalu: Shogun napisał(a):
                      >
                      > > a jak u japońców z urlopami ?
                      >
                      > No wlasnie - ludzie-roboty. Maja tydzien urlopu
                      (wakacji), a przedtem, na
                      > wiosne jakies 4-dniowe swieto kwitnacego czegos-tam
                      (Lolek, Ty wiesz pewnie
                      > dokladniej). W wakacje maja dokladnie rozplanowany i
                      rozpisany czas oraz wykaz
                      > rzeczy wartych zobaczenia i obfotografowania (stad w
                      kazym kraju rzesze
                      > fotografujacych na potege Japonczykow). Podrozuje tez
                      mnowstwo emerytow - maja
                      > duzo czasu i kupe forsy: odchodzac na emeryture dostaja
                      na raz rownowartosc 50
                      > miesiecznych pensji.



                      To zalezy gdzie sie pracuje. Ogolnie rzecz biorac,
                      rzezcywiscie nie maja zbyt duzo urlopu w naszym pojeciu.
                      Tylko ok. 7-10 dni latem, a i tak nie zawsze go biora
                      (dostaja). Natomiast jest tu dosc duzo wolnych od pracy
                      swiat. Glowne to: okres Nowego Roku, mniej wiecej
                      28.12-04.01. Wtedy zamnkniete jest tu doslownie wszystko,
                      no moze poza duzymi domami towarowymi, ktore zaczynaja
                      szal wyprzedazy. Potem jest tzw. "Obon", mniej wiecej
                      14-19 sierpnia. Wtedy Japonczycy tradycyjnie odwiedzaja
                      swoje rodzinne strony. Trzymajcie sie z daleka od Japonii
                      w tym czasie, bo wszelka podroz to koszmar. No i jest
                      mnostwo swiat jednodniowych, takich jak np. Dzien Sportu,
                      Dzien Dziecka, Dzien Kultury, Swieto Dziekczynienia za
                      Prace, Swieta Zrownania Dnia z Noca (wiosna i jesienia)
                      etc. I wszystko to w zasadzie wolne od pracy.

                      Pozdr.
                      • Gość: Lolek Re: Do Lolka IP: *.imr.tohoku.ac.jp 26.08.02, 02:34
                        Aaaa, skleroza... Zapomnialem o jeszcze jednym waznym
                        swiecie - tzw. "Golden Week" Przypada prawie dokladnie
                        jak nasz dlugie swieta majowe i dokladnie ztego samego
                        powodu. maja tu wtedy nagromadzenie swiat: Dzien Sportu,
                        Dzien Konstytucji i Dien-Jeszcze-Czegos (zapomnialem
                        czego). Razem daje to wolny tydzien, i wtedy wszyscy
                        gdzies wyjezdzaja. Tak przy okazji, to Dzien Konstytucji
                        przypada tutaj 3 maja. Brzmi znajomo?
                        Pozdr.
                  • Gość: Lolek Re: Do Lolka IP: *.imr.tohoku.ac.jp 26.08.02, 02:04
                    Gość portalu: Shogun napisał(a):

                    > Lolek nie badź taki tajemniczy napisz cos o sobie ,
                    jaak tam trafiles ???
                    > sam wiesz to nietypowe trafic z kraju gdzie " czy sie
                    stoi czy sie leży ...."
                    > do kraju ludzi-robotów :))))))) a jak u japońców z
                    urlopamim ?


                    Eeee tam.. Nie jestem tajemniczy, ale w koncu nikogo to
                    chyba zbytnio nie iinteresujue, prawda? Dla potrzeb
                    statystyki powiem, ze pracuje na jednym z uniwersytetow
                    na polnocy Japonii, i jestem tutaj cos kolo 3.5 roku.
                    Pozdr.

                    PS. I nie jestem z Wroclawia, ale to mile miasto . I mam
                    tam rozdzine :)
                    • Gość: Shogun Re: Do skromnego :) Lolka !!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.02, 23:01
                      Gość portalu: Lolek napisał(a):
                      >
                      >
                      > Eeee tam.. Nie jestem tajemniczy, ale w koncu nikogo to
                      > chyba zbytnio nie iinteresujue, prawda? Dla potrzeb
                      > statystyki powiem, ze pracuje na jednym z uniwersytetow
                      > na polnocy Japonii, i jestem tutaj cos kolo 3.5 roku.
                      > Pozdr.
                      >
                      > PS. I nie jestem z Wroclawia, ale to mile miasto . I mam
                      > tam rozdzine :)
                      >> Stary napisz cos jeszcze nie badź taki skromny , przeciez to cholernie
                      interesujace , jak taam trafiłes , jak z jezykiem ? czlowieku takich ludzi jak
                      ty ilu moze być ;) ??????
                      pozdrawiam .
                • isis! Arvie... 25.08.02, 02:24
                  arvena napisała:

                  > Isis- pisz dalej:)

                  Juz jestem - wczoraj przez caly dzien bylismy na wycieczce na wyspie Myajima i
                  nie dorwalam sie do kompa.

                  > A może dasz namiar na te knigi które napisałaś???
                  > Czy może blefowałaś????

                  Nie blefowalam, ale nie sadze, ze moglyby Cie zainteresowac (biografia zmarlej
                  spiewaczki i kronika Stowarzyszenia Pedagogow Spiewu plus kilka publikowanych
                  referatow). Myslalam o napisaniu czegos `dla mas`, ale niet czasu...

                  Wrazenia z wycieczki, bankietu i posiedzen restauracyjnych w osobnych watkach.
                  Caluski!
    • isis! Bankiet 25.08.02, 02:52
      To byl juz drugi, bo pierwsze bylo przyjecie powitalne.
      Nauczeni wczesniejszym doswiadczeniem, ustawilismy sie blisko `centrum
      kelnerow`, bo tam byla whisky, a na stolach tylko piwo i soczek. Ale o ile na
      pierwszym przyjeciu mozna sie bylo najesc i jeszcze duzo zostalo, o tyle na tym
      zaobserwowac mozna bylo `nalot szaranczy`. Kazde wylozenie przez
      skosne panienki na stolach kolejnego dania to byl kolejny atak wyglodnialych
      konferencjowiczow. Doszlo do tego, ze niektorzy (zwlaszcza Ruscy), biegali ze
      swoim talerzem i widelcem za kelnerami z taca. Amerykanie (w wiekszosci po
      lunchu) mieli niezly ubaw. Najpierw podano sushi (lepsze niz za pierwszym
      razem), potem krewetki, salatke ziemniaczana i kurczaka w kawalkach (do niego
      rozne sosy), nastepnie kurczaka w sosie i ziemniaki w skorkach i aromatycznych
      ziolach, potem makaron typu spaghetti z boczkiem i grzybkami (nigdy nie
      przyszloby mi do glowy, ze na `stojacym` przyjeciu mozna podac makaron... A tu
      nikt sie nie upapral i nie zostaly szczatki makaronu na scianach, hehe), a na
      koniec koreczki serowo-winogronowe (z tym, ze winogrona maja ogromne).
      Przyjecie wydala firma z Oxfordu, wiec w trakcie puszczano jakies filmy na
      ekranie, ale nikt nie patrzyl na ekrany - oczy wszystkich utkwione byly w
      zawartosci talerzy. Z luznych obserwacji wspomne jeszcze, ze byl kelner, ktory
      bez przewy poprawial sobie `klejnoty`, Gruzin podrywal kelnerke w celu
      zrobienia sobie z nia zdjecia, Czeszka poderwala Niemca, a Holendra trzeba bylo
      wynosic. Znajomy Rusek chodzil dla mnie po kolejne szklaneczki whisky, proszac
      o czyste, bez lodu (czyt. nierozcienczone, bo oprocz lodu dodawano jeszcze
      wody), tak, ze w sumie bylo baaaardzo fajnie.
      Wprawdzie nastepnego dnia poczatek wycieczki zaczelam na malym kacu, ale
      wrazenia zdolaly go zabic. Wycieczka w osobnym watku.
    • isis! Wycieczka na wyspe 25.08.02, 03:13
      Wyspa nazywa sie Myajima i jest wpisana na liste swiatowych cos-tam cos-tam.
      Plynie sie na nia promem. Wybrzeza sa kamieniste lub piaszczyste (jest piekna,
      szeroka plaza, nawet niezbyt zageszczona, bo Japonczycy sie nie kapia).
      Pierwsze, co ujrzelismy po zejsciu z promu, to byly... sarenki. Pelno.
      Oswojone, dajace sie glaskac i oczywiscie karmic. Rozki samcow w dotyku
      przypominaly mlode galazki sumaka octowca (ludzie zagladajacy na Forum Ogrody
      wiedza - takie kiciate). Pierwszy zachwyt, wyrazajacy sie m.in. w duzej ilosci
      zdjec z sarenkami, konczyl sie u kazdego, kto probowal zjesc swoj `lunch box`.
      Te cholery byly tak nachalne i namolne, ze musialam jednej przywalic (teraz
      pojdzie po Forum opinia, ze isis! jest brutal, bo bije niewinne sarenki... :).
      Jedna odgryzla mezowi pol kanapki, a mnie ukradla worek foliowy (zjadla.
      Ciekawe jakie potem miala bobki...).
      Zwiedzilismy `Treasure House` (raczej nic ciekawego, chyba, ze ktos lubi
      samurajskie miecze i tym podobne), ciekawszy byl dom z przedmiotami codziennego
      uzytku, a najciekawsze akwarium. Feeria kolorow i mnogosc gatunkow ryb,
      osmiornic, wezy i konikow morskich przyprawiala o zawrot glowy. Rekiny, delfiny
      i orki oszalamialy rozmiarami, a wydry i foczki cieszyly oko. Zrobilam zdjecia
      z pingwinkami, a potem podziwialam pokaz tresury fok. Jedna grala na pianinie
      lepiej niz kilku znajomych wokalistow :)
      Potem plaza. Kapiel w Pacyfiku zaliczona. No i kilka `skarbow` uzbieranych na
      brzegu - oprocz muszli, znalazlam rozbita miseczke z motywem samuraja z
      kroliczkiem. Niestety - zabraklo czasu na `malpia gore`, a szkoda, bo
      powstalaby niezla kolekcja zdjec ze zwierzetami: z kroliczkiem, sarenka,
      delfinem, pingwinem i cos tam jeszcze bylo po drodze. A, a nazwisko naszego
      Japonskiego przyjaciela `Kumada` mozna tlumaczyc na `Niedzwiedzki`.
      Kuma to niedzwiedz. Neko - kot. In - pies. Dodanie przedrostka `ko` robi z nich
      male zwierzatka. Kokuma - misiek. Hehe...
      Potem powrot (na promie drink z automatu - chyba wodzia z cytryna - Chu-Hi),
      prysznic i wypad na miasto. W nastepnym watku.
    • isis! Kolacja i spacer uliczka z panienkami 25.08.02, 03:35
      Na kolacje udalismy sie do znajomego baru (bylismy bez Japonczyka, wiec
      wolelismy nie ryzykowac w nowym miejscu). Znow wzielam bar zupkowy (chodzilam 3
      razy po zupki), rybe (makrele) i deser. Do tego wino w karafce (pyszne
      chianti!), bo sake tam nie bylo. Zupki byli inne niz za pierwszym razem.
      Warzywna - OK, drobiowa - pycha, kukurydziana - syf. Do makreli dostalam caly
      zestaw: ryz, zupke miso (razem z tamtymi wcielam 4 zupy!), do niej dodatki:
      glony, marynowane ziola, serek tofu, jakies pedy bambusa i rzepe. Deser byl
      boski - jakies biale kulki, zielone lody, pomaranczowa galaretka, ale nie
      galaretka, bita smietana o smaku kokosa i wszystko posypane slodkimi
      orzeszkami. Rachunek nawet nie zabil nas (zaprosilismy tez Ruska, najwiecej
      kosztowalo jego piwo). Po posilku przeszlismy sie Hondori (Hon - glowny, Dori -
      ulica), czyli pasazem. Maz chcial odprowadzic Ruska, wiec Rusek zaproponowal
      ciekawa trase. Weszlismy w uliczke z panienkami. Na ogol byly to kaszaloty
      straszne, ale zdarzaly sie tez niezle laski, z w miare prostymi nogami. Byly
      strasznie nachalne (prawie jak sarenki na wyspie), ale zaczepialy tylko facetow
      bez damskiego towarzystwa. Dla eksperymentu oddalilam sie troche od Ruska i
      meza. Dostali kilka prospektow, w tym jeden ze zdjeciami. Rusek juz byl w
      lokalu z gejszami (Rusek od pol roku mieszka w Kyoto), zaprosil go tam nasz
      Kumada. Byl bardzo zawiedziony, bo do Kumady przysiadlo sie wiele panienek, a
      do niego zadna. Okazalo sie, ze przysiadaja sie tylko do niepijacych, a Rusek
      jak to Rusek... Sama konwersacja ze sluchaniem gry na instrumentach w wykonaniu
      gejsz, bez napojow i posilkow, kosztowala na glowe 20.000¥. Nawet niedrogo.
      Widzielismy tez po drodze chyba opiekunow tych panienek - calych na czarno, w
      garniturach i krawatach, z komorami przy uszach i z rozjasnionymi wlosami oraz
      kilku przedstawicieli mafii (jakuzy). Po 22.00 ulice zapelniaja sie taksowkami.
      Wlasciwie nie widuje sie prawie prywatnych samochodow. Postoje sa pelne - obie
      strony ulicy zastawione. Te, ktore wysadzaja pasazerow, parkuja na drugiego i
      trzeciego. Czym pozniej, tym wiecej rudych i bialych glow na ulicach. Naturalni
      Japonczycy i Japonki ida spac, czy cus? Dzis idziemy z Kumada do baru sushi,
      czyli takiego, gdzie pod nosem przesuwa sie tasma. No i musze w koncu sprobowac
      sake! Sayonara!
    • Gość: isis! Museum of Art IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 25.08.02, 08:50
      Przed chwila wrocilam z Muzeum. Czego oni tam nie maja! Paul Cezanne, Toulouse-
      Lautrec, Van Gogh, Edouard Vuillard, Pierre Bonnard, Edouard Manet, Claude
      Monet, Auguste Renoir, Edgar Degas, Camille Corot, Stanislas Lepine, Pablo
      Picasso, Kees van Dongen, Jules Pascin, Maurice de Vlaminck i wiele wiele
      innych rarytasow. W tym te super znane. Ponoc zakupili. No, nie wspominajac o
      ich impresjonistach - Yuzo Saeki i Katsuzo Satomi. Jestem pod wrazeniem.
      A nogi mam tak obolale i powykrzywiane, ze teraz stawiam kroki jak prawdziwa
      Japonka. Takayuki wytlumaczyl, ze one tak krzywia nogi przez kimono i sposob
      siadania. A male dziewczynki ucza sie od matek. A ja bede miala juz do konca
      zycia odciski...
      • Gość: hrabiaa Re: Museum of Art IP: 213.77.64.* 25.08.02, 12:07
        Wracaj na Ojczyzny łono. Dość bezeceństw i pastwienia się nad mieszkańcami
        Kraju Kwitnącej Wiśni.
      • Gość: jajaccek Re: Museum of Art IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 25.08.02, 12:18
        Z wielka przyjemnoscia czytam twoje opisy. Razem z Lolkowymi, dajecie niezly
        obraz Japonii, jakiej nie znajdzie sie w przewodnikach.Pozdr.
        PS. Zawsze wprawiala mnie w zdumienie( w porownaniu z moim lenistwem),
        niezwykla pracowitosc artystow-malarzy, ktorych wymieniasz powyzej.Ilosc prac ,
        w galeriach, muzeach i zbiorach prywatnych, dowodzi:ze przecietna zycia,
        niektorych z nich, powinna wynosic ok 162lata, przy pracy po 23i1/2 godziny na
        dobe.A gdzie czas na absynt?
        • Gość: isis! jajaccek... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 03:03
          Gość portalu: jajaccek napisał(a):

          > przecietna zycia,
          > niektorych malarzy powinna wynosic ok 162lata, przy pracy
          > po 23i1/2 godziny na dobe.A gdzie czas na absynt?

          Gdzie czas to nie wiem, ale po niektorych obrazach bylo widac jego skutki...
    • isis! Luzne spostrzezenia 26.08.02, 03:11
      Pierwsze, dotyczace czystosci na ulicach - tu nawet straznicy miejscy schylaja
      sie po kazdy upuszczony papierek czy pozostawiona na murku (przez Europejczyka
      oczywiscie) puszke. Czy wyobrazacie sobie polskiego straznika miejskiego
      schylajacego sie po niedopalek?
      Drugie dotyczy dostosowania wszelkich obiektow dla niepelnosprawnych. Wszedzie
      sa windy dla wozkow (np. w muzeach sa zawsze dwa drogowskazy - jeden dla
      zdrowych, drugi kierujacy do podnosnika). A co najciekawsze - wszystkie ulice
      maja oznakowania dla niewidomych. Zaraz wyjasnie. Wkurzaly mnie wypuklosci na
      chodnikach - takie trasy w wypukle paski, a przed przejsciami wypukle kropki.
      Bolaly mnie nogi przy nadepnieciu na to. Okazalo sie, ze to trasy dla
      niewidomych. Nawet widzialam jednego z laska, idacego taka trasa. I tak jest
      wszedzie - w calym miescie, nie tylko w samym centrum!
      • Gość: Yani. Re: Luzne spostrzezenia IP: *.proxy.aol.com 26.08.02, 03:24
        Czy duzo pala? Jak jest z tym u nich w miejscach publicznych.
        Pozdr.
        • isis! Yani... 26.08.02, 03:49
          Gość portalu: Yani. napisał(a):

          > Czy duzo pala? Jak jest z tym u nich w miejscach publicznych.

          Prawie nie pala. Przynajmniej ci Japonczycy, ktorzy sa na konferencji. W
          pomieszczeniach maja specjalnie wyznaczone miejsca do palenia z wyciagami na
          dym. W restauracjach oczywiscie miejsca dla palacych i niepalacych, a w barze
          sushi trzeba wyjsc na zewnatrz na papierosa. I bardzo dobrze!
          Kumada opowiadal, ze jego ojciec pali i w jego domu trzba czesciej myc i
          wymieniac papierowe scianki dzialowe, bo sa okopcone. Papierosy sa drozsze niz
          u nas (paczka Marlboro w przeliczeniu kosztuje 13 zl). Pzdr :)
    • isis! Sushi bar 26.08.02, 03:45
      Nareszcie! Bylam w barze sushi! Poszlismy z mezem, Takayuki i Ruskiem. To byl
      najlepszy moj posilek w Japonii. Siedzi sie przy tasmach, a jedzonko przesuwa
      sie pod nosem. Ceny zaleza od koloru talerzyka, a na koniec przychodzi panienka
      i liczy talerzyki. Mielismy szczescie, bo akurat byla promocja i tego dnia wsio
      kosztowalo 100¥, tak ze nie musielismy patrzec na ceny. Przy ladzie, przy
      ktorej sie siedzi leza sosy, ginger i torebki japonskiej zielonej herbaty, a
      przy kazdym stanowisku jest kranik z wrzatkiem. Wiec herbatka bez ograniczen.
      Oprocz talerzykow z sushi jezdzi tez musztarda (wow, jaka ostra!!!) i lyzki do
      zupy. I desery. Ale zajmijmy sie najwazniejszym. Najpierw zamowilismy piwo (dla
      Ruska i meza) oraz sake (dla mnie i Kumady, z tym, ze on wypil tylko
      kieliszek). Sake miala 15% i byla jak slodkie, bezbarwne winko... Mozna pic i
      pic! No i zaczelo sie branie talerzykow z tasmy. Kumada okazal sie rekordzista -
      po skonczonym posilku bylo na jego stanowisku 16 talerzy. U Ruska 14, u meza
      12, a u mnie tylko 6. Z tym, ze czasami podjadalam z talerzyka Kumady i meza,
      bo rybki jezdza na ogol parami. Wybor jest ogromny, na szczescie Takayuki
      tlumaczyl co jest co. Probowalam wegorza (mniam!), tunczyka (2 rodzaje, jeden
      swietny), lososia (3 rodzaje, 2 OK), takich jakby ciasteczek z ryzem w srodku,
      krewetek i odnozy kraba (w koszyczku, panierowane i smazone na glebokim
      tluszczu). Maz jadl tez kawior (wielki, czerwony, fuja i maly, zolty, brrr...),
      takie zielone z czyms dziwnym w srodku, o czym Takayuki powiedzial, ze jak sie
      tego sprobuje to jest sie prawdziwym Japonczykiem. Wiec maz sprobowal, a potem
      zalowal i gorzkosc splukiwal piwem. Jezdzily tez plaszczki, sepie, homary i
      inne blizej nieokreslone zyjatka, z wygladu niezbyt zachecajace. Jezdzila
      nawet... szynka. Zwykla szynka zrobiona na sushi. I koltleciki mielone na ryzu.
      I ziemniaki pieczone. Ale nikt nie korzystal. I tu niespodzianka - u nas
      jezdiloby to do konca dnia, az pokryloby sie nalotem (przypomnijcie sobie
      salatki majonezowe w supermarketach - z wierzchu zolte). A w Japonii - jesli
      obsluga widziala, ze cos jezdzi za dlugo i juz sie nie blyszczy - sciagala z
      tasmy i wyrzucala do kosza. To byla wspaniala kolacja. Nie tylko ze wzgledu na
      nowe smaki, ktore dane mi bylo poznac, ale glownie ze wzgledu na egzotyke
      miejsca. Oczywiscie - beda zdjecia. Aha - ja, maz i Taka... jedlismy palcami,
      bo rybka na ryzu jest tak na jeden duzy kes. Rusek popisywal sie umiejetnoscia
      jedzenia paleczkami (ja jeszcze musze pocwiczyc), a Japonczycy mieli ubaw
      widzac moje zachwyty nad poszczegolnymi potrawami i proby jedzenia paleczkami.
      Bylismy jedynymi bialymi w lokalu. Mielismy swietne miejsca, z ktorych
      widzialam jak na dloni sposob przygotowywania sushi. Upychanie ryzu w takich
      specjalnych foremkach (w mniejszych barach i w domach robi sie to recznie),
      krojenie opakowania (zielone takie cus), upychanie skladnikow...
      Wsio swiezutkie i na naszych oczach przygotowywane. Dopelnieniem wspanialej
      kolacji byla kawa i deser w Mozart caffe (moze niezbyt japonskie, ale smaczne).
      Deser to bylo ciasteczko-torcik z kulka lodow. Kelnerka przyniosla do wyboru 7
      rodzajow ciastek. Wybralam truskawkowo-arbuzowe. MNIAM. Jako podkladka do kawy
      sluzyly nuty Marsza Tureckiego. Fajnie.
      W sumie - sushi bar is the best! Sayonara.
    • Gość: isis! Slowka i lunch IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 07:23
      Zajrzyjcie na taki tytul watku, bo wskoczyl na gorze i latwo go przeoczyc...
    • Gość: isis! A w ogole to... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 07:55
      ... byc moze lacze sie z wami ostatni raz - za 5 godzin spiewam, a rano jade do
      Kyoto i tam chyba nie bedze miala netu...
      To co - sayonara?
      Chyba, ze napisze jeszcze przed koncertem dla rozluznienia albo jutro rano
      jesli zdaze sie spakowac...
    • Gość: isis! Jeszcze jestem IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 10:18
      Za kilka godzin spiewam. A nie mam juz mozliwosci udania sie do hotelu.
      Uaaaa!!!!!!!!
    • Gość: isis! Jeszcze jestem IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 10:18
      Za kilka godzin spiewam. A nie mam juz mozliwosci udania sie do hotelu.
      Uaaaa!!!!!!!!
    • Gość: isis! Spiewanie... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 27.08.02, 03:49
      ...poszlo dobrze, moze nawet bardzo dobrze, szkoda, ze to bylo prawie
      ostatniego dnia, bo przedtem bylam anonimowa, a teraz jestem tu gwiazda!
      Zoltkom najbardziej podobal sie Bizet, a Amerykanom Gershwin. Na sali bylo
      jakies 2 tysiace osob. Potem zostalam zaproszona na super-kolacje.
      Kolacja i przygoda mrozaca krew w zylach (moich), w nastepnym watku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja