Gość: isis! IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 21.08.02, 02:44 Wczoraj wyslalam pozdrowienia z Hiroshimy, a dzis ich nie ma... Wiec jeszcze raz. Hondisiua! (hehe, nie wiem czy tak sie pisze, ale podobnie sie wymawia). Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: isis! Wrazenia IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 21.08.02, 03:22 O, znalazlam wczorajszy watek, a myslalam, ze go usunieto (po przeczytaniu wypowiedzi na temat znikania watkow). Ale poniewaz ten jest na gorze, to bede opisywala tutaj, jaka Japonia jest niesamowita. A wiec - podoba mi sie grzecznosc Japonczykow, ich usluznosc, chec pomocy (mimo slabej znajomosci angielskiego), ciagle klanianie sie. Np. w pociagu (superszybki ekspres, dziwny, kosmiczny, z dziobem z przodu) - weszla dziwna pani, ubrana jak na safari w Afryce, z koczkiem w siatce, jakie nosily nasze babcie. Uklonila sie po wejsciu do wagonu i... zaczela sprawdzac bilety. W ogole-klaniaja sie bez przerwy. Jak sie odklonisz - to moze nie miec konca! Wczoraj bylo przyjecie powitalne. Jadlam juz sushi (po raz pierwszy w zyciu, bo nie lubie takich potraw) - nawet smaczne, ale nie kazdy rodzaj. Smakowalo mi jakies takie cus z wegorza i rybka okonomiyaki, ktora z okoniem nie ma nic wspolnego. A okon to po japonsku suzuki, hehe! Te rozne informacje mam od Japonczyka Tada... cos tam, ktory byl w Polsce na naszej konferencji w 2000 roku. Oprocz tego byly sery (cos dla mnie), losos wedzony, i jakies takie szaszlyki nie wiadomo z czego. Niektorzy smiali sie, ze to pieski, bo nie wiedzialam na ulicy ani jednego (sorry, byl jeden York, ale to dla mnie nie piesek. Babka wiozla go w koszyczku na rowerze, wiec zazartowalam, ze wiezie kolacje do domu). Ale raczej smakowalo ryba. Z napoi bylo japonskie piwo, sok zolty, ale nie pomaranczowy, zielona herbata i bardzo rozwodniona whisky. Na przyjeciu bylo ponad tysiac osob, a niczego nie zabraklo. Mieszkam w hotelu podobnym do naszego Marriotta, na 22-gim pietrze, widok mam na cale miasto, a w dali widac morze. W pokoju hotelowym rozne machiny, ktore dopiero odkrywam. A kibel zmechanizowany do granic. Przez pol godziny zastanawialam sie jak splukac, ktory guziczek nacisnac. Sniadanie mieszane - mozna zjesc po europejsku (na razie sie tego trzymam - jajecznica, bekon, jaja sadzone, soki, kawa きえlば - ぉお (o, cos mi sie wcisnelo...), a mozna eksperymentowac. Ale jakos nie pasuje mi ryba o 8 rano. Nacielam sie za to na jogurt, ktory okazal sie sosem do ryby... Sa tez zyjatka, ktorych nie lubie i chyba nie sprobuje. Niestety, nie mam kontaktu z rodzina, bo komora mi nie dziala. Nie moglam znalezc sieci i sie wyladowala, a naladowac nie moge, bo tu jest napiecie 110V. Moze kupie w sklepie japonski zasilacz, ale nie wiem czy ma sens, skoro nie ma sieci... A powinna byc. Moze ktos cos wie na temat zasiegow Plusa? Na szczescie internet jest i to za darmo, wiec wysylam stad wiadomosci. O tragedii zwiazanej z bomba wszyscy wspominaja tu na kazdym kroku. Sa pomniki, jest budynek zachowany specjalnie w stanie zburzenia, jest muzeum bomby atomowej. Jeszcze nie bylam, ale mam czas. Restauracji jest mnostwo, ale jesli sie wybiore to tylko z Tada-cos tam, bo wole nie ryzykowac. Najsmieszniejsze sa te, w ktorych siada sie przy tasmie, a potrawy przejezdzaja obok. Przeszkadza troche ruch lewostronny - pieszemu latwo wpasc pod samochod. Taksowki sa wielkie i starego typu, a taksowkarze nie oszukuja i nosza smieszne czapki. Ale nie pomagaja wyniesc bagazu. Moze dlatego, ze tacy drobni? Prawie wszystkie Japonki maja krzywe nogi i smiesznie chodza - nie tylko drobia kroczki, ale i wykrzywiaja nogi przy stawianiu kroku. Jak mi sie jeszcze cos przypomni, to napisze na goraco. Sorry, ze pisze takie wywody, moze dla kogos, kto byl w Japonii, to normalne, ale jestem po raz pierwszy i wszystko jest dla mnie niezwykle. Na razie - sayonara! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NXA Re: Wrazenia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 22:41 Witam. Myślę, że nie tak zakończysz ten wątek. Ja i paredziesiąt osób czeka na Twoją "relację" z Kyoto. Internet jast anonimowy i dlatego takie waldki piszą coś na swoim poziomie. Trzeba się przyzwyczaić. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 21.08.02, 04:05 Gość portalu: isis! napisał(a): > Hondisiua! (hehe, nie wiem czy tak sie pisze, ale podobnie > sie wymawia). Raczej hondiciua. Ale pewnosci nie mam. Ucze sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! Slowka i lunch IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 07:22 Gość portalu: isis! napisał(a): > Hondiciua. Ale pewnosci nie mam. Ucze sie. Juz sie nauczylam. Konnichiwa (pisze sie), a wymawia konniciua. To dzien dobry mowione po poludniu. Normalne dzien dobry to Ohayo gozaimasu. Ale najczesciej wystarcza samo Ohayo. Dobranoc - Oyasumi-nasai Dziekuje - Domo arigato Jak sie masz? - Hajimemashite Ale fajnie!!! Wrocilam z lunchu (zupki + salatki + wieprzowina na ostro + winko w ilosci 2 karafek pollitrowych na 2 samiczki, w tym jedna wypila 2 lampki i nie bylam to ja). Stawial Ukrainiec mieszkajacy od 7 lat w Anglii. A wy tam we Wrocku zyjecie? Spicie czy cus? Napiszcie co sie dzieje, bo z powodu braku kontaktu z rodzinka (maja tylko komory, brak dostepu do sieci) wiem tyle co z polskich portali. A chcialabym wiecej i bardziej zyciowo. P.S. Wieczorem spiewam... Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 21.08.02, 04:08 Tak sie zastanawiam, czemu nikt mi nie odpisuje, a w Polsce przeciez noc... A ja po sniadaniu i po otwarciu konferencji. Jest 11.10. To otwarcie tez bylo smiszne. Male faceciki z wielkimi kwiatami w klapach garniturow przemawialy cienkimi glosikami na ogroooomnej sali. Ja na tej sali mam spiewac... Uaaa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yani Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 04:31 isis! napisała: > Tak sie zastanawiam, czemu nikt mi nie odpisuje, Co mam Ci odpisac? Jaki jest widok z okna mojego domu? Co jadlem na lunch, dinner? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 04:58 Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic obowiazki" w morde.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 04:59 Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic obowiazki" w morde.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 05:00 Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic obowiazki" w morde.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 05:00 Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic obowiazki" w morde.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 05:01 Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic obowiazki" w morde.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 05:01 Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic obowiazki" w morde.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 05:02 Ja Ci z tzry raqzy odpisalem i nie poszlo. W dodatku gosci mam.I musze "pelnic obowiazki" w morde.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yani Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 05:26 Nie szlo bo cenzor nie mogl odszyfrowac Twojego grypsu na poczatku :)) Napisz Jajaccek, gdzie zbierales prawdziwki kolo Florydy. Mam nadzieje, ze bylo to przy I-75, tam jest sucho i nie ma aligatorow. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: clin Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 06:48 Eh Isis,czase żałuję ,że nie kształcilem głosu,uuuuuuuu......Tez bym pojeździł.A meżczyzn śpiewających kontrabasem,ups.. basem to tam słuchają? Pozdrawiam Uśś!!( czy jakos tak) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 21.08.02, 09:56 Gość portalu: clin napisał(a): > A meżczyzn śpiewających kontrabasem,ups.. basem to tam słuchają? Sluchaja, sluchaja! Rozumiem, ze ten kontrabas ma zwiazek z nickiem - po klinie czesto spiewa sie nisko, hehe :) > Pozdrawiam Uśś!!( czy jakos tak) Jakos tak... Do tego uklon oczywiscie! A nastepne wrazenia - bylam przy spalonym budynku prefektury - bomba wybuchla 400 m. od niego. Jakos dziwnie mi bylo ze swiadomoscia, ze tam w srodku zginelo tyle ludzi, z ktorych pozostaly tylko cienie... Potem poszlam do parku Memorial Peace, nad rzeka, posiedzialam na lawce i wystawilam sie do slonca. Tu jest ponad 30 stopni i duza wilgotnosc powietrza. Wiekszosc ludzi chodzi z parasolami i w nakryciu glowy, widzialam tez kilka osob z mokrymi recznikami na glowach. Nawet na rowerach jezdza z parasolami. Rowerzystow jest duzo i rozjezdzaja na chodnikach pieszych, bo nie ma drog dla rowerow. Potem doszlam do Hiroshima Castle - super - otoczony fosa, w ktorej plywaja wieeeelkie kolorowe ryby i zolwie. Sam zamek tez odbudowany w 51 r., a wlasciwie nie caly tylko jedna czesc z wieza, bo reszta w stanie szczatkowym. Naokolo jest park, w ktorym pod krzakami mozna spotkac... zywe biale kroliczki z czerwonymi oczami. Zrobilam sobie z nimi zdjecie. Na kazdym kroku sa automaty z napojami - sprobowalam dzis czegos dziwnego, podobnego kolorem do herbaty, ale w smaku jak slodkie maggie... Spotkalam po drodze dwoch Polakow - studentow mieszkajacych w Niemczech, ale pochodzacych z Opola. Podpisywali sie na jakiejs liscie (w parku bez przerwy natykalam sie na zbierajacych podpisy), po czym zapytali mnie czy nie wiem o co chodzi. Wskazalam im droge do Muzeum Bomby Atomowej, sama wybieram sie tam jutro. Na mostach i pod mostami siedzi sporo mlodziezy - graja na gitarach, spiewaja, maluja... Fajnie. Przechodzilam kolo gimnazjum - pelno skosnych panienek w bialych bluzkach, czarnych lub granatowych spodniczkach i w podkolanowkach. Nie maja wakacji czy cus? Przez otwarte okno slyszalam lekcje muzyki - swietnie spiewali: najpierw spiewal facet, potem odpowiadal mu chorek. Jestem dopiero drugi dzien, wiec relacje jeszcze beda na biezaco. Yani, nie pisze tego by sie chwalic. Ty tez mozesz zalozyc watek pt. Wrazenia czy pozdrowienia ze Stanow i opisac co jadles `na luch, dinner`. Ale domyslam sie, ze ty tam mieszkasz, a ja przyjechalam do Japonii na 10 dni i chlone wszystko co dla mnie nowe. Dla mnie sa to tak duze wrazenia, ze chce sie podzielic z Forumowiczami. Ale jesli to nikogo nie interesuje, to zaczne pisac pamietnik tylko dla siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Wakacje 23.08.02, 05:34 Gość portalu: isis! napisał(a): > Przechodzilam kolo gimnazjum - pelno skosnych panienek w bialych bluzkach, > czarnych lub granatowych spodniczkach i w podkolanowkach. Nie maja wakacji > czy cus? Maja. Przez tydzien. Powtarzam: TYDZIEN. I co Wy na to, studenci? Ja nie moglabym w takim razie tu zyc. Pracowici sa nieslychanie. I do czego doszli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajaccek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.chicago-03-04rs.il.dial-access.att.net 21.08.02, 14:52 Gość portalu: Yani napisał(a): > Nie szlo bo cenzor nie mogl odszyfrowac Twojego grypsu na poczatku :)) > Napisz Jajaccek, gdzie zbierales prawdziwki kolo Florydy. Mam nadzieje, ze bylo > > to przy I-75, tam jest sucho i nie ma aligatorow. > Pozdr. No taaak!Za to potem wysypalo mi z kilka razy. To bylo przy I-75. {Pierwsza "restarea" po przjechaniu granicy stanu Georgia, jadac na poludnie.Wtedy padalo kilka dni wczesniej i chyba dlatego grzybki wysypaly.Tak pieknych okazow prawdziwkow i czerwonych kozakow, dawno nie widzialem. po maslaki nawet sie nie schylalem.Jechalem potem I-75 z Fort Lauderdale do Sarasoty (Aligator Alley}, ale tam wkolo bagna i gady.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.uc.nombres.ttd.es 21.08.02, 16:12 > Ja na tej sali mam spiewac... Uaaa! Co bedziesz spiewala w kraju, jesli wolno zapytac? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Spiew 22.08.02, 03:32 Gość portalu: zwako napisał(a): > Co bedziesz spiewala w kraju, jesli wolno zapytac? To samo... Qrcze, denerwuje sie tym spiewaniem - na konferencji jest ponad tysiac osob, plus ludzie z zewnatrz... A ja taka tremiara! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Spiew IP: *.uc.nombres.ttd.es 22.08.02, 12:26 isis! napisała: > Gość portalu: zwako napisał(a): > > > Co bedziesz spiewala w kraju, jesli wolno zapytac? > > To samo... Przepraszam. Zle sie wyrazilem. Co, w ogóle, spiewasz? Odpowiedz Link Zgłoś
nelka Pisz, pisz ... 21.08.02, 10:50 Witaj Isis, wlasnie przeczytalam twoj watek, pisz, pisz, na pewno czytaja, tylko nie odpisuja. Ciekawe to wszystko, a wlasnie wczoraj chcialam zapytac jak sie ma historia Hiroszimy obecnie, ale juz napisalas, ze wszedzie wszystko przypomina. Akurat niedawno byla rocznica. Ciekawy kraj, ludzie co prawda troche dziwni jak na moj gust, no ale to calkiem inna kultura, hmmm, sama bym tam chetnie pojechala. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
diabelek2 Re: Pisz, pisz ... 21.08.02, 11:11 Kochana Isis!!!!!!! ten wątek jest super, nigdy nie byłam w Japoni i czytając to co piszesz czuję się jakbym przewodnik ( bardzo ciekawie)napisany czytała:)).chociaż zazdrość to zła cecha , barrdzo bardzo Ci zazdroszczę tego wyjazdU:))uważaj tam na siebie, nie jedz za bardzo podejrzantch rzeczy , żeby Ci nie zaszkodziły i opisuj dalej swoje wrażenie.pozdrawaim cie serdecznie i pezsylam z Polski buziaki.diabełek:) Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Pisz, pisz ... 22.08.02, 03:20 diabelek2 napisała: > Kochana Isis!!!!!!! ten wątek jest super, nigdy nie byłam w Japoni i czytając > to co piszesz czuję się jakbym przewodnik ( bardzo ciekawie)napisany > czytała:)) No, wlasnie - mnie tez takich opisow zawsze brakuje w przewodniku! Pascal jest praktyczny, ale jakis suchy... > chociaż zazdrość to zła cecha , barrdzo bardzo Ci zazdroszczę tego > wyjazdU:)) Ja tez bym zazdroscila. Ale powiem Ci dla zmniejszenia uczucia zazdrosci, ze ten wyjazd ma swoje ujemne strony: rozlaka z Psem :( no i bankructwo finansowe. Tu jest straaaasznie drogo. Najwiecej bedzie nas kosztowal hotel - chcielismy tanszy, ale wszystkie tansze od razu zarezerwowali Ruscy. Mieszkamy wiec w takim Marriotcie (wiem, co pisze, bo tez mieszkalam) z portierami w liberii i lizmuzynami przed wejsciem, wsrod Amerykanow, Holendrow i Niemcow. No, あぇ座と o, znowu mi sie wcisnelo, ale umiem juz bez pomocy zlikwidowac krzaczki. No, ale mam duze lozko! W tanszych hotelach pokoiki sa jak dla lalek, a lozka takie, ze wystaja nogi, a przewrocenie sie z boku na bok grozi upadkiem. > nie jedz za bardzo podejrzantch rzeczy , żeby Ci nie zaszkodziły Dzis cos mnie po tych dziwnych deserach kreci w brzuchu... Dzieki za caluski - do uslyszenia! Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Pomniki 22.08.02, 03:30 nelka napisała: > juz napisalas, ze wszedzie wszystko > przypomina. Akurat niedawno byla rocznica. Tak, pisalam o duzej ilosci pomnikow. Niektore sa abstrakcyjne i tylko napisy mowia, ze chodzi o ofiary A-bomby, a niektore bardzo piekne i wzruszajace, niejednokrotnie uronilam lezke... Np. pomnik przedstawiajacy matke usilujaca uratowac dziecko (drugie czepia sie jej spodnicy), dzieci z golabkami na dloni, zastygle w strachu twarze... Co ciekawe - pod pomnikami nie klada kwiatow, tylko takie dziwne kolorowe wience, podobne do naszych lancuchow choinkowych z kolorowego papieru czy bibulki, zlozone z malych ptaszkow, chyba golobkow (cos jak origami). Zapalaja tez kadzidelka w takich wanienkach z piaskiem ustawionych przed pomnikami. > Ciekawy kraj, ludzie co prawda > troche dziwni jak na moj gust Na poczatku nie moglam sie przyzwyczaic, a teraz sama sie usmiecham jak glupi do sera i klaniam na kazdym kroku. Oni maja wiecej pogody ducha i optymizmu. Nie widzialam nigdzie klocacych sie Japopnczykow (np. pary, malzenstwa, jak to sie widuje na polskich ulicach). Jesli ktos placze czy krzyczy, to tylko mlode w wozkach. Mozna sie od nich troche nauczyc... Caluje Cie, nell, jak spotkamy sie `na zywo` opowiem wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Zurawie 23.08.02, 02:45 isis! napisała: > Co ciekawe - pod pomnikami nie klada kwiatow, tylko takie dziwne kolorowe > wience, podobne do naszych lancuchow choinkowych z kolorowego papieru czy > bibulki, zlozone z malych ptaszkow, chyba golobkow (cos jak origami). Teraz juz wiem (po wizycie w Muzeum Bomby Atomowej). To nie cos jak origami, tylko wlasnie origami. A ptaszki to zurawie. Tradycja wziela sie stad, ze zaczela je robic mala dziewczynka, Sadako, ktora przezyla wybuch bomby i wkrotce potem zmarla... Na wystawie jest cala sciana poswiecona tej historii. Smutne to strasznie, mialam gule w gardle jak to ogladalam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EL Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.abb.pl 21.08.02, 13:46 Cześć. Jeżeli śpiewasz tak jak piszesz to tylko pozazdrościć talentów. Twój tekścik zawiera więcej wiadomości niż niejeden fachowy reportaż z "pobytu w...". Bardzo miło się go czyta. Pisz kiedy tylko znajdziesz chwilkę czasu. Tylko nie pisz o jedzeniu (od 2 tygodni jestem na diecie winogronowej), bo dostanę ślinotoku. Napisz, czy muzyka Chopina jest tak popularna w Japoni jak u nas się mówi.Pozdrawiam i życze miłego pobytu w Japonii. EL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yani Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 19:45 Isis. Zapytalem grzecznie o czym mam napisac, sama prosilas. Na mysl pisania o jedzeniu, Twoja reakcja byla podobna do mojej. Mysle, ze lepiej pisac co widza Twoje oczy niz co czuje Twoj zoladek. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Zoladek 22.08.02, 03:06 Gość portalu: Yani napisał(a): > Mysle, ze lepiej pisac co widza Twoje oczy niz co czuje Twoj zoladek. Ja tez tak mysle, bo chlone wiecej oczami niz zoladkiem. Ale staram sie jadac do jakiegos nowego kraju, poznawac go takze `od kuchni`. Kuchnia wiele mowi o kraju i jego mieszkancach. Tak, ze od czasu do czasu przemyce jakas wzmianke o nieznanych u nas potrawach. Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yani Re: Zoladek IP: *.proxy.aol.com 22.08.02, 03:12 isis! napisała: > Kuchnia wiele mowi o kraju i jego mieszkancach. Tak, ze od czasu do czasu >przemyce jakas wzmianke o > nieznanych u nas potrawach. Pzdr! Jak nieznane to tez chetnie poczytam. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Chopin i nie tylko 22.08.02, 03:12 Gość portalu: EL napisał(a): > Cześć. Jeżeli śpiewasz tak jak piszesz to tylko pozazdrościć talentów. Twój > tekścik zawiera więcej wiadomości niż niejeden fachowy reportaż z "pobytu > w...". Dzieki, milo sie czyta takie slowa. Pisze tak jakos... latwo. Zreszta mam juz na koncie dwie wydane knigi. Ale nieskromnie pochwale sie, ze spiewam lepiej niz pisze... :) > Pisz kiedy tylko znajdziesz chwilkę czasu. Czyli codziennie okolo 9 - 11 tutaj (2 - 4 w nocy w Polsce) - wtedy mam luz. > Napisz, czy muzyka Chopina jest tak popularna w Japoni jak u > nas się mówi. Jeste w miejscowym radio stacja, gdzie puszczaja TYLKO muzyke Chopina. A jeden Japonczyk patrzac na moj identyfikator z naza kraju, od razu z usmiechem wypalil: `Chopin!` Fajne to i mile. Wloch wykrzyknalby: `Papa polacco!` Ale mam wrazenie, ze muzyka klasyczna popularna jest w wiekszosci wsrod starszych osob. O mlodych napisze za chwile dalej. Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nipponek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.dip.t-dialin.net 21.08.02, 22:26 Czytalem,ze miastach tona w smieciach ze wzgledu na brak koszy na smieci i wiele Japonczykow jest bezzebnych z powodu wysokich kosztow uslug dentystycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: drum Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 22:31 Isis ,boska Isis,przywieź nam maluczkim jakiś przepis na potrawe z kraju kwitnącej wiśni,pliiiiiiiiiiz.Z japońskim pozdrowieniem ,Uśś( i pokłon). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Amigoboy Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 22:40 nie kaszanisz juz w Amigo ????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 22.08.02, 02:50 Gość portalu: drum napisał(a): > Isis ,boska Isis,przywieź nam maluczkim jakiś przepis na potrawe z kraju > kwitnącej wiśni,pliiiiiiiiiiz.Z japońskim pozdrowieniem ,Uśś( i pokłon). Usssh - nie pisze polskich znakow, bo wychodza krzaczki - (i poklon z lapkami jak do modlitwy). Na razie nie bylam w zadnym prywatnym domu (bede pod koniec pobytu u Taka-Tada-cos-tam w Kyoto), wiec nie znam przepisow. Ale postaram sie! Wczoraj jadlam dwa pyyyyszne desery (kupione w sklepie) owocowe - rewelacja! Jeden byl mandarynkowo-jakis tam, a drugi nie do zidentyfikowania, walaly sie w nim tez jakies nieznane u nas ziarenka, ktore smakowaly jak kawa, a wygladaly jak groszek. Moze niedojrzala kawa??? Aha, a propos kwitnacej wisni - po drodze, jadac superexpresem, widzialam kilka drzewek, ale w miescie jest wiecej rododendronow i drzewek ozdobnych. Ussssh.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 02:26 Eee..... to ty chyba o Polsce czytales.... Gość portalu: Nipponek napisał(a): > Czytalem,ze miastach tona w smieciach ze wzgledu na > brak koszy na smieci i wiele Japonczykow jest bezzebnych > z powodu wysokich kosztow uslug dentystycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 22.08.02, 03:03 Gość portalu: Nipponek napisał(a): > Czytalem,ze miastach tona w smieciach ze wzgledu na > brak koszy na smieci Kosze sa, na kazdym kroku (na ulicy, takie dla ludzi, niektore nawet zamykane z gory, tj. przykrywane starymi kolami rowerowymi). Nie ma zbiorczych kublow na smieci. Wystawia sie wieczorem zawiazane worki i rano odpowiednie sluzby je zabieraja. Ogolnie jest b. czysto, a sprzataczy sa cale grupy. W parku zbieraja kazdy suchy listek, kazdy papierek, czy niedopalek. A na dworcu? Wow! Tego jeszcze nigdzie nie widzialam - schodza lub zjezdzaja po schodach ruchomych (bo tych jest wiecej) panie ze scierkami - najpierw dwie z mokrymi jada po poreczach, a za nimi dwie wycieraja na sucho. Albo - podjezdza pociag. Z budki na peronie wysypuje sie cala grupa sprzataczy z wozkami pelnymi srodkow dezynfekujacych, papierow toaletowych, mydelek, recznikow, szmatek itp. Konduktorzy wpuszczaja uprzednio ustawionych sprzataczy i zastawiaja wejscia linkami. W srodku trwa science-fiction: fotele obracaja sie na wszystkie strony, w kiblach jakies szumy, sprzatacze uwijaja sie w minute i wychodza pozostawiajac pociag w idealnym stanie i pachnacy. Dopiero wtedy wpuszcza sie pasazerow. A ci ustawieni sa w kolejkach na miejscach zaznaczonych (wagon6a, wagon6b itp.) prostopadle do pociagu. Co dziwne - pociag zawsze trafia wejsciami w te miejsca! Oczywiscie, polskim wzorem stanelismy z mezem z boku, jak najblizej wejscia, ale Japonczycy nas grzecznie upomnieli, ze mamy ustawic sie w kolejce... > i wiele Japonczykow jest bezzebnych > z powodu wysokich kosztow uslug dentystycznych. Jakies starsze babcie sprzatajace i owszem, ale ci, ktorych spotykam na konferencji sa bardzo czysci i `zebni` :) W hotelu codziennie daja swieze szczoteczki i pasty do zebow (niby jednorazowe), nie wspominajac o jednorazowych maszynkach do golenia i grzebykach. Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 03:52 Pozwol Izis, ze Cie odrobinke skoryguje. Zbiorczych kublow na smieci rzeczywiscie nie ma. W tym klimacie to chyba calkiem racjonalne, po jednym letnim dniu, przy takiej temperaturze i wilgotnosci zaraza gotowa. Natomiast smieci wystawia sie wylacznie w okreslone dni (np. u mnie: poniedzialek, sroda i piatek) i tylko rano - do 9:00. Mniej wiecej o tej porze jezdza smieciarki i zbieraja urobek. Smieci musza byc zapakowane w specjalne worki. Natomiast w soboty, tez do 9-tej rano, wyrzuca sie puszki, butelki, papier - do specjalnie wystawionych w tym celu skrzynek. Czasem rano rzeczywiscie widac niezly balagan z tymi smieciami, ale to jeszcze przed wizyta smieciarki. A wszytko przez tutejsze gawrony czyli "karasu" jak je Japonczycy wdziecznie narywaja. Szczegolnie w duzych miastach jak Tokio czy Osaka, to jest problem, bo te sprytne bestie potrafia niezle nabalaganic w poszukiwaniu jedzenia. Pozdrawiam i powodzenia w kolekcjonowaniu wrazen! Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Lolek... 22.08.02, 04:09 Gość portalu: Lolek napisał(a): > Pozwol Izis, ze Cie odrobinke skoryguje. Pozwole - chyba jestes tu dluzej niz ja - jestem dopiero trzeci dzien i to wszystko jest dla mnie nowe i niesamowite... > A wszytko przez tutejsze gawrony czyli "karasu" jak je > Japonczycy wdziecznie narywaja. Szczegolnie w duzych > miastach jak Tokio czy Osaka, to jest problem, bo te > sprytne bestie potrafia niezle nabalaganic w poszukiwaniu > jedzenia. One sa straszne!!! Wieeelkie i napastliwe (widzialam jak atakowaly golebia). Wydaja niemile dla ucha dzwieki. Widzialam tez karasu z duzym ochlapem w dziobie. Gonily go inne gawrony, przelatujac nad glowami ludzi. Fu. A jak juz jestesmy przy ptakach - widzialam wczoraj czaple (chyba, albo cos b.podobnego) - wyfrunela z parku i skierowala sie w kierunku centrum. A jak juz przy zwierzetach jestesmy - pieskow jest niewiele, na ogol malutkie, papillony, yorki, pudelki, ale widzialam wczoraj swietnego rudego kundla w koszulce bawelnianej z napisem: Oxford. Wlascicielka ja moczyla od czasu do czasu w fontannie, zeby pieskowi bylo chlodniej. Lolek, a Ty co tu robisz? Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Lolek... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 04:21 > Lolek, a Ty co tu robisz? Pzdr! Pracuje.. A co do pieskow, to jest ich tak malo, bo po prostu nie wolno ich trzymac w wynajetych mieszkaniach, a ok. 70% Japonczykow wynajmuje lokum. Przy podpisywaniu umowy wynajmu jest paragraf, ktory mowi o calkowitym zakazie trzymania czegokolwiek poza rybkami i chomikiem. I jest to bardzo rygorystycznie przestrzegane. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Mieszkanka 22.08.02, 04:40 Gość portalu: Lolek napisał(a): > A co do pieskow, to jest ich tak malo, bo po prostu nie > wolno ich trzymac w wynajetych mieszkaniach, a ok. 70% > Japonczykow wynajmuje lokum. I placi ponoc symboliczna zlotowke. Ale za to ciasnota i kompletny brak wygod. Ci Polacy, ktorych spotkalam wczoraj, opowiadali, ze byli w mieszkanku, w ktorym najwiekszy pokoj byl wielkosci naszej lazienki, a lozko spuszczane bylo z gory na sznurach. Nigdzie nie widzieli szafy, a kibelek byl razem z prysznicem, tzn. - stawalo sie na `kiblu tureckim` z miejscami na nogi i dziura na odchody, a z gory mozna bylo puscic sobie prysznic. Lolek, a co powiesz o ich tradycyjnych lazniach? Warto sie wybrac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Mieszkanka IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 05:15 > I placi ponoc symboliczna zlotowke. Ale za to ciasnota i kompletny brak wygod. Nie, nie, tak dobrze to nie jest. Przecietny Japonczyk placi za wynajecie mieszkania bardzo slono. 50 m2 na prowincj kosztuje 400-800 USD w zaleznosci od polozenia, a w Tokio wszystko x3. Plus oplaty, ktore sa pakudnie wysokie jezeli latem trzeba klimatyzowac a zima grzac... Wyjatkiem sa pracownicy rzadowi, ktorzy maja prawo do mieszkan sluzbowych, i wtedy to rzeczywiscie kosztuje grosze (jak na Japonie). > Ci Polacy, ktorych spotkalam wczoraj, opowiadali, ze byli w mieszkanku, w > ktorym najwiekszy pokoj byl wielkosci naszej lazienki, a lozko spuszczane bylo > z gory na sznurach. Nigdzie nie widzieli szafy, a kibelek byl razem z > prysznicem, tzn. - stawalo sie na `kiblu tureckim` z miejscami na nogi i dziura > > na odchody, a z gory mozna bylo puscic sobie prysznic. Ci Polacy pewnie widzieli typowe mieszkanie dla studenta albo "singla", ktory wlasnie niedawno dostal piersza prace. Typowa japonska rodzina ma troche lepszy standard, chociaz oni zdecydowanie wola mnogosc malych pokoikow niz jeden wiekszy. Coz, tradycja.., kazdy musi miec osobny kat. A szaf rzeczywiscie nie i nigdy tradycyjnie nie bylo. Za to w kazdym pokoju sa szafy scienne, przeznaczone na japonskie zwijane lozka, czli futony. W dzien trzyma sie futon w szafie, a na wieczor rozklada do spania. Swoja droga, to standard mieszkan w Japonii jest moim zdaniem dosc zalosny (poza najnowszymi "mansionami" dla ludzi naprawde bogatych). Typowe "apato" budowane na wynajem to standard naszych baraczkow socjalnych. Byle jak i byle gdzie, izolacja do d... - zima zimno, a latem jak w piekarniku. Standard zycia jest tu wysoki, ale standard mieszkania, MOIM zdaniem DALEKO za Polska (przynajmniej jesli chodzi o miasta). > Lolek, a co powiesz o ich tradycyjnych lazniach? Warto sie wybrac? Tradycyjna japonska laznia, czyli "onsen" to rzeczywiscie wspaniala rzecz. Z tym, ze w gruncie rzeczy to nie laznia, a gorace zrodlo - czesto na powietrzu, we wspanialej scenerii. Ach jak to romantycznie, gdy noca siedzisz w goracej wodzie, nad gorami wschodzi ksiezyc, a sniezek proszy Ci na plecy... Pewien problem to to, ze teraz nie jest najlepszy sezon na onsen. Temperatura wody w nim zazwyczaj jest bliska, albo przekracza 40 C, a jak na powietrzu jest 30C, to nie wiem, czy to wielki fun... Ale jezeli masz okazje wybrac sie gdzies w gory do odkrytego onsena (tzw. rottenburo), to goraco :) polecam. Zasadniczo obie plcie pluskaja sie osobno, bardzo rzadko mozna spotkac miejsca koedukacyjne. Przed samym wejsciem do wody nalezy sie dokladnie umyc, w miejscu do tego przeznaczonym , zazwyczaj tuz przed samym zrodelkiem. I pod zadnym pozorem w samym bajorku nie nalezy sie mydlic, myc wlosow etc,. - to chyba jeden z najwiekszych nietaktow w Japonii, jaki moge sobie wyobrazic. Mozna natomiast zabrac reczniczek to zakrycia tego co sie ma najcenniejsze - tak robia i kobiety i mezczyzni. Poza tym czesto tez wnosi sie piwo albo sake - i to jest bardzo relaksujace... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Sake 22.08.02, 05:24 Gość portalu: Lolek napisał(a): > Ci Polacy pewnie widzieli typowe mieszkanie dla studenta > albo "singla", ktory wlasnie niedawno dostal piersza prace. Nie, byli u rodziny. > a na powietrzu jest 30C, Znacznie wiecej - wczoraj bylo 36! > Poza tym > czesto tez wnosi sie piwo albo sake - i to jest bardzo > relaksujace... Piwo nie jest tu smaczne (tak mowi moj maz, ja nie pije nawet w Polsce, wiec nie mam porownania), a sake jeszcze nie pilam. A chce sprobowac! czy to smakuje jak bimber czy lepiej? Pije sie na cieplo czy na zimno? Dzieki za wiadomosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Sake IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 05:36 > Piwo nie jest tu smaczne (tak mowi moj maz, ja nie pije nawet w Polsce, wiec > nie mam porownania), Rzeczywiscie, wielu obcokrajowcow podziela te opinie. Mysle, ze to glownie dlatego, ze wiekszosc piw robi sie tutaj na bazie ryzu a nie jeczmienia i to znacznie zmienia smak. Poza tym maja tu wielka ilosc napojow piwopodobnych, na pierwszy (a czasem i drugi) rzut oka nieodroznialnych od prawdziwego piwa. Roznia sie zawartoscia ekstraktu (czyli piwa w piwie), a wszystko to ze wzgledu na podatki. a sake jeszcze nie pilam. A chce sprobowac! czy to smakuje > > jak bimber czy lepiej? Pije sie na cieplo czy na zimno? Sake, to wbrew powszechnej w polsce opinii - NIE jest wodka. Jest to wino ryzowe i jako takie ma zawartosc alkoholu 8 - 14 %. Spotykane sa tez mocniejsze wersje, ale nie sa zbyt popularne i dobre. Sake to kwestia smaku, ja osobiscie fanem nie jestem, chociaz sadze, ze dobra gatunkowo sake nie jest zla. Jest za to droga. Radzilbym poprosic znajomego Japonczyka o doradzenie, ktora jest dobra. I na poczatek radzilbym probowac raczej slodszych, lagodniejszych gatunkow (jap slodki - "amai"). Pije sie i na zimno, i na cieplo, chociaz na cieplo raczej tylko zima. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Zuraw 23.08.02, 02:46 isis! napisała: > Widzialam wczoraj czaple (chyba, albo cos > b.podobnego) - wyfrunela z parku i skierowala sie w kierunku centrum. To byl zuraw. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Nowe spostrzezenia - auta na ulicach Japonii 22.08.02, 04:14 Teraz bedzie o samochodach. Pisze czasami na Forum Motoryzacja i uwazam sie za milosniczke i znawczynie samochodow. Nigdy tez nie pomylilam zadnej marki. A tu - mam problem i kolowrot! Na ulicach i parkingach widuje auta z emblematami, ktorych nidgy w zyciu nie widzialam. Jakies gwiazdki, kropeczki, znaczki wyrastajace z przodu maski jak w mercedesie, ale zupelnie inne... Qrde, co sie dzieje??? Mam metlik! I na ogol z tylu nie ma zadnych nazw. Albo nowe odmiany znanych marek - sama mam Toyote, ale takich wersji jakie tu jezdza w zyciu nie widzialam. Dziwne vany, pokraczne hatchbacki, stylowe, piekne sedany... Na ogol samochody duze rozmiarami (chyba Japonczycy chca sobie zrekompensowac malutkie jak klitki mieszkania). Albo taksowki - obszerne, wygodne, stylizowane na starodawne. Od dzis zapisuje nazwy (jesli znajde) i podrzuce kilka na Forum, moze ktos zna. Ja nie. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Auta 23.08.02, 02:49 isis! napisała: > Na ulicach i parkingach widuje auta z emblematami, ktorych nidgy w zyciu nie > widzialam. Jakies gwiazdki, kropeczki, znaczki wyrastajace z przodu maski > jak w mercedesie, ale zupelnie inne... Niektore z przodu maja np. czerwono-zlota korone. Myslalam, ze to jakis nowy typ samochodu, a tu z tylu znaczek Toyoty. A nazw wersji samych Toyot nie zlicze. I nie zapamietam (a nie zawsze mam notesik)... Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Moda 22.08.02, 04:35 Jako bystra obserwatorka i milosniczka piekna (takze w postaci pieknych kobiet) zainteresowalam sie stylem kobiet japonskich. Na ulicach widuje sie na ogol skromnie, prosto ubrane panie (zwlaszcza jesli poruszaja sie rowerami), w jasnych bluzkach i spodnicach do kolan lub za kolana. Super-mini w dzien nie widuje sie na ulicy, wiecej jest maksi o bardzo ladnym i korzystnym dla ich figury kroju. Ale na ogol krzywych nozek nie ukrywaja. Rajstop raczej nie nosza, a jesli - to cieliste, niewidoczne. Nosza za to skarpetki. Biale, czarne, raczej krotkie, a uczennice czarne lub granatowe podkolanowki. Widzialam kilka panienek dziwkopodobnych - w srebrnych butach na 20- centymetrowych koturnach, w bajecznie kolorowych bluzeczkach pod szyje i wlasnie w mini. Wymalowanych jak gejsze. Ale nie w bialy dzien. Na razie widzialam tylko dwie panie w kimono - jedna kolo swiatyni, druga na przystanku. A propos - w hotelu mamy swietne kimonowate szlafroki - nawet mi w tym dobrze! Jedna ekstrawagancka Japonka jest uczestniczka konferencji - chodzi w czarnej skorzanej czapce, takich samych kozaczkach i rekawiczkach. Podobna jest do Yoko Ono i chyba nawet ma takie nazwisko. Haha, co do nazwisk - sa smieszne na konferencji - np. Takanaga, Nogawa, czy dwoch profesorow o nazwisku Chui. Ale wrocmy do mody. Do wczorajszego wieczora myslalam, ze Japonki ubieraja sie spokojnie, w stylu stonowanym i klasycznym. Ich fryzury tez byly dla mnie nijakie, prawie wszystkie jednakowe. A wczoraj wybralam sie poznym wieczorem na spacer po Hondori - o tym napisze dalej - i mialam taki przeglad, ze dostawalam oczoplasu. Pod klubami dla mlodziezy i kinami staly kolorowe grupki. Kolor nastroszonych wlosow: od czesto spotykanego rudego (chyba jak chca sie rozjasnic to wychodzi rudy), poprzez rozowy i blond, az do niebieskiego i zielonego. Lysych nie widzialam. Stroje jak na balu przebierancow. Kilka piercingowcow lepszych od `naszego` Wisniewskiego. Luz i zabawa na modle zachodnia. A z klubow dochodzi ogluszajaca muzyka techno. Ale to mlodzi i bardzo mlodzi. Cdn. w miare obserwacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Moda IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 05:28 > Na ulicach widuje sie na ogol skromnie, prosto ubrane panie (zwlaszcza jesli > poruszaja sie rowerami), w jasnych bluzkach i spodnicach do kolan lub za > kolana. Te panie to zapewne OL czyli "office ladies". Pracuja w duzych firmach, ktore "muduruja" swoich pracownikow, szczegolnie tych plci zenskiej. Typowy mundurek to ciemna spodnica albo zakiet + biala bluzka. Szczegolnie duze zageszczenie tak ubranych kobiet mozna zauwazyc w porze lunchu, czyli ok 12-tej. > Widzialam kilka panienek dziwkopodobnych - w srebrnych butach na 20- > centymetrowych koturnach, w bajecznie kolorowych bluzeczkach pod szyje i > wlasnie w mini. Wymalowanych jak gejsze. Ale nie w bialy dzien. Hmm..., to juz niedobitki mody, ktora dominowala tutaj 3 lata temu. Gdybys wtedy miala okazje sie popprzygladac, to polowa panienek z high school byla tak ubrana. Zaraz po szkole. Dodatkowo obowiazywal specyficzny makijaz - czekoladowa twarz + biale usta. > przystanku. A propos - w hotelu mamy swietne kimonowate szlafroki - nawet mi w > tym dobrze! To tzw yukata - ubior do wypoczynku w domu i okolicy. Chociaz bardziej eleganckie wersje widuje sie tez na ulicach. Najprostszy sposob )przyznaje, ze troche upraszczam), zeby ja odroznic od kimona to to, ze do kimona obowiazkowo trzeba nosic tzw. obi, czyli szeroki pas materialu zawiazany na plecech na wielka kokarde. Przy jukacie nosi sie tylko waski ale za to dlugi pas do obwiazania wokol siebie. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Moda 22.08.02, 05:42 Gość portalu: Lolek napisał(a): > Dodatkowo obowiazywal specyficzny makijaz - > czekoladowa twarz + biale usta. Te, ktore ja widzialam wczoraj mialy biala twarz i bordowe usta. I sztuczne rzesy. > Przy jukacie nosi sie tylko waski ale za to dlugi pas do > obwiazania wokol siebie. Tak, jest taki pas - okrecam sie nim 3 razy. A wiec jukata... Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Moda 23.08.02, 02:52 isis! napisała: > Jedna ekstrawagancka Japonka jest uczestniczka konferencji - chodzi w czarnej > skorzanej czapce, takich samych kozaczkach i rekawiczkach. Nawet je paleczkami w tych rekawiczkach!!! Oni jedza paleczkami nawet jajecznice. A w samolocie Japonka jadla paleczkami lasagne. Na szczescie ja nie musze - zawsze daja normalne sztucce. A paleczki zbieram. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Rozrywki mezczyzn po pracy 22.08.02, 05:19 Jak juz wspominalam, wybralam sie wczoraj wieczorem na spacer po kolorowo oswietlonych ulicach. Trafilam na rewelacyjny pasaz ze sklepami, barami i innymi takimi, ciagnacy sie przez kilka kilometrow. Nad glowami wielkie kolorowe kwadraty z materialu z rysunkami dzieci (o tematyce pokojowej, powieszone chyba na rocznice wybuchu bomby). A po obu stronach - mnostwo przybytkow rozrywki, glownie dla mezczyzn. Hehe, myslicie teraz o burdelikach? Nic z tego. Moze i sa (slyszalam kiedys, ze po pracy facio japonski idzie najpierw do baru z kolegami, potem na panienki), ale raczej ukryte. Z tego co wczoraj widzialam, bardziej popularne sa inne rozrywki. Co drugie wejscie jest jaskrawo oswietlone, migajace i oslepiajace, a napisy glosza: `Black Jack`, `Casino`, `Fun`, a sa to po prostu kilkupietrowe, dlugie pomieszczenia z automatami do gry. Przy kazdym automacie rozpalony Japonczyk w garniturze, prosto po pracy. Widzialam jednego uradowanego, wychodzacego z kupa zetonow. Jest tez cos dla mlodszych i panienek - skrzynki z pluszakami do wyciagania. O ile u nas wyciagniecie maskotki graniczy z cudem - tam co chwile rozlega sie okrzyk triumfu. Dumne nastolatki (i nie tylko!) paraduja potem po Hondori z miskami, kroliczkami i innymi przytulankami. Ale rozmiary tego nalogu hazardowego sa nieslychane. I ilosc tych domow gry. Co do Hondori - podobny pasaz ciagnie sie pod ziemia. Chcialam tylko przejsc na druga strone ulicy przejsciem podziemnym, a trafilam na podziemne rondo z mnostwem ulic i rozgalezien, sklepami i barami. A wszedzie tak czysto i jasno... Przypomnialam sobie nasze przejscie pod Placem 1-go maja :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Rozrywki mezczyzn po pracy IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 05:45 A po obu stronach - mnostwo > przybytkow rozrywki, glownie dla mezczyzn. Hehe, myslicie teraz o burdelikach? > Nic z tego. Moze i sa (slyszalam kiedys, ze po pracy facio japonski idzie > najpierw do baru z kolegami, potem na panienki), ale raczej ukryte. Z tego co > wczoraj widzialam, bardziej popularne sa inne rozrywki. Alez sa, sa. Kazde miasto ma swoja dzielnice (albo chociaz ulice) uciech. Obecnie te przybytki nazywaja sie (sorry za angielski) health club, men's estee, albo podobnie. Wieczorami na ulicach mozna nawet spotkac panienki zapraszajace do wstapienia na chwilke. Oficjalnie to tylko masaz i drinki, a nieoficjalnie kazdy moze sobie dospiewac co chce. Co drugie wejscie jest > jaskrawo oswietlone, migajace i oslepiajace, a napisy glosza: `Black Jack`, > `Casino`, `Fun`, a sa to po prostu kilkupietrowe, dlugie pomieszczenia z > automatami do gry. Przy kazdym automacie rozpalony Japonczyk w garniturze, > prosto po pracy. Widzialam jednego uradowanego, wychodzacego z kupa zetonow. To tzw. salony "pachinko" (czyt. paczinko). Zabawa (za pieniadze) polega na dosc bezmyslnym spogladaniu jak metalowe kuleczki wpadaj do odpowiednich przegrodek. Jezeli wpadna gdzie trzeba, to nastepuje losowanie podobne jak w "jednorekim bandycie" no i ewentulanie maszyna wypluwa stosy metalowych kulek, ktore potem mozna wymienic na rozne dobra. Oficjalnie wymiana kulek na pieniadze jest zabroniona, ale przy kazdym salonie jest nieoficjalny, ukryty gdzies z tylu, kantorek, ktory takiej wymiany dokonuje. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NXA Re: Rozrywki mezczyzn po pracy IP: *.abb.pl 22.08.02, 13:02 Isis, przepraszam że na Twoim wątku ale mam pytanie do Lolka. Zarówno Ty jak i Isis pisaliście, że wszystko jest tam drogie (mieszkanie, miejsce parkingowe itp.) to ile zarabia przeciętny szeregowy pracownik. Powiedzmy pani na poczcie i robotnik w fabryce. Czy z takiej "szeregowej" pensji coś zostaje jako "oszczędności". Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Rozrywki mezczyzn po pracy IP: *.imr.tohoku.ac.jp 22.08.02, 13:25 Gość portalu: NXA napisał(a): > Isis, przepraszam że na Twoim wątku ale mam pytanie do Lolka. Zarówno Ty jak i > Isis pisaliście, że wszystko jest tam drogie (mieszkanie, miejsce parkingowe > itp.) to ile zarabia przeciętny szeregowy pracownik. Powiedzmy pani na poczcie > i robotnik w fabryce. Czy z takiej "szeregowej" pensji coś zostaje > jako "oszczędności". > Pzdr. Nie jest latwo odpowiedziec na to pytanie, bo Japonczycy nie lubia sie chwalic tym ile zarabiaja. Place sa bardzo zroznicowane i dysproporcja miedzy niskimi pensjami np. ekspedientek w sklepie a zarobkami urzednikow panstwowych czy inzynierow, kierownikow, menadzerow w firmach, jest ogromna. Nie wspominam juz o prawnikach czy lekarzach, ci zarabiaja krocie - o ile sa dobrzy. Tylko dla przykladu, ludzie pracujacy w sklepach calodobowych (part time) wyciagaja ok. 100-150 tys. jenow miesiecznie. Musza wynajac mieszkanie - najmarniej 30-40 tys. z oplatami (ale to bedzie klitka na obrzezach miasta). Drugie tyle bedzie kosztowac wyzywienie. Zostaje 30-50 tys. na zakupy i inne uciechy. Nie jest latwo. Urzednik panstwowy sredniego szczebla zarabia 300-400 tys. miesiecznie plus "trzynastka" w czerwcu i "czternastka" w grudniu (a czasem jeszcze pol "pietnastki" w marcu, na koniec roku finansowego). To juz podobno niezla partia, szczegolnie jesli mlody i rozwojowy :) Kierownicy dzialow etc. zarabiaja gdzies 600 tys. do 800 tys. Nowy samochod klasy Toyota Corolla mozna kupic za 1.5-2 mil. Z drugiej strony wynajecie mieszkania an jako takim poziomie moze kosztowac i 150-200 tys., szczegolnie w Tokyo. Ile zarabiaja prawnicy i lekarze, tak na prawde nie wiem. Ale jezeli np. tata chce, ze potomek kontynuowal tradycje rodzinna i zostal lekarzem, to musi wybulic na poczatek 20 mil. tzw. darowizny na renomowanym tokijskim uniwersytecie, a potem koszty to juz tylko rosna... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Muzeum Bomby Atomowej 22.08.02, 10:42 Wlasciwie to nie bedzie dlugi post. Jestem wstrzasnieta. Nawet nasz Oswiecim nie zrobil na mnie takiego wrazenia. Nie napisze juz dzis nic wiecej, nie moge. Moze jutro... Odpowiedz Link Zgłoś
waldek.s Re: Uwazaj....... 22.08.02, 14:06 Uwazaj na siebie - japonce zjadają nie tylko psy ale i tłuste baby. Odpowiedz Link Zgłoś
arvena Re: Uwazaj....... 22.08.02, 22:06 zazdrość mnie zżera:( piszesz cudnie!!!! i na pewno tak samo zaśpiewasz!!! buźka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hrabiaa Re: Uwazaj....... IP: 213.77.64.* 22.08.02, 22:13 Ćwiczenia karaoke są równie dobre w klubach studenckich we Wrocławiu. Po co odrazu Japonia ? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Hrabioo... 23.08.02, 02:21 Gość portalu: hrabiaa napisał(a): > Ćwiczenia karaoke są równie dobre w klubach studenckich we Wrocławiu. Po co > odrazu Japonia ? A co to karaoke? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magician Re: pytanie:-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.02, 22:16 isis trzymaj sie, występ pójdzie napewno bardzo dobrze. czekamy na dalsze relacje - bardzo ciekawe!!! :) czy w Japonii puszczają utwory Shakiry i innych Lopez? pozdrowienia! marta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Predo Re: pytanie:-) IP: *.dtvk.tpnet.pl 23.08.02, 00:26 ojj jakie pytania....mysle o tych o shakire i inne lopez ;) a ja mam prosbe! chcialbym dostac zdjecie z tym kroliczkiem z czerwonymi oczkami.... ciekawe jak to cos wyglada! Pozdrowienia Predo Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Predo... 23.08.02, 02:39 Gość portalu: Predo napisał(a): > chcialbym dostac zdjecie z tym kroliczkiem z czerwonymi oczkami.... > ciekawe jak to cos wyglada! Kroliczka nie widziales? Taki jak polskie, moze troche wiekszy. Dziwne bylo to, ze siedzial sobie tak normalnie w parku, pod krzaczkiem. Ale jak bede miala zdjecia, zeskanuje i porozsylam zainteresowanym :) Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: pytanie:-) 23.08.02, 02:29 Gość portalu: magician napisał(a): > czy w Japonii puszczają utwory Shakiry i innych Lopez? Hm... nie wiem, bo ich nie rozpoznaje...] Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Uwazaj....... 23.08.02, 02:20 waldek.s napisał: > Uwazaj na siebie - japonce zjadają nie tylko psy ale i tłuste baby. Nie zjadaja psow. A wiec tlustych bab tez nie. A nawet gdyby - mnie to nie dotyczy. Za to eliminuja glupkow, wiec raczej nigdy sie tu nie pojawiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
waldek.s Re: Uwazaj....... 23.08.02, 09:42 isis! napisała: > waldek.s napisał: > > > Uwazaj na siebie - japonce zjadają nie tylko psy ale i tłuste baby. > > Nie zjadaja psow. A wiec tlustych bab tez nie. A nawet gdyby - mnie to nie > dotyczy. Za to eliminuja glupkow, wiec raczej nigdy sie tu nie pojawiaj. Nie lubię po prostu takich zarozumialców jak ty. A może to uboczne objawy klimakterium ? co ? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Uwazaj....... 23.08.02, 10:37 waldek.s napisał: > A może to uboczne objawy klimakterium ? co ? Chwaliles sie kiedys, ze mnie znasz. Teraz widze, ze blefowales. Do klimakterium brakuje mi co najmniej 20 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Muzeum Bomby Atomowej 23.08.02, 04:10 To bylo wczoraj. naprawde, zrobilo to na mnie takie wrazenie, ze doslownie mnie zatkalo. Widzialam spalone autentyczne mury, naczynia, ubranka dzieci z resztkami wtopionej w nie skory, schody z uwiecznionym na zawsze cieniem czlowieka, ktory na nich siedzial w momencie wybuchu... Cienie (tylko to zostalo) ludzi na moscie. Widzialam makiete okolic Hiroszimy po bombie. Boze, tu, gdzie teraz siedze, nie bylo NIC. Widzialam prawdziwy jezyk ze zmianami nowotworowymi po bombie, cale czerepy wlosow, ktore nagle wypadly, nie wspominajac o koszmarnych zdjeciach. Popaleni ludzie w takim stopniu, ze dziwne, ze jeszcze zyli. Rece wyciagniete w blagalnym gescie. Rece dziwne, bo splywajace skora. Topiona skora. Fragmenty cial wtopione w przedmioty. Nie, to koszmar. I bomba. Wlasciwie jej rekonstrukcja. Little boy. takie gowno, a tyle okropnosci... Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Eksperymenty z jedzeniem 23.08.02, 03:07 Zaczelam probowac dziwnych potraw. Wczoraj kupilismy sobie cos dziwnego do picia - wiekszosc Japonczykow to brala. Butelka plastikowa, a na niej jakies zielone rysunki zboz. No i same krzaczki - brak napisow w jez. angielskim. Ale zaryzykowalismy. Fuuuuuuu!!!!! Ziolka jakies, ale cuchnace jak gnojowka. Poniewaz bylo zimne, wypilismy. Ale smak czulam jeszcze po dwoch godzinach. I mialam wrazenie, ze opary sie unosza wokol mnie. Potem wzielam w bufecie konferencyjnym bulke. Bulka jak bulka. Slodka, nawet dobra, az doszlam do wnetrza. W srodku byla czerowna fasola. Fuuu. Wieczorem Takayaki Kumada (juz pamietam), zaprowadzil nas na kolacje. Wzielam zupke i lososia pieczonego w folii. Zupka to nie tyle zupka, co bar zupkowy. Dostaje sie miseczke i mozna podchodzic ile razy sie chce, probujac wszystkich mozliwych rodzajow. Skorzystalam z tej mozliwosci, ale zostawilam troche miejsca na lososia. Wszystkie zupki byly OK, ale najlepsza kurczakowa z grzybkami i morska. Losos byl rewelacyjny! Nie pachnial ryba, dostalam duze dwa kawaly plywajace w brazowym sosie (w misce zakrytej folia). Na wierzchu mial jakies grzybki, ale nie wiem jakie. W smaku przypominal nasze sledzie opiekane - taki troche slodko-kwasny. Pycha. Do tego 2 gorace buleczki i woda z lodem bez ograniczen. Maz zamiast zupki mial bar salatkowy, a zamiast losia - kurczaka na ostro. Wygladal jak kaczka. Sake jeszcze nie pilam, bo Takayaki nie jest bogaty, a on zapraszal. Nie chcielismy wiec go naciagac. W hotelu zjedlismy jeszcze deser - takie kokosowe cos z plywajacymi w srodku przezroczystymi galaretkami. Mniam! Rano na sniadanie oprocz potraw europejskich, wzielam sobie marynowane warzywa i owoce i zupke MISO. Dobra, ale nie moglam okreslic smaku - Lolek, z czego jest ta zupka? Na dnie byly jakies glony... Maz wzial rybki (niektore ponoc surowe, brrr...) i czarne glony. Fu. Odrzucilo go. Troche mi sie w brzuchu kotluje po tych eksperymentach, ale dzielnie bede probowac nastepnych nieznanych rzeczy. W granicach rozsadku, oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Eksperymenty z jedzeniem IP: *.imr.tohoku.ac.jp 23.08.02, 03:22 Czesc, Jestem na posterunku, czyli w pracy ;) > Zaczelam probowac dziwnych potraw. Wczoraj kupilismy sobie cos dziwnego do > picia - wiekszosc Japonczykow to brala. Butelka plastikowa, a na niej jakies > zielone rysunki zboz. No i same krzaczki - brak napisow w jez. angielskim. > Ale zaryzykowalismy. Fuuuuuuu!!!!! Ziolka jakies, ale cuchnace jak gnojowka. > Poniewaz bylo zimne, wypilismy. Ale smak czulam jeszcze po dwoch godzinach. I > mialam wrazenie, ze opary sie unosza wokol mnie. Moze to byla ktoras z ich herbat. Maja tu bardzo duzo roznego rodzaju herbat na zimno - zielone zawsze bez cukru. Kilka z nich rzeczywiscie smakuje dosc dziwnie. Poza tym niektore japonskie drinki to prawdziwe wynalazki :) > Potem wzielam w bufecie konferencyjnym bulke. Bulka jak bulka. Slodka, nawet > dobra, az doszlam do wnetrza. W srodku byla czerowna fasola. Fuuu. Tak, tak, na to sie wszyscy nacinaja. Ja tez jak tu przyjechalem, poszedlem do sklepu w poszukiwaniu chleba i dokladnie zrobilem to samo co Ty. Ale bylem zawiedziony, ze ta buleczka nie jest tak do konca maslana drozdzowka... Ale do fasoli mozna sie przyzwyczaic, a nawet ja polubic. Chociaz widzialem nawet wiekszy horror. Cos wygladalo i pachnialo identycznie jak nasze smakowite paczki, a po wgryzieniu sie w to ze srodka wyzierala niezla lycha fasoli... >Rano na sniadanie oprocz potraw europejskich, wzielam sobie marynowane warzywa > i owoce i zupke MISO. Dobra, ale nie moglam okreslic smaku - Lolek, z czego > jest ta zupka? Na dnie byly jakies glony... Zupka miso jest robiona z pasty miso (pasty z fermentowanej soi), wywaru z ryby (tzw. dashi, czyt. "dasi"), glonow i czesto kawalkow tofu. Czasem Japonczycy dodaja do niej rozne roznosci - grzybki, kawalek kapusty, etc. Ja to bardzo lubie... Smacznego! Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Eksperymenty z jedzeniem 23.08.02, 03:34 Gość portalu: Lolek napisał(a): > Moze to byla ktoras z ich herbat. Maja tu bardzo duzo > roznego rodzaju herbat na zimno - zielone zawsze bez > cukru. Kilka z nich rzeczywiscie smakuje dosc dziwnie. Zielone pilam rozne i raczej mi smakuja, zamierzam po powrocie pic dalej, bo zdrowe i cukru nie trzeba. Ale to nie przypominalo herbaty. No i te zboza na etykietce... Brrr > Zupka miso jest robiona z pasty miso (pasty z > fermentowanej soi), wywaru z ryby, glonow i czesto kawalkow tofu. Wow! Co ja jadlam! > Ja to bardzo lubie... Mnie tez smakowala. Wybralam ja dlatego (a byly 3 kociolki do wyboru), ze bylo jej najmniej - kazdy zolty bral. Ale wolalabym ja na obiad, a nie sniadanie... Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Domy towarowe i podziemne miasto 23.08.02, 11:09 Niesamowite - pod nadziemna Hiroshima jest druga, podziemna. Ronda, place, restauracje, bary, cukiernie, sklepy, punkty uslugowe, ulice, wszystko! Myslalam, ze to tylko od stacji do stacji metra, a to cale podziemne miasto. Mozna sie zgubic. Potem wyszlismy jednym z wyjsc, a nad nami ogrooooomny dom towarowy o ciekawej architekturze. Objechalismy 6 pieter, a na siodmym zaczely sie restauracje. Po co najmniej 10 na kazdym pietrze, i tak az do dziesiatego. Rozne: wloskie, francuskie, wietnamskie, chinskie, ale najwiecej oczywiscie typowo japonskich. A jakie zapachy! Zoladki nam przylgnely do plecow - dzis juz wyczerpalismy limit wydatkow na zarcie i wcielismy sniadanie. Przed kazda restauracja wystawione sa propozycje z menu - sztuczne, ale jak prawdziwe. Takich pewnie uzywa sie w reklamach i na zdjeciach w ksiazkach kucharskich. Obfotografowalam sie przy zarciu... A rano zachcialo mi sie nakarmic ptaszki konferencyjna bulka. Najpierw przylecialy sliczne wrobelki. A za minute caly placyk wokol mojej lawki wypelnil sie golebiami. Byly tak liczne, ze nie widac bylo podloza. Poczulam sie troche jak w filmie Hitchcocka... Ale przezylam. I pisze. Dzis wieczorem bankiet, jutro wycieczka. Odpowiedz Link Zgłoś
quest111 Re: Domy towarowe i podziemne miasto 23.08.02, 13:08 Ciekawie się czyta Twoje spostrzeżenia, największe wrażenie zrobił na mnie opis muzeum bomby atomowej i to, co tam zobaczyłaś - to zmusza do refleksji. Już nie będę żartował z Twojej "znajomości" samochodów. Napisz tylko jedno - co tam śpiewasz ( jakiś tytuł utworu chociaż podaj ), a właściwie to gdzie w Polsce koncertujesz ? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! quest111... 25.08.02, 02:32 quest111 napisał: > największe wrażenie zrobił na mnie opis muzeum bomby atomowej Wierz mi - na zywo jest jeszcze bardziej wstrzasajace... Jak sobie przypominam, robi mi sie jakos dziwnie. A po wizucie w Muzeum idac w kierunku Hondori, stalam na miejscu hypocentrum (bo bomba nie wybuchla bezposrednio na ziemi tylko 580 m. nad powierzchnia gruntu. Najpierw - przed grzybem - wygladala jak male, czerwone slonce). To tam najbardziej `przygrzalo` i tam z ludzi zostawaly cienie. Czym dalej, tym wiecej bylo `zwyklych` (jesli tak je mozna nazwac) poparzen. Chyba juz wolalabym byc w hypocentrum... Ta splywajaca skrora wywarla na mnie najwieksze wrazenie. Byly tez zdjecia opatrywanych przez lekarzy i pielegniarki ofiar. Tak poparzonych, ze az dziwne, ze zywych. Ale co najbardziej mnie w tych zdjeciach uderzylo, to to, ze twarze tych rannych byly wyprane z uczuc, obojetne. Nie widzialam na nich bolu, tylko jakas tepa zadume... > Napisz tylko jedno - co tam śpiewasz ( jakiś tytuł utworu chociaż podaj ), a > właściwie to gdzie w Polsce koncertujesz ? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! quest111, aha... 25.08.02, 02:36 quest111 napisał: > Napisz tylko jedno - co tam śpiewasz ( jakiś tytuł utworu chociaż podaj ), a > właściwie to gdzie w Polsce koncertujesz ? Zapomnialam o tym pytaniu. To muzyka operowa - glownie Verdi, a oprocz tego piesni Gershwina, ktore ostatnio bardzo polubilam. Niektorzy na tym Forum slyszeli mnie na koncercie (wystepowalam z moimi studentami), wiec domyslasz sie, ze najczesciej koncertuje we Wrocku. Odpowiedz Link Zgłoś
arvena Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 23.08.02, 11:27 jeszcze coś sobie przypomniałam: jak chcesz poczytać o Japonii a raczej jej dawnej kulturze to polecam książkę "Wyznania gejszy" - wydana w "świecie książki"- super i to właśnie z niej dowiedziałam się tego ,co ty Izo już wiesz, że suzuki znaczy okoń:) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Arvenko... 23.08.02, 11:33 Tez czytalam! Swietna. O okoniu to byl chyba wierszyk, albo piosenka? A z filmu o Oshin wiem jeszcze jak jest babcia. I popisuje sie przed Taka-cos tam. Pozdrawiam, wieeeelki buziak! A moze wskoczysz na czat? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Arvenko... 23.08.02, 11:37 isis! napisała: > Pozdrawiam, wieeeelki buziak! A moze wskoczysz na czat? Juz za pozno, zamykaja pokoj kompyterowy, bo zaraz zaczyna sie bankiet. Pa..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 23.08.02, 11:42 arvena napisała: > jeszcze coś sobie przypomniałam: jak chcesz poczytać o Japonii a raczej jej > dawnej kulturze to polecam książkę "Wyznania gejszy" - wydana w "świecie > książki"- Musze Was, moje drogie, troche rozczarowac. Ta ksiazka jest rzeczywiscie swietna, ale niestety zupelnie nieprawdziwa. W kwestiach dotyczacych kultury japonskiej i japonskiego spoleczenstwa sklada sie praktycznie z samych przeinaczen. To samo jesli chodzi o sedno sprawy, czyli zycie gejsz. To juz "Oshin" byl(a) znacznie bardziej zblizony(a) do rzeczywistosci. Jezeli chcecie naprawde czegos dowiedziec sie nt. Japonii to przczytajcie na przyklad: Ruth Benedict, Chryzantema i miecz, PIW, Warszawa, 1999. Zdaje sie, ze jest jeszcze dostepne np. w EMPiKu. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magician Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 13:32 > > Musze Was, moje drogie, troche rozczarowac. Ta ksiazka > jest rzeczywiscie swietna, ale niestety zupelnie > nieprawdziwa. W kwestiach dotyczacych kultury japonskiej > i japonskiego spoleczenstwa sklada sie praktycznie z > samych przeinaczen. "Wyznania gejszy" to przede wszystkim wstrząsająca książka. A jej niedokładność co do tradycji japoński bierze się (tak myślę) stąd że autor nie jest japończykiem. pozdrowienia:) marta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 23.08.02, 13:42 > "Wyznania gejszy" to przede wszystkim wstrząsająca książka. > A jej niedokładność co do tradycji japoński bierze się (tak myślę) stąd że > autor nie jest japończykiem. > > pozdrowienia:) > > marta Ja osobiscie nie mam nic przeciw tej ksiazce, moim zdaniem jest niezla. Tylko nie nalezy wyciagac jej lektury wnioskow nt. prawdziwego zycia w Japonii, a i zycia prawdziwych gejsz w szczegolnosci. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magician Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 13:44 Tylko nie nalezy wyciagac jej > lektury wnioskow nt. prawdziwego zycia w Japonii, a i > zycia prawdziwych gejsz w szczegolnosci. > > Pozdr. Hmmmmm książka o gejszach mija się z prawdą o nich...? M. Odpowiedz Link Zgłoś
arvena Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 23.08.02, 16:27 może i się mija ale mam chociaż tą "miniętą" wiedzę zamiast żadnej:) Ruth Benedict poszukam- do tej pory czytałam tylko jej "Wzory kultury" i nie wiedziałam ,że pisała też o Japonii!! Dzięki Lolek!!! Isis- pisz dalej:) bosko się czyta:) A może dasz namiar na te knigi które napisałaś??? Czy może blefowałaś???? Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Shogun Re: Do Lolka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 23:54 Lolek nie badź taki tajemniczy napisz cos o sobie , jaak tam trafiles ??? sam wiesz to nietypowe trafic z kraju gdzie " czy sie stoi czy sie leży ...." do kraju ludzi-robotów :))))))) a jak u japońców z urlopamim ? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Do Lolka 25.08.02, 02:21 Gość portalu: Shogun napisał(a): > a jak u japońców z urlopami ? No wlasnie - ludzie-roboty. Maja tydzien urlopu (wakacji), a przedtem, na wiosne jakies 4-dniowe swieto kwitnacego czegos-tam (Lolek, Ty wiesz pewnie dokladniej). W wakacje maja dokladnie rozplanowany i rozpisany czas oraz wykaz rzeczy wartych zobaczenia i obfotografowania (stad w kazym kraju rzesze fotografujacych na potege Japonczykow). Podrozuje tez mnowstwo emerytow - maja duzo czasu i kupe forsy: odchodzac na emeryture dostaja na raz rownowartosc 50 miesiecznych pensji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Do Lolka IP: *.imr.tohoku.ac.jp 26.08.02, 02:13 isis! napisała: > Gość portalu: Shogun napisał(a): > > > a jak u japońców z urlopami ? > > No wlasnie - ludzie-roboty. Maja tydzien urlopu (wakacji), a przedtem, na > wiosne jakies 4-dniowe swieto kwitnacego czegos-tam (Lolek, Ty wiesz pewnie > dokladniej). W wakacje maja dokladnie rozplanowany i rozpisany czas oraz wykaz > rzeczy wartych zobaczenia i obfotografowania (stad w kazym kraju rzesze > fotografujacych na potege Japonczykow). Podrozuje tez mnowstwo emerytow - maja > duzo czasu i kupe forsy: odchodzac na emeryture dostaja na raz rownowartosc 50 > miesiecznych pensji. To zalezy gdzie sie pracuje. Ogolnie rzecz biorac, rzezcywiscie nie maja zbyt duzo urlopu w naszym pojeciu. Tylko ok. 7-10 dni latem, a i tak nie zawsze go biora (dostaja). Natomiast jest tu dosc duzo wolnych od pracy swiat. Glowne to: okres Nowego Roku, mniej wiecej 28.12-04.01. Wtedy zamnkniete jest tu doslownie wszystko, no moze poza duzymi domami towarowymi, ktore zaczynaja szal wyprzedazy. Potem jest tzw. "Obon", mniej wiecej 14-19 sierpnia. Wtedy Japonczycy tradycyjnie odwiedzaja swoje rodzinne strony. Trzymajcie sie z daleka od Japonii w tym czasie, bo wszelka podroz to koszmar. No i jest mnostwo swiat jednodniowych, takich jak np. Dzien Sportu, Dzien Dziecka, Dzien Kultury, Swieto Dziekczynienia za Prace, Swieta Zrownania Dnia z Noca (wiosna i jesienia) etc. I wszystko to w zasadzie wolne od pracy. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Do Lolka IP: *.imr.tohoku.ac.jp 26.08.02, 02:34 Aaaa, skleroza... Zapomnialem o jeszcze jednym waznym swiecie - tzw. "Golden Week" Przypada prawie dokladnie jak nasz dlugie swieta majowe i dokladnie ztego samego powodu. maja tu wtedy nagromadzenie swiat: Dzien Sportu, Dzien Konstytucji i Dien-Jeszcze-Czegos (zapomnialem czego). Razem daje to wolny tydzien, i wtedy wszyscy gdzies wyjezdzaja. Tak przy okazji, to Dzien Konstytucji przypada tutaj 3 maja. Brzmi znajomo? Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: Do Lolka IP: *.imr.tohoku.ac.jp 26.08.02, 02:04 Gość portalu: Shogun napisał(a): > Lolek nie badź taki tajemniczy napisz cos o sobie , jaak tam trafiles ??? > sam wiesz to nietypowe trafic z kraju gdzie " czy sie stoi czy sie leży ...." > do kraju ludzi-robotów :))))))) a jak u japońców z urlopamim ? Eeee tam.. Nie jestem tajemniczy, ale w koncu nikogo to chyba zbytnio nie iinteresujue, prawda? Dla potrzeb statystyki powiem, ze pracuje na jednym z uniwersytetow na polnocy Japonii, i jestem tutaj cos kolo 3.5 roku. Pozdr. PS. I nie jestem z Wroclawia, ale to mile miasto . I mam tam rozdzine :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Shogun Re: Do skromnego :) Lolka !!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.02, 23:01 Gość portalu: Lolek napisał(a): > > > Eeee tam.. Nie jestem tajemniczy, ale w koncu nikogo to > chyba zbytnio nie iinteresujue, prawda? Dla potrzeb > statystyki powiem, ze pracuje na jednym z uniwersytetow > na polnocy Japonii, i jestem tutaj cos kolo 3.5 roku. > Pozdr. > > PS. I nie jestem z Wroclawia, ale to mile miasto . I mam > tam rozdzine :) >> Stary napisz cos jeszcze nie badź taki skromny , przeciez to cholernie interesujace , jak taam trafiłes , jak z jezykiem ? czlowieku takich ludzi jak ty ilu moze być ;) ?????? pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Arvie... 25.08.02, 02:24 arvena napisała: > Isis- pisz dalej:) Juz jestem - wczoraj przez caly dzien bylismy na wycieczce na wyspie Myajima i nie dorwalam sie do kompa. > A może dasz namiar na te knigi które napisałaś??? > Czy może blefowałaś???? Nie blefowalam, ale nie sadze, ze moglyby Cie zainteresowac (biografia zmarlej spiewaczki i kronika Stowarzyszenia Pedagogow Spiewu plus kilka publikowanych referatow). Myslalam o napisaniu czegos `dla mas`, ale niet czasu... Wrazenia z wycieczki, bankietu i posiedzen restauracyjnych w osobnych watkach. Caluski! Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Bankiet 25.08.02, 02:52 To byl juz drugi, bo pierwsze bylo przyjecie powitalne. Nauczeni wczesniejszym doswiadczeniem, ustawilismy sie blisko `centrum kelnerow`, bo tam byla whisky, a na stolach tylko piwo i soczek. Ale o ile na pierwszym przyjeciu mozna sie bylo najesc i jeszcze duzo zostalo, o tyle na tym zaobserwowac mozna bylo `nalot szaranczy`. Kazde wylozenie przez skosne panienki na stolach kolejnego dania to byl kolejny atak wyglodnialych konferencjowiczow. Doszlo do tego, ze niektorzy (zwlaszcza Ruscy), biegali ze swoim talerzem i widelcem za kelnerami z taca. Amerykanie (w wiekszosci po lunchu) mieli niezly ubaw. Najpierw podano sushi (lepsze niz za pierwszym razem), potem krewetki, salatke ziemniaczana i kurczaka w kawalkach (do niego rozne sosy), nastepnie kurczaka w sosie i ziemniaki w skorkach i aromatycznych ziolach, potem makaron typu spaghetti z boczkiem i grzybkami (nigdy nie przyszloby mi do glowy, ze na `stojacym` przyjeciu mozna podac makaron... A tu nikt sie nie upapral i nie zostaly szczatki makaronu na scianach, hehe), a na koniec koreczki serowo-winogronowe (z tym, ze winogrona maja ogromne). Przyjecie wydala firma z Oxfordu, wiec w trakcie puszczano jakies filmy na ekranie, ale nikt nie patrzyl na ekrany - oczy wszystkich utkwione byly w zawartosci talerzy. Z luznych obserwacji wspomne jeszcze, ze byl kelner, ktory bez przewy poprawial sobie `klejnoty`, Gruzin podrywal kelnerke w celu zrobienia sobie z nia zdjecia, Czeszka poderwala Niemca, a Holendra trzeba bylo wynosic. Znajomy Rusek chodzil dla mnie po kolejne szklaneczki whisky, proszac o czyste, bez lodu (czyt. nierozcienczone, bo oprocz lodu dodawano jeszcze wody), tak, ze w sumie bylo baaaardzo fajnie. Wprawdzie nastepnego dnia poczatek wycieczki zaczelam na malym kacu, ale wrazenia zdolaly go zabic. Wycieczka w osobnym watku. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Wycieczka na wyspe 25.08.02, 03:13 Wyspa nazywa sie Myajima i jest wpisana na liste swiatowych cos-tam cos-tam. Plynie sie na nia promem. Wybrzeza sa kamieniste lub piaszczyste (jest piekna, szeroka plaza, nawet niezbyt zageszczona, bo Japonczycy sie nie kapia). Pierwsze, co ujrzelismy po zejsciu z promu, to byly... sarenki. Pelno. Oswojone, dajace sie glaskac i oczywiscie karmic. Rozki samcow w dotyku przypominaly mlode galazki sumaka octowca (ludzie zagladajacy na Forum Ogrody wiedza - takie kiciate). Pierwszy zachwyt, wyrazajacy sie m.in. w duzej ilosci zdjec z sarenkami, konczyl sie u kazdego, kto probowal zjesc swoj `lunch box`. Te cholery byly tak nachalne i namolne, ze musialam jednej przywalic (teraz pojdzie po Forum opinia, ze isis! jest brutal, bo bije niewinne sarenki... :). Jedna odgryzla mezowi pol kanapki, a mnie ukradla worek foliowy (zjadla. Ciekawe jakie potem miala bobki...). Zwiedzilismy `Treasure House` (raczej nic ciekawego, chyba, ze ktos lubi samurajskie miecze i tym podobne), ciekawszy byl dom z przedmiotami codziennego uzytku, a najciekawsze akwarium. Feeria kolorow i mnogosc gatunkow ryb, osmiornic, wezy i konikow morskich przyprawiala o zawrot glowy. Rekiny, delfiny i orki oszalamialy rozmiarami, a wydry i foczki cieszyly oko. Zrobilam zdjecia z pingwinkami, a potem podziwialam pokaz tresury fok. Jedna grala na pianinie lepiej niz kilku znajomych wokalistow :) Potem plaza. Kapiel w Pacyfiku zaliczona. No i kilka `skarbow` uzbieranych na brzegu - oprocz muszli, znalazlam rozbita miseczke z motywem samuraja z kroliczkiem. Niestety - zabraklo czasu na `malpia gore`, a szkoda, bo powstalaby niezla kolekcja zdjec ze zwierzetami: z kroliczkiem, sarenka, delfinem, pingwinem i cos tam jeszcze bylo po drodze. A, a nazwisko naszego Japonskiego przyjaciela `Kumada` mozna tlumaczyc na `Niedzwiedzki`. Kuma to niedzwiedz. Neko - kot. In - pies. Dodanie przedrostka `ko` robi z nich male zwierzatka. Kokuma - misiek. Hehe... Potem powrot (na promie drink z automatu - chyba wodzia z cytryna - Chu-Hi), prysznic i wypad na miasto. W nastepnym watku. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Kolacja i spacer uliczka z panienkami 25.08.02, 03:35 Na kolacje udalismy sie do znajomego baru (bylismy bez Japonczyka, wiec wolelismy nie ryzykowac w nowym miejscu). Znow wzielam bar zupkowy (chodzilam 3 razy po zupki), rybe (makrele) i deser. Do tego wino w karafce (pyszne chianti!), bo sake tam nie bylo. Zupki byli inne niz za pierwszym razem. Warzywna - OK, drobiowa - pycha, kukurydziana - syf. Do makreli dostalam caly zestaw: ryz, zupke miso (razem z tamtymi wcielam 4 zupy!), do niej dodatki: glony, marynowane ziola, serek tofu, jakies pedy bambusa i rzepe. Deser byl boski - jakies biale kulki, zielone lody, pomaranczowa galaretka, ale nie galaretka, bita smietana o smaku kokosa i wszystko posypane slodkimi orzeszkami. Rachunek nawet nie zabil nas (zaprosilismy tez Ruska, najwiecej kosztowalo jego piwo). Po posilku przeszlismy sie Hondori (Hon - glowny, Dori - ulica), czyli pasazem. Maz chcial odprowadzic Ruska, wiec Rusek zaproponowal ciekawa trase. Weszlismy w uliczke z panienkami. Na ogol byly to kaszaloty straszne, ale zdarzaly sie tez niezle laski, z w miare prostymi nogami. Byly strasznie nachalne (prawie jak sarenki na wyspie), ale zaczepialy tylko facetow bez damskiego towarzystwa. Dla eksperymentu oddalilam sie troche od Ruska i meza. Dostali kilka prospektow, w tym jeden ze zdjeciami. Rusek juz byl w lokalu z gejszami (Rusek od pol roku mieszka w Kyoto), zaprosil go tam nasz Kumada. Byl bardzo zawiedziony, bo do Kumady przysiadlo sie wiele panienek, a do niego zadna. Okazalo sie, ze przysiadaja sie tylko do niepijacych, a Rusek jak to Rusek... Sama konwersacja ze sluchaniem gry na instrumentach w wykonaniu gejsz, bez napojow i posilkow, kosztowala na glowe 20.000¥. Nawet niedrogo. Widzielismy tez po drodze chyba opiekunow tych panienek - calych na czarno, w garniturach i krawatach, z komorami przy uszach i z rozjasnionymi wlosami oraz kilku przedstawicieli mafii (jakuzy). Po 22.00 ulice zapelniaja sie taksowkami. Wlasciwie nie widuje sie prawie prywatnych samochodow. Postoje sa pelne - obie strony ulicy zastawione. Te, ktore wysadzaja pasazerow, parkuja na drugiego i trzeciego. Czym pozniej, tym wiecej rudych i bialych glow na ulicach. Naturalni Japonczycy i Japonki ida spac, czy cus? Dzis idziemy z Kumada do baru sushi, czyli takiego, gdzie pod nosem przesuwa sie tasma. No i musze w koncu sprobowac sake! Sayonara! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! Museum of Art IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 25.08.02, 08:50 Przed chwila wrocilam z Muzeum. Czego oni tam nie maja! Paul Cezanne, Toulouse- Lautrec, Van Gogh, Edouard Vuillard, Pierre Bonnard, Edouard Manet, Claude Monet, Auguste Renoir, Edgar Degas, Camille Corot, Stanislas Lepine, Pablo Picasso, Kees van Dongen, Jules Pascin, Maurice de Vlaminck i wiele wiele innych rarytasow. W tym te super znane. Ponoc zakupili. No, nie wspominajac o ich impresjonistach - Yuzo Saeki i Katsuzo Satomi. Jestem pod wrazeniem. A nogi mam tak obolale i powykrzywiane, ze teraz stawiam kroki jak prawdziwa Japonka. Takayuki wytlumaczyl, ze one tak krzywia nogi przez kimono i sposob siadania. A male dziewczynki ucza sie od matek. A ja bede miala juz do konca zycia odciski... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hrabiaa Re: Museum of Art IP: 213.77.64.* 25.08.02, 12:07 Wracaj na Ojczyzny łono. Dość bezeceństw i pastwienia się nad mieszkańcami Kraju Kwitnącej Wiśni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajaccek Re: Museum of Art IP: *.chicago-01-02rs.il.dial-access.att.net 25.08.02, 12:18 Z wielka przyjemnoscia czytam twoje opisy. Razem z Lolkowymi, dajecie niezly obraz Japonii, jakiej nie znajdzie sie w przewodnikach.Pozdr. PS. Zawsze wprawiala mnie w zdumienie( w porownaniu z moim lenistwem), niezwykla pracowitosc artystow-malarzy, ktorych wymieniasz powyzej.Ilosc prac , w galeriach, muzeach i zbiorach prywatnych, dowodzi:ze przecietna zycia, niektorych z nich, powinna wynosic ok 162lata, przy pracy po 23i1/2 godziny na dobe.A gdzie czas na absynt? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! jajaccek... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 03:03 Gość portalu: jajaccek napisał(a): > przecietna zycia, > niektorych malarzy powinna wynosic ok 162lata, przy pracy > po 23i1/2 godziny na dobe.A gdzie czas na absynt? Gdzie czas to nie wiem, ale po niektorych obrazach bylo widac jego skutki... Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Luzne spostrzezenia 26.08.02, 03:11 Pierwsze, dotyczace czystosci na ulicach - tu nawet straznicy miejscy schylaja sie po kazdy upuszczony papierek czy pozostawiona na murku (przez Europejczyka oczywiscie) puszke. Czy wyobrazacie sobie polskiego straznika miejskiego schylajacego sie po niedopalek? Drugie dotyczy dostosowania wszelkich obiektow dla niepelnosprawnych. Wszedzie sa windy dla wozkow (np. w muzeach sa zawsze dwa drogowskazy - jeden dla zdrowych, drugi kierujacy do podnosnika). A co najciekawsze - wszystkie ulice maja oznakowania dla niewidomych. Zaraz wyjasnie. Wkurzaly mnie wypuklosci na chodnikach - takie trasy w wypukle paski, a przed przejsciami wypukle kropki. Bolaly mnie nogi przy nadepnieciu na to. Okazalo sie, ze to trasy dla niewidomych. Nawet widzialam jednego z laska, idacego taka trasa. I tak jest wszedzie - w calym miescie, nie tylko w samym centrum! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yani. Re: Luzne spostrzezenia IP: *.proxy.aol.com 26.08.02, 03:24 Czy duzo pala? Jak jest z tym u nich w miejscach publicznych. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Yani... 26.08.02, 03:49 Gość portalu: Yani. napisał(a): > Czy duzo pala? Jak jest z tym u nich w miejscach publicznych. Prawie nie pala. Przynajmniej ci Japonczycy, ktorzy sa na konferencji. W pomieszczeniach maja specjalnie wyznaczone miejsca do palenia z wyciagami na dym. W restauracjach oczywiscie miejsca dla palacych i niepalacych, a w barze sushi trzeba wyjsc na zewnatrz na papierosa. I bardzo dobrze! Kumada opowiadal, ze jego ojciec pali i w jego domu trzba czesciej myc i wymieniac papierowe scianki dzialowe, bo sa okopcone. Papierosy sa drozsze niz u nas (paczka Marlboro w przeliczeniu kosztuje 13 zl). Pzdr :) Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Sushi bar 26.08.02, 03:45 Nareszcie! Bylam w barze sushi! Poszlismy z mezem, Takayuki i Ruskiem. To byl najlepszy moj posilek w Japonii. Siedzi sie przy tasmach, a jedzonko przesuwa sie pod nosem. Ceny zaleza od koloru talerzyka, a na koniec przychodzi panienka i liczy talerzyki. Mielismy szczescie, bo akurat byla promocja i tego dnia wsio kosztowalo 100¥, tak ze nie musielismy patrzec na ceny. Przy ladzie, przy ktorej sie siedzi leza sosy, ginger i torebki japonskiej zielonej herbaty, a przy kazdym stanowisku jest kranik z wrzatkiem. Wiec herbatka bez ograniczen. Oprocz talerzykow z sushi jezdzi tez musztarda (wow, jaka ostra!!!) i lyzki do zupy. I desery. Ale zajmijmy sie najwazniejszym. Najpierw zamowilismy piwo (dla Ruska i meza) oraz sake (dla mnie i Kumady, z tym, ze on wypil tylko kieliszek). Sake miala 15% i byla jak slodkie, bezbarwne winko... Mozna pic i pic! No i zaczelo sie branie talerzykow z tasmy. Kumada okazal sie rekordzista - po skonczonym posilku bylo na jego stanowisku 16 talerzy. U Ruska 14, u meza 12, a u mnie tylko 6. Z tym, ze czasami podjadalam z talerzyka Kumady i meza, bo rybki jezdza na ogol parami. Wybor jest ogromny, na szczescie Takayuki tlumaczyl co jest co. Probowalam wegorza (mniam!), tunczyka (2 rodzaje, jeden swietny), lososia (3 rodzaje, 2 OK), takich jakby ciasteczek z ryzem w srodku, krewetek i odnozy kraba (w koszyczku, panierowane i smazone na glebokim tluszczu). Maz jadl tez kawior (wielki, czerwony, fuja i maly, zolty, brrr...), takie zielone z czyms dziwnym w srodku, o czym Takayuki powiedzial, ze jak sie tego sprobuje to jest sie prawdziwym Japonczykiem. Wiec maz sprobowal, a potem zalowal i gorzkosc splukiwal piwem. Jezdzily tez plaszczki, sepie, homary i inne blizej nieokreslone zyjatka, z wygladu niezbyt zachecajace. Jezdzila nawet... szynka. Zwykla szynka zrobiona na sushi. I koltleciki mielone na ryzu. I ziemniaki pieczone. Ale nikt nie korzystal. I tu niespodzianka - u nas jezdiloby to do konca dnia, az pokryloby sie nalotem (przypomnijcie sobie salatki majonezowe w supermarketach - z wierzchu zolte). A w Japonii - jesli obsluga widziala, ze cos jezdzi za dlugo i juz sie nie blyszczy - sciagala z tasmy i wyrzucala do kosza. To byla wspaniala kolacja. Nie tylko ze wzgledu na nowe smaki, ktore dane mi bylo poznac, ale glownie ze wzgledu na egzotyke miejsca. Oczywiscie - beda zdjecia. Aha - ja, maz i Taka... jedlismy palcami, bo rybka na ryzu jest tak na jeden duzy kes. Rusek popisywal sie umiejetnoscia jedzenia paleczkami (ja jeszcze musze pocwiczyc), a Japonczycy mieli ubaw widzac moje zachwyty nad poszczegolnymi potrawami i proby jedzenia paleczkami. Bylismy jedynymi bialymi w lokalu. Mielismy swietne miejsca, z ktorych widzialam jak na dloni sposob przygotowywania sushi. Upychanie ryzu w takich specjalnych foremkach (w mniejszych barach i w domach robi sie to recznie), krojenie opakowania (zielone takie cus), upychanie skladnikow... Wsio swiezutkie i na naszych oczach przygotowywane. Dopelnieniem wspanialej kolacji byla kawa i deser w Mozart caffe (moze niezbyt japonskie, ale smaczne). Deser to bylo ciasteczko-torcik z kulka lodow. Kelnerka przyniosla do wyboru 7 rodzajow ciastek. Wybralam truskawkowo-arbuzowe. MNIAM. Jako podkladka do kawy sluzyly nuty Marsza Tureckiego. Fajnie. W sumie - sushi bar is the best! Sayonara. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! Slowka i lunch IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 07:23 Zajrzyjcie na taki tytul watku, bo wskoczyl na gorze i latwo go przeoczyc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! A w ogole to... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 07:55 ... byc moze lacze sie z wami ostatni raz - za 5 godzin spiewam, a rano jade do Kyoto i tam chyba nie bedze miala netu... To co - sayonara? Chyba, ze napisze jeszcze przed koncertem dla rozluznienia albo jutro rano jesli zdaze sie spakowac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! Jeszcze jestem IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 10:18 Za kilka godzin spiewam. A nie mam juz mozliwosci udania sie do hotelu. Uaaaa!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! Jeszcze jestem IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 26.08.02, 10:18 Za kilka godzin spiewam. A nie mam juz mozliwosci udania sie do hotelu. Uaaaa!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! Spiewanie... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 27.08.02, 03:49 ...poszlo dobrze, moze nawet bardzo dobrze, szkoda, ze to bylo prawie ostatniego dnia, bo przedtem bylam anonimowa, a teraz jestem tu gwiazda! Zoltkom najbardziej podobal sie Bizet, a Amerykanom Gershwin. Na sali bylo jakies 2 tysiace osob. Potem zostalam zaproszona na super-kolacje. Kolacja i przygoda mrozaca krew w zylach (moich), w nastepnym watku. Odpowiedz Link Zgłoś