Gość: isis! Kolacja nad morzem i przygoda IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 27.08.02, 04:23 Wlasciwie powinno byc odwrotnie. Takayuki zaprosil mnie (z mezem oczywiscie) po spiewaniu na kolacje w restauracji jakiegos hotelu (hotel chyba Plaza, a restauracja Orient cos tam). Przebralam sie, suknie wsadzilam do czerwonej torby, oprocz tego jak zwykle mialam torebke. Pojechalismy taksowka, wybrzeze jest na drugim koncu Hiroshimy. Ja z mezem siedzielismy z tylu, Kumada z przodu, obok kierowcy. Przez caly czas z nim gadal - opowiadal skad jestesmy, czym sie zajmujemy, w ogole nawijal jak najety. Po ok. 20-minutowej przejazdzce wyszlismy z taksowki i weszlismy do hotelu. Taka(...) spytal o restauracje, weszlismy do srodka i.... Zamarlam. Nie mialam torebki, tylko torbe z suknia!!! A w torebce - karty kredytowe, cala gotowka, bilety lotnicze, bilety na pociag do Kyoto i z Kyoto do Osaki, paszport... WSZYSTKO!!! (zawsze ja nosze caly dobytek odkad meza okradli w autobusie z Okecia na dworzec w Wawie). Taxi oczywiscie dawno odjechalo. Takayuki uruchomil recepcjoniste, zaczeli wydzwaniac po korporacjach taksowkowych. Opisali torebke i pasazerow. Najgorsze bylo to, ze tak naprawde nie pamietalam czy torebka zostala w taksowce, czy zostawilam ja wczesniej w kiblu. Maz biegal po postoju, szukajac naszego taksowkarza, ale nie stanal na postoju, tylko odjechal. I wyobrazcie sobie, ze w milionowym miescie po 20 minutach mialam torebke spowrotem, przyniesiona do rak wlasnych do restauracji. Taksowkarz nas zapamietal dzieki opowiesciom Kumady. Wrocil z drugiego konca miasta i nie wzial za to ani jena. Wychodzac Taka(...) zapytal uprzejmie recepcjoniste czy przyjmie mala nagrode (moglby sie obrazic bez zapytania). Przyjal. 2000¥. Ale wczesniej byla kolacja. Wczoraj wychwalalam sushi bar, nawet napisalam, ze jest the best. Mylilam sie. Stolik byl nad samym morzem, widok byl na port, z ktorgo ruszaly i do ktorego przybijaly oswietlone lampionami statki `kolacyjne-imprezowe` i promy, wokol palmy i inne drzewka, RAJ, po prostu RAJ! Stolik byl okragly, a w srodku mial grill. Taka(...) zamowil mieszanke grillowa. Bylo wszystko - wolowina, wieprzowina, kurczak, krewetki, inne rybki, warzywa (oprocz cukinii, baklazanow i jakiejs salaty - calkiem nieznane). Najpierw Kumada-san robil wsio sam (nalewal olej, podwazal lopatka, nakladal na talerze), ale jakos mu nie wychodzilo, wiec przyszedl kelner i byla pelna obsluga. Drinki byly tego wieczoru gratis. Oni pili piwo, ja - whisky. Wsio bylo pyszne, oczywiscie maczane w roznych sosach. Nawet mi wychodzilo poslugiwanie sie paleczkami (sliczne, bambusowe, w koszyczku - dostalismy na koniec nowe komplety na pamiatke). Dokola palily sie spirale na komary, ale widzialam tylko jednego (juz nie zyje po nieostroznym wessaniu sie w moje ramie). Po kolacji poszlismy na spacer promenada nad morzem, zajrzelismy do statku imprezowego (w srodku siedzialo sie na ziemi przy tych ich niskich stolikach), napstrykalismy tuzin zdjec (Takayuki prosil o przyslanie na uczelnie, a nie do domu, bo zona bylaby zazdrosna widzac zdjecia ze mna w uscisku. O gejsze natomiast nie jest zazdrosna) i wrocilismy. Podjechalismy taksowka do naszego hotelu, gdzie Kumada dal sie zaprosic jeszcze na drinka. W ogole - strasznie sie przy nas roz ochocil alkoholowo (wczesniej pil tylko wode!). Na 25-tym pietrze z widokiem na cala panorame Hiroshimy (przeszklona sciana na obie strony) pilismy bajecznie kolorowe drinki, zagryzajac orzeszkami i ciasteczkami roznego ksztaltu i smaku (np. o smaku ryby!). Po powrocie do pokoju padlam jak trup. Teraz jest u nas 11.25 i ciagle mam kaca... Chyba przejde sie do automatu z Chu-Hi. Jestem juz spakowana, pokoj zaplacony, za kilka godzin jade do Kyoto na 2 dni. Tam mieszka Rusek, wiec moze beda dalsze atrakcje. Ale nie zobacze juz Kumady... Na szczescie spotkamy sie za rok na nastepnej konferencji (w Niemczech). Koncze moje opowiesci, prawdopodobnie napisze dopiero po powrocie. Dzieki wszystkim za wytrwale czytanie tych japonskich wypocin. Sayonara! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! To juz koniec... IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp 27.08.02, 04:47 ...ale zapomnialam jeszcze podziekowac Lolkowi. Za wsio (przed przyjazdem wymienialismy maile), za dobre rady, informacje i pomoc. Trzymaj sie, Lolek! Czy i kiedy wracasz do kraju? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MICHAL Szkoda , ze to juz koniec.... IP: *.skane.se 27.08.02, 05:21 ...przeczytalem wszystko jednym tchem.Jakze Tobie zazdroszce. Bylem wprawdzie w Chinach kilkanascie lat temu, ale Japonia zawsze sie interesowalem. Zapewne jeszcze cos napiszesz.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: To juz koniec... IP: *.imr.tohoku.ac.jp 27.08.02, 06:51 Aaaa, nie ma za co! Polecam sie na przyszlosc. Narazie nie wiem kiedy wracam, moze za rok, moze za dwa. Jakby sie ktos tu jeszcze wybieral, to sluze rada. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miko do Lolka z Japonii IP: *.ostrow-maz.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 11:27 czesc jak widac wiesz niemalo o tym kraju na tyle zeby wytlumaczyc fenomen ganguro /w wyborczej byl artykul ze zdjeciem 2 ganguro podpisany 'typowe licealistki z Tokio' a jak wiadomo dziewczyny z Tokio to mistrzynie lansu a nie jakis frikowy badziew/no te ktore poznalem i widzialem przynajmniej/ no i wogle pomieszali duzo w tych sprawach no ale chcialbym sie od ciebie dowieziec jaki gadzet warto z tamtad sprowadzic, widzialem niedawno taka naklejana buzke na lustro do ktorej mozna wlozyc maszynke, szczoteczke itp chodzi mi o cos malego i fajnego zarazem jak masz troche czasu i jakies sugestie to prosze o odpowiedz MiKoWaI Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: Pzdr. z Japonii raz jeszcze... 29.08.02, 22:02 Witam we Wrocławiu. Wspominałaś, że wracasz w czwartek do kraju. Mam nadzieję, że dopiszesz brakującą część z Kyoto. Twoje opowieści czyta się bardzo przyjemnie. Dzięki za już i proszę o jeszcze. PZDR. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! JESTEmM! 30.08.02, 13:12 nxa napisał: > Witam we Wrocławiu. Wspominałaś, że wracasz w czwartek do kraju. Mam nadzieję, > że dopiszesz brakującą część z Kyoto. Twoje opowieści czyta się bardzo > przyjemnie. Dzięki za już i proszę o jeszcze. > PZDR. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! jjestem 30.08.02, 13:12 isis! napisała: > nxa napisał: > > > Witam we Wrocławiu. Wspominałaś, że wracasz w czwartek do kraju. Mam > nadzieję, > > że dopiszesz brakującą część z Kyoto. Twoje opowieści czyta się bardzo > > przyjemnie. Dzięki za już i proszę o jeszcze. > > PZDR. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Juz jestem! 30.08.02, 13:15 Cos mi sie tam nacisnelo w poprzednich wątkach i wysłało bez treści - ktoś mi grzebał w komputerze czy cuś?... Przyjechałam o 3 w nocy, teraz wstałam, zjadłam "normalne" śniadanie i wyszłam z Psem (który wczoraj szalał witając mnie po tylu dniach nieobecności). Opisy z Kyoto pojawią się na Forum dziś wieczorem. Ohayo Polsko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MICHAL Prosimy dokladnie i szczegolowo. IP: *.swipnet.se 30.08.02, 18:16 Ciekawia mnie Twoje wrazenia z Kyoto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aniel Re: Prosimy dokladnie i szczegolowo. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.02, 18:52 hmm, zazdrość to starszne uczucie, ale ja Ci zazdroszczę i już! wolno mi czasem, prawda? chcialabym umiec tak ciekawie pisac... czekam z niecierpliwością na dalszy opis wrażeń Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Prosimy dokladnie i szczegolowo. 30.08.02, 23:44 Gość portalu: Aniel napisał(a): > chcialabym umiec tak ciekawie pisac... Może jednak rozminęłam się z powołaniem :))) A serio - pisałam to co mi się rzucało w oczy - wsio na gorąco i "od serca", bez zbędnych przemyśleń. Pamiętam, że nigdy nie cierpiałam "pisania na brudno". Pierwsze myśli są zawsze najlepsze. No i chyba duże znaczenie miał fakt, że wrażenia z Japonii opisywałam też "dla siebie" - skopiowałam sobie cały wątek i mam "pamiętnik z podróży". Podróży mojego życia - jak na razie... > czekam z niecierpliwością na dalszy opis wrażeń Tu będzie problem - mogę nie zdążyć do północy (konserwacja systemu - wcześniej nie spojrzałam), bo Kyoto jest dość ciekawe. Chyba, że wolicie w skrócie? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Kyoto 30.08.02, 23:55 Prawdę mówiąc - Hiroshima podobała mi się bardziej. Hotel w Kyoto był dużo droższy niż w Hiroshimie, a niestety gorszy standardem. W ogóle - wszystko w Kyoto jest droższe, począwszy od taksówek, poprzez prezenty, a skonczywszy na drinkach z hotelowej lodówki... to miasto nastawione na turystów. W Kyoto, które jest pełne świątyń trudno poruszać się "na nogach". Najlepiej kupić całodobowy bilet na wszystkie autobusy i metro, bo odległości są zabójcze. Mimo takiego napływu turystów, trudno w porze pracy (po lunchu, a przed kolacją) znaleźć czynną restaurację. Jest tylko tea-time. Odwiedziłam Handicraft Center w celu zakupienie kilku drobiazgów dla rodziny i przyjaciół. Ceny niższe niż gdzie indziej (nawet kimon i jukat), ale zawsze doliczają 5% tax. Potem te same rzeczy bez podatku zobaczyłam na lotnisku Kansai. Świątynie są katycznie warte obejrzenia, ale bardziej podobał mi się złoty pawilon i miejsce do medytacji z kamieniami. To drugie opiszę jutro, bo kończy się czas. Jutro opiszę też miejsce, które wywarło na mnie w Kyoto największe wrażenie. Kto był, może wie o co chodzi. Po przybyciu do Warszawy, a potem do Wrocławia porównałam analogiczne miejsca w tych miastach i wstyd mi, i głupio, i w ogóle... SYF. Do jutra! P.S. Skoro forum będzie miało teraz przerwę, to może wskoczy ktoś na czat? Odpowiedz Link Zgłoś
kinga!!! Re: jade do japonii nie ma co!! :) 31.08.02, 20:43 czytam czytam zazdrosze taaakiej podróży,eh... Isis dzieki wielkie za tak cudownie napisany przewodnik :) teraz przyzwyczajaj sie do zycia w Polsce gdzie nikt Ci sie nie bedzie kłaniał pół dnia i w ogóle... pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: jade do japonii nie ma co!! :) 01.09.02, 01:04 kinga!!! napisała: > teraz przyzwyczajaj sie do zycia w Polsce gdzie nikt Ci sie nie bedzie > kłaniał pół dnia i w ogóle... Kinguś, niestety, już na dworcu w Warszawie był pierwszy szok... A dalej jeszcze gorzej. Wiesz, nawet ten ich optymizm, który wpływał pozytywnie na mnie i męża - teraz by się przydał. Podliczyliśmy koszty podróży i zaciągnięte długi i... chyba ogłosimy bankructwo! No, chyba, że wygrałam dziś w totka :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinga!!! Re: jade do japonii nie ma co!! :) 02.09.02, 21:06 isis! napisała: > kinga!!! napisała: > > > teraz przyzwyczajaj sie do zycia w Polsce gdzie nikt Ci sie nie bedzie > > kłaniał pół dnia i w ogóle... > > Kinguś, niestety, już na dworcu w Warszawie był pierwszy szok... > A dalej jeszcze gorzej. Wiesz, nawet ten ich optymizm, który wpływał pozytywnie > > na mnie i męża - teraz by się przydał. Podliczyliśmy koszty podróży i > zaciągnięte długi i... chyba ogłosimy bankructwo! No, chyba, że wygrałam dziś w > > totka :) och jak Cie Isis rozumiem, ja po przyjeździe z Porugalii i Hiszpanii ogłosiłam bankructwo [rodzice] i dół psychiczny jak u nas jest hmmm...zeby nie obrazic nikogo, u nas jest mniej sympatycznie niz gdzie indziej, tam ludziom na sobie zalezy a tu coraz mniej, polscy indywidualisi...phi nie dajmy sie walczmy o normalność. Tgo sie nie widzi jak sie siedzi na tylku w kraju ale rzuca sie w oczy za granicą... całuski! Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Kyoto 01.09.02, 01:22 Przepraszam wszystkich, którzy czekają na relację z Kyoto, ale jestem po imprezie i mogę nie napisać tego, co bym chciała... Dziś była u mnie na grillu rodzinka i przyjaciel domu (opiekujący się podczas naszego pobytu Psem i domem). Rozdaliśmy prezenty (wszyscy happy), wypiliśmy sake :), pokazaliśmy zdjęcia (już są!!!!!! Na razie trzy filmy, jeden jeszcze w aparacie)... Opowiadając o Japonii, bardzo przydały mi się zapiski forumowe (mam taką pamięć, że jak coś napiszę, to pamiętam, dlatego w szkole i na studiach zawsze pisałam ściągi, z których nie korzystałam, bo po ich napisaniu już umiałam). Ale przypomniało mi się w trakcie opowiadania także wiele nowych rzeczy, które wypłynęły np. przy jakimś pytaniu o coś normalnego. A w ogóle to dziś rano jak się obudziłam, nie wiedziałam, gdzie jestem. Jednak ta Japonia na długo zapadnie mi w pamięć. P.S. Mój Pies rozumie już po włosku, teraz zaczynam uczyć go japonskiego. Ale niestety - po włosku mówię jak po polsku, a w japońskim brakuje mi słów. Czy ktoś (uśmiech do Lolka :) ma może namiary na słowniki czy podręczniki do nauki japońskiego? Mogą być po angielsku. W EMPiK-u nic nie wiedzą. A chciałabym kontynuować znajomość z Kumadą (zobaczę go za miesiąc na konferencji w Monachium) już po japońsku... Miałam kiedyś uczennicę zafascynowaną Japonią. Ja byłam wtedy w okresie wloskim i nie mogłam zrozumieć tej fascynacji. Teraz Włochy to dla mnie normalka, a Japonia... :) Tylko ich śpiew ludowy do mnie nie przemawia... (pitu-pitu, a ja lubię duże głosy) Odpowiedz Link Zgłoś
waldek.s Re: Kyoto 01.09.02, 02:33 Jak pojadę do Radzymina tudzież Lidzbarka to też będę codziennie zdawał relację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MICHAL Waldek nie zdawaj relacji.... IP: *.skane.se 01.09.02, 02:47 ....wszyscy wiemy , ze nudzisz a i zycie twoje jest szare. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MICHAL Re: WaldekNUDNY JESTES. IP: *.swipnet.se 01.09.02, 18:34 waldek.s > spadaj geju nudny jestes waldek Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Waldek NUDNY JESTES. 01.09.02, 18:46 Waldek, jedyne co potrafisz, to zepsuć każdy wątek. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
waldek.s Re: WaldekNUDNY JESTES. 01.09.02, 21:26 Gość portalu: MICHAL napisał(a): > waldek.s > > > nudny jestes waldek nie nudny tylko znudzony a to różnica Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: WaldekNUDNY JESTES. 02.09.02, 09:05 waldek.s napisał: > nie nudny tylko znudzony a to różnica To po jakiego diabła tu włazisz, jeśli cię to nudzi??? Odpowiedz Link Zgłoś
waldek.s Re: WaldekNUDNY JESTES. 02.09.02, 13:06 isis! napisała: > waldek.s napisał: > > > nie nudny tylko znudzony a to różnica > > To po jakiego diabła tu włazisz, jeśli cię to nudzi??? Ano po to cobyście się nie nudzili. Odpowiedz Link Zgłoś