Gość: arleta
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.08.05, 23:51
Onet podaje, że założyciel wspólnoty Taize, brat Roger, zginął dzisiaj
wieczorem zaatakowany nożem w czasie wieczornej modlitwy. Nie wiem co
powiedzieć, nie jestem katoliczką, ale rozmawiałam z nim kiedyś. To był
bardzo dobry, ciepły człowiek. Nie próbuję się nawet zastanawiać komu
przeszkadzał cichy, stary człowiek, który nie pozował na przywódce świata,
nie nawracał nikogo na siłę, był otwarty i dawał ludziom radość. Nie potrafię
tego zrozumieć.