Gość: qwazar
IP: *.kom / *.kom-net.pl
22.08.05, 21:33
Wracając wczoraj wieczorem (przed 21) od strony południowej na 4-pasmówce przy
wjeździe do Wrocławia (konkretnie na wiadukcie nad autostradą) zaobserwowałem
taką oto scenkę: w rządku jedzie sobie na rowerach rodzinka - z przodu tatuś
dysponujący jakimś ledwie widocznym migającym światełkiem a za nim kilkoro
dzieci w wieku około 10-14 lat. Wszystkie rowerki dzieci (wyprawę zamykał
najmłodszy, na oko 10 latek) nie miały zamontowanych ŻADNYCH świateł. Na
drodze ruch był duży (wiadomo - powroty z weekendu), ciemno zrobiło się już w
zasadzie całkowicie, a rodzina-kamikaze beztrosko zdążała w stronę miasta
prawym pasem, omijana często o mały włos przez samochody, których kierowcy
zauważali ich w ostatniej chwili przez co wjeżdżali częściowo na lewy pas,
powodując niezłe zamieszanie i chaos. Co trzeba mieć zamiast mózgu żeby robić
coś takiego?