Zdrowa żywność - prawda czy mity?

IP: *.wroc.gazeta.pl 12.09.02, 10:52
Co pewien czas w mediach pojawiają się informacje, że odżywiamy się
półproduktami, wyrobami genetycznie modyfikowanymi, z dużym dodatkiem
chemikaliów. Jedni robią to z lenistwa, inni z niewiedzy, jeszcze inni - bo
uważają to za najsmaczniejsze jedzenie na świecie. Lekarze alarmują, że
właśnie z tego powodu ludzie coraz częściej zapadają na zdrowiu.
Chcielibyśmy poznać Wasze zdanie na temat tzw. zdrowej żywności. Czy oprócz
dobrego samopoczucia jedzenie takich produktów dało komuś z Was wymierne
zdrowotne korzyści? Napiszcie o swoich doświadczeniach, podzielcie się z nami
swoją wiedzą, poinformujcie, skąd bierzecie te wszystkie cenne produkty -
Wasze ulubione, dawno sprawdzone.
pozdrawiam
    • brezly Re: Zdrowa żywność - prawda czy mity? 12.09.02, 12:46
      W sprawie tej duzo belkotu. Takiego co to niby swiadczy o glupocie mowiacego,
      ale oglupiac ma sluchajacego.
      Sam termin "zdrowa zywnosc". Ze niby przeciwienstwo czego - "chorej zywnosci"?
      Marchewki zagrypionej? :-)
      Dwa: jedzenie "bez chemii" albo "naturalne". Pomijam oczywisty debilizm, bo nie
      ma zarcia nieskladajcego sie z atomow. Ale jak dawniej robilo sie "wiejska
      naturalna wedline" to tez sie wedzilo (dym, weglowodory aromatyczne,
      rakotworcze substancje jak w dymie papierosowym) i konserwowalo saletra
      (azotynem, skandinand silna trucizna) to bylo dobrze? Ale jak sie podobne
      rzeczy robi dodajac roznych E1234 etc. - to juz zle?
      Dalej: konserwanty. Pewnie ze te wszytskie benzoesany sa salbo zdrowe. Ale jak
      twierdzi zaprzyjazniony biochemik - lepsze to niz toksyny, ktore potrafia w
      braku konserwantow wytworzyc mikroby paskudne.
      Teraz: modyfikowanie genetyczne. Troche daleko od mojej dzialki, ale podobno to
      dziala tak: zamiast selekcjonowac iles tam generacji ziemniaczak i
      selekcjonowac osobniki najbardziej odporne na np. chlod. szuka sie kawalka DNA
      za to odpowiedzialnego i to przenosi. Dziala tak samo. Ryzyko w tym ze mozna
      doczepic cos jeszcze czym sie nie wie.

      Moja prywatna strategia w tych warunkach niepelnego poinformowania i szumu
      marketingowego: starac sie zachowac zdrowy rozsadek (umrzec i tak musimy,
      statystyka pokazuje ze aby to opoznic nalezy zaczac od rzucenia palenia,
      ruszania sie, picia czerwonego wina i rozsadnej jazdy samochodem. Takoz
      zachowania pogody ducha). Nie pic/jesc czegos co ma za dlugi termin waznosci.
      Zamiast kupowac podla wedline, lepka po paru dniach, na okolicznosc
      polifosforanow trzymajacych wode - kupic kawal miesa i upiec sobie wedlug
      wlasnego smaku. Etc. Nie poic dzieci barwionym oranzadkami. Jesc ryby. Pic piwo
      a nie wodke :-)
      Pozdr.
      • Gość: ad Re: Zdrowa żywność - prawda czy mity? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.09.02, 20:25
        baaardzo ale to bardzo podoba mi sie Twoje podejscie.
        Gdyby jeszcze moja tesciowa korzystala z internetu i mogal to przeczytac:)
        Mi nie uwierzy na slowo.
        A ma bzika na punkcie "zdrowej zywnosci"
        pzdr
      • Gość: STrup Słuchajcie BrezlYego... IP: *.chem.uni.wroc.pl 13.09.02, 12:15
        ... bo to niegłupi facet (choć leniwy, niestety).
        Dla ścisłości: saletry (używane dawniej powszechnie, a teraz jedynie amatorsko
        i na własny użytek) do peklowania to AZOTANY (nie azotyny), a jeszcze
        dokładniej saletra potasowa, czyli azotan potasowy, KNO3. Aliści drogą redukcji
        w peklowanym mięsie powstaja niewielkie ilości azotynów właśnie, które są i
        trujące i - co gorsza - silnie rakotwórcze.
        Prawdą jest też, że tradycyjne wędzenie nasyca mięsko i kiełbaski taką ilością
        rakotwórczych związków (głównie tzw. aromatycznych, np. pochodnymi benzenu), że
        głowa boli.
        Nie wiadomo jedynie, dlaczego im co smaczniejsze, tym bardziej szkodliwe.
        Tę prawdę potwierdzi każdy, kto choć raz w życiu truł się wędzoną, swojską
        kiełbasą lub peklowaną szyneczką...
        Następna szczera prawda to to, że wiekszość owych E#### nie jest wcale
        szkodliwa. Witamina C też jest dodawana do napojów i pokarmów jako konserwant
        (antyutleniacz), a trudno ją nazwać szkodliwą. Wręcz przeciwnie.
        Faktycznie, na temat tzw. zdrowej żywności narosło mnóstwo nieporozumień. Wielu
        rozumie to w ten sposób, że np. rośliny są hodowane bez "chemii", tzn. środków
        ochrony roślin czy nawozów sztucznych. I jedne i drugie - jeśli są stosowane
        zgodnie z regułami bezpieczeństwa - nie stanowią żadnego zagrożenia. Gorzej,
        jeśli stosuje się je bezrozumnie.
        A w ogóle to nie ufam wcale tym wszystkim, którzy reklamują swoje wyroby
        jako "ekologiczne" i "zdrowe". A może wciskają kit, zaś ich jabłka aż ociekają
        pestycydami? Skąd mam wiedzieć?
        W ostatnim (czy jednym z ostatnich) numerów bodajże Świata nauki (a może Wiedzy
        i życia?) jest artykuł o naturalnie produkowanej żywności. Okazuje się, że
        plony uzyskiwane na takich farmach są średnio biorąc tylko o 20-30% niższe niż
        przy intensywnej, "nowoczesnej" uprawie, co w jakiś sposób rekompensuje niższe
        koszty - bo nie trzeba wydawać na "chemię". Do tego gleba się mniej degraduje,
        a na dodatek plony są bardziej stabilne (mniej uzależnione od anomalii
        klimatycznych).

    • Gość: mjot Polska zdrowa żywność! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.02, 21:19
      Dorzućmy jeszcze jedno słówko... Polska „zdrowa żywność”!
      Te łany przy szosach...
      To gromadzenie świeżutkiego sianka dla krówki ze skoszonego właśnie pobocza
      drogi...
      To mleczko gromadzone z kilku udojów od cholera wie ilu krów, następnego dnia
      rano zbierane i wiezione do zlewni (jedna kadź)! Tam badane? I transportowane
      dalej do mleczarni (jednym samochodem). W mleczarni przerabiane na wszelakie
      sposoby by (w najlepszym wypadku) po około dwóch dobach znaleźć się w sklepach
      jako świeżutkie!
      Tekst „zaprzyjaźnionego” gospodarza: „Tych truskawek nie jedzcie, one są na
      sprzedaż! Do jedzenia są tam za stodołą”.
      Itd. itd. przykłady można mnożyć!

      Pożeram głównie wołowinę wychodząc z założenia, że zdecydowanie estetyczniej
      jest umrzeć trzęsąc się niż będąc opryszczonym!
      A ja uwielbiam tatara! I będę go pożerał wbrew wszystkim wegetarianom!
      A propos jaroszów to proponuję by te swoje wynalazki zaproponowali Eskimosom.
      Ciekawe ile też chłopaki pociągną?

      Najniższe ukłony!
      Wzorowy przykład jak nie należy się odżywiać M.J.
    • mastat Re: Zdrowa żywność - prawda czy mity? 13.09.02, 07:56
      Zdrowa żywność, jak sama nazwa wskazuje, nie nadaje się do jedzenia (czy jakoś
      tak);P
Pełna wersja