Odblaskowosci nigdy za wiele

06.10.05, 14:08
Wczoraj sobie ponaklejalem pare odblaskowych (bialych, akurat takie mialem)
paskow na rower, bo zwyklem po nocach sie po miescie szlajac.

Wyglada moze i kretynsko, ale za to z daleka.

Nalepilem jeden na rame i po kilka na widelki z tylu i z przodu (do tego
oczywiscie odblaski na szprychach). Jak ktos mnie zobaczy z daleka, to
powiedzcie czy mnie dobrze widac :D
    • Gość: ARtek Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 14:31
      odblaski najbardziej potrzebne sa na bokach, ale z przodu i z tyłu bez lampek
      ani rusz - szczególnie na drogach dla rowerów. tam moja lampka twojego odblasku
      nie pobudzi ...
      jechałem dzisiaj przed 7-mą na klecińskiej, co rusz z mgły wyłaniał mi się nagle
      a niespodziewanie szalony batman. a mgła była na 5 metrów ..
      • tomek854 Re: Odblaskowosci nigdy za wiele 06.10.05, 16:44
        A lampki to mam, oczywiscie :-)

        Z przodu diodki + reflektorek, z tylu diodki + odblask
      • Gość: Mikołaj Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: 213.199.196.* 06.10.05, 20:50
        > jechałem dzisiaj przed 7-mą na klecińskiej, co rusz z mgły wyłaniał mi się nagl
        > e
        > a niespodziewanie szalony batman. a mgła była na 5 metrów ..

        O, to może ty krzyknąłeś do mnie "ku.. gnoju!"? Wyprzedzałem jakiegoś
        rowerzystę i właśnie tak do mnie krzyknął dzisiaj... przed 7 rano, jechałem na
        uczelnię!

        Lampek nie miałem włączonych, bo nie jechałem jezdnią, tylko takim jakby
        piaszczystym chodnikiem (lawirowanie pomiędzy samochodami i ciężarówkami w korku
        mnie nie bawi), dynamo załączyłem na chwilę, aby przejechac skrzyżowanie za
        przejazdem kolejowym.

        > a niespodziewanie szalony batman. a mgła była na 5 metrów ..

        Widoczność była minimum 50 metrów - dla kierowcy to może i mało, ale dla
        rowerzysty wystarczy.
        • Gość: Nam Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.05, 21:28
          To, że jedziesz po drodze dla rowerów, nie zwalnia chyba ze zdroworozsądkowego
          włączania świateł.
          Nawet jeśli nie ma mgły, jesteś lepiej widoczny i wiadomo, w którą stronę
          jedziesz (no, chyba, że jak niektórzy, masz czerwone światło z PRZODU), co jest
          przydatne, jeśli poruszasz sie z prędkościami około 20 km/h (ten z naprzeciwka
          też ma tyle - to już 40 km/h albo więcej).
          Dodatkowo, w czasie mgły ludzie upośledzeni wzrokowo (noszący okulary, jak ja)
          mają problem z powodu kropelek, które osiadają na szkłach - mimo zatrzymywania
          się na każdym skrzyżowaniu i przecieraniu.
          Codziennie podziwiam takich kamikadze, którzy oszczędzają na oświetleniu i
          pomykają po ścieżkach i drogach.
          • Gość: Mikołaj Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: 213.199.196.* 06.10.05, 21:39
            > To, że jedziesz po drodze dla rowerów, nie zwalnia chyba ze zdroworozsądkowego
            > włączania świateł.

            To nie jest droga dla rowerów - to takie właściwie niewiadomo co - chodnik chyba
            nie - po prostu piaszczysty fragment gruntu oddzielony od jezdni krawężnikiem.

            > Nawet jeśli nie ma mgły, jesteś lepiej widoczny i wiadomo, w którą stronę
            > jedziesz

            Nie jestem LEPIEJ widoczny. Przy świetle dziennym, widoczność światełek
            rowerowych jest niemal zerowa - mam na myśli, że nie ma różnicy pomiędzy
            włączonym a wyłączonym. No chyba, że chodzi o sygnał dźwiękowy z prądnicy...

            > Codziennie podziwiam takich kamikadze, którzy oszczędzają na oświetleniu i
            > pomykają po ścieżkach i drogach.

            Ja ich nie podziwiam.
            • Gość: artek Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.10.05, 22:07
              > To nie jest droga dla rowerów - to takie właściwie niewiadomo co - chodnik chyb
              dobrze wiesz że używają jej prawie wyłącznie rowerzyści.

              > Nie jestem LEPIEJ widoczny. Przy świetle dziennym, widoczność światełek
              > rowerowych jest niemal zerowa -
              tu tę manipulujesz, bo przy takiej wyjątkowo gęstej mgle, na dodatek przed 7-mą
              rano po prostu mało co widać. i każde światełko dużo znaczy.

              > > Codziennie podziwiam takich kamikadze, którzy oszczędzają na oświetleniu
              > i pomykają po ścieżkach i drogach.
              > Ja ich nie podziwiam.
              ja też. sami się napraszają o kłopoty.
              a ile więcej kłopotu sprawiają pozostałym użytkownikom dróg to już nie wspomne.
              nie dość że trzeba uważać na drogę to jeszcze dodatkowo na tych wszystkich
              batmanopodobnych przygłupów.
              bo to że on widzi wcale nie znaczy że jego widać.
              a potem taki czy owaki na kierowców narzeka ...
        • Gość: artek Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.10.05, 22:01
          > O, to może ty krzyknąłeś do mnie "ku.. gnoju!"? Wyprzedzałem jakiegoś
          > rowerzystę i właśnie tak do mnie krzyknął dzisiaj... przed 7 rano, jechałem na
          > uczelnię!
          o nieeee :))
          mnie nikt nie wyprzedza :)))))

          > Lampek nie miałem włączonych, bo nie jechałem jezdnią,
          taa

          > mnie nie bawi), dynamo załączyłem na chwilę, aby przejechac skrzyżowanie za
          > przejazdem kolejowym.
          nie używam dynama. w ogóle wywaliłem difoltowe oświetlenie i zmieniłem na
          bateryjne. jest pewniejsze, zwłaszcza gdy jest mokro a dynamo się ślizga. no i
          dużo lżej się jedzie.

          > Widoczność była minimum 50 metrów -
          dużo mniej. tym bardziej że okulary mi się do tego wszystkiego zaszkliły
          (zwykłe, korekcyjne, jak na złość źółte rowerowe gogle zostawiłem dzień
          wcześniej w pracy).

          > dla kierowcy to może i mało, ale dla
          > rowerzysty wystarczy.
          czarna sylwetka zamajaczy gdzieś przede mną, a ja zasuwam po wąskiej i
          piaszczystej dróżce 30-ką albo i szybciej ...

          naprawdę nie sztuka widzieć, sztuka być widzianym!
          • Gość: Mikołaj Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: 213.199.196.* 06.10.05, 23:03
            > o nieeee :))
            > mnie nikt nie wyprzedza :)))))

            Chętnie zweryfikuję :-)))))

            > > Lampek nie miałem włączonych, bo nie jechałem jezdnią,
            > taa

            No co, może wiesz lepiej, czy miałem lampki włączone czy nie?

            > nie używam dynama. w ogóle wywaliłem difoltowe oświetlenie i zmieniłem na
            > bateryjne. jest pewniejsze, zwłaszcza gdy jest mokro a dynamo się ślizga. no i
            > dużo lżej się jedzie.

            Oświetlenie bateryjnie nie jest pewniejsze - z jakiego powodu tak sądzisz? Moje
            dynamo się nie ślizga. Instalacja elektryczna w moim autobusie nie zawiodła
            nawet podczas tej wielkiej burzy (jest wątek tutaj gdzies), gdy jechałem ul.
            Robotniczą po osie w wodzie (koła 28 cali!... no dobra, jakieś tam fale od
            samochodów były). Bateryjne lampki dobre są do rowerów turystyczno-sportowych.
            Na miasto mam dynamo i kwestia zasilania oświetlenia "z czapy".

            > czarna sylwetka zamajaczy gdzieś przede mną, a ja zasuwam po wąskiej i
            > piaszczystej dróżce 30-ką albo i szybciej ...

            To Twój problem, jeśli nie dostosujesz prędkości do warunków jazdy. "30-tka albo
            szybciej" to dużo jak na jazdę po mieście. Bardzo dużo.


            Nie, no nie gadajcie mi bajek z tą widocznością, nie było tak źle. Już widzę
            Artku, jak jedziesz, i nagle: tętno podskakuje do 200 uderzeń na minutę, dłonie
            kurczowo zaciskają obie klamki hamulcowe, pojedyncze włukienka linek hamulcowych
            pękają, tylne koło zablokowane, guma klocków hamulcowych się topi, całe życie
            przelatuje przed oczami... bo rowerzysta z mgły wyskoczył! Bajki i tyle; dało
            się normalnie spokojnie jechać i było mnóstwo czasu na reakcję. Nie wiem
            dokładnie jak szybko jadę autobusem (nie mam licznika) ale sądzę że ok. 20km/h I
            miałem mnóstwo czasu na reakcję, wyprzedziłem kilku rowerzystów, wyminąłem
            jednego jadącego z naprzeciwka. Bez problemu, nikt mi z mgły nie wyskoczył.
            • Gość: artek Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.10.05, 07:07
              > > > Lampek nie miałem włączonych, bo nie jechałem jezdnią,
              > > taa
              > No co, może wiesz lepiej, czy miałem lampki włączone czy nie?
              skoro piszesz ze nie miales ...
              nie, mnie to wybiórcze traktowanie jezdni zdziwiło. swiatło tylko na jezdni. taaa.
              bo jak samochód rozjedzie to będzie wielki placek, ale innych rowerzystów można
              równo i dokładnie zlać, niech się sami martwią ...

              > Oświetlenie bateryjnie nie jest pewniejsze - z jakiego powodu tak sądzisz?
              bo się świeci non stop, nie przygasa przy wolniejszej jeździe i widać mnie nawet
              gdy się zatrzymuję na moment np. na skrzyżowaniu czyli w miejscu bardzo
              newralgicznym.

              > Nie, no nie gadajcie mi bajek z tą widocznością, nie było tak źle.
              no to powodzenia w lądowaniu jak wyskoczą ci dwa batmany jadące obok siebie.
              albo jakiś znienacka skręci z bocznej drogi. wiesz, można dużo wymieniać.
              zasada jest taka - widzę i staram się być widoczy na drodze.
              ale jak komuś wisi zarówno własne jak i cudze bezpieczeństwo ...
              • Gość: Mikołaj Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: *.wroclaw.mm.pl 07.10.05, 11:26
                > no to powodzenia w lądowaniu jak wyskoczą ci dwa batmany jadące obok siebie.

                Ale wtedy był dzień! Było PO wschodzie słońca! JAsno, widno!

                Artku, obracasz trochę kota ogonem, usiłujac przedstawić mnie jako osobę
                jeżdżącą bez oświetlenia - a to nie prawda! Po prostu w warunkach temtej
                sytuacji oświetlenie było zbędne. Dzisiaj na przykład, wyjechałem z domu jeszcze
                wczesniej i lampki miałem włączone prawie całą drogę. Tylko, że to było jeszcze
                przed wschodem słońca - nie żadna mgła tylko klasyczna ciemność po prostu.
                • tomek854 Re: Odblaskowosci nigdy za wiele 10.10.05, 14:54
                  Mikolaj: ty obracasz kota ogonem :-)

                  Po pierwsze o 7 rano to jeszcze jest swit i lampki sie przydaja. Sam pioszesz,
                  ze na skrzyzowanie wlaczyles, a wiec jednak uwazales ze nie jest dosc jasno.

                  Po drugie to ze nie jechales jezdnia to nie powod zeby rezygnowac z ich
                  zapalenia. To jedynie powod zeby wlepic Ci mandat za jazde po chodniku :-) :-)
                  • Gość: Mikołaj Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: 213.199.196.* 10.10.05, 17:52
                    > To jedynie powod zeby wlepic Ci mandat za jazde po chodniku :-) :-)

                    Pewnie masz rację, choć przyznam szczerze, że wolałem zarysykować mandat jadąc
                    "chodnikiem" który poza kilkomaroweryzstami jest pustym, niż lawirować pomiędzy
                    samochodami stojacymi w korku :-).
    • Gość: Mikołaj Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: 213.199.196.* 06.10.05, 20:45
      > Wczoraj sobie ponaklejalem pare odblaskowych (bialych, akurat takie mialem)
      > paskow na rower, bo zwyklem po nocach sie po miescie szlajac.

      To, ze białe, to akurat dobrze. Światło reflektorów samochodowych jets mniej lib
      bardziej białe, więc biału odblaska najwięcej go odbija, a co za tym idzie, jest
      najlepiej widoczny.

      > Wyglada moze i kretynsko, ale za to z daleka.

      Nie wiem czy wygląda kretyńsko. Dla mnie kretyńsko wygląda rowerzysta bez odblasków.

      > Nalepilem jeden na rame i po kilka na widelki z tylu i z przodu (do tego
      > oczywiscie odblaski na szprychach).

      W cieniarce mam z tyłu odblask tradycyjny, plastikowy. Przedni, co prawda nie
      wymagany przepisami, zaimprowizowałem właśnie z białej folii odblaskowej: na
      główce ramy był emblemat producenta w formia naklejki na takim metalowym
      kwadracie - naklejka się zdarła, wiec wpasowałem tam idealnie kawałek folii -
      wygląda ślicznie. No i do tego oświetlenie diodowe plus pomarańczowe landrynki
      na szprychach i na pedałach.

      A w autobusie standardowo, lampki na dynamo, obie zintegrowane z odblaskami, do
      tego landrynki na szprychach i końcówkach kierownicy i do tego opaska odplaskowa
      (jaskrawozielona z białymi paskami) na ramieniu.

      W ogóle taka folia odblaskowa to fajna rzecz; śmiem twierdzić, że oświetlona
      samochodowym reflektorem jest lepiej widoczna niż plastikowy odblask. Jest co
      prawda droga, ale potrzeba jej niewiele. Jeśli już ktoś strasznie nienawidzi
      odblasków, to folia jest dobrym rozwiązaniem - wg mnie jest bardziej dyskretna.
      Niestety, z tego co wiem, nie jest uznawana przez policję za odblask w myśl
      przepisów tylko za "dodatkowe elementy odblaskowe" tak więc można zapłacić
      mandat jeśli się nie ma (oprócz folii) odblasku z plastiku (którego widoczność i
      tak jest gó..ana).
      • tomek854 Re: Odblaskowosci nigdy za wiele 10.10.05, 14:55
        E tam. Dobry odblask z plastiku ma bardzo dobra widocznosc :-)
        • Gość: tepe Re: Odblaskowosci nigdy za wiele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 13:12
          Jest jeszcze dynamo w piaście, które kompletnie jest niewrażliwe na pogodę. No i
          automatyka oświetleniowa, która załącza światła przy małym świetle. Takie dawali
          standardy w moim rowerze (Unibike Globetrotter) :-), to używam, i muszę
          powiedzieć, że jest to wygodne. A oprócz tego to wożę i bateryjne. Widzicie, ja
          chcę pożyć... a jeżdżę samochodem i widzę, jak widać rowerzystów.
Pełna wersja