Gość: kombos
IP: *.format-c.one.pl
28.09.02, 10:22
"Znalazłem się w dziwnej, opustoszałej okolicy. Wiem, że się zgubiłem.
błądziłem po tym smutnym pustkowiu; cały czas trwał zmierzch. Od czasu do
czasu znajdowałem swoje własne ślady: odcisk butów, moją zgubioną
zapalniczkę, czapkę, aparat fotograficzny, i to mi dodawało otuchy, że idę po
swoich śladach. Nagle stanąłem nad strumieniem. Odbijało się w nim szare
niebo. Widziałem też swoją twarz - poczułem się zaskoczony, bo to była inna
twarz. Całe życie myślałem, że wyglądam inaczej. Zacząłem sie myć i z
przerażeniem ujrzałem, że woda zmywa ciało z mojej twarzy. To nic nie
bolało. Moja twarz topiła się, jakby była z wosku. Rozpuszczała się w wodzie.
W końcu ze zgrozą wyczułem pod palcami nagie kości. W tym momencie doszła do
mnie porażająca prawda - umarłem. Nie było żadnego powrotu."
powodzenia ;)))
pozdr.