es_wu
02.11.05, 21:13
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2997699.html
Mają prawo protestować
02-11-2005 , ostatnia aktualizacja 02-11-2005 20:51
Opóźnia się budowa wiaduktu na ul. Klecińskiej. Zarząd Dróg i Komunikacji nie
może rozstrzygnąć przetargu, bo protestują startujące w nim firmy
Z powodu protestów firm startujących w miejskich przetargach opóźniają się
ważne dla Wrocławia inwestycje, jak np. opisywana przez nas w sobotę budowa
wiaduktu na ul. Klecińskiej
Walka toczy się o kontrakt wart ok. 50 mln zł. Najtańsza ukraińska firma z
Doniecka nie spełniała warunków przetargu. W lipcu zwyciężyła oferta
konsorcjum austriacko-niemieckiego PORR Technobau und Umwelt i Berger Bau, ale
po protestach również ich oferta została odrzucona.
W sierpniu przetarg został powtórzony - wygrała spółka Mosty-Łódź w konsorcjum
z NCC Industri Polska. Trzy skargi rozpatrywał ZDiK, potem zespół arbitrów
Urzędu Zamówień Publicznych. I znowu zwycięska oferta została unieważniona.
Na razie zwycięzcą przetargu jest Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych w
konsorcjum z wrocławską firmą Ziajka. Po serii protestów ich oferta okazała
się jedyną ważną wśród dziewięciu, które wpłynęły na przetarg. Zresztą oni też
zostali odrzuceni - przez komisję przetargową ZDiK, ale arbitrzy uznali, że
niesłusznie.
Marek Szempliński: Coraz dłuższe postępowania blokują we Wrocławiu kolejną
inwestycję. Czy spory między firmami nie godzą w ideę ustawy Prawo zamówień
publicznych?
Tomasz Czajkowski, prezes Urzędu Zamówień Publicznych: Przedsiębiorcy muszą
mieć zagwarantowane prawo do oprotestowywania każdej czynności zamawiającego,
którą uznają za wadliwie wykonaną lub zaniechaną mimo obowiązku jej wykonania.
Tego uprawnienia nie można ograniczać tym bardziej, że przysługuje ono we
wszystkich krajach europejskich. System wnoszenia środków ochrony prawnej
należy jednak udoskonalać w taki sposób, aby nie prowadził on do utrudniania
procedury udzielenia zamówienia. Wydaje się, że zmiany powinny zmierzać w
kierunku umożliwiającym rozpatrywanie odwołań przez profesjonalnych,
zawodowych arbitrów.
Uczestnicy przetargów zwracają uwagę, że wina leży także po stronie
zamawiających, którzy w przetargach stawiają niejasne wymagania.
- Przedsiębiorcy mają prawo pytać, zamawiający musi na wszystkie pytania
związane z przetargiem odpowiedzieć. To najlepsza na to rada. Przez falę skarg
i odwołań musimy przebrnąć, tak jak wcześniej wszystkie rozwijające się kraje.
Firmy po prostu walczą o pieniądze, jakie mogą zarobić na kontraktach, a
właśnie dzięki konkurencji między nimi publiczne inwestycje mogą dostać
najlepszych wykonawców.