ja07
21.11.05, 09:18
Uczeń II klasy renomowanego wrocławskiego liceum, członek mojej rodziny jest
na skraju depresji.Musi chodzić chory do szkoły, bo zaniża frekwencję swoją i
klasy,nie może sobie pozwolić na zwolnienia w natłoku sprawdzianów i
kartkówek.Jest wiecznie zmęczony. Nauczycielka matematyki i v-ce dyrektor jest
złośliwa i stosuje wobec uczniów, którzy wedle jej oceny "się nie przykładają"
przemoc psychiczną.Wyśmiewa, robi złosliwe uwagi i manipuluje uczniami tak aby
pogrążyć delikwenta. Nie stosuje się do kodeksu ucznia, u niej nie ma
możliwości zgłoszenia nieprzygotowania nawet z przyczyn losowych.Problemy
uczeń ma rozwiązywać sam a jeśli nie daje rady-to widocznie nie nadaje się do
tego renomowanego liceum.Efekt jest taki, że ambitny chłopak, mający sukcesy w
innych przedmiotach, ma od pewnego czasu permanentne poczucie niższości i
popada w coraz większą depresję.Rodzina zaczyna szukać dla niego pomocy
psychologa.
W tej szkole nie można znależć pomocy, bo pedagog jest zaprzyjaźniona z
nauczycielka matematyki i z tego co mówią uczniowie oraz rodzice nie można
liczyć na jej bezstronność.Krótko mówiąc uczeń nie może liczyć na pomoc nawet
jeśli racja jest po jego stronie.
Ciekawa jestem czy rozpoznacie to liceum i czy jest ktoś kto ma podobne
doświadczenia?
Co zrobić żeby pomóc rodzinie i temu chłopakowi.Widzę jak im ciężko i boję się
o stan psychiczny chłopaka.Nie piszcie o skargach do kuratorium, bo to nie
jest droga jaką ta rodzina chciałaby iść.Chyba, że nic innego nie da się zrobić.
Czy jest z tego jakieś wyjście?