Skrzyżowanie czy nie?

28.11.05, 01:28
Witam,
ostatnio było zdarzenie drogowe na pl.Wolności. Gość skręcił w prawo z
ul.Krupniczej w pl.Wolności, następnie chciał skręcić w lewo w uliczkę, którą
widać na zdjęciu, kiedy doszło do kolizji z wyprzedzającym go drugim
samochodem. Policja, która przybyła na miejsce zdarzenia orzekła, że miejsce
kolizji nie jest skrzyżowaniem. Co o tym sądzicie?
Link do zdjęcia: ali-baba.pl/gkolodzi/wolnosci.jpg
    • motorniczy_wroclaw Re: Skrzyżowanie czy nie? 28.11.05, 10:01
      Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym mówi tak:
      "skrzyżowanie" - przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, ich
      połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie
      przecięcia, połączenia lub rozwidlenia; określenie to nie dotyczy przecięcia,
      połączenia lub rozwidlenia drogi twardej z drogą gruntową lub stanowiącą dojazd
      do obiektu znajdującego się przy drodze; wiec moim zdaniem policja miała racje
      bo tam na wolnosci nie krzyżują sie drogi mające takie włąsciwości jak w ustawie
      ale oczywiscie tez moge sie mylic ;)
      • gkolodzi Re: Skrzyżowanie czy nie? 28.11.05, 13:51
        Czytałem przepisy ruchu drogowego dość wnikliwie i nawet bym się zgodził, że
        można tą drogę potraktować jako dojazdową do posesji, ale należy zwrócić uwagę,
        iż jest to droga jednokierunkowa, zatem musi mieć wyjazd i kolejne
        skrzyżowanie. Nie jest drogą gruntową, bo jest utwardzona na długości więcej
        niż 20m, ponadto ma jezdnię, chodniki, jest oznaczona znakami drogowymi, więc
        jak najbardziej spełnia wymogi drogi twardej wg. przytoczonego prawa, a dwie
        takie drogi tworzą skrzyżowanie. Może któs ma jeszcze inne pomysły?
    • 2w Re: Skrzyżowanie czy nie? 28.11.05, 14:10
      To jest dodatkowy pas jezdni oddzielony obszarem wyłączonym z ruchu.
      • rw.wro Re: Skrzyżowanie czy nie? 28.11.05, 21:17
        popieram 2w, a od siebie dodam, że to nie jest (wg mnie) droga, tylko dojazd do
        części placu, wydzielonego na parking. poza tym, przy skrzyżowaniu powinien
        stać jakiś znak o tym mówiący: droda z pierwszeństwem/popdporządkowana, wjazd z
        drogi bocznej lub choćby skrzyżowanie rónożędne.

        abstrahując od powinności stawiania znaków, bardzo dziwna jest ul. braci
        gierymskich (biskupin, i pewnie jeszcze full innych osiedlówek), gdzie - jadąc
        w kierunku centrum powinno się (zasada prawej i lewej ręki) ustąpić
        pierwszeństwa przejazdu pojazdom wyjeżdżającym z "bocznych" ulic, ale wszyscy
        traktują w/w ulicę, jako tę z pierwszeństwem, choć ŻADNE znaki o tym nie mówią,
        no chyba, że w strefie (tam jest ograniczenie do 30 km/h) obowiązują inne
        zasady, o których nie wiem.

        to, że komuś żal kilku złotych na znak, jest częstą przyczyną takich kolizji.
        • gkolodzi Re: Skrzyżowanie czy nie? 28.11.05, 23:44
          Wiele skrzyżowań nie jest oznakowanych i wtedy są to skrzyżowania dróg
          równorzędnych, zatem obowiązuje zasada prawej ręki. Przedstawiony układ ulic
          jest o tyle specyficzny, że droga jest jednokierunkowa, zatem nie ma potrzeby
          oznaczenia drogi głównej. Ponadto załóżmy, że ktoś nie zna miasta i nie wie, że
          ta ulica w zasadzie donikąd nie prowadzi, ale inny ktoś kazał skręcić w
          pierwszę ulicę w lewo. I co wtedy? A jeśli chodzi o znaki, to ewidentnie znak o
          drodze jednokierunkowej świadczy, że jest to już inna droga, zatem wg mnie
          trzeba było przejechać przez skrzyżowanie.
          Jednak ciekawy jestem propozycji 2w: jak można tą drogę potraktować jako
          dodatkowy pas ruchu? Jak to uzasadnić?
          • 2w Re: Skrzyżowanie czy nie? 29.11.05, 10:09
            gkolodzi napisał:

            > Jednak ciekawy jestem propozycji 2w: jak można tą drogę potraktować jako
            > dodatkowy pas ruchu? Jak to uzasadnić?

            Oznakowanie poziome.
            • tomek854 Re: Skrzyżowanie czy nie? 30.11.05, 19:34
              jak dla mnie oznakowanie poziome jest takie, jak na skrzyżowaniu - prosto głowna, w lewo (między namalowane wysepki) boczna, oddzielona przerywaną 24 centymetrówką

              A jeżeli to osobny pas ruchu, to dlaczego jest na nim znak drogowy? I czy ten dom w takim razxie stoi na środku ulicy?
              • 2w Re: Skrzyżowanie czy nie? 01.12.05, 08:55
                tomek854 napisał:

                > jak dla mnie oznakowanie poziome jest takie, jak na skrzyżowaniu
                Ani żaden znak pionowy, ani też poziomy nie sygnalizuje skrzyżowania, a co za
                tym idzie zakazu wyprzedzania przed i na nim.
                • tomek854 Re: Skrzyżowanie czy nie? 02.12.05, 00:46
                  poziomy? Jest linia przerywana - owszem, może i być taka na wjeździe na posesję na przykład.

                  Pionowy? Jest znak "droga jednokierunkowa". A więc musi być to droga...
                  • 2w Re: Skrzyżowanie czy nie? 02.12.05, 08:20
                    tomek854 napisał:

                    > poziomy? Jest linia przerywana - owszem, może i być taka na wjeździe na posesję
                    > na przykład.
                    No właśnie. Czyli nie precyzuje sytuacji.

                    > Pionowy? Jest znak "droga jednokierunkowa". A więc musi być to droga...
                    Te znaki są zbyt daleko od miejsca zdarzenia. Jadących od strony Krupniczej w
                    stronę Opery w żaden sposób one nie dotyczą, a dla jadących od strony Opery
                    zupełnie niewidoczne. Dla mnie nie ma żadnych przesłanek, które pozwoliłyby mi
                    jednoznacznie stwierdzić, że jestem na skrzyżowaniu.
                  • 2w Re: Skrzyżowanie czy nie? 02.12.05, 08:25
                    tomek854 napisał:

                    > poziomy? Jest linia przerywana - owszem, może i być taka na wjeździe na posesję
                    > na przykład.
                    Jeszcze jedna myśl mnie naszła... Jeżeli mielibyśmy do czynienia ze
                    skrzyżowaniem, to czy nie powinna się przed tym miejscem znaleźć linia ciągła z
                    linią przerywaną na wysokości bocznej ulicy?
          • tbernard Re: Skrzyżowanie czy nie? 01.12.05, 11:49
            > Wiele skrzyżowań nie jest oznakowanych i wtedy są to skrzyżowania dróg
            > równorzędnych, zatem obowiązuje zasada prawej ręki. ...

            A co w przypadku, gdy uliczka boczna jest oznakowana "Droga wewnętrzna"? Ktoś
            kto z niej wyjeżdża oczywiście musi ustąpić pierwszeństwa. Ale ci jadący po
            "głównej" nie mają żadnego oznakowania i jeśli akurat uliczka jest z prawej, to
            powinni się zatrzymać?
            • tomek854 Re: Skrzyżowanie czy nie? 02.12.05, 00:49
              nie, bo widzą po prawej znak "wjazd w drogę wewnętrzną".

              To tak jak się nie musisz zatrzymywać, jeżeli nawet nie masz znaku "droga z pierwszeństwem" ale ci z boku mają "ustąp" - po to ten znak jest do góry nogami, żebyś go nawet od tyłu rozumiał.
              • tbernard Re: Skrzyżowanie czy nie? 05.12.05, 09:56
                tomek854 napisał:

                > nie, bo widzą po prawej znak "wjazd w drogę wewnętrzną".

                Może i tak teoria mówi. Praktyka jest najczęściej taka: znak owy stoi ok 3 do 4
                metrów od normalnej drogi i jeszcze częściej zasłonięty na przykład drzewkiem.
                Ponadto w okresie jesienno-zimowym dni są krótkie, a teren po bokach nie zawsze
                oświetlony. Aby go zobaczyć jadąc prosto, należałoby nieraz całkowicie wzrok na
                prawo skierować w poszukiwaniu takowego znaku. W tym cały szkopuł, musimy go
                wyszukiwać, bo on jest przeznaczony dla jadących tą ulicą poprzeczną i to musi
                łączyć się z niebezpieczną dekoncentracją na kierunku głównym.
    • Gość: darek_w1 Re: Skrzyżowanie czy nie? IP: *.lan.pop.pl 01.12.05, 10:44
      Moim zdaniem to nie jest skrzyżowanie tylko wjazd na parking utworzony z
      wydzielonej części szerokiej ulicy oraz na drogę dojazdową do posesji. Zwracam
      uwagę, że w tym miejscu oba kierunki ruchu rozdziela linia przerywana, a więc
      wyprzedzanie było dopuszczalne. Gdyby było to skrzyżowanie to na odcinku
      bezpośrednio przed nim byłaby z obu stron linia podwójna ciągła. Jedyne co
      można by zarzucić kierowcy wyprzedzającemu to zignorowanie lewego
      kierunkowskazu samochodu wyprzedzanego o ile był włączony (w co szczerze mówiąc
      wątpię), bo wtedy miałby obowiązek wyprzedzać z prawej strony. Udowodnienie
      tego jest jednak praktycznie niemożliwe.
      Natomiast kierowca wyprzedzany z całą pewnością odpowiada za nieupewnienie się
      czy może skręcić w lewo i to niezależnie od tego czy włączył kierunkowskaz czy
      nie. Aby wykonać ten manewr ma obowiązek m.in. upewnić się czy pojazd jadący za
      nim nie rozpoczął wyprzedzania (art.24 PoRD), a tego z całą pewnością nie
      uczynił. Tak więc wina kierowcy wyprzedzanego jest jednoznaczna, natomiast
      wyprzedzający może być co najwyżej współwiny, z tym że udowodnienie tego jest
      jak wspomniałem praktycznie niemożliwe. Amen.

      • gkolodzi Re: Skrzyżowanie czy nie? 08.12.05, 23:35
        I tutaj się nie zgodzę, gdyż sam miałem sytuację, że jechałem za gościem, który
        jechał wolno, bo szukał uliczki, w którą miał skręcić. Jechaliśmy i jechaliśmy
        i w pewnym momencie zdenerwowałem się i zacząłem wyprzedzać, wcześniej
        spojrzałem w lusterko czy nic nie nadjeżdza z tyłu, a w tym czasie kierowca
        przede mną znalazł uliczkę, włączył kierunkowskaz... no i spotkaliśmy się na
        skrzyżowaniu. Wina oczywiście moja.
        Co się tyczy oznakowania poziomego, to widoczne na zdjęciu oznaczają krawędź
        pasa jezdni i nie oznacza, że nie jest to skrzyżowanie. Takie oznakowanie
        wskazuje kierowcą jak przepiega pas ruchu, po którym mają jechać. Dla
        zainteresowanych dużo jest skrzyżowań z takimi pasami, np. Tarnogajska z
        Klimasa.
        Znaki są zbyt daleko? Zjazd na parking? Kodeks drogowy nie mówi, że na
        skrzyżowaniu znaki mają stać w odległości 2m, mają być widoczne, a te są.
        Ponadto parking jest z boku, a namalowane wysepki wydzielają dojazd do
        wskazanej drogi. Kodek drogowy mówi:Skrzyżowanie: przecięcie się w jednym
        poziomie dróg mających jezdnię, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z
        powierzchniami utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub rozwidlenia.
        Zatem uważam, że jest to rozwidlenie dróg.
        Jeśli tyczy się lini ciągłęj na skrzyżowaniu, to absurd, bo jak wtedy skręcić?
        A czy ktoś widział znak zakazu wyprzedzania przy każdym skrzyżowaniu? Zakaz
        wyprzedzania na skrzyżowaniu nakłada sam Kodeks Drogowy, więc znaki nie są
        konieczne.
        Ogólnie brak znajomości przepisów wychodzi przy każdym wyłączeniu świateł
        sygnalizacyjnych na dużym skrzyżowaniu - momentalnie korki, bo ludzie nie
        wiedzą kto ma pierszeństwo.
        • piast9 Re: Skrzyżowanie czy nie? 09.12.05, 18:01
          gkolodzi napisał:

          > I tutaj się nie zgodzę, gdyż sam miałem sytuację, że jechałem za gościem,
          > który
          > jechał wolno, bo szukał uliczki, w którą miał skręcić. Jechaliśmy i jechaliśmy
          > i w pewnym momencie zdenerwowałem się i zacząłem wyprzedzać, wcześniej
          > spojrzałem w lusterko czy nic nie nadjeżdza z tyłu, a w tym czasie kierowca
          > przede mną znalazł uliczkę, włączył kierunkowskaz... no i spotkaliśmy się na
          > skrzyżowaniu. Wina oczywiście moja.
          Jeśli wyprzedzałeś na skrzyżowaniu to pewnie że Twoja. Chociaż gościu nie
          sygnalizował ZAMIARU skretu. Moim zdaniem mały mandacik i jemu by się przydał,
          wiedziałby na przyszłość do czego służy kierunkowskaz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja