wuk4
28.11.05, 16:48
Było szare niedzielne popołudnie, 27 listopada 2005. O godzinie 14.15 Rynek
był już obstawiony na rogatkach przez policję i straż miejską. Przechodnie
nie zawsze orientowali się o co chodzi. Ktoś zapytał, co tu właściwie dzieje.
Odpowiedziałem, że będziemy demontstrować przeciw łamaniu praw demokracji w
Polsce.
O 14.30 do Rynku podjeżdżało coraz więcej wozów policyjnych. W pewnej chwili
wystraszyłem się, że może dojść do powtórki sytuacji z Poznania. Ale przecież
dziś demonstracja jest legalne - a więc łysole i kibole nie będą mieć
koronnego argumentu. Zresztą... po co im argumenty - ich argument to piącha i
kij bejsbolowy. Sztuka erystyki czy nawet wszelka umiejętność dyskutowania to
dla nich terra incognita.
Piętnaście minut przed manifestacją koło pręgierza zebrała się grupka ludzi.
Spotkałem kilku znajomych, podałem rękę nieznajomym. Przyszły ugrupowania ze
swoimi transparentami - Zieloni, Federacja Młodych Socjaldemokratów, SLD,
Federacja Przeciw Homofobii. Byli też anarchiści i Polska Partia
Komunistyczna, więc osoby, których poglądom w ogromnej większości się
sprzeciwiam. No cóż - musiałem ich teraz tolerować, ponieważ rzeczywiście
protestują w tej samej słusznej sprawie co ja - i my wszyscy, którzy żądamy
wolności słowa, wolności zgromadzeń i przestrzegania zasad demokratycznych w
Polsce.
Wiec się rozpoczął. Poleciały jajka i wyzwiska ze strony łysoli, czyli
przeciwników demostracji. Pewnie, nie wszyscy z nich byli skinami, ale
faszystowski etos dał się słyszeć w ich tubalnych głosach. Krzyczeli "Pedały!
Pedały!" i w tym ponurym, pełnym nienawiści krzyku słychać było, że sami są
strasznie zakompleksieni. Może w wojsku im ktoś kazał spijać mocz z podłogi,
a jak nie to butem po mordzie i teraz odreagowują, bo znaleźli sobie
przeciwnika.
Co mnie zdziwiło, policja nie tylko nas skutecznie ochraniała, ale pozwoliła
nam obejść wokół Ratusza. Poszliśmy w stronę fontanny. Na północnej pierzei
Rynku stali ze swym transparentem Neofaszyści Oddział Polska (NOP) i
wykrzykiwali. Demonstracja legalna, proszę Państwa Warcholstwa, więc dlaczego
krzyczycie? Tak bardzo chcieliście się zdemoralizować i zobaczyć nasz obleśny
wiec na żywo? Nie lepiej było usiąść sobie w domku na moherowej poduszce i
pooglądać Telewizyję Trwam?
W imię czego oni tak wrzeszczą? W imię czego nienawidzą? Takie pytanie nieraz
padało na wrocławskim wiecu. Zwrócił na to uwagę przemawiający profesor
biologii na Uniwersytecie Wrocławskim, który powiedział, że na pewno nie jest
to w imieniu Biblii, ponieważ ci ludzie nie znają przykazania miłości, a
samej Biblii prawdopodobnie nie czytali.
My też mieliśmy swoje hasła. Krzyczeliśmy "Precz z faszyzmem", później
też "Precz z faszyzmem i komunizmem", bo te dwa zbrodnicze systemy są
bliźniaczo podobne. Dlatego uważam, że ugrupowania, które mają w nazwie i
programie komunizm (nie mylić z socjaldemokracją) powinny sobie organizować
oddzielną demontrację. Zarówno w ustroju komunistycznym w Sowietach, jak i w
faszystowskiej Rzeszy osoby homoseksualne były prześladowane. W Polsce
wypowiedzi niektórych polityków przypominają komunizujący faszyzm. Chętnie
zbudowaliby dla gejów i lesbijek psychuszki. Wniosek: Polsce potrzebna jest
mocne, liberalne centrum polityczne i liberalna centrolewica, której prawie u
nas nie ma.
Bardzo ważnym momentem było udzielenie nam poparcia przez przewodniczącego
Partii Demokratycznej, pana Władysława Frasyniuka. To partia wiarygodna i
może jeszcze w okresie postkaczystowskim odzyska swój elektorat. To też jedna
z dwóch (obok SdPl) partii, na jaką jestem w stanie głosować.
PRECZ Z FASZYZMEM, KOMUNIZMEM I KLERYKALIZMEM!
NIECH ŻYJE POLSKA CENTROLEWICA!