Dziwne rzeczy w mojej głowie

IP: 85.219.243.* 11.01.06, 19:39
Tak jakoś zauważyłem ostatnio, że wcale nie tęsknię do sportowej/turystycznej
jazdy na rowerze. Obserwuję to u siebie od prawie roku, odkąd kupiłem holendra
i uczyniłem go swoim głównym środkiem transportu we Wrocławiu. Rower stał się
dla mnie narzędziem do przemieszczania się od punktu A do punktu B gdzieś na
planie miasta. Długie wycieczki, obcisłe ciuchy, rekordy predkości, śmieszne
kaski, kosmiczne technologie, tzw. "śrubkarstwo", liczenie kilometrów... te
aspekty kolarstwa całkowicie przestały mnie "kręcić". Rower ma mnie zawieźć na
uczelnię czy gdzie tam akurat potrzebuję się dostać.

Nie mówię, że to źle, specjalnie mnie to nie martwi, jazda miejska dostarcza
mi dość rowerowych przyjemności. Ale dziwną dla mnie jest ta przemiana. Ktoś z
Was doświadczył kiedyś czegoś podobnego?
    • saq Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie 11.01.06, 20:18
      żeby jeszcze można tak było go zostawić w tym miejscu b bez strachu, że go
      ukradną...
      jakiś rok temu mieszkałem w mieście, gdzie wszelkie odległości pokonywało się
      pieszo - to było fajne uczucie - myślę, że trochę podobne do tego twojego
      rowerowego.
      poza tym - holender fajny jest. ilość przechodzi w jakość? a może po prostu -
      się jeździ. i już?
      • Gość: Mikołaj Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: 85.219.243.* 11.01.06, 20:31
        > żeby jeszcze można tak było go zostawić w tym miejscu b bez strachu, że go
        > ukradną...

        U-lock plus wygląd obtłuczonego łóżka szpitalnego (mój holender jest pomalowany
        emalią do garnków!) to wystarczajace zabezpieczenie.

        > poza tym - holender fajny jest. ilość przechodzi w jakość? a może po prostu -
        > się jeździ. i już?

        No, fajny jest, fakt. Tak jak stoję, wsiadam i jadę :-). Jakoś dziwnie samemu
        przed sobą się przyznać, ale lubię ten stary podrdzewiały rower miejski bardziej
        niż którykolwiek z pozostałych jakie miałem.
    • Gość: Roman Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 12.01.06, 17:02
      Rzeczywiście, dziwne rzeczy piszesz. Jeszcze kilka miesięcy temu fascynowałes
      sie cieniarką i prędkościami wykręcanymi na płaskim - w końcu jeździsz na niej
      raptem niecały chyba rok.
      • Gość: Mikołaj Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: 85.219.243.* 12.01.06, 18:01
        > Rzeczywiście, dziwne rzeczy piszesz. Jeszcze kilka miesięcy temu fascynowałes
        > sie cieniarką i prędkościami wykręcanymi na płaskim - w końcu jeździsz na niej
        > raptem niecały chyba rok.

        Tak, kupiłem ją jakoś w połowie zeszłorocznego letniego semestru. A teraz stoi i
        się kurzy i kurczę! No głupio przyznać, ale wcale do niej nie tęsknię!
        • sledzik4 Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie 12.01.06, 19:37
          Gość portalu: Mikołaj napisał(a):
          > ... ale wcale do niej nie tęsknię!... <

          Ja do swojego stalowego rumaka "nie tęsknię" tylko przez tydzień, dwa... - po
          powrocie z Tatr. Gdy tylko poczuję głód jazdy, wsiadam nań ponownie i znów...
          długie dystanse, prędkości... .
          • Gość: Mikołaj Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: 85.219.243.* 12.01.06, 21:05
            > Ja do swojego stalowego rumaka "nie tęsknię" tylko przez tydzień, dwa... - po
            > powrocie z Tatr. Gdy tylko poczuję głód jazdy, wsiadam nań ponownie i znów...
            > długie dystanse, prędkości... .

            No, Twój rower ma i tak dobrze, bo ma tylko jednego rywala (jedne rywalki?):
            góry. Ja oprócz roweru i wycieczek górskich lubię jeszcze wycieczki _kolejowe_.
            Kolej mnie podnieca nie mniej niż rowery :-). NA długie dystanse nie ma lepszego
            środka transportu nad pociąg!
            • sledzik4 Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie 13.01.06, 08:24
              Gość portalu: Mikołaj napisał(a):
              > No, Twój rower ma i tak dobrze, bo ma tylko jednego rywala <

              W miniony łikend byłem w Kudowie Zdrój. Jadąc autobusem przyglądałem się trasie
              pod kątem wycieczki rowerowej w tamte strony (dotychczas dojechałem tylko(?) do
              Kłodzka). Duuuże wyzwanie. W tą niedzielę też nie będę dosiadał swojego rumaka
              bo znów... Kudowa. Ale ja to nadrobię". ;)
              Dzień bez roweru to dzień stracony. ;)
        • Gość: AntoniuS Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.06, 21:39
          Ej ej, ja zawsze marzylem o kolarce, moze sprzedasz po rozsadnej cenie huh? :D
          • Gość: Mikołaj Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: 85.219.243.* 12.01.06, 21:54
            Dobra, dobra, poczekam trochę, może mi minie.
            Nie chcę sprzedać i potem żałować. W sumie bardzo się cieszyłem z cieniarki.
            • leon2leon Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie 12.01.06, 22:19
              > Dobra, dobra, poczekam trochę, może mi minie.

              Przyjdzie wiosna, poczujesz wiatr we włosach i minie jak ręką odjął. Przecież pogoda taka, że nigdzie
              za miasto bym teraz nie wyjechał. Brudno, ślisko, mokro i zimno. W mieście jeszcze jako tako,
              podjechać tu, podjechać tam, jakoś obleci. Ale wycieczki za miasto? Ech, żeby chociaż mróz i słońce jak
              przez te kilka dni ostatnich to może pojechałbym gdzieś.
              • Gość: Mikołaj Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: 85.219.243.* 12.01.06, 23:12
                > Przyjdzie wiosna, poczujesz wiatr we włosach i minie jak ręką odjął.

                Raczej szum powietrza w otworach kasku :-) Na cieniarkę z zasady nie wsiadam z
                gołą głową :-)
    • Gość: Mikołaj Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: 85.219.243.* 26.01.06, 02:46
      Na szczęście już to nieaktualne :-)

      Po sesji znowu będe się ścigał ze startującymi samolotami :-)
      A jak pieniążków uda się oszczędzić, to cieniara dostanie nową kierownicę :-)
      • Gość: artek Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.06, 08:29
        > A jak pieniążków uda się oszczędzić, to cieniara dostanie nową kierownicę :-)

        a mój nowy amorek będzie musiał poczekać bo własnie sprezentowałem sobie nową
        fotocyfróweczkę. co prawda nie za bardzo rowerfriendly, ale może zdjęcia będa
        lepsze.
        • Gość: Mikołaj Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: *.im.pwr.wroc.pl 26.01.06, 14:44
          > co prawda nie za bardzo rowerfriendly, ale może zdjęcia będa
          > lepsze.

          Człowiek robi zdjęcia a nie aparat. Dobry fotograf zrobi ładne zdjęcie nawet
          pudełkiem po butach. Oczywiście, wiadomo, że porządny aparat ułatwia pracę - ale
          nie zastapi umiejętności i wiedzy - jednak najwięcej zależy od doświadczenia
          fotografującego.

          W sumie chyba zadne aparat foto nie jest rowerfriendly. Ja swój wożę w plecaku
          ale nie jest to chyba najlepsze rozwiązanie, wydaje mi się, że w jakiejś torbie
          pod ramę czy sakwie byłby bezpieczniejszy na wypadek kraksy.
          • Gość: artek Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 26.01.06, 17:19
            > Człowiek robi zdjęcia a nie aparat. Dobry fotograf zrobi ładne zdjęcie nawet
            > pudełkiem po butach.

            teoretycznie masz rację, ale w praktyce ..
            porównaj to
            se k300i:
            www.wro.vectranet.pl/~artek/wycieczki/2006-zima/Foto(48).jpg
            practica:
            www.wro.vectranet.pl/~artek/wycieczki/2006-zima/F1020037.JPG
            • Gość: AntoniuS Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.06, 21:21
              >porównaj to
              >se k300i:
              >www.wro.vectranet.pl/~artek/wycieczki/2006-zima/Foto(48).jpg
              >practica:
              >www.wro.vectranet.pl/~artek/wycieczki/2006-zima/F1020037.JPG

              pierwsze jest pozbawione intrygującego babana na bagażniku - o to chodzi? ;) :D
              • Gość: Mikołaj Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: 85.219.243.* 26.01.06, 22:00
                > pierwsze jest pozbawione intrygującego babana na bagażniku - o to chodzi? ;) :D

                Nie czytasz uważnie forum. To nie jest zwykły banan. To jest mrożony banan!
              • Gość: artek Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.06, 07:59
                > pierwsze jest pozbawione intrygującego babana na bagażniku - o to chodzi? ;) :D
                bo jedno robione było przed sniadaniem (wzmiankowany mrożony banan popijany
                mrożonym napojem cytrynowo-grejpfrutowym) a drugie w jego trakcie.
                ;P
          • Gość: Roman Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: *.ks.k.pl / 80.53.160.* 26.01.06, 22:01
            > Ja swój wożę w plecaku
            > ale nie jest to chyba najlepsze rozwiązanie, wydaje mi się, że w jakiejś
            torbie
            > pod ramę czy sakwie byłby bezpieczniejszy na wypadek kraksy.
            Mój wyszedł z mojej poważnej kraksy bez szwanku. A miałem go w kieszeni kurtki.
          • Gość: Roman Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: *.ks.k.pl / 80.53.160.* 26.01.06, 22:09
            > Człowiek robi zdjęcia a nie aparat.
            Zgoda. Ale mając do dyspozycji aparaty kompaktowe (tzw. idioten camera)
            fotograf ma niewielkie pole do popisu.

            > Dobry fotograf zrobi ładne zdjęcie nawet
            > pudełkiem po butach.
            I tu sie uwidacznia przewaga "prymitywnych", ustawianych recznie aparatów, nad
            automatami. Przewaga pod warunkiem, że operuje nim fotograf.
            • Gość: Mikołaj Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: 85.219.243.* 26.01.06, 22:44
              > > Człowiek robi zdjęcia a nie aparat.
              > Zgoda. Ale mając do dyspozycji aparaty kompaktowe (tzw. idioten camera)
              > fotograf ma niewielkie pole do popisu.

              Aparat kompaktowy =/= idioten camera. Idioten camery to zawsze kompakty, ale
              odwrotna implikacja nie jest prawdziwa. Oczywiście racja, że nawet
              najgenialniejszy fotograf nic nie zdziała mając do dyspoizycji zabawkę z Media
              Markt, to o pudełku po butach to taka przenośnia :-) Po prostu wspomnienie Artka
              o kupnie nowego aparatu przywiodło mi na myśl kilku moich znajomych, którzy
              uważają, że samo posiadanie dobrego sprzętu zapewni dobrą jakość zdjęć (aż
              strach, że Ci ludzie studiują na PWr!). To tak, jakby twierdzić, że jak tylko
              wsiąde na rower Lance'a Armstronga to będę jeździł tak szybko jak on (absurd).

              > I tu sie uwidacznia przewaga "prymitywnych", ustawianych recznie aparatów, nad
              > automatami. Przewaga pod warunkiem, że operuje nim fotograf.

              Niekoniecznie. Ja nie jestem fotografem (fortografia interesuje mnie od
              niedawna, jakoś od roku mniej więcej) a potrafię skutecznie działać na
              ustawieniach ręcznych. Nie jest też prawdą, ze automat zawsze robi gorsze
              zdjęcia. W porzadnych aparatach są porządne (czytaj: skuteczne) automaty. Wiem
              to z samej praktyki, bo mój aktualny aparat to już jest drugi - w poprzednim
              autoamt był po prostu do du.. a w aktualnym moge mu spokojnie zaufać - jakieś
              80% zdjęć z automatu wychodzi bez zarzutu.

              A wracając do zamocowania - myślałem o torbie lub sakwie na ramę, bo jak się
              zalicza glebę, to raczej człowiek a nie rower mocno wali w ziemię, stąd na
              rowerze (np w takiej trójkątnej torebce pod ramę) aparat wydaje mi się
              bezpieczniejszy.
              • Gość: Roman Re: Dziwne rzeczy w mojej głowie IP: *.ks.k.pl / 80.53.160.* 26.01.06, 23:50
                > Przewaga pod warunkiem, że operuje nim fotograf.
                To, oczywiście, skrót myślowy. Miałem na myśli kogoś orientującego się co nieco
                o co chodzi w fotografowaniu, a nie zawodowca.
                > Nie jest też prawdą, ze automat zawsze robi gorsze
                > zdjęcia
                Oczywiście. Chodziło mi o to, że z porównywalnego pod względem optycznym
                sprzętu świadomie operujący ustawieniami ręcznymi osiagnie lepsze efekty
                (zwłaszcza w nietypowych warunkach) niz automat.
Pełna wersja