Gość: g_maj
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
05.10.01, 16:35
wszystkim urzednikom oraz miłosnikom polecam : "Dom na Sekwanie" W. Whorton'a
oraz zdjęcia-pocztówki Wrocławia z Odrą na pierwszym planie.
Szczególnie jedna zapadła mi w pamięci. Widok z Wybrzeża Wyspiańskiego w
kierunku obecnego Urzędu Wojewódzkiego /dawniej, w tym miejscu była
gazownia ,do której barkami dostarczano węgiel/. Po obydwu stronach rzeki,
stoją w kilku rzędach, pocumowane barki, na których mieszkali ludzie... Tak. A
pośrodku, kanałem między barkami płynie holownik ciągnący barkę. Tak było. Czy
były wypadki? Na pewno. Czy barki stwarzały zagrożenie, dla mostów innych
budowli? Na pewno. Część z nich funkcjonowała jako bazy. Czy miały zgodę
jakiegoś ministerstwa? Nie sądzę.
Warto zwrócić uwagę na postawę urzędników: w zasadzie można, ale powodzie, brak
dojazdu dla "szambonurka" - słowem nie poradzi pani/pan sobie jako marynarz,
mieszkający na barce. Martwią się za nas - decydują za nas, uniemożliwiając
podjęcie ryzyka. Typowy "uszczęśliwiający" socjalizm.
I jeszcze jedno: czy ci wszyscy ludzie, którzy miszkają na barkach w całej
europie nie są kapitanami, którzy wiedzą wszystko najlepiej. Nie. Radzą sobie z
problemami, które maja, z którymi nam nie pozwolą sobie poradzić urzędnicy.
PS. Próbowałem kiedyś zacumować na postój, legalnie barkę-przystań, w
eksponowanym miejscu na wyspie Szczytniki /naprzeciw Politechniki/. Nie udało
się.
Ale znam kogoś komu się udało. Opiekun "Nadbora". Dużo ma do powiedzenia....