gosc_horrorum
20.01.06, 18:40
Poruszenie na krajowych lotniskach. Wczoraj regionalne porty wizytował
Michael Cawley, wiceszef Ryanaira. Przewoźnik szuka miejsca na swoją bazę
Rozmowy o wyborze lotniska pod bazę Ryanaira wkraczają w decydującą fazę.
Irlandzki przewoźnik ogłosił właśnie, że zamierza zostać liderem polskiego
rynku. Plan zakłada przewiezienie nawet 1,4 mln pasażerów w tym roku. To
pięciokrotnie więcej niż w ubiegłym. By tego dokonać, musi rozbudować siatkę
połączeń. A do tego potrzebna mu będzie w Polsce baza.
Walczy o nią kilka portów. Nic dziwnego - to łakomy kąsek. Oznacza
zatrudnienie kilkudziesięciu osób, w tym kilkunastu mechaników. To także
gwarancja uruchomienia dodatkowych połączeń z lotniska. Port bazowy to bowiem
hotel dla samolotów. Tu nocują i rano odlatują "do pracy".
Za taki nocny postój linia płaci lotnisku. Ile - o to właśnie toczą się
negocjacje.
Ale umiejscowienie samolotu to także zyski dla regionu. Jedna maszyna rocznie
przewozi około 400 tys. pasażerów. Wielu z nich to turyści, którzy w mieście
pozostawiają swoje pieniądze.
Poza tym przyjmuje się, że 100 tys. pasażerów tworzy około stu nowych miejsc
pracy w lokalnej gospodarce (hotele, restauracje, sklepy, firmy taksówkowe).
- Każdy samolot w bazie oznacza zatem minimum 400 miejsc pracy - mówi Tomasz
Kułakowski, dyrektor marketingu Ryanair na Europę Środkową.
Który port wybierze irlandzki przewoźnik? - To może być każde z lotnisk
regionalnych, do których latamy - mówi tajemniczo Kułakowski.
Według informacji "Gazety" największe szanse mają Poznań, Gdańsk, Łódź lub
Wrocław.