Gość: lysy
IP: *.ikatel.pl
25.01.06, 00:27
Miałem dziś interwiu ze smutnymi panami z Koreii. Ich angielski wymaga wprawy
w rozumieniu - wymowa trudna ale możliwa do zrozumienia - chyba to wiedzą bo
nie denerwują się gdy prosiłem o powtórzenie pytań.
Po stwierdzeniu, że rodzina jest b. ważna, sie zasmucili bo wg. nich praca w
LG zwłaszcza na początku rozpoczęcia produkcji (1-2 lata - tak twierdzą)
będzie wymagała poświęcania łykendów, przychodzenia na nocną zmianę, itd.
Więc lepiej być samotnym albo przynajmniej kłamać że takowym się jest.
Coś czuję, że skośnoocy mają zupełnie inny system wartości gdy chodzi o pracę
i rodzinę.
A następna ciekawostka, gdy zapytali o kasę to się strasznie zdziwili "It is
very strange" gdy powiedziałem że pieniądze nie są tak ważne jak to że ta
robota da mi możliwość poznania nowoczesnej technologii i własnego rozwoju ...
Oczywiscie padły potem sumy - nie małe wydaje mi się ale nawet nie drgnęli,
cholera ich wie.
Życzę powodzenia wszystkim próbującym szczęścia u koreańców - wolałbym jednak
pracę u "białego" człowieka a może się mylę ... , na pewno zakres obowiązków,
u nich jest b. wąski, dziwili się, że w mojej aktualnej pracy jest taki
szeroki ...
No to pa i tak Chuck Noriss ich rozwali, jakby co.