Martynka nie musiała umrzeć

02.02.06, 22:38
...czy polska głupota kiedyś się skończy?!? Dziecko mogło (powinno!!!) żyć.
Ale do tego powinien przyjąć ją LEKARZ, nie konował realizujący ambicje
rodziców, własne, plany finansowe... Zgroza jak niereformowalnym jesteśmy narodem.
    • adwo-kat Re: Martynka nie musiała umrzeć 02.02.06, 23:00
      "USPOKÓJ SERCE IDIOTĘ
      CO CHCE WCIĄŻ TAM I Z POWROTEM"

      ["]["]["]
    • Gość: matka Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 23:59
      Moje dzieciątko przeżyło podobną sytuację- lekarz nie widział nic powaznego i
      kazał iść do domu . Uparłam się, domagałam się badania , postraszyłam ,bo
      kiedyś b. krótko ,ale pracowałam w szpitalu .TO pomogło ,zamiast rutyny, zajęto
      się moim dzieckiem, chyba dlatego ,że uznano mnie za zbyt nachalną i
      konsekwentną. TO ,że dziecko żyje oczywiście zawdzięczam lekarzom, ale gdyby
      nie mój upór ? NAWET NIE CHCĘ MYŚLEC,o tym ile ludzi umiera tylko dlatego, że
      istnieją jakieś limity ,a lekarzom nie chce się po prostu , albo boją się o te
      głupie parę groszy za badanie i lekcewazą zwykłe objawy,które często okazują
      jedyną wskazówką dla dobrej diagnozy. Patrzmy szerzej i głębiej, nie zawsze to
      co na wierzchu jest prawdziwe. To b. przykre dla rodzica stracic dziecko, i
      mieć poczucie winy , ze może trzebabyło coś jeszcze zrobic... Niestety życie
      toczy się dalej .. Głupota ludzka niestety nie zna granic, miejmy nadzieję ,że
      papierkowych i zapyziałych lekarzy będzie coraz mniej...
    • Gość: iwona Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.kobierzyce.net / *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.06, 00:14
      jak można dziecku po wypadku , które na dodatek wymiotuje podać panadol????? to
      jest lekarz??? jak on planuje dalej żyć.. przecież wina jest oczywista.
      • Gość: xyz A.M. winna smierci dziecka IP: 5.6.2R* / *.cg.shawcable.net 03.02.06, 02:17
        Karygodne braki w wyksztalceniu lekarzy sa przyczyna wielu tragedii.
        Wladze A.M. ponosza odpowiedzialnosc za wyksztalcenie lekarzy.
        Czy ktokolwiek uczy neurochirurgi na tej uczelni?
        • Gość: komar Re: A.M. winna smierci dziecka IP: *.sympatico.ca 03.02.06, 02:37
          Tragedia to jest, nie ma watpliwosci.
          Ale przestancie z tymi atakami na polskich lekarzy - wszedzie tak samo.
          W Kanadzie gdy moja corka spadla z roweru i pokiereszowana zawiozlem do
          szpitala to przez 3 godziny jej nie zbadano, zmeczony jedyny lekarz na ostrym
          dyzurze snul sie jak oblakany pomiedzy 30 pacjentami. Na szczescie wyszla z
          tego, ale na pewno nie bylo to zasluga tej niby tak znakomitej torontonskiej
          sluzby zdrowia. Wszedzie tak samo - tylko ciagle im malo i malo, choc zaden
          lekarz ponizej 100 tys dolarow rocznie nie schodzi.
          • Gość: pio Re: A.M. winna smierci dziecka IP: *.s3group.com.pl 03.02.06, 09:06
            Zaniedbanie jest wyraźne. Absolutnie powinna trafić do szpitala. Ja pare lat
            temu przeżyłem poważny upadek na nartach (poleciałem na głowę). Pare godzin
            później zrobiło mi się słabo ipojechalismy do szpitala w Lądku Zdroju (tam
            spędzałem urlop). Stwierdzili tylko wstrząśnięcie, ale zrobili RTG glowy chcieli
            mnie zatrzymać rutynowo. Na własne żadanie wyszedłem i pojechalismy do
            Wrocławia. Na szczęście bez problemów. Czyli dla niektórych jest to rutyna!!!
          • Gość: karol Re: A.M. winna smierci dziecka IP: *.media4.pl 03.02.06, 09:40
            widac nie mailes dobrej insury
            jestes biedakiem i tak skonczysz a dlej twoja rodzina
            trzeba pracowac legalnie a nie na budowie
          • koksanka Postawcie się na miejscu lekarza, nie bronię go 03.02.06, 09:59
            Jakbyś się i czuł i jakbyś sprawnie myslał na ostrym dyżurze miedzy 30 pacjentami i w dodatku po nieprzespanej nocy? Oczywiście nie bronię tutaj lekarza z Trzebnicy, ale trzeba na sprawę popatrzeć całościowo: brak sprzętu- rtg głowy jest badaniem w tym wypadku bez sensu - tylko TK ale go nie ma ( na Zachodzie gdzie pracuję TK jest w każdym szpitalu ponadto sprawne..), coraz większy deficyt lekarzy - zobaczycie co będzie za kilka lat, jak wszyscy przytomni wyjadą..Fatalna organizacka służby zdrownia..Ten lekarz który miał dyzur pewnie to była 100 godzina pracy w tym tygodniu.. Jakbyscie ludzie myśleli na jego miejscu tyle pracując ? w dodatku normalny człowiek , jak każdy inny, kazdy się myli, a czasem warunki pracy to ułatwiają...Ponadto zleci TK a na nim nic nie będzie to dostanie opr.. od dyrektora szpitala bo TO KOSZTUJE !!! Dobrze ze już nie pracuję w tym kraju, jestem też lekarzem
            • feminasapiens do Koksanki: 03.02.06, 12:01
              Czy RTG czaszki nie wykaże krwiaka?
              Jeżeli badaniem rtg można stwierdzić obecność (lub brak) krwiaka to znaczy że
              pierwszy lekarz nie potrafił postawić prawidłowej diagnozy => wg mnie to on
              jest winny.

              I jeszcze dodam ze swojego doświadczenia jako matki:
              jakiś czas temu mój 8-letni wtedy syn huśtając się na drążku upadł płasko na
              brzuch.
              Od razu stwierdziłam (choć nie jestem lekarzem), ze ma złamaną rękę.
              Zabezpieczyłam złamanie i pojechałam na ostry dyżur:
              1/ ponad godzinę czekaliśmy na lekarza
              2/ ponad dwie godziny czekaliśmy na technika RTG, który przyjechał na wezwanie
              spoza szpitala (czekał w domu?)
              3/ lekarz zlecił tylko prześwietlenie domniemanie złamanej ręki (rzeczywiście
              złamanie z przemieszczeniem), chociaż z wywiadu wynikało że dziecko upadło na
              dwie ręce; prześwietlenie drugiej zlecił dopiero na moją prośbę - rzeczywiście
              kość drugiej była pęknięta
              4/ dopiero na moją prośbę (przecież dziecko "klapnęło" płasko na brzuch - mogły
              być urazy narządów wewn.) zrobiono USG brzucha, na szczęście wszystko było ok. -
              lekarz wykonujący USG również przyszedł z zewnątrz dopiero na wezwanie.

              Inny przykład: moja mama przyjęta na izbę przyjęć innego szpitala leżała po
              wstępnym badaniu naga od pasa w górę (co prawda za parawanem ale chodzi nie
              tylko o dyskrecję, ale po prostu o to że leżącemu nagiemu człowiekowi jest po
              prostu zimno) czekając na konsultację innego lekarza. Dopiero na moją prośbę
              przyniesiono koc.

              Przykłady niestety można mnożyć.

              Strach pomyśleć jak pacjent jest traktowany gdy nie ma się nim kto zająć
              (chodzi mi o towarzyszących bliskich - chory nie zawsze ma możliwość zawalczyć
              o siebie sam) i trzasnąć pięścią w stół.
              Ja wiem, że nie jestem fachowcem, lekarze się kształcą latami i na pewno wiedzą
              więcej i lepiej.

              Ale...
              • koksanka do feminasapiensis 03.02.06, 12:18
                BADANIE RTG JEST BADANIEM TKANEK KOSTNYCH A NIE CZĘSCI MIĘKKICH! NIE WYKAZE ZADNEGO KRWAWIENIA.Proszę to sprawdzić w jakimkolwiek podręczniku.
                . Nie jest Pani lekarzem ale jak sądzi zna się dobrze na diagnozowaniu urazów, więc podstawy warto wiedzieć...(sic!) Lekarz zlecił rtg bo u nas taki stary zwyczaj,czy nie pękły kosći czaszki itd..W tym wypadku to nadanie nic nie wniosło.
                Czy Pani sądzi że to lekarzy wina że pacjent musi czekać na technika? Pozdr.
                • feminasapiens do Koksanki - znów 03.02.06, 19:44
                  Droga Pani Koksanko.

                  Najpierw przytoczę fragment swojej wypowiedzi:

                  >Czy RTG czaszki nie wykaże krwiaka?
                  >Jeżeli badaniem rtg można stwierdzić obecność (lub brak) krwiaka to znaczy że
                  >pierwszy lekarz nie potrafił postawić prawidłowej diagnozy => wg mnie to on
                  >jest winny.

                  Zwróciłam się do Pani jako do lekarza z prośbą o wyjaśnienie, bo właśnie nie
                  mam wiedzy a chciałam się dowiedzieć. Proszę mi więc nie zarzucać, że się
                  wymądrzam chociaż nie jestem lekarzem. Więc słowami: " jak sądzi (pani) zna się
                  dobrze na diagnozowaniu urazów, więc podstawy warto wiedzieć...(sic!)" zarzuca
                  mi Pani wynoszenie się ponad wiedzę lekarzy - jest to zarzut bezpodstawny
                  (przypomnę że w swojej wypowiedzi użyłam słowa "jeżeli").

                  Dziękuję za wyjaśnienie dot. zasadności badania rtg przy diagnozowaniu urazu
                  czaszki/krwiaka.
                  • dadan5 Re: do Koksanki - znów 04.02.06, 14:28
                    feminasapiens napisała:

                    > Droga Pani Koksanko.
                    >
                    > Najpierw przytoczę fragment swojej wypowiedzi:
                    >
                    > >Czy RTG czaszki nie wykaże krwiaka?
                    > >Jeżeli badaniem rtg można stwierdzić obecność (lub brak) krwiaka to znaczy
                    > że
                    > >pierwszy lekarz nie potrafił postawić prawidłowej diagnozy => wg mnie
                    > to on
                    > >jest winny.
                    >
                    > Zwróciłam się do Pani jako do lekarza z prośbą o wyjaśnienie, bo właśnie nie
                    > mam wiedzy a chciałam się dowiedzieć. Proszę mi więc nie zarzucać, że się
                    > wymądrzam chociaż nie jestem lekarzem. Więc słowami: " jak sądzi (pani) zna się
                    >
                    > dobrze na diagnozowaniu urazów, więc podstawy warto wiedzieć...(sic!)" zarzuca
                    > mi Pani wynoszenie się ponad wiedzę lekarzy - jest to zarzut bezpodstawny
                    > (przypomnę że w swojej wypowiedzi użyłam słowa "jeżeli").
                    >
                    > Dziękuję za wyjaśnienie dot. zasadności badania rtg przy diagnozowaniu urazu
                    > czaszki/krwiaka.
                    W porządku,przepraszam. Po prostu..przewrażliwienie zawodowe i alergia na sposób przekazywania informacji przez media i komentarze ludzi.
                    Realia polskie dotyczące leczenia i traktowania pacjentów które pani opisuje były dla mnie również nie do zaakceptowania. Dlatego już w Polsce nie pracuję.
                    Ale jeśli prawdą jest, ze rodzice nie zgodzili się na hospitalizację dziewczynki, to ten lekarz jest kozłem ofiarnym i odpowiadać ma za wady systemu.
                    1.po pierwsze brak TK (powinno być w Trzebnicy ,i do razu zrobione badanie)
                    2. po drugie brak możliwości transportu śmigłowcem. Takie pogorszenie stanu ogólnego i karetka Oborniki-Wrocław???? Dziurawa trasa i daleka!!!!
                    3.po trzecie personel niedoszkolony ( blokowane specjanlizacje, drogie kursy- lekarza w trakcie specjal. na to nie stać!!) w konsekwencji chirurg nie daje sobie rady.
                    Dlatego bulwersuje mnie przypisywanie winy jedynie temu nieszczęsnemu lekarzowi
              • Gość: Viwa Re: do Koksanki: IP: 62.87.132.* 03.02.06, 12:58
                ale...brak im po prostu powołania
                Trzeba chcieć pomagać ludziom! Co zrobiłby lekarz, gdyby poszedł do fryzjera, a
                ten obgolił go na łyso, bo Źle zrozumiał - to tak jak zła diagnoza, a
                konsekwencje jakże mniejsze...
                • Gość: koksanka Re: do Viwy IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.06, 13:01
                  Co by zrobił fryzjer jakby nie miał nożyczek?
                  • Gość: Viwa Re: do Viwy IP: 62.87.132.* 03.02.06, 13:04
                    Chcieć to móc - taka odpowidź powinna wystarczyć. Czy w tej sprawie lekarz nie
                    miał sprzętu potrzebnego do pracy, czy po prostu nie chciało mu sie pracować??
                    • koksanka Re: do Viwy 03.02.06, 13:50
                      Nie da się zrobić badania bez sprzętu.
                      P.S.Jestem lekarzem tez Z ZAMIŁOWANIA.Mam dwoje dzieci. Czuję się
                      odpowiedzialna za kazdego pacjenta. Nie raz nie dwa nie śpię w nocy bo myśle,
                      czy czegoś nie przegapiłam.
                      Bardzo mi żal tych rodziców, i bardzo mi żal tego lekarza, bo gromy na niego
                      łatwo się ciska, jak się nie wie, jak trudna jest to praca.
                      Z Martynką był splot nieszczęśliwych zdarzeń. W tej sprawie wszcyscy mieli
                      ogromnego pecha.Z boku każdemu wydaje się to łatwe i proste. Ale żadnemu
                      lekarzowi nie zależy na tym, zeby przegapiać takie sprawy. Myślę, że jakby
                      została w Trzebnicy to by to nic nie pomogło, głowy by tam jej nikt nie
                      otworzył.
            • xx23 Re: Postawcie się na miejscu lekarza, nie bronię 04.02.06, 16:25
              Gdzie sprzet Owsiaka?
        • Gość: Abrik Re: A.M. winna smierci dziecka IP: *.wroclaw.mm.pl 03.02.06, 08:42
          Chyba Twój Stary jest winny tej tragedii. Weź Ty się jebnij w ten pusty łeb.
          Uczyć to się uczy wszystkiego ale później "wIELCY lEKARZE" mają wszystko w
          dupie. Chyba nie chcesz wmówić, że wymioty występujące po urazie głowy nie są
          wskazaniem do hospitalizacji? Każdy ignorant interesujący się nie tyle medycyna
          co pokrewnymi dziedzinami wie o tym. A ten lekarz z Trzebnicy powinien polecieć
          i stracić uprawnienia.
          • Gość: Jazzik Re: A.M. winna smierci dziecka IP: 156.17.253.* 03.02.06, 09:08
            Ten skretyniały konował powinien po prostu zgnić w więzieniu. Taki tuman nawet
            pewnie nie wie co to są wyrzuty sumienia.
        • koksanka Re: A.M. winna smierci dziecka 03.02.06, 10:05
          Gość portalu: xyz napisał(a):

          > Karygodne braki w wyksztalceniu lekarzy sa przyczyna wielu tragedii.
          > Wladze A.M. ponosza odpowiedzialnosc za wyksztalcenie lekarzy.
          > Czy ktokolwiek uczy neurochirurgi na tej uczelni?
          Neurochirurgia nie jest przedmiotem studiów tylko odrębnej spacjalizacji o studiach. Dodam, że prawie się nie kształci juz lekarzy w tej specj, podobnie jak w wielu innych, bo zostały odgórnie POZAMYKANE ( albo no 2 miejsca na cały kraj),
          Za parę lat w tym kraju nastąpia katastrofa z powodu braku specjalistów
          • Gość: MD Re: A.M. winna smierci dziecka IP: 139.48.149.* 03.02.06, 18:16

            Uczelnia jest odpowiedzialna za swoich absolwentow.
            System ksztalcenia lekarzy jest zly.
            System pomocy zdrowotnej jest zly.
            Obywatele placa pieniadze na zlych lekarzy i na zly system opieki zdrowotnej.
            To dziecko mozna bylo uratowac ,ale nie w Polsce.
      • Gość: ewa Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.ssg.org.au 03.02.06, 11:02
        nie musiala, ale wine ponsza liczni. lekarz przyjmujacy dziecko,
        ordynator,pogotowie, a takrze zarzad miasta. nieustanny brak funduszy na sluzbe
        zdrowia, na szpitale. bo za co kupic drugi tomograf.za co doszkalac personel. z
        jakich pieniedzy podwyzszyc place personelowi tak aby ci najlepsi nie uciekali
        za granice
      • Gość: Viwa Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: 62.87.132.* 03.02.06, 12:49
        Wina jest oczywista - wszyscy mamy tego swiadomość, więc pytam - dlaczego tacy
        lekarze nie ponoszą surowych konsekwencji swych nieprzemyślanych, jakże
        lekkomyślnych decyzji?? Dlaczego maja prawo bezkarnie szafowac naszym zdrowiem,
        a co gorsza życiem??
        • koksanka Re: Martynka nie musiała umrzeć 03.02.06, 13:52
          Gość portalu: Viwa napisał(a):

          > Wina jest oczywista - wszyscy mamy tego swiadomość, więc pytam - dlaczego
          tacy
          > lekarze nie ponoszą surowych konsekwencji swych nieprzemyślanych, jakże
          > lekkomyślnych decyzji?? Dlaczego maja prawo bezkarnie szafowac naszym
          zdrowiem,
          >
          > a co gorsza życiem??
          Przecież on poniesie tego konsekwencje.... Czemun pani taka napastliwa? On
          pewnie też ma dzieci...i będzie miał Martynkę w swojej głowie do konca życia
    • Gość: onno Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.02.06, 09:22
      K***A Mać!!Co za ludzie!!Tyle przychodzi mi na mysl o tych pajacach w szpitalu.
      Wiem, że pieniądze nie zrekompensują śmierci wspaniałej dziewczynki, ale służba
      zdrowia powinna za to słono zapłacić,a odpowiedzialni za śmierć ludzie,
      wylądować w pudle.
      • Gość: mama Edyty Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 09:49
        Ja już wiem i sama się przekonałam jak fukcjonuje u nas służba zdrowia, przez
        lekarza moja córka ,trzy i pół roku jest w śpiączce, bo lekarz spał sobie na
        dyżurze, i nie chciało mu się wstać i zobaczyć , co naprawdę się dzieje ,tylko
        zlecał relanium na uspokojenie, a córka się dusiła,i nastąpiło niedotlenienie i
        niedokrwienie mózgu,a teraz co , sprawa w sądzie , i co rusz nowe odroczenia,
        czekają aż sprawa się przedawni, a lekarz sobie pracuje, i być może naraża
        następnych pacjętów na zagrożenia. A ja z córką walczę o przetrwanie, bo córka
        ma tylko zasiłek pielęgnacyjny 144zł. na miesiąc, i nic więcej dodać, lekarze
        powinni walczyć o życie pacjętów a nie ich uśmiercać.
    • Gość: Andrzej Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.ar.wroc.pl 03.02.06, 10:31
      Czy wreście w tym zakłamanym kraju zacznie się normalnie rozliczać lekarzy!!!!.
      Kaczory wezcie sie do roboty!!!.
    • dadan5 Re: Martynka nie musiała umrzeć 03.02.06, 11:44
      Ludzie! Nie dajcie się tak manipulować mediom.
      Ten lekarz i tak ma przekopane do konca życia. Skad wiecie ze on nie ma teraz
      wyrzutów sumienia??
      Gdyby ją zostawił w Trzebnicy na obserwacji to i tak nic to by nie zmieniło,
      musieliby ją tak samo wieźć do W-wia bo tam jest neurochirurgia. I pewnie
      skonczyłoby się tak samo.To musiało być duze krwawienie, a nie wstrząs mózgu.
      Strasznie mi żal i rodziców, i lekarza.Mieli wszyscy okropnego pecha
    • qunegunda Re: Martynka nie musiała umrzeć 03.02.06, 11:45
      Rodzice mogli zawieść dziecko do prywatnego szpitala i tam hospitalizować na
      wlasny koszt, a nie teraz mieć pretensje nie wiadomo do kogo.

      Państwo najzwyczajniej nie stać na rutynowe hospitalizacje, bo jest np. 10%
      szans komplikacji. Przypadek ten jest więc tylko nieszczęśliwym wypadkiem.

      Slużba zdrowia powinna być platna. Każdy niech placi za siebie i ma do siebie
      pretensje.
      • Gość: KK Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 03.02.06, 12:01
        Aleś ty mądra(y). Bo u nas wszędzie są prywatne szpitale, doskonale wyposażone
        i z ostrym dyżurem.
        Rodzice zrobili wszyystko co w ich mocy, natomiast lekarz zrobił wszystko, zeby
        się nie przemęczyć.
        • koksanka Do KK 03.02.06, 12:21
          Gość portalu: KK napisał(a):

          > Aleś ty mądra(y). Bo u nas wszędzie są prywatne szpitale, doskonale wyposażone
          > i z ostrym dyżurem.
          > Rodzice zrobili wszyystko co w ich mocy, natomiast lekarz zrobił wszystko, zeby
          >
          > się nie przemęczyć.
          No tak, mógł prześwietlić oczami z braku tomografu
          • Gość: Viwa Re: Do KK IP: 62.87.132.* 03.02.06, 13:08
            Przecież ten lekarz nawet nie miał zamiaru zrobic temu dziecku badania
            tomograficznego.......
            wiem, jestes lekarzem...ale im wiecej czytam Twoich wypowiedzi, tym bardziej
            utwierdzam sie w przekonaniu, że nie jestes z nim z zamiłowania. To było małe
            dziecko, masz dzieci?? Masz odpowiedzialność??
            • Gość: Viwa Re:To mmiało być do KOKSANKI IP: 62.87.132.* 03.02.06, 13:09
              w/w komentarz tyczy sie wypowiedzi Koksanki
          • Gość: Realistka Odpowiedź dla kokosanki IP: *.neurosoft.pl 03.02.06, 14:51
            koksanka napisał:
            > No tak, mógł prześwietlić oczami z braku tomografu

            I po co ten sarkazm? Badanie tomografem nie było potrzebne (byłoby natomiast
            niepotrzebną stratą czasu), bo w szpitalu we Wrocławiu nie było wątpliwości, że
            trzeba NATYCHMIAST operować.

            Za to należy - też natychmiast - zmienić pewego konowała. Tego, który, mimo jej
            wymiotów, nie zatrzymał dziewczynki w szpitalu. Ciekawe, czy czuje się
            odpowiedzialny ???


            Pzdr.
            • koksanka Re: Odpowiedź dla kokosanki 03.02.06, 15:36
              Operowac z powodu wymiotów? wiesz jaka to odważna decyzja? Po zatrzymaniu krążenia to i owszem. Ale to się zdarzyło PÓŻNIEJ. No nie tak od razu, tomograf jest standardowym badaniem. Na całym świecie. Odsyłam do literatury.
              • Gość: trzebniczanin Re: Odpowiedź dla kokosanki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.06, 19:35
                Kokosanka przestań siać tu zamęt!! Lekarz w Trzebnicy był chyba nie douczony
                albo faktycznie nie spał ze 3 dni! Po prostu nie poznał się! Lekarz z karetki
                wioząc dziecko już do Wrocławia zauważył na zdjęciu jakieś zmiany!
                • koksanka Re: Odpowiedź dla kokosanki 04.02.06, 14:06
                  Człowieku, na zdjęciu rtg nie mogło byż żadnych zmian! Ono pokazuje tylko kości! Wypowiadacie się wszyscy na tematy których nie rozumiecie. W karetce to narosły jej objawy krwawienia śródczaszkowego. Kliniczne , nie na zdjęciu!!!
    • dadan5 Re: Martynka nie musiała umrzeć 03.02.06, 11:47
      Szanowna pani autorko artykułu. Martynka zmarła nie dlatego ze lekarz nie
      zatrzymał jej na obserwacji, tylko dlatego ze miała silne krwawienie
      sródczaszkowe. Pacjenci nie umierają od kontaktu z izbą przyjęc tylko z powodu
      choroby. Czy pani to rozróżnia? Czy pani pisze artykuły pod publiczkę?
      • Gość: mama Edyty Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 12:00
        Nie brońcie tak tych lekarzy , to są ludzie którzy nie powinni być lekarzami,
        powinni pracować, nie tam gdzie trzeba ratować ludzi, i im pomagać,lecz
        sprzątać ulice!!!!!!!!!
        • Gość: mika Re: Unikać takich LEKARZY!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 12:06
          Lepiej unikać takich lekarzy, zgadzam się z Tobą
    • Gość: Lekarz Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.skane.se 03.02.06, 12:45
      Mimo iz nie znam dokladnie przebiegu zdarzen wydaje mi sie nieprawdopodobne,
      aby lekarz przyjmujacy ta biedna dziewczynke zignorowal tak oczywiste objawy.
      Zaden lekarz tego nie czyni, gdyz kazdy chce dobrze wypelniac swoje obowiazki.
      Kazdy lekarz ma swoje sumienie i nie jest bezduszna maszyna.
      Jednak zdarzaja sie nieszczescia, na ktore doslownie nic nie mozna poradzic.
      W tym wypadku do krwawienia doszlo w wyniku urazu. Byc moze gdyby istnial
      sprawny system interwencji z dostepnym neurochirurgiem udaloby sie uratowac
      dziewczynke. Niestety, nie udalo sie postawic szybko diagnozy. Mniej
      doswiadczeni lekarze niekiedy zwlekaja z wykonaniem szybkiego badania, gdyz po
      prostu brakuje im doswiadczenia i nie wiedza, jakimi priorytetami sie kierowac.
      Rodzice sa zalamani i rozgoryczeni. Bardzo im wspolczuje i staram sie zrozumiec.
      Trzeba jednak zaakceptowac, ze dziewczynka miala powazny uraz i szanse na
      powodzenie mogly zupelnie nie zalezec od lekarzy.
      • Gość: dadan5 Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.06, 13:02
        Nareszcie wyważona opinia
      • Gość: Viwa Re: do Lekarza IP: 62.87.132.* 03.02.06, 13:11
        Oj, nie każdy lekarz, nie każdy. Osobiście miałam styczność z takimi właśnie
        lekarzami, którzy zachowywali sie jak bezduszne maszyny - jakże ich dużo!!!
      • Gość: Viwa Do lekarza IP: 62.87.132.* 03.02.06, 13:14
        Piszesz: Mniej
        doswiadczeni lekarze niekiedy zwlekaja z wykonaniem szybkiego badania, gdyz po
        prostu brakuje im doswiadczenia i nie wiedza, jakimi priorytetami sie kierowac.
        >a czego są Ci lekarze uczeni na studiach, na praktykach medycznych...?? Jak
        Pan może tak ich tłumaczyć. Wiem, że w przypadku własnych bliskich postepujecie
        zupelnie inaczej!
      • Gość: edek gdyby rodzice wyrazili zgodę na hospitazcję IP: 217.153.65.* 04.02.06, 11:52
        a teraz rozpacz
      • Gość: ADA DO LEKARZA I KOKOSANKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 10:06
        Solidarność w śrdodowisku lekarskim, chora solidarność, nie pozwala Wam walczyć
        z nieukami, ignorantami i zwykłymi bandziorami, takimi jak ci w Łodzi.

        Ja w swoim życiu już kilkakrotnie byłam narażona na poważny uszczerbek lub
        utratę życia przez lekarzy. Moi bliscy i znajomi, także. Takich lekarzy kilku
        mogłabym wskazać z imienia i nazwiska. Ale oni nie pracują na pustyni. O ich
        karygodnych poczynaniach wiedzą ich przełożeni, ich koledzy... Ale panuje zmowa
        milczenia i chora solidarność. Przeciętny pacjent jest bez szans w walce z tą
        mafią.
        Zajrzyj proszę do mojego postu w tym wątku sprzed kilku dni "musimy być
        mądrzejsi i czujniejsi od lekarzy". To zdarzyło się naprawdę. Podałam miejsce i
        czas i okoliczności.
        Może Wy wytłumaczycie mi jak to możliwe, że w nowoczesnym, świetnie wyposażonym
        szpitalu (na miejscu tomograf, rezonans) nie ratowano Człowieka???
        • koksanka Re: DO LEKARZA I KOKOSANKI 05.02.06, 13:30
          Nic podobnego. Wsrod lekarzy są bardzo madrzy ludzie są i barany których działalność rzuca się cieniem na prace wszystkich. A na kazdy przypadek należy spojrzeć obiektywnie. W przypadku Twoim znaczy męza- zgadzam się z Tobą, ta sprawa jest naprawdę ewidentna. Sama ja i moja rodzina doswiadczyliśmy rownież podobnycy, choć moze nie tak niebezpiecznych popisów niekompetencji i ignorancji.
          W sprawie Martynki im dłuzej to analizuję tym bardziej widzę że tutaj chce się tego lekarza obarczyć winę za niedostatki służby zdrowia i rzucić opinii publicznej na pożarcie. Bo u nas zawsze kopie się tego najnizej. On dziecka nie zignorował, w chwili badania prawdopodobnie nie miało zadnych objawów- tak mogło być, dał rodzicom listę niepokojących objawów- czy tak robi lekarz któremu wisi ???
          To dziecko miało straszliwego pecha bo krawienie jak się wywiązało musiało być masywne, sądzac po przebiegu sprawy. Kto wie czy nie był to może tętniak?? Nie wiadomo .Pozostawione w szpitalu w Trzebnicy zmarło by tam, bo nikt by go tam nie zoperował. Zawsze trzeba bardzo bardzo dokładanie sprawę zbadać zeby ferować wyroki.
          Dxiecko nie zmarło z powodu kontaktu z lekarzem tylko z powodu ciężkiego urazu. Pozdrawiam.
          • Gość: xyz Re: DO LEKARZA I KOKOSANKI IP: 5.6.2R* / *.cg.shawcable.net 05.02.06, 19:39
            Dziecko zmarlo z powodu braku kontaktu z lekarzem.
            Zawiedli lekarze bo nie potrafia leczyc ,zawiodl system opieki zdrowotnej bo
            dziecko zmarlo.
            To dziecko nie mialo szansy bo neurochirurg nie otworzyl czaszki.
    • Gość: trzebniczanka Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.06, 14:40
      To straszne, lekarze ze szpitala w Trzebnicy mają złą sławę, wiem od znajomych
      że gdyby stało się coś im i ich bliskim nigdy nie zawiązą chorego do naszego
      szpitala wolą jechać do Wrocławia choć dalej.Trzebniczanki nawet rodzą dzieci
      we Wrocławiu choćby w szpitalu na Kamińskiego.
    • Gość: agi Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.06, 17:30
      Ludzie nigdy nie jedzcie do szpitala w Trzebnicy!!!!! To nie jest ich pierwsza
      zle postawiona diagnoza
    • Gość: oborniczanka Beata i Pawle IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.06, 17:33
      Jestsmy z Wami.... . Łączymy sie w Waszym bolu.
      • anoda34 Re: Beata i Pawle 03.02.06, 23:50
        Również łączę się z Wami w bólu i modlę za Was wszystkich gorąco

        oborniczanka
    • Gość: ADA Musimy być mądrzejsi i czujniejsi od lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 23:36
      Właśnie mija piąty rok jak mój mąż miał wypadek, podczas którego doznał bardzo
      poważnych obrażeń głowy i mózgu. Lekarze całkowiecie zignorowali Jego stan
      twierdząc, że jest "lekko potłuczony".
      Zjawiłam się tam pewnie w ostatnim momencie i pewnie uratowałam mu życie.
      Skończyłam studia pokrewne z medycznymi. Miesiąc przed wypadkiem oglądałam
      program interwencyjny gdzie poszkodowana osoba opowiadała jak w szpitalu nie
      zdiagnozowano u niej wycieku płynu mózgowo rdzeniowego. Tylko moja kategoryczna
      postawa, upór i konsekwencja doprowadziły do tego, że po 30 godz od wypadku
      wreszcie zajęto się moim mężem. Wreszcie zrobiono pierwsze TK głowy (szpital
      wojewódzki, oddział ratunkowy, tomografia piętro niżej).
      Dla mających chwilę czasu wklejam link do mojego postu na forum Zdrowie
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=10925774&v=2&s=0
      Nie miałam siły walczyć z lekarzami. Nie znalazłam adwokata wierzącego w
      powodzenie zakonczone skazaniem winnych.
      Do dziś prześladuje mnie myśl, że Te konowały "leczą" tam innych
      poszkodowanych, że nie do każdego nieprzytomnego przyjdzie ktoś bliski i
      zainterweniuje.

      I nie mówcie lekarze, że każdy z Was niesie pomoc, bo naprawdę są tacy, którzy
      z niezrozumiałych dla mnie powodów nie ratowali człowieka, którego uratować
      można było.

      Rodzicom Martynki współczuję najmocniej...

      • Gość: life Re: Musimy być mądrzejsi i czujniejsi od lekarzy IP: *.magma-net.pl 04.02.06, 10:27
        ADA - przeczytałam Twoją historię.
        Odjęło mi mowę... :(
        • Gość: edek Re: Musimy być mądrzejsi i czujniejsi od lekarzy IP: 217.153.65.* 04.02.06, 11:51
          fakt o którym nikt nie napisal w tym brókowcu, to taki ze rodzice niewyrazili
          zgody na obserwację szpitana dziecka i zabrali je na wlasną odpowiedzialność,
          kto za to odpowiada...
          / to rodzice/opiekunowie prawni, decydują i wyrażają zgodę na hospitalizację
          dziecka jesli zostanie im ona zaproponowana, a często nie wyrażają zgody bo mają
          jakies ważiejsze spraw, apotem ktos usi być inny ch zaniedbaniom/glupocie
          • Gość: mama Edyty Re: Musimy być mądrzejsi i czujniejsi od lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 13:48
            i tu jesteś lekarzyku i wyzywasz!!!!!!!!!!!!
            • dadan5 Pani mama Edyty bardzo napastliwa 04.02.06, 14:09
              Rozumiem pani rozgoryczenie, ale nie można winić za to co się stało WSZYSTKICH lekarzy. No chyba ze pójdzie się pani leczyć do kiosku Ruchu
              Gość portalu: mama Edyty napisał(a):

              > i tu jesteś lekarzyku i wyzywasz!!!!!!!!!!!!
              • Gość: mama Edyty Re: Pani mama Edyty bardzo napastliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 21:19
                Nie jestem napastliwa, tylko nie rozumię, czego tak bronicie takich lekarzy,
                którym się nie chce pomagać chorym, tak było w przypadku mojej córki, tylko
                wybrali spanie, bo to była noc, a nie zajeli się chorą. I teraz ich bronicie ,
                a co my rodziny mamy mówić, to są nasze dzieci , one miały całe życie pzed
                sobą, a przez nieodpowiedzialnych lekarzy,nie ma ich już na tym świecie, nasz
                to jest ból,rozpacz, nasza tragedia.
    • koksanka Re:do feminasapiens 04.02.06, 14:34
      eminasapiens napisała:

      > Droga Pani Koksanko.
      >
      > Najpierw przytoczę fragment swojej wypowiedzi:
      >
      > >Czy RTG czaszki nie wykaże krwiaka?
      > >Jeżeli badaniem rtg można stwierdzić obecność (lub brak) krwiaka to znaczy
      > że
      > >pierwszy lekarz nie potrafił postawić prawidłowej diagnozy => wg mnie
      > to on
      > >jest winny.
      >
      > Zwróciłam się do Pani jako do lekarza z prośbą o wyjaśnienie, bo właśnie nie
      > mam wiedzy a chciałam się dowiedzieć. Proszę mi więc nie zarzucać, że się
      > wymądrzam chociaż nie jestem lekarzem. Więc słowami: " jak sądzi (pani) zna się
      >
      > dobrze na diagnozowaniu urazów, więc podstawy warto wiedzieć...(sic!)" zarzuca
      > mi Pani wynoszenie się ponad wiedzę lekarzy - jest to zarzut bezpodstawny
      > (przypomnę że w swojej wypowiedzi użyłam słowa "jeżeli").
      >
      > Dziękuję za wyjaśnienie dot. zasadności badania rtg przy diagnozowaniu urazu
      > czaszki/krwiaka.
      W porządku,przepraszam. Po prostu..przewrażliwienie zawodowe i alergia na sposób przekazywania informacji przez media i
      komentarze ludzi.
      Realia polskie dotyczące leczenia i traktowania pacjentów które pani opisuje były dla mnie również nie do zaakceptowania. Dlatego
      już w Polsce nie pracuję.
      Ale jeśli prawdą jest, ze rodzice nie zgodzili się na hospitalizację dziewczynki, to ten lekarz jest kozłem ofiarnym i odpowiadać
      ma za wady systemu.
      1.po pierwsze brak TK (powinno być w Trzebnicy ,i do razu zrobione badanie)
      2. po drugie brak możliwości transportu śmigłowcem. Takie pogorszenie stanu ogólnego i karetka Oborniki-Wrocław???? Dziurawa trasa
      i daleka!!!!
      3.po trzecie personel niedoszkolony ( blokowane specjanlizacje, drogie kursy- lekarza w trakcie specjal. na to nie stać!!) w
      konsekwencji chirurg nie daje sobie rady.
      Dlatego bulwersuje mnie przypisywanie winy jedynie temu nieszczęsnemu lekarzowi
      • Gość: life Re:do feminasapiens IP: *.magma-net.pl 04.02.06, 16:53
        Okazuje sie ze pisali o tym też w Slowie
        gazeta.naszemiasto.pl/start.php?kalendarzRok=2006&kalendarzMiesiac=02&kalendarzDzien=03

        tam sie dziwnie sciaga strony
        to, co interesujace jest na str 3
        podają też nazwisko tego lekarza
        • Gość: Lord Kox Re:do feminasapiens IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 17:51
          Dlaczego wieziono dziecko przez cały Wrocław na Traugutta mijając o wiele
          wcześniej szpital na Kamieńskiego?
      • feminasapiens Do Koksanki :-) 05.02.06, 22:30
        Koksanko, dzięki za odpowiedź.

        Jestem zainteresowana tematem urazów głowy (w ogóle uwielbiam sprawy medyczne -
        to moje hobby) z uwagi na to że mam dzieci - dwóch łobuziaków z którymi nie raz
        już byłam na urazówce. Jeden miał swego czasu właśnie przypadek upadku na głowę
        (klasyczne objawy: senność, splątanie, wymioty), na izbie przyjęć zatrzymano go
        na obserwacji ale nie miał badania tomografem, tylko rtg czaszki (potem
        oczywiście morf. krwi itd.). Jest już dawno po sprawie, wszystko skończyło się
        dobrze, nie mam zastrzeżeń do pracy lekarzy, ale mam pytanko:

        Wiadomo że badanie tomografem jest bardzo drogie, więc zleca się je rzadziej
        niż np. rtg czy inne badania. I teraz moje pytanie. Czy tomografia jest
        standardowym postępowaniem w urazach głowy (jak to jest w Polsce a jak za
        granicą)? Czy to że zostanie zastosowane CT warunkują też inne wskazania
        wynikające z wywiadu lub badania chorego.
        • Gość: lekarz p. W Polsce nie ma standartu leczenia np. IP: *.ribeamt.dk 06.02.06, 09:13
          urazu Glowy . Nie ma pieniedzy na standarty, kazdy lekarz leczy wg uznania. Do
          tego 10 akademii medycznych i bardzo trudno ustalic standarty ze wzgledu na
          nasz szlachecki charakter." Nie bedzie mi jakis profesor z Akademii X ustalal
          jak mam leczyc pacjenta. Standarty to pieniadze ,a ich nie ma w systemie.
          • Gość: xyz Re: W Polsce nie ma standartu leczenia np. IP: 139.48.209.* 06.02.06, 18:39
            Rodzice dziecka nie wyrazili zgody na obserwacje w szpitalu?
            Czy to prawda?
          • Gość: Do lekarza! Re: W Polsce nie ma standartu leczenia np. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 23:11
            Standardy a nie..."standarty" tak jak lekarz a nie..."lekaż"
        • koksanka Re: Do Koksanki :-) 07.02.06, 20:15
          CT głowy wykonuje się w razie wystąpienia objawów klinicznych po urazie.
          Nigdzie na świecie nie wykonuje się go rutynowo po każdym urazie głowy. Nie
          każdy uraz głowy jest również wskazaniem do hospitalizacji.
          Standardem po budzących wątpliwości urazach ( wypadki samochodowe, znaczna
          wysokość upadku, zaburzenia świadomosci po urazie, krótka utrata przytomności
          itd itp )jest obserwacja chorego w warunkach szpitalnych i wykonanie CT w razie
          niepokojacych objawów.
          Należy pamietać, ze krwiaki mogą narastac i negatywny wynik CT dzisiaj moze być
          pozytywny jutro. To tak krótko, pozdrawiam
          • Gość: xyz Re: Do Koksanki :-) IP: 5.6.2R* / *.cg.shawcable.net 07.02.06, 23:36
            Zapobieganie takim tragediom jest mozliwe.
            Szybkie rozpoznanie wzrostu cisnienia srodczaszkowego ,a nastepie szybka
            interwencja neurochirurgiczna sa postawa leczenia i ratowania zycia.
            Lekarze musza byc kompetentni ,a system pomocy medycznej sprawny.
            Jest to mozliwe do osiagniecia we Wroclawiu.
        • koksanka Do femina sapiens :Re: Do Koksanki :-) 07.02.06, 20:18
          moja odpowiedź jest w poscie ponizej
    • Gość: ... Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.kromera.osiedla.net 06.02.06, 19:06
      wyborcza schodzi na psy
      • Gość: xyz Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 21:43
        A ja widzę że TY schodzisz na psy!!!!
        • Gość: xyz Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: 139.48.178.* 06.02.06, 22:13
          Panie i panowie spokojnie.
          Czy rodzice zabrali dziecko ze szpitala wbrew opinii lekarza?
          • Gość: mama Edyty Re: Martynka nie musiała umrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 22:19
            Nie zabrali, lekarz nie widział potrzeby zostawić jej w szpitalu!!
          • life_ever Re: Martynka nie musiała umrzeć 07.02.06, 11:46
            Pewnie jakby zabrali to niebyłoby całej zadymy. Szpital pokazałby takie
            oświadczenie, bo przecież zostaje ono w dokumentach. I teraz prokurator
            siedziałby na głowie rodzicom a nie lekarzowi. Przydałoby się wyjaśnienie
            gazety w tej sprawie. Coś mi się wydaje, że te pogłoski rozpuszczają osoby
            jakoś związane z lekarzem lub szpitalem.Sami zobaczcie, ktoś kto wtrącił taką
            myśl pisze pod kilkoma nikami z jednego IP:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=36174776&v=2&s=0
            • Re: Śledztwo wykaże, czy lekarz z trzebnickiego s IP: 217.153.65.*

            Przeczytaj komentowany artykuł »
            Gość: edek 04.02.06, 11:34 + odpowiedz


            tak to prawda, ale tak gazeciarz by nie miał o czym napisać, a tak jest
            sensacja,wyborcza przoduje w tego typu artykulikach.
            a jej rzetelność poznaliśy po przy probie bronienia maciusia który rozjechał
            kobietę na pilczyckiej i ciężko ranił jej syna- redaktor Maciejewski się nie
            myli przecież



            • Re: Śledztwo wykaże, czy lekarz z trzebnickiego s IP: 217.153.65.*

            Przeczytaj komentowany artykuł »
            Gość: mis koala 04.02.06, 11:57 + odpowiedz


            a gdy się okaże że to nie lekarz zawinil, a rodzice którzy nie wyrazili zgody na
            pozostawienie dziecka na obserwacji w szpitalu, to gazeta poinn a tego lekarza
            przeprosic za oszczerstwa, bo łatwo jest kogoś opluć./ SĄD I SPRAWA KARNA DLA
            TEGO NIEUDOLNEGO PISMAKA/
            pismaki pod sąd
    • Gość: Ula TAKA PIEKNA DZIEWCZYNKA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.02.06, 01:45
      Wyrazy wspolczucia rodzicom i rodzinie Martynki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja