3.14-ter
16.03.06, 16:50
Prezydent znów nie zdążył z ręką...
Prezydent Lech Kaczyński nie pierwszy raz z opóźnieniem zareagował na
wyciągniętą na powitanie dłoń. Tym razem na uścisk musiał czekać prezydent
Litwy Valdas Adamkus
Chciał, jak to mają w zwyczaju mężowie stanu podczas wizyt państwowych, podać
rękę polskiemu koledze. Polski prezydent zagapił się. Adamkus trzyma
wyciągniętą dłoń, a Kaczyński swoją kurczowo zaciska.
To - jak wspomnieliśmy - nie pierwsza wpadka polskiej głowy państwa związana
z jego... prawą ręką. Zaczęło się od dnia zaprzysiężenia, gdy Lech Kaczyński
popełnił faux pas - zamiast, jak nakazuje tradycja, podnieść prawe ramię i
złożyć dwa palce do przysięgi, wygłaszał "Tak mi dopomóż Bóg", trzymając żonę
za rękę (a może na odwrót?). Później nastąpiła seria wizyt zagranicznych, w
czasie których kłopoty Lecha Kaczyńskiego z prawą ręką wciąż się powtarzały.
Na własnej skórze doświadczyli tego kolejno: prezydenci USA George W. Bush i
Francji Jacques Chirac oraz niemiecka kanclerz Angela Merkel, która niedawno
zachęcała Kaczyńskiego do podania ręki słowami "shake hand!", ale polski
prezydent w odpowiedzi spoglądał w przestrzeń, a później się szeroko
uśmiechnął i... dopiero gdy pani kanclerz miała już dać za wygraną, podał jej
w końcu dłoń. We wtorek identyczna sytuacja powtórzyła się na Litwie.
Co jest nie tak z prezydencką prawicą? - Może to się brać z bólów
korzonkowych lub zmian w stawie barkowym - próbuje odgadnąć problemy
prezydenta dr Wojciech Żebrowski, ortopeda za Szczecina. - Najczęściej
spotykaną przyczyną niechęci do wyciągania prawej ręki na powitanie są jednak
kłopoty z tak zwanym łokciem tenisisty - dodaje. Wówczas uruchamia się tak
zwany odruch samoobronny przed bólem, który występuje przy ściskaniu drugiej
dłoni.
- Być może nie lubi, gdy inni naruszają jego przestrzeń osobistą -
przedstawia własną teorię psycholog Agnieszka Naruszewicz z Gdańska. -
Powodem może być też nieumiejętność w ocenie, kto i kiedy powinien pierwszy
wyciągnąć dłoń - dodaje.
A może polski prezydent w ogóle nie lubi tak bezpośrednich kontaktów? Jeśli
tak, to jak będzie nawiązywał bliższe znajomości z innymi głowami państw? -
Nie wpadajmy w panikę. U początkującego prezydenta takie niezgrabności w
protokole dyplomatycznym mogą się zdarzać - uspokaja dr Wojciech Cwalina,
specjalista od marketingu politycznego w WSPS w Warszawie.
Czy zdarzą się też podczas następnej zagranicznej wizyty 22 marca na
Słowacji? Pierwszy przekona się o tym prezydent tego kraju Ivan Gašparovie.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3214247.html