janma46 Re: Sąd skazał syna zamiast matki 21.03.06, 13:06 Sędzia nie miał obowiązku sprawdzić czy chodzi o matkę czy o syna-no to mamy sprawiedliwość i niech mi ktoś powie że przysłowia nie są mądrością narodu- Kowal zawinił a cygana powieszono.Panie sędzio to niech pan sprawdzi czy ma pan jeszcze rozum,czy już pana opuścił. Odpowiedz Link Zgłoś
mysliwy38 Re: Sąd skazał syna zamiast matki 21.03.06, 13:10 Cos takiego moze sie zdazyc tylko w trzecim swiecie gdzie watazka decyduje o wszystkim.I my niewatpliwie nalezymy do tego swiata.Bo jak nazwac juz nie mowie sedziego rozpatrujacego sprawe,no trudno nie byl zbyt dociekliwy.Ale jak nazwac prezesa sadu ktory nadal uwaza ze sedzia nie musial byc dociekliwy.Mlodzi wyjezdzajcie z tego kraju ja juz jestem wiekowy wiec raczej tego nie zrobie.Zostawcie patriotyzm z tego sie nie da zyc a jeszcze nigdy nie wiesz czy kazaca reka sprawiedliwosci nie dopadnie Ciebie za czyjes winy. Odpowiedz Link Zgłoś
droch Re: Sąd skazał syna zamiast matki 21.03.06, 13:34 A co powiedziec o kimś, kto wypowiada się o tym, o czym nie ma *BLADEGO* pojęcia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ak65 Ręce opadają... IP: *.toya.net.pl 21.03.06, 13:50 1. Do Pani Redaktor, wiele osób wcześniej pisało o tym, że dając tytuł o "skazaniu" kogokolwiek wprowadziła Pani w błąd czytelników. Nie ma żadnego "skazania" w procesie cywilnym. To wielka różnica, nie życzę Pani aby poznała ją na własnej skórze. Zakładam, że to błąd wynikający z Pani nieuctwa, a nie świadome wprowadzenie w błąd opinii publicznej. Tyle tylko, że jeżeli zarzuca Pani komuś niedołożenie należytej staranności to sama winna Pani takiej staranności dochować. 2. Do Forumowiczów, możecie wierzyć albo nie ale ludzie, nawet bardzo prości, zazwyczaj zachowują się bardzo racjonalnie we własnych sprawach majątkowych. Jeżeli zatem ktoś nie zaskarża błędnego, jego zdaniem, orzeczenia to albo mu nie zależy, albo robi to celowo. Zazwyczaj zakłada, że taka pomyłka mu pomoże np. w ten sposób, że w rezultacie pomyłki sądu wierzyciel nie będzie mógł egzekwować świadczenia ani od niego, ani od mamusi. Mamusia jest w USA, no proszę jak się wszystko szczęśliwie ułożyło. Mamusia może załatwić cała sprawę bardzo szybko - oddać pieniądze własnemu synowi. Ale tego nie ma zamiaru robić. Po co płacić długi? Może to ona winna być bohaterką tego artykułu? Jeszcze jedno. Oczywiście błędu sądu nie można wykluczyć. Sąd nie jest nieomylny i w razie wyrządznia szkody poszkodowanemu przysługuje odszkodowanie. Ale - postępowanie nakazowe jest takim szczególnym trybem, gdzie sąd orzeka tylko na podstawie dostarczonych dokumentów - z reguły faktur. Jak formalnie wszystko się zgadza to sąd wydaje nakaz zapłaty. Taki nakaz jest już tytułem zabezpieczenia więc wierzyciel (przez komornika) może nam np. zablokować konto. Jak już taki nakaz otrzymamy to możemy go zaskarżyć sprzeciwem (albo zarzutami). Wtedy sprawa idzie normalnym tokiem, rozprawa, dowody itp. Pozwany nie zaskarżył nakazu w terminie ale pisał petycje do prezesa sądu. Nie wniósł tzw. powództwa egzekucyjnego, które służy do zwalczania takich błędnych, prawomocnych, wyroków. Jak myślicie - dlaczego? Tak przy okazji, firma mamusi nie płaciła za faktury. Pomyślcie - czy chcielibyście być na miejscu jej wierzycieli, hę? Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: Ręce opadają... 21.03.06, 14:06 tylko jedno małe ale! dla 1700 zł uciekac do USA? A jeśli jest tak jak sugerujesz to tym nbardziej jesgo sprawa pownnny się zając upoważnione organa a kara powinna być surowa ;)(wyłudzenia, oszustwa, wprowadzanie organów państwowychw błąd) problem chyba jednak jest taki że doszło do "nieprawidłowosci" i tak naprawde nikogo to nie interesuje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ak65 Re: Ręce opadają... IP: *.toya.net.pl 21.03.06, 14:55 > tylko jedno małe ale! dla 1700 zł uciekac do USA? A kto mówi, że uciekała do USA? Ja nie wiem jak było, mając jednak pewne wyobrażenie jak sprawa może wyglądać stawiam pewne pytania, odpowiedzi na których w treści artykułu nie uświadczysz. A sprawa nie jest jednoznaczna. Zwróć uwagę, że komornik prowadzi egzekucję na wniosek wierzyciela. O tym ostatnim ania słowa w tekście. A może jego wypowiedź coś by wyjaśniła? Dlaczego wierzyciel wystąpił przeciw synkowi ryzykując przegranie sporu, a w tej chwili, oddając sprawę do komornika ryzykuje przegranie kosztownego powództwa przeciwegzekucyjnego? Nie sądzisz, że wymagają tego zasady rzetelności dziennikarskiej? A pytań jest jeszcze sporo. Można zadać jeszcze kilka. Na przykład takie, czy to czasem pozwany nie prowadził tak naprawdę firmy, a ta była po prostu zarejestrowana na nazwisko jego matki, która jedynie firmowała działalność syna? Facet ma jakieś pełnomocnictwo od babci, ciekawe po co? Może babcia też prowadzi firmę, której wnuczek jest TYLKO pełnomocnikiem? Może ten narobił więcej długów? Mętne to wszystko, a autorka artukułu miast rzecz całą wyjaśnić dodatkowo ją tylko zaciemnia. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: Ręce opadają... 21.03.06, 15:22 > A kto mówi, że uciekała do USA? a w artykule jak byk pisze: "[..]którym przebywająca w USA W.T. przyznała, że to ona nie zapłaciła za chipsy." Reszta to moja nadinterpretacja! ;) bez dwóch zdań artykuł nic nie wyjaśnia, jest tylko kolejnym z serii przyblizającym GW do SE. Za to podoba mi sie Twoje "całosciowe" podejście do sprawy. Nie trzymasz niczyjej strony a w zasadzie przedstawiłeś wszelkie możliwe warianty zdarzeń. napewno przyjemnie jest z Toba dyskutować! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ak65 Re: Ręce opadają... IP: *.toya.net.pl 21.03.06, 15:29 Dzięki - ja też się cieszę, że mogę z kimś normalnie podyskutować ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arive Re: Ręce opadają... IP: *.e-wro.net.pl 21.03.06, 19:14 Masz rację ak65 - nie zdziwiłbym się, jakby się okazało, że firma tylko pozornie była na mamusię, a faktycznie prowadził ją syn i stąd całe zamieszanie. Problem większości oburzonych tym nakazem zapłaty polega na tym, że nie zdają sobie sprawy, że gdyby było inaczej to nie dałoby się w Polsce wyegzekwować żadnego długu. Nagle wszyscy kontrahenci zaczęliby się np. podpisywać niewyraźnie na fakturach. Nie każdy musi się znać na prawie, ale niektórzy są nieprzemakalni na argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ak65 Re: Ręce opadają... IP: *.toya.net.pl 21.03.06, 19:47 > Problem większości oburzonych tym nakazem zapłaty polega na tym, > że nie zdają sobie sprawy, że gdyby było inaczej to nie dałoby się w Polsce > wyegzekwować żadnego długu. Właśnie. Tylko ludzie prowadzący działalność gospodarczą mogą powiedzeć ile zdrowia i pieniędzy stracili przez takie firmy zarejestrowane na mamusię, tatusia, siostrę, ciotkę dziadka Paszczaka itp. Nie wiemy czy w tej sprawie tak było, może rzeczywiscie jest to byk sądu, a pozwany ma organiczony kontakt z rzeczywistością. Ale na te domysły jesteśmy skazani przez autorkę artykułu, której zasmarkanym obowiązkiem było zapytać o sprawę wierzyciela. Poza tym, w normalnym kraju ktoś taki jak pan pozwany nie stałby się bohaterem żadnego artykułu, przynajniej bohaterem pozytywnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hem Re: Ręce opadają... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 20:38 Gość portalu: ak65 napisał(a): > Nie wiemy czy w tej sprawie tak było, może rzeczywiscie jest to byk sądu, a > pozwany ma organiczony kontakt z rzeczywistością. Ale na te domysły jesteśmy > skazani przez autorkę artykułu, której zasmarkanym obowiązkiem było zapytać o > sprawę wierzyciela. > Poza tym, w normalnym kraju ktoś taki jak pan pozwany nie stałby się bohaterem > żadnego artykułu, przynajniej bohaterem pozytywnym. Autorka nie zapytala, bo nawet nie widziala o co zapytac. Zamiast probowac wyjasnic sprawe poszla po najmniejszej linii, czyli napisala tendencyjny, quasi- sensacyjny artykulik pozbawiony. Zero rzetelnosci dziennikarskiej. Najwazniejsze, ze za wierszowke dostala. Zupelnie jakbym Fakt czytal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hem Re: Ręce opadają... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 20:39 Problem w tym, ze w przecietny Polak uwaza, ze zna sie na prawie, medycynie, pilce noznej, polityce i paru innych dziedzinach o ktorych nie ma pojecia. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malick Re: Ręce opadają... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 14:11 a ja dopiszę tylko: 3. Dlaczego nikogo z oburzonych forumowiczów nie obchodzi los dostawcy czipsów, który ma firmę, jakichś pracowników, musi im zapłacić i nie może przez niesolidnego dostawcę? Skoro narosło tyle odsetek to przez tyle lat to widać nikt tego nie zapłacił. Może się złożycie? 5. Mama nie miała 1700 zł za czipsy, a na bilet do stanów miała jak najbardziej. 4. Facet mógł zaskarżyć nakaz i tego nie zrobił. Dyskusja nad tym już trwa powyżej, nie ma sensu jej powtarzać. Ale na miłość boską - mama miał 9 (DZIEWIĘĆ) LAT na to, żeby po prostu zapłacić temu dostawcy czipsów i synka wybawić z opresji i od komornika - nic nie zrobiła. Jeżeli nawet mama z synem się nie lubią, to synek podobnie miał DZIEWIĘĆ lat, żeby ścignąć mamusię o te pieniadze - nic nie zrobił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k Re: Ręce opadają... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 18:26 co do powodztwa przeciwegzekucyjnego, to nie bardzo wyobrazam sobie jego zasadnosc, gdyz nie ma zupelnie przeslanek do pozbawienia tytulu wykonawczego klauzuli wykonalnosci, a mianowicie pozwany nie moze przeczyc istnieniu obowiazku stwierdzonego tytulem egzekucyjnym pochodzacym od sadu (art. 840 § 1 pkt 1 k.p.c.) - czyli w tym wypadku nakazem zaplaty, a po drugie nie moze mowic, ze po powstaniu tytulu nastapilo zdarzenie powodujace wygasniecie obowiazku, gdyz... np. nie zaplacil :) (art. 840 § 1 pkt 2 k.p.c.). Oczywiscie wsrod tych przepisow _nie ma_ takiego, ktory umozliwialby "cofniecie sie" i wbrew prawomocnemu nakazowi zaplaty twierdzenie, ze to nie on winny, tj. doprowadzenie do w istocie ponownego rozpoznania prawomocnie zakonczonej sprawy. Stad historie o mozliwosci wzruszenia nakazu, zablokowania egzkucji etc. mozna wlozyc miedzy bajki. pozdrawiam, k Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ak65 Re: Ręce opadają... IP: *.toya.net.pl 21.03.06, 19:32 > gdyz nie ma zupelnie przeslanek do pozbawienia tytulu wykonawczego klauzul > i wykonalnosci, a mianowicie pozwany nie moze przeczyc istnieniu obowiazku stwi > erdzonego tytulem egzekucyjnym pochodzacym od sadu (art. 840 § 1 pkt 1 k.p.c.) Na pewno? Przecież nigdy nie był dłużnikiem. Tytuł egzekucyjny (czyli nakaz zapłaty) stwierdził obowiązek, który nigdy nie istniał... a po drugie nie moze mowic, ze po powsta > niu tytulu nastapilo zdarzenie powodujace wygasniecie obowiazku, gdyz... np. > nie zapłacił Nie dyskutujmy czego pozwany nie zrobił bo to wiemy, nie wiemy tylko - dlaczego?, a to w tej sprawie jest najbardziej interesujące. Przyjrzyj się dobrze treści art. 840 § 1 pkt 2 k.p.c. "po powstaniu tytułu egzekucyjnego nastąpiło zdarzenie, wskutek którego zobowiązanie wygasło". Kiedy zobowiązanie wygasa? Np. wtedy, kiedy świadczenie jest wykonane. Po prostu mamusia jako rzeczywsity dłużnik mogłaby wykonać zobowiązanie - zapłacić dług, a synek wygrałby powództwo przeciwegzekucyjne. Nie mów mi tylko, że tego nie zrobiła, bo to wiem. Pytam: dlaczego tego nie zrobiła, narażając syna na ruinę finansową? Tak na marginesie - do przemyślenia - mamy do czynienia z uznaniem długu przez mamusię, która złożyła pisemne oświadczenie. Zauważ, że zajmujemy się artykułem, a nie przypadkiem Slawomira T. Nie udzielam więc porady prawnej piszę tylko o swoich wątpliwościach. Nakaz nie został zaskarżony, nie zostało wniesione powództwo przeciwegzekucyjne, co jak napisałem, przy współdziałaniu mamusi mogłoby dać szanse powodzenia, i co najważniejsze - nie zostało wniesione powództwo odszkodowawcze przeciwko Skarbowi Państwa o szkodę jaka wynikła z błędnego wyroku. A termin przedawnienia upłynęł, jakby nie liczyć, SZEŚĆ lat temu! Jestem za stary wróbel aby w ciemno kupować schemat - skrzywdzony obywatel - wredny sąd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k Re: Ręce opadają... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 07:10 ze sad stwierdzil obowiazek, ktory nigdy nie istnial nie ma teraz zadnego znacznie, bo nakaz jest prawomocny i tylko tyle lub az tyle - nie mozna juz wiec mowic, ze to nie on jest dluznikiem. a co do wspoldzialania mamusi, to prosze daj spokoj, bo rownie dobrze sam moglby zaplacic. gwarantuje, ze wtedy juz by nie musial wytaczac powodztwa przeciwegzekucyjnego. a zatem... __brak__ przeslanek, ktore uzasadnialyby pow. p.egzekucyjne, a tak napisales. Odpowiedz Link Zgłoś
ak65 Re: Ręce opadają... 23.03.06, 21:27 > a co do wspoldzialania mamusi, to prosze daj spokoj, bo rownie dobrze sam moglb > y zaplacic. gwarantuje, ze wtedy juz by nie musial wytaczac powodztwa przeciweg > zekucyjnego. > > a zatem... __brak__ przeslanek, ktore uzasadnialyby pow. p.egzekucyjne, a tak n > apisales. Nie! W ogóle nie zastanawiałem się nad sprawą - nie znam akt sprawy tak jak i ty. Różnica między nami polega na tym, że ty z góry wykluczasz możliwość wniesienia powództwa, chociaż nie znasz wszystkich okoliczności sprawy. Twierdzisz, że takich przesłanek nie ma. Bardzo możliwe, że tak jest. Ale także możliwe, że tak nie jest. Przykład ze spełnieniem przez mamusię świadczenia miał ci wykazać, że takie teoretyczne przesłanki można wskazać, mimo tego, że wyrok jest prawomocny. Właśnie o to mi chodzi, że mamusia nie zapłaciła za swój dług i nie zakończyła sprawy. Innym takim, możliwym, podkreślam - hipotetycznym, przykładem jest potrącenie, które można zgłosić własnie w powództwie przeciwegzekucyjnym. Po prostu nie możesz się autorytatywnie wypowiadać, że na pewno nie ma podstaw do wytoczenia powództwa przeciwegzekucyjnego bo nie znasz wszystkich okoliczności sprawy. Ja też nie. Dlatego nie zajmuję się sprawą tylko artykułem, a ty wciągasz mnie w dyskusję na temat tego, czy dłużnik może zasadnie bronić się, w tej konkretnej sprawie, takim powództwem czy nie. Nie wiem i nawet nie mam zamiaru wiedzieć. Cała sprawa wzięła się stąd, że mamusia nie zapłaciła i o tym należy w pierwszym rzędzie napisać. O interesach wierzycieli a nie dłużników! Jeszcze raz podkreślam: zarzuty nie zostały zaskarżone, powództwo przeciwegzekucyjne nie zostało wniesione, i nie zostało wniesione powództwo o odszkodowanie. A co do tego ostatniego - wnosisz powództwo odszkodowawcze przeciwko Skarbowi Państwa, wnosisz o jego zabezpieczenie poprzez zawieszenie egzekucji, wygrywasz sprawę o odszkodowanie i nie musisz ukrywać się przed komornikami. Ale nasz bohater nie wnosi takiego powództwa. Dlaczego, no dlaczego? Zaznaczam - rozważam teoretycznie bo sprawy nie znam. A tak w ogóle to dług nie został zapłacony. I to jest w tej historii najważniejsze. Jak się liczy na to, że się ucieknie od płacenia długów to się tak ma - na własne życzenie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyzblut Re: Puknijcie się w głowę, obrońcy sądu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 14:05 Piszecie, że to uproszczone postępowanie, że gdyby nie ono, dłużnicy byliby bezkarni, że sądy nie mają czasu na pedantyczne badanie każdej sprawy... i tym podobne głupoty. To ja wam powiem, że nie potraficie czytać. W artykule stoi, że transakcji dokonała matka Tonty. Ona też była właścicielką firmy. Jak więc sąd mógł nakazać zapłatę Sławomirowi Toncie? Nikt nie wymaga tu od sądu dochodzenia na miarę Sherlocka Holmesa. Wystarczyło by, żeby szanowny pan sędzia przeczytał dostarczone papiery i się przez chwilę zastanowił. Tego chyba można wymagać? Czy też jestem wrednym głupkiem, który tyle wymaga od biednego, zapracowanego sędziego, zapłaczmy wszyscy nad jego ponurym losem? W tym momencie ktoś pewnie zechce napisać mi, że to ja nie potrafię czytać, jestem głupi, nie znam się, itd. itp. Niżej zamieszczam odpowiedzi na dwa "argumenty", które się już kilka razy w tym temacie przewinęły: 1. Wariant spiskowy: tak naprawdę Tonta był wspólnikiem matki i powinien odpowiadać za dług, ale koteria nierzetelnych, szukających sensacji dziennikarzy nie wspomniała o tym w artykule. Zwolennikom tego poglądu radzę zapisać się do klubu tropicieli UFO. Jeśli mimo wszystko chcą pozostać na forum Gazety, to niech przynajmniej przestaną jeździć po panu Toncie, a zaczną po tych złych dziennikarzach (parę osób nawet już tak zaczęło - brawo! stajecie się coraz lepsi w trudnym fachu demaskatora spisków!). 2. Wariant na zdezorientowanego przedsiębiorcę: Wnoszący skargę myślał, że winny jest Tonta-syn, bo ktoś mu nagadał głupot. A co mnie to obchodzi? Mnóstwo wypowiedzi o tym, że sprawy urzędowe załatwia się na piśmie, a jeśli ktoś o tym nie wie, to jest kretynem. Mała uwaga: transakcje handlowe też załatwia się na piśmie. Jeśli ktoś o tym nie wie to jest kretynem. Jeśli producent chipsów załatwiał sprawę "na gębę" i nie zdawał sobie sprawy z kim tak naprawdę dokonuje transakcji, to jedynym kretynem w tej historii jest producent. O, przepraszam. Sąd nie wychwycił tego, jakże trudnego i wymagającego głebokiego śledztwa, faktu. W tej historii jest dwóch kretynów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yossarian Re: Puknijcie się w głowę, obrońcy sądu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 14:13 W tej sprawie jest tylko jeden wariant, numer 0. Facet przyjmuje bez sprzeciwów nakaz zapłaty. Koniec, kropka. Forsa na stół. Sam wybrał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ak65 Re: Puknijcie się w głowę, obrońcy sądu IP: *.toya.net.pl 21.03.06, 15:24 W artykule stoi, że transakcji > dokonała matka Tonty. Ona też była właścicielką firmy. Jak więc sąd mógł > nakaza ć > zapłatę Sławomirowi Toncie? Nikt nie wymaga tu od sądu dochodzenia na miarę > Sherlocka Holmesa. Wystarczyło by, żeby szanowny pan sędzia przeczytał > dostarczone papiery i się przez chwilę zastanowił. Tego chyba można wymagać? Jak najbardzie nie tylko można ale trzeba tego wymagać. Jeżeli zrobił błąd to winien za to zapłacić i to z własnej kieszeni. Niestety to ostanie nie jest jeszcze możliwe, a szkoda - dlaczego mamy płacić za błędy sędziów - niech się ubezpieczą jak adwokaci, notariusze czy radcowie. Ale w artykule nie stoi dlaczego wierzyciel wystąpił przeciwko Sławomirowi Toncie? Przecież w razie zaskarżenia nakazu przegrałby sprawę w 15 minut? Wraz z wpisem, kosztami adwokackimi ( w tamtych czasach bardzo wysokimi). > 1. Wariant spiskowy: tak naprawdę Tonta był wspólnikiem matki i powinien > odpowiadać za dług, ale koteria nierzetelnych, szukających sensacji dziennikarzy > nie wspomniała o tym w artykule. To nie spisek tylko zwykła praktyka gospodarcza. Nie bardzo masz chyba rozeznanie co do prawdziwych stosunków gospodarczych w tym kraju. Prowadzenie firm na członków rodziny to w pewnym okresie dość skuteczny sposób na walkę z wierzycielami. Treść nakazu można tłumaczyć błeðem sądu, brak zaskarżenia niestarannością pozwanego ale w artykule nie ma nic co tłumaczy postępowanie wierzyciela. To on wniósł pozew, to on skierował sprawę do egzekucji. Dlaczego ryzykował przegranie procesu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SPOSTRZEGAWCZA Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: 156.17.253.* 21.03.06, 14:19 Przecież wiadomo, że w tym cyrku, a szczegolnie pod rządami PISuaru nie ma , ani prawa, ani sprawiedliwości. Powyższe wydarzenia nie powinny stwarzać w tym względzie najmniejszych wątpliwości. To są właśnie znamienne przykłady funkcjonowania prawa w tym nieszczęsnym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Breslauer Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: 62.87.161.* 21.03.06, 16:02 Spostrzegawcza, idz do okulisty! Za trzęsienie ziemi w Chinach też pewnie odpowiada PIS :) ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ion dodatni Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 16:35 Pracowałem w FMCG przez lata i nie takie cuda widziałem. Hurtownia na matkę, jaguar na kochankę a u dostawców parę milionów niespłaconego kredytu. Nie oceniałbym pochopnie Sądu w Dzierżeniowie bo miasto to nieduże i wszyscy o wszystkich wiedzą wszystko. Sąd pewnie też sporo wie a może i chipsiarze zacięci donieśli jak sie sprawy mają? Ja nie wiem, ale od pochopnych ocen stronię. Odpowiedz Link Zgłoś
life_ever Re: Sąd skazał syna zamiast matki 21.03.06, 19:31 Ciekawe, dlaczego nikt nie dotarł do tego dostawcy i nie wysłuchał jego opinii? Bo jak wnoszę z treści artykuliku, to winien jest jedynie sąd. To, że nie płaci się za pobrany towar jest zupełnie w porządku. Mamusia zwinęła żagle i siedzi w Stanach a synuś jęczy, że mu się tragedia stała. Ale jak mamusia zarabiała na hurtowni, to synuś korzystał z kasy. Tylko jak trzeba oddać, to nagle jest pokrzywdzony. Jak mamusia się tak martwi, to niech mu teraz przekaże pieniądze za swój dług. Do niej powinien mieć synuś pretensje, nie do sądu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zyna Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: 217.153.88.* 22.03.06, 08:40 Coś tu jest nie tak. Odwołać można się od orzeczenia sądu, wydanego na podstawie starannie zbadanych dowodów. Ale jeżeli sąd sam przyznaje się do zaniedbania, to chyba powinien naprawić je z własnej inicjatywy i w każdym czasie, a nie zasłaniać się terminem odwołania. Mało tego - taki wyrok powinien być nieważny z mocy prawa! Jeżeli sąd się pomyli i orzeknie, że jestem wielbłądem, to mam w określonym czasie udowodnić mu, że nie jestem? A jeśli tego nie zrobię, pozostanę wielbłądem do końca życia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yossarian Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.06, 08:48 Dwieście postów, z tego przynajmniej ćwierć tłumacząca, jak to działa, a Ty dalej nie rozumiesz, że nic byś nie musiał udowadniać. Powinieneś tylko napisać "wcale że nie jestem wielbłądem" i miałbyś spokój, a ewentualne dowody musiałby prowadzić ten, który faktycznie Cię za wielbłąda uważa. Jak Cię ktoś zaczepi na ulicy słowami "panie Kowalski, pan mi podpadłeś i skuję panu ryja" to też będziesz się nadymał, że nie musisz dowodzić, że nie jesteś Kowalski, czy od razu powiesz, że przecież jesteś Nowak? A widzisz? To czemu miałbyś się nadymać na sąd? Tylko dlatego, że sądy nie kują ryjów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zyna Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: 217.153.88.* 22.03.06, 09:13 A jeśli nie odpowiem w określonym czasie, to już zostanę wielbłądem? Nawet,jeśli sąd przyznał że już wie, że nim nie jestem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yossarian Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.06, 09:23 Przecież nie zaprotestowałeś, chociaż mogłeś, czyli ewidentnie się zgodziłeś z tym, że jesteś wielbłądem. To czego teraz chcesz? Odwidziało Ci się? A jak mi się odwidzi, że jednak nie chcę samochodu, któy od Ciebie kupiłem, to masz mi oddać pieniądze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zyna Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: 217.153.88.* 22.03.06, 09:46 Bardzo ciekawa interpretacja. Reasumując: jeżeli sąd, nie dochowując staranności w ocenie dowodów (kto by się przejmował jakimś NIPem, grunt że nazwisko się zgadza) skaże Cię na śmierć za zbrodnię popełnioną przez jakiegoś Yossariana, a Ty nie zaprotestujesz w terminie tylko po, i sąd nawet przyzna Ci rację, że do sprawy podszedł niedbale – to wszystko jedno, masz zostać stracony? Nie widzisz tu żadnego pola do działania dla sądu, który w końcu przyznał że się omylił? Oni nie ponoszą żadnych konsekwencji, a Ty wszystkie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yossarian Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.06, 09:55 Ile razy trzeba ci tłumaczyć różnicę między procesem karnym, który podajesz jako chybione porównanie, a sprawą cywilną, o której mowa? A poza tym, to tak, jak nie zaprotestujesz w terminie, to twoja sprawa. Ktoś ci bronił zaprotestować? Gdzieście się tego wszyscy nauczyli, że termin nic nie znaczy? Jak przyjdziesz na dworzec po odjeździe pociągu to też będziesz się wydzierał, że ci się krzywda dzieje, bo nie poczekali? A to przecież termin, jak każdy inny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zyna Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: 217.153.88.* 22.03.06, 11:39 Rzeczywiście, trzeba mi wytłumaczyć różnicę, bo nie pojmuję: - czy w sprawie cywilnej sąd nie ma obowiązku rzetelnie ustalić osoby, która popełniła przestępstwo? - Czy jeżeli przyznał się do nierzetelności, to mimo wszystko wydany wyrok obowiązuje? Czyli: zabiją mnie, czy nie? Mam płacić, czy nie? - Czy sąd nie ma obowiązku naprawić swojego błędu? Czy jego konsekwencje mają obciążać wyłącznie osobę niesłusznie skazaną? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yossarian Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.06, 12:00 Chłopie, przecież ty w ogóle nie kumasz, jak to działa. A jakbyś poczytał ten wątek, to byś się mógł dowiedzieć, więc czemu tego nie zrobiłeś? Weź sobie zobacz, bo piszą tu również ludzie zajmujący się prawem zawodowo, dlaczego piszesz głupoty z tym "przestępstwem". A jak koniecznie chcesz wiedzieć, to jak ktoś będzie niesłusznie skazany na śmierć, ale będzie czekał, aż "sprawa się sama wyjaśni", to wykonają egzekucję. Dlaczego mieliby jej nie wykonać? Przecież jakby chciał się bronić, to by się bronił. Nie broni się? No to co tu sąd ma do roboty? Sąd ma obowiązek poprawić błąd, czemu miałby nie mieć. Ale w tej sytuacji najwyraźniej SĄD nic nie wie o tym błędzie. Wie jakaś sekretarka, wie prywatnie prezes sądu, ale SĄD nie wie, bo SĄD się powiadamia pismem urzędowym, a nie pogaduszkami na korytarzu. Tak trudno to zrozumieć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 12:19 Może jednak drobne, ale istotne sprostowanie: zgodnie z treścią artykułu, sąd owszem wie (tzn. wie prezes sądu), ale nic z tym nie robi, bo rzekomy dłużnik nie wniósł w terminie stosownego pisma w stosownej formie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yossarian Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.06, 13:32 Znaczenia słowa "sprostowanie" też nie rozumiesz? Przecież nie sprostowałeś, a potwierdziłeś to, co napisałem: prezes sądu wie, ale SĄD najwyraźniej nie został zawiadomiony. Myślisz może, że prezes sądu uosabia swoim jestestwem cały sąd? Ech, nie no, trzeba już skończyć mu odpisywać, bo to jak rzucanie grochem o ścianę. Umyślił sobie, że sędzia jest be, a teraz będzie wymyślał całą reformę sądownictwa, żeby to uzasadnić metodą "no może i nie musiał zrobić, ale powinien był musieć". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 14:01 Mi też już nie za bardzo chce się prowadzić z Tobą dyskusję. Popracuj nad kulturą wypowiedzi. Obrzucanie dyskutantów inwektywami dobrze sprawdza się wśród szkolnej gawiedzi. Wśród kulturalnych osób to nie wygląda dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kibic Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 15:13 Kolejny wątek na forum Gazety Wyborczej, gdzie dyskutuje się o skandalicznym działaniu trzeciej władzy czyli sąadownictwa. Używam celowo slowa "skandaliczne", bo wreszcie trzeba zacząć nazywać rzeczy po imieniu a nie jak chcą pokrętnie dyskutować o takich sprawach Yossarian i jemu podobni. A cała długa dyskusja o tym przypadku świadczy jedynie o wyjątkowej bezczelności niektórych prawników, bo niewątpliwie Yossarian jest przedstawicielem tej profesji. Zdaję sobie sprawę, że nie ma środowiska, w którym nie popełnia się błedów, ale jeśli tak się stanie, bo jest niemożliwe, żeby się nie stało, to trzeba uderzyc sie w piersi i próbowac naprawic swój blad a nie iśc w przysłowiowe "zaparte" ja byle jaki przestępca. Podziwiam upór i determinację Yossariana, żeby bronić postanowienia sadu w omawianej sprawie. Będzie wytykał dyskutantom, że sąd nie wydał wyroku tylko coś innego. itp, ale dla gościa, który ma zapłacić teraz nie za swoje grzechy około 10 tysięcy złotych nie ma znaczenia, czy był to wyrok czy coś innego. Oczywiście, facet postąpił lekkomyślnie chowając głowę w piasek, ale nawet jesli uczynił to ze swojej głupoty, to nie usprawiedliwia to sądu, że wydał to postanowienie aby szybciej, bo co go obchodzi prawda obiektywna. Podpis nieczytelny? tym gorzej dla syna dłużniczki! Byle zgadzało się nazwisko! Nie chce wracać tu do niektórych wypowiedzi Yossariana usprawiedliwiajacych zaniedbania sądu, że szkoda mu bylo czasu na wnikliwe badanie sprawy, bo delikwent miał szanse na sprzeciw. To właśnie dzięki takiemu myśleniu sądy mają więcej spraw, bo wiele wraca z powrotem do nich a płacimy oczywiście za to my, podatnicy. Podobnie ma się sprawa z sugestiami, że skoro zawiniła matka, to dlaczegoby nie miał naprawić tego jeej syn, prawdopodobnie działali razem itp. Widac, że szanowny Yossarian nie zna przypadków głąbokich konfliktów czy tez sprzeczności interesów w jednej rodzinie jej. Ale dla sądu i Yossariana wystarczy, że jest to samo nazwisko i po sprawie. Ciekawe, co szanowny Yossarian napisze o jakimś sędzi bodajże ze Świdnicy, który skumał się z przestępcami? Bo okazuje się, że jak sędzia chce, to tak "przyłoży" sie do pracy, że nawet z przestepcy zrobi niewinnego. A tutaj mamy przypadek odwrotny - z niewinnego zrobiono winnego! Albo o sędzi z Rzeszowskiego, który doprowadził do zniknięcia z depozytu sądowego ikony. Takie przykłady można mnożyc, tylko po co. Tak więc do niewiedzy czy też świadomego działania wielu sędziów dokłada się jeszcze zwykła nieuczciwość. I właśnie tego zaciekle broni Yossarian i jemu podobni, bo zauwazyłem też w tym wątku kilku innych autorów do znudzenia powtarzających, że sąd był w porządku a tyko zobowiązany przez niego do spłacenia długów matki jest wszystkiemu winien. Dla mnie osobnicy podobni do Yossariana to zwykle hieny prawnicze żyjące z nieświadomosci lub nawet głupoty wielu naszych rodaków. Bo właśnie na osobach nieporadnych, których jest wśród nas wiele, żerują osoby pokroju Yossariana. Bo może czasem jest pozornie wszystko zgodne z prawem, ale oprócz prawa powinny obowiązywać jakieś odruchy człowieczeństwa i elementarne zasady uczciwości. I na zakończenie - nie cała trzecia władza działa podobnie jak w sprawie opisywanej w wątku - na szczęście dla nas jest jeszcze wiele pozytywnych przykładów i walczmy o to, aby było ich jak najwięcej a stanie się tak, jeśli nie będziemy dawali sie ogłupiać durnym wywodom i tłumaczeniom Yossariana i jemu podobnych. Odpowiedz Link Zgłoś
altintop6 Re: Sąd skazał syna zamiast matki 23.03.06, 10:21 Pozwól, że odpowiem za Twojego przeciwnika, bo widzę, że bardzo się rozgorączkowaliście. 1. Masz pretensje do sądu "że wydał to postanowienie aby szybciej, bo co go obchodzi prawda obiektywna" Nawet nie wiesz, dlaczego masz rację. Otóż od 16 lat w postępowaniu cywilnym sądu nie obchodzi już prawda obiektywna, ale prawda formalna - czyli prawda jest tylko i wyłącznie taka, jakie są dowody. To strony mają same dbać, by te dowody mieć, a jak cos się wydarzy nie po ich myśli to mają pilnować swoich praw i zaskarżać niekorzystne orzeczenia. Przeczytasz o tym w kazdym podręczniku. Taka jest natura sądów cywilnych w całej Europie. One są zupełnie inne niż sądy karne! Wynika to z tego, że sąd karny skazuje człowieka, pozbawia wolności i musi dojść do prawdy obiektywnej. Natomiast sąd cywilny ma bardzo ograniczoną rolę - on ma tylko rozstrzygnąć spór między stronami, a strony układają swoje stosunki dowolnie, mają swobodę umów i mogą sobie robić co chcą. Moga chcieć procesu, ale mogą go też nie chcieć, nie ma przymusu procesowania się. Mogą się układać między sobą bez sądu albo przed sądem polubownym. To wynika z elementarnych zasad wolności - to mój problem czy chcę dochodzić roszczenia albo czy chce się odwoływać. Takie jest założenie i ono przekłada się również na apelacje itp - jak ja nie chcę się bronić, składac sprzeciwów i zażaleń to jest tylko i wyłącznie mój problem. Może się to wydawać niesprawiedliwe, ale realia działalności gospodarczej są takie, że w sądach są miliony spraw o niezapłacone faktury, więc zmiana założeń tego systemu i konieczność badania każdej sprawy na rozprawie, dochodzenia zadłużenia spowoduje paraliż całej gospodarki. Co więcej, reforma ministra Ziobry jeszcze bardziej ma tę szybkość w takich sprawach zwiększyć, kazać stronom pokazywać wszystkie dowody od razu. Jak ktoś znajdzie jakiś rachunek dzień po rozprawie to już nic z nim nie zrobi. Przedsiębiorcy zreszeni w róznych swoich organizacjach oceniają to pozytywnie. 2. Co do hien prawniczych - ja trzymam się podawanego tutaj porównania z dentystą - nie jest miło ani tanio, dentystów prawie nikt nie lubi, ale leczyć zęby trzeba. Prawo już nigdy nie będzie proste i nieskomplikowane - bo prawo obejmuje coraz większe obszary ludzkiej aktywności, staje się elementem gry politycznej i instrumentem inżynierii społecznej w rękach polityków. Fundują nam to nasz własny parlament oraz Unia Europejska. Taka jest cena demokracji i przynależności do UE. Dzisiaj korzystanie z usług prawnika nie jest ekstrawagancją, ale koniecznością. Tak jak z lekarzami coraz częściej prawnik musi się specjalizować tylko w jednej dziedzinie, bo nie jest w stanie znać wszystkich. Tanich prawników można jednak znaleźć w każdym wiekszym mieście, ostatnio np. otworzyła się sieć tanich kancelarii w całej Polsce. 3. Można pluć na prawników i to, co mówią na tym forum, ale oni w większości mają pretensje do gazety o ujęcie się za człowiekiem, który przez tyle lat nic nie zrobił, a teraz się skarży jak mu źle. Zwróć uwage, że nikt z pranwików sądu nie broni, bo nikt nie wie co wierzyciel napisał w pozwie - a bez tej wiedzy nikt nie może prawidłowo ocenić, czy sąd popełnił błąd. Ja np. zwróciłem uwagę gazecie, że popełniła błąd językowy, a ponadto zaapelowałem do redaktorów, żeby takie przypadki służyły mediom pokazywaniu ludziom, jak uniknąć takich kłopotów. Czy z gazety dowiedziałeś sie, dlaczego tak jest, czy wiesz jak postąpić w takiej sytuacji, gdy sie w niej znajdziesz? Nie, wszystko musieli wyjaśniać czytelnicy sami na forum. 4. Jako człowiek umiejący liczyć pieniądze nie mogę się też pogodzić z postawą bohatera tekstu - ma 10 tysięcy długu. A mógł zapłacić 1700 zł. Jeżeli żyją w zgodzie z matką - czmu ona nie wybawiła go od odsetkowej opresji płacąc ten dług? A jeżeli - jak sam mówisz - ich stosunki może nie są idealne - to mógł zapłacić i ściągać pieniądze od matki. Ten dług rośnie kompletnie bez sensu, bez powodu i na własne życzenie faceta. Dla mnie to jest po prostu nie do pomyślenia, żeby tak zaniedbać sprawę. Podobnie postępował Lepper, ale on przed swoim długiem bronił się blokadami na drogach i wymusił jego umorzenie. Dlatego po prostu nie mogę wziąć jego strony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 17:24 1.) Nie będąc prawnikiem, nie potrafię sie odnieść do Twoich twierdzeń dotyczących stanu prawnego w innych państwach. Tym niemniej chciałbym zwrócić uwagę, że poziom polskiego wymiaru sprawiedliwości jest całkiem inny niż poziom wymiaru sprawiedliwości w krajach dojrzałej demokracji. W Polsce władza sądownicza reprezentuje - jak i wszystkie władze publiczne - bardzo niski poziom. Chodzi o tak elementarne rzeczy jak np. odpowiedzialność za swoje czyny. W Polsce pijani sędziowie nie ponoszą z reguły odpowiedzialności karnej za jazdę samochodem, ponieważ posiadają immunitet. Uchylenia immunitetu zdarzają się, ale raczej w przypadku bardziej poważnych przestępstw. Ze względu na kastowy charakter adwokatury instytucja ta uległa całkowitemu rozkładowi moralnemu. Nie chodzi tylko o wygórowane stawki za usługi niskiej jakości. Adwokaci nie tylko często niewiele lub nic nie robią w sprawach swoich klientów, ale niekiedy działają wbrew ich woli, zdarza się, że donoszą sądowi lub przeciwnej stronie. W różnych urzędach państwowych i samorządowych pracują radcy prawni, którzy teoretycznie powinni udzielać pomocy petentom. Z doświadczenia wiem jednak, że jeśli im się nie zapłaci, to palcem nie kiwną, będą wręcz wciskali petentom ciemnoty. Weźmy np. prezesa sądu, który wiedział przecież, że rzekomy dłużnik nie uznaje długu, bo dług zrobiła jego matka. Czy ten świetnie wynagradzany pracownik wymiaru sprawiedliwości (dwukrotność, a może trzykrotność tak zwanej pensji krajowej) nie mógł, ot tak, np. z prostej życzliwości, zamiast poprzestać na napisaniu, że on nie jest instytucją, która może w tej sprawie coś zrobić, doradzić w dwóch zdaniach człowiekowi, co właściwie powinien zrobić? 2. No tak, tylko że dentysta jest powszechnie dostępny i tani, a konkurencja jest taka, że żaden nie pozwoli sobie na fuszerki, bo straci swoich klientów. Tymczasem usługi prawnicze są trudno dostępne i drogie. Wiem z doświadczenia, że jeśli taki adwokat nie dostanie na dzień dobry z 1000 złotych do łapy, to po prostu mnie oleje, nawet jeśli przyjmie sprawę, to nic lub niewiele dla mnie zrobi. A ja nic w tej sprawie nie będę mógł zrobić. 3. Plucie na prawników w obecnych czasach jest w najwyższym stopniu uzasadnione społecznie. Wymiar sprawiedliwości jest chory i musi zostać uzdrowiony. Środki to np. zniesienie immunitetów, znaczące ułatwienie w dostępie do zawodów prawniczych, stworzenie mechanizmów kontroli społecznej nad wymiarem sprawiedliwości. 4. Człowiek postąpił nierozstropie. Tylko że on nic nikomu złego nie zrobił. Nie widzę zatem powodu, by karać go utratą dorobku życia i ciągłym widmem komornika nad głową. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zyna Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: 217.153.88.* 22.03.06, 13:40 Ależ ten skazany nie czeka, aż się sprawa sama wyjaśni – już wyjaśnił, że to nie on był winien. A sędzia przyznał się, że wcale go nie obchodziło czy skazuje właściwą osobę – grunt że nazwisko się zgadzało (drżyjcie, Nowakowie!) W związku z tym: sąd wie, ale przeciw sobie właściwego pisma nie skieruje. A poszkodowany też wie, ale jego protest się nie liczy, bo złożony po terminie. Jak to możliwe, że taki wyrok pozostaje w mocy? Czy nie ma czegoś takiego, jak unieważnienie wyroku wydanego z naruszeniem prawa? (w tym wypadku – polega ono na świadomym niedopełnieniu obowiązku rzetelnego sprawdzenia danych osoby oskarżonej) Czy sędzia musi sam na siebie napisać pisemne doniesienie – inaczej pozostaje bezkarny? Mimo że wszyscy o tym wiedzą? Co to znaczy – wie prywatnie prezes sądu? Czy nie mamy wszyscy obowiązku poinformowania wymiaru sprawiedliwości, jeśli wiemy o złamaniu prawa? Odpowiedz Link Zgłoś
altintop6 Re: Sąd skazał syna zamiast matki 23.03.06, 10:29 >Jak to możliwe, że taki wyrok pozostaje w mocy? Czy nie ma czegoś takiego, jak >unieważnienie wyroku wydanego z naruszeniem prawa? Jest naprawdę mnóstwo możliwości i konfiguracji prawnych, najpierw wzruszenia tego orzeczenia, a potem wywinięcia sie od jego konsekwencji. Ale sąd cywilny działa na wniosek strony, nie wolno mu się litować nad każdym dłużnikiem. A facet ze swoich uprawnień uparcie przez 9 lat nie chciał skorzystać. Gdyby ktokolwiek zapłacił ten dług, gdy było to 1700 złotych, a potem rozliczaliby się między sobą to nie byłoby żadnego problemu. Dlaczego ludzie nie korzystają z najprostszych rozwiązań? Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi co robić z wezwaniami? pyt. do prawników 23.03.06, 10:00 Szanowni przemądżali prawnicy z tego forum może doradzicie mi co robic gdy człowiek dostaje bezpodstawne wezwanie do zapłaty. zapewne powiedcie wyjaśnić - teoretycznie słuszne podejście, ale ostatnio banki a także TP SA stosują taka trochę podstępną "technikę" iż po tym gdy się zrezygnowało z ich usług nie zamykają konta, nie likwidują usługi, a po kolejnym okreśie rozliczeniowym informują o zadłużeniu i wzywają od zapłaty (czasem nawet z jakimis karnymi odsetkami) cżlowiek traci czas na wyjaśnia i... za miesiąc znaowu to samo ja rozumiem formalnie rzecz biorąc... ale przecież ja nie mam czasu i ochoty by co chwila pisać dzwonic wyjaśniać odwoływac się! Tak wiec co nalezy zrobić by skutecznie rozwiązać umowę (tj. by drugiej stronie nie opłacało się mnie w taki sposób postępować)? Jak reagowac na takie wezwania? Czy nie jest to przypadkiem forma wymuszania? bo tak naprawdę to wiekszośc ludzi mając papier w ręku, że umowa została skutecznie rozwiazana, olewa te wezwania. Tak wiec to ca wielokrotnie zarzucaliście w Tej dyskusji jest naturalnym sposobem postepowania znacznej części obywateli! tyle że gościu nie zauważył takiej tyciej tyciej ale dość istotnej różnicy że to nie jest wezwanie do zapłaty wystawione przez wierzyciela a nakaz sądowy. Odpowiedz Link Zgłoś
droch Re: co robić z wezwaniami? pyt. do prawników 27.03.06, 00:35 Zapewniam Ciebie, że gościu poświadczył swoim podpisem, że odebrał pismo. Co z nim zrobił, to jego sprawa, ale teraz na płacz jest już za późno. To trochę tak jak z bólem zęba. Jak szybko pójdziesz to dendysty, to naprawa będzie bezbolesna. Jak przypomnisz sobie o zębie po kilku latach, cóż, pozostaje usunięcie. To nie przedszkole, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: co robić z wezwaniami? pyt. do prawników 27.03.06, 07:37 > Zapewniam Ciebie, że gościu poświadczył swoim podpisem, że odebrał pismo. a czy ja kiedykolwiek to kwestionowałem, nawet jeśli i podpisy na fakturach były jego to tez nie wnosi to wiele do dyskusji > To trochę tak jak z bólem zęba. Jak szybko pójdziesz to dendysty, to naprawa > będzie bezbolesna. Jak przypomnisz sobie o zębie po kilku latach, cóż, > pozostaje usunięcie. To nie przedszkole, niestety. To tez nie do końca tak jak pójdizesz do dobrego dentysty (dobrego czyli nie taniego i napewno nie nie NFZ) a na takiego nie każdego stać... ale mnie przedewszystkim bulwersuje brak reakcji "organów państwowych" gdy gołym okiem widac że coś nie jest tak Ale, ale,... innych sie czepiasz a zauważ że w swoim poprzednim wpisie zadałem troche inne pytanie a Twoja odpowiedż jest nie na temat... czyż nie jest to w stylu "a poza tym uważam, ze należałoby zburzyć kartagine..." ? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
droch Re: co robić z wezwaniami? pyt. do prawników 27.03.06, 22:23 Nie jestem prawnikiem, ale praktykiem :-) Zakładam, że Twój dług w rzeczywistości nie istnieje. Proponuję wtedy kolejne "wezwania" operatora / firmy windykacyjnej (każde pisane większymi literami) utylizować w najbliższym kuble (sprawdzone). Zwóć uwagę, że pisemka są wysłane listem zwykłym, na zasadzie - a może jednak jeleń zapłaci? Po jakimś czasie korespondencja wygaśnie... W razie wątpliwości można (choć po co?) skonsultować się z prawnikiem, stawki naprawdę nie są takie straszne. Telefon z kancelari do spamerów często przynosi zamierzony efekt od razu. Jeśli chcesz tracić czas, to możesz też napisać grzeczną prośbę do niepokojącej Ciebie firmy o zaprzestanie przetwarzania Twoich danych osobowych. A przede wszystkim - nie trząść gaciami, nie wydzwaniać do nich z pytaniami, nie ułatwiać im pracy, nie tłumaczyć się, nie dać się skroić. Za bezpodstawne wpisanie Ciebie do rejestru dłużników grozi niebanalna kara, więc nikt takiego żartu nie zaryzykuje. Ewentualnego, bardzo mało prawdopodobnego, nakazu zapłaty nie sposób przeoczyć, wtedy sprzeciw i szukaj prawnika na zastępstwo procesowe. Będzie Tobie wdzięczny... Jeśli jakimś cudem zobaczysz jakiegoś kretyna z windykacji pod drzwiami, nie otwieraj, ale zadzwoń po policję, że pan niepokoi Ciebie, choć nie miałeś przyjemności go poznać. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: co robić z wezwaniami? pyt. do prawników 28.03.06, 07:43 > Zakładam, że Twój dług w rzeczywistości nie istnieje. Proponuję wtedy > kolejne "wezwania" operatora / firmy windykacyjnej (każde pisane większymi > literami) utylizować w najbliższym kuble (sprawdzone). Zwóć uwagę, że pisemka > są wysłane listem zwykłym, na zasadzie - a może jednak jeleń zapłaci? Po jakimś > > czasie korespondencja wygaśnie... cyli widzisz gościu postąpił dokładnie tak samo "tylko" nie zauważył że sprawa ma trochę inna wagę dla Ciebie i dla mnie pewnie było by oczywiste że trzeba podjąć jakąś reakcję. czemu tego nie zrobił? z jego wypowiedzi wnioskuje ze to lajkonik jakich mało (popatrz niby facet a blondynka ;) ) > Jeśli jakimś cudem zobaczysz jakiegoś kretyna z windykacji pod drzwiami, nie > otwieraj, ale zadzwoń po policję, że pan niepokoi Ciebie, choć nie miałeś > przyjemności go poznać. ...że pan niepokoi Ciebie, chce jakis pieniedzy,.. nawet jeśli wierzytelność rzeczywiście istnieje nikt poza komornikiem nie ma prawa nachodić Cię w domu. W zasadzie postąpił bym podobnie tyle że może zamiast porad prawnika w pierwszej kolejności popytał bym się kumpli w windykacji. ale zauważ że zarówno Ty jak i ja w pierwszej fazie byśmy poprostu olali, może i jemu ktoś (mama?) tak doradził ba może ktos doradzał nie znając szczegółów a on nie chciał wszystkiego powiedzieć... prowadził śelpy głuchego... Odpowiedz Link Zgłoś
droch Re: co robić z wezwaniami? pyt. do prawników 28.03.06, 11:22 Naprawdę tak łatwo "pomylić" urzędowe pismo za poleceniem odbioru, od listu zwykłego zatytułowanego "wezwanie do zapłaty"? :-) To tak samo, jakby nie odróżniać złamania otwartego od skaleczenia. Taka pomyłka rówież niesie fatalne skutki... ale też jest nauką na przyszłość. W życiu podejmujemy wiele głupich decyzji. Niestety, często za nie płacimy. A tak w ogóle, to chętnie tez wysłuchałbym drugiej strony, bo przedstawienia ich racji w artykule zabrakło. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: co robić z wezwaniami? pyt. do prawników 28.03.06, 12:49 > A tak w ogóle, to chętnie tez wysłuchałbym drugiej strony, bo przedstawienia > ich racji w artykule zabrakło. Tak mysle że wiele by wyjasniło tyle ze moze nie była by juz to taka sensacyjna opowieść ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamar Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 23:43 a gdzie podziała się sprawa tego, który te papiery do sądu złożył? czy to nie on popełnił błąd? komedia pomyłek, ale zaczął ten, kto sprawę założył podając złe dane... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bogdan Re: Sąd skazał syna zamiast matki IP: *.dsl.teksavvy.com 24.03.06, 18:42 Sady moze i sa niezawisle ale Sedziowie to nizawisle debile Odpowiedz Link Zgłoś