mikotajb
11.05.06, 21:21
W moim miejskim Autobusie złapałem kapcia z tyłu. Wjechałem na wkręt do
drewna, który wbił się w oponę prostopadle do stycznej do jej obwodu - także
pięknie i z fasonem. No ale w czym rzecz:
Nie sprawdziłem co było przyczyną ucieczki powietrza z dętki (a to kmosztowało
mnie dętkę) tylko zacząłem się toczyć ostrożnie do domu. W tym czasie siedzący
na dobre w oponie wkręt zmasakrował dętkę i wyszarpał dziurę w bocznej ściance
opony - ale o tym przekonałem się w domu. Ponieważ żal mi nowej (zeszłoroczna)
opony postanowiłem działać - poddanie się bez walki i wyrzucenie opony na
śmietnik byłoby niegodne inżyniera, a mam aspiracje takowy tytuł otrzymać w
ciągu najbliższego roku.
Co zrobiłem: przypomniałem sobie, o czymś co czytałem w jakiejś książce:
znalazłem kawałek grubego płótna (ścinki jeansowe) i wyciąwszy sporą łatę
przykleiłem ją jakimś starym butaprenem do wnętrza opony tak aby zakryć
dziurę. Każdy modelarz wie (a parę modeli latajacych w życiu skonstruowałem),
że każdy klej najlepiej nakłada się palcem a nie żadnymi narzędziami, także po
robocie pumeks poszedł w ruch :-). Tak załatana opona nie wybrzuszyła się w
miejscu dziury. Oczywiście w jakichś ekstra sportowych czy turystycznych
rowerach na takie prowizorki nie ma miejsca, ale w miejskim holendrze jak znalazł.
Także może komuś się kiedyś ten sprytny sposób przyda.