emi69
01.06.06, 09:18
"Pokolenie 1200"
Wojciech Staszewski 30-05-2006 , ostatnia aktualizacja 30-05-2006 16:45
Awansują dopiero, gdy wymrą czterdziestolatkowie.
Wreszcie pojawiło się pierwsze trafne i uniwersalne określenie obecnego
pokolenia trzydziestolatków - Pokolenie Tysiąc Dwieście Złotych Brutto" - tak
zaczyna się manifest, który można znaleźć na wielu portalach.
2600 zł brutto to w tej chwili średnie wynagrodzenie w Polsce (podaje GUS). W
Warszawie - 3200 zł.
Oni zarabiają 1200.
"Pokolenie 1200 brutto mija cię codziennie na ulicy. Średnia zarobków 90 proc.
ludzi po studiach, którzy szukają jakiejkolwiek pracy, to właśnie około 1200
złotych brutto, czyli mniej więcej 800 złotych polskich na rękę. Są to
pieniądze, które, owszem, wystarczają na zrobienie opłat i wyżywienie samego
siebie - jeśli bez przerwy w głowie dodajesz i odejmujesz od siebie
dziesięcio- i dwudziestogroszówki. Jeśli masz na utrzymaniu jeszcze kogoś,
sytuacja bardziej się komplikuje. Zastanów się, ilu twoich znajomych jest w
Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii - pojechało tam nie na spotkanie jakiejś
czekającej na nich idylli. Pojechali tam zarobić uczciwe, niekiedy niezgodne
ze swoimi kwalifikacjami pieniądze. Pokolenie 1200 brutto nie jest dumne z
bycia sobą. Ci, którzy mają okazję wyskoczyć z wagonu, robią to przy pierwszej
nadarzającej się okazji".
Czy pokolenie wie, kto je tak urządził?
„Pokolenie 1200 brutto podziela spiskową wizję rzeczywistości - za ich biedę
odpowiedzialna jest panująca wszędzie sieć układów wpychająca na lepiej płatne
stanowiska »swoich « ludzi”.
Czy ktoś o nim już głośno mówi?
„O pokoleniu 1200 złotych brutto powstaje literatura - książki Sławomira
Shutego czy Marty Dzido. Przecież bohaterami tych książek są typowi
reprezentanci tego pokolenia - sfrustrowany niższy pracownik banku i
chwytająca się dorywczych, beznadziejnych prac dziewczyna. »Bo to Polska, nie
elegancja Francja « - rapuje w jednym ze swoich utworów zespół WWO”.
Chór odrzuconych: - Życie bez smaku
Kiedy dziś wpisze się w internetową wyszukiwarkę "pokolenie 1200 brutto",
wielokrotnie pojawi się ten manifest. Wklejany w blogi, komentowany na forach.
Trafił w punkt.
"Skąd znacie mój życiorys?" - spytał internauta Ostol. A za nim odezwał się
chór odrzuconych:
Angorek333: "Miło jest poczuć, że inni też jęczą z tych samych powodów".
Taki: "Ja wyjechałem z takich właśnie powodów i wciąż sprawdzam wiadomości z
Polski, żyjąc nadzieją, że może coś... Tęsknię za Polską bardzo, ale człowiek
ma swoją godność. Co wartościowsze pokolenia będą migrować i zostaną w Polsce
sami emeryci, renciści i budżetówka. Na dwóch emerytów i jednego polityka lub
urzędnika pracować będzie jedna osoba w wieku produkcyjnym. Najsmutniejsze
jest to, że tak wielu Polaków oddało życie za taką wolność".
Errata: "Ja nazywam to pokoleniem glutaminianu sodu. Życie bez smaku".
I jeszcze polemika:
Firma: "Płace są żałosne, ale to nie powód, by narzekać, tylko wziąć życie w
swoje ręce i być na swoim. Najbardziej rozbrajają mnie studenci, którzy biedni
żalą się, że nie ma dla nich pracy. Widać dyplom nie idzie w parze z
inteligencją i przedsiębiorczością".
Na to Jarząb78: "Przedsiębiorczość równa się często cwaniactwo i złodziejstwo".
Kuba: - Nie cierpię socjalizmu
Manifest stworzył Kuba. Hasło "Pokolenie 1200 brutto" znalazł na forum Gazeta.pl.
Wygląda jak Che Guevara, pali jak Huta im. Lenina, a myśli jak podręcznik
liberalizmu. Nosi bluzę z kapturem za 50 PLN z ciuchlandu. Mieszka w
dwupokojowym mieszkaniu w centrum Krakowa z dziewczyną i poetą. Są tylko
łóżka, szafa, biurko z komputerem, telewizor z playstation, książki i farby,
bo dziewczyna studiuje na ASP.