Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje)

11.07.06, 14:05
Pod pręgierzem zbiera się regularnie grupka brudnych, zabiedzonych punków.
Zbierają na wino lub na dragi. Mają dziwne choroby skórne i rany, spuchnięte
twarze, dużo łańcuszków i agrafek przypiętych do kraciastych spodni. Widzę ich
ilekroć przechodzę obok Mc Donalda. Czasem są z nimi młode dziewczyny,14-15
lat, zupełnie odstające od ich stylu, ale też pijane. Ciekawe, czy straż
miejska lub policja kontroluje w jakiś sposób te dzieci, które mogą sobie
zrobić straszną krzywdę? Jest teraz sezon wakacyjny i widzę, że dużo
dzieciaków zjeżdża z okolicznych wiosek, przyłączając się do punkowców.
Żebractwo jawi im się jako czad i wielka przygoda. Mam kontakt z młodymi
ludźmi z gimnazjum i niektórzy 15 latkowie są faktycznie zafascynowani takim
stylem życia. Wakacje są nierozerwalnie połączone z winem przy ognisku, nie
rozmawiam o narkotykach, bo i tak mi nic nie powiedzą, ale jak jest-wiadomo.
Na koncercie Zion Train, który odbył się niedawno we Wro, byli obecni punkowcy
spod pręgierza. Przywiedli ze sobą takie młode, z wyglądu 14-letnie dziewczę.
Widziałam, jak ta dziewczynka leży na ziemi i wymiotuje na siebie, a jeden z
tych degeneratów napluł na nią i ,,cucił ją" kopniakami. Pomimo że obok
przechodzili ochroniarze, nikt nie zareagował. Skąd w dzieciakach tyle
autodestrukcji? Pytanie retoryczne, nie znajdziemy odpowiedzi, ja sama miałam
podobnie kiedyś. Jak rozmawiać z młodzieżą??? Czy nie godzić się na chamstwo
otaczające nas, czy lepiej przyspieszać kroku, bo tak jest wygodniej i
bezpieczniej? Za nic w świecie nie chciałabym teraz chodzić do gimnazjum. W
szkołach dzieją się teraz straszne rzeczy. A mamy obecnie wakacje i dzieci
chcą spróbować wszystkiego. Rodzice, nie puszczajcie swych pociech do
dyskoteki Dolmel na ul.Robotniczej! To największe siedlisko chamstwa i
narkomanii w tym mieście! Zajrzyjcie też czasem do kompa swego dziecka, bo
opisy gg, z pozoru niewinne, mogą wam wiele powiedzieć o synu/córce. Mimo że
nie mam dzieci, włos mi się jeży na myśl, w ile niebezpieczeństw nastolatek
może wdepnąć we Wrocławiu( i nie tylko tu).
    • Gość: szczery Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 14:15
      no to zrob sobie dzieci a nie smaż tutaj pierdół
      • lillalu Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) 11.07.06, 14:20
        To może sam wysmażysz coś ciekawszego? Według Ciebie, co to są tzw.pierdoły?
      • Gość: Andrzej bardziej głupi niż "szczery" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.06, 14:30
        Jesteś bardziej głupi niż "szczery". No chyba, że twoja szczerość polega na
        afiszowaniu się głupotą? To rozumiem.
    • Gość: Andrzej Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.06, 14:28
      Temat ważny i bardzo przykry. Mam podobne obserwacje.
      Tylko co można zrobić... Mam podejść jako obca osoba i prawić kazanie pijanemu
      nastolatkowi...? Dobry kontakt z dorastającym dzieckiem powinni mieć rodzice, a
      jesli tak nie jest to przez dalsze lata będą tego gorzko żałować.
      • lillalu Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) 11.07.06, 14:34
        Z własnych obserwacji wiem,że rodzice w ogóle nie rozmawiają z dorastającymi
        dziećmi a tematy takie jak alkohol, seks czy narkotyki to tabu. Zgadzam się, to
        trochę dziwne-podejść do nastolatka i powiedzieć:ej, nie chlej wina na słońcu,
        bo będziesz żygał i dostaniesz udaru. Rodzice są ślepi. Nic nie widzą. Ich
        dzieci są najpiękniejsze, najmądrzejsze, a jak ktoś skrytykuje ich pociechę, to
        staje się wrogiem. Wiem z własnego doświadczenia!
        • Gość: T Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.07.06, 16:28
          Zrób sobie własne dzieci i nie marudź.
          • minodora Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) 11.07.06, 17:04
            A jak wyglada ta dziewczynka?

            Co do tych punkowców to już mają swoje lata nastoletnie za sobą, a że wtedy
            imponowało im bycie takim outsiderem to mają to, co chcieli teraz. Prawda jest
            taka, że ich się już nie zmieni na lepszych. Może być tylko gorzej. Dlaczego
            władze, takie jak policja czy straż miejska nie reagują? Proste : po co zabierać
            takiego "elementa" na izbę, jak i tak się nie wypłaci. A póki nie robi żadnych
            uliczych bójek tylko żebra to znaczy, że nikomu nie zagraża. Oczywiście uważam,
            że jakieś kroki powinny mimo wszystko być podjęte, ale czy cos się zmieni?
            Znajdą inne miejsce, innych ludzi. A co z innymi dziećmi i nastolatkami. Przede
            wszystkim tu zaczyna się rola rodzica, a nie nauczyciela, czy pani z pobliskiego
            warzywniaka.
            • Gość: bedson Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) IP: *.iitd.pan.wroc.pl 12.07.06, 12:43
              e tam zawsze byli degeneraci i naiwniacy trafiajacy do nich etc i ci co próbuja
              ich nawrócic i zmienic , jak swiat swiatem sytuacja ani bulwersujaca ani dziwna
              ot ludzie
              • Gość: bruno Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.06, 13:19
                znieczulica części społeczeństwa mnie powala... byli, są i będą? nawet jak nic
                się nie da zrobi, żeby temu zapobiec, to i tak trzeba zrobic wszystko, żecy
                temu zapobiec! przyznam, że nie wiem jak... ale może są mądrzejsi, którym
                należy pomóc w działaniu?
                • Gość: m Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) IP: *.wro.vectranet.pl 13.07.06, 00:06
                  po co pomagać? sami się wybiją, albo w końcu wątroby odmówią im posłuszeństwa.

                  ps: o dziwo, ale większośc z tych ludzi jest pełnoletnia.
                  • Gość: bedson Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) IP: *.iitd.pan.wroc.pl 13.07.06, 08:56
                    a znacie takie powiedzonko nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu??? idz pomóz im
                    cuc ich z upojenia , umyj ich brudne stopy, zabierz im alkohol narkotyki donies
                    na nich do rodziców szkoły policji koscioła i kogo tam jeszcze mozna wymyslic
                    czesc z tych do których doniesiesz np SM wzruszy tylko rekami albo sie puknie
                    na twój widok i tresci, które przekazujesz, w czoło, a gdybys próbował akcji
                    bezposredniej dajmy na to z taka dziewczynka pijana to bys usłyszał od jej
                    amantów albo od niej samej stek bluzg najgorszych albo kopy glanem mogły by byc
                    • Gość: bruno Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.06, 09:14
                      gdybym był bez wyobraźni, to życzyłbym tym z Państwa, którzy mają w dupie to
                      się dzieje z tymi ludźmi, aby kiedyś mieli możliwośc obserwacji wszystkich
                      stopni degeneracji na przykładzie jakiejś bliskiej im osoby. i żeby nikt nawet
                      nie kiwną palcem, żeby wam i tej osobie pomóc. ale mam bujną wyobraźnię i
                      wolałbym nie szastac takimi życzeniami
                      • lillalu Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) 13.07.06, 14:33
                        bruno, a gdybyś wiedział, że twoja 15-letnia znajoma pali trawę i bzyka się z
                        kim popadnie, to powiedział byś o tym jej mamie?
                        • Gość: annabel.lee Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.06, 17:16
                          A ja powiem tak:sama przeszłam przez coś takiego i wiem że wszelkie interwencje
                          rodziców, szkoły itp. są na nic. Samemu trzeba chcieć z tego wyjść, 14,15 lat
                          to wiek kiedy imponuje takie życie.Trzeba rozmawiać ale to należy do rodziców,
                          myślisz że oni naprawde nie wiedzą co się dzieje z ich dziećmi?A zakazy,
                          straszenie policją itp. mogą poskutkować jedynie ucieczką z domu, niczym
                          wiecej.Smutne ale prawdziwe. pocieszające że większość takich dzieciaków z tego
                          wychodzi i mało kto ma naprawde zrypane życie już do końca.Za rok już innych
                          zobaczysz na ich miejscu
                          • lillalu Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) 13.07.06, 22:27
                            Zgadzam się, annabel. Ja też tak miałam:) I to jest najgorsze, bo wiem jak
                            wygląda ten syf. Ktoś powyżej mi pisze, żebym przestała marudzić i zrobić sobie
                            dziecko. Fajnie, ale co dalej? Poślę je do gimnazjum i stracę, bo nie będzie
                            chciało ze mną gadać. Ja nie nadrobiłam tego, co straciłam kiedyś.
                            • Gość: annabel.lee Re: Pijane dzieci (niebezpieczne wakacje) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.06, 22:55
                              hm, no ja też nie nadrobiłam:)próbuję teraz nadrobić ale do końca nigdy się
                              nieda. straconych lat i zdrowia nic nie wróci, chociaż kiedys myślałam że
                              tak.chodził mi raczej o to że wiele z tych dzieciaków spędza tak po prostu
                              wakacje,potem się tak troche nieraz jeszcze pobujają a potem jest szkoła,jakieś
                              hobby, facet, miłość itp. i taki destrukcyjny bunt się kończy. większość ludzi
                              ma jednak trochę instynktu samozachowawczego, choć nie wszyscy oczywiście.ale
                              niewiele można zrobić.A z dzieckiem jak będziesz od początku gadać to potem
                              raczej tez będzie chciało.pozdrawiam
    • sinclair109 Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) 11.09.06, 16:11
      CIESZE SIE ZE MOJE DZIECKO SIEDZI NA FORUM I PISZE WSZYSTKO CO TATUS PÓZNIEJ
      PRZECZYTA. PRZYNAJMNIEJ WIEM ZE JEST BEZPIECZNE- W DOMU. Inna sprawa jak jestem
      daleko i nie moge pomóc gdy dzieje sie krzywda.
      • lillalu Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) 11.09.06, 21:58
        KOCHAM CIĘ
    • quonio Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) 11.09.06, 23:26
      lillalu napisała:

      > Pod pręgierzem zbiera się regularnie grupka brudnych, zabiedzonych punków.
      > Zbierają na wino lub na dragi. Mają dziwne choroby skórne i rany, spuchnięte
      > twarze, dużo łańcuszków i agrafek przypiętych do kraciastych spodni. Widzę ich
      > ilekroć przechodzę obok Mc Donalda.

      Nie takie dziwne te choroby skóry, najczęściej jest to zakażenie krwi i
      ropniaki od brudu i nadmiaru alkoholu we krwi.

      Czasem są z nimi młode dziewczyny,14-15
      > lat, zupełnie odstające od ich stylu, ale też pijane. Ciekawe, czy straż
      > miejska lub policja kontroluje w jakiś sposób te dzieci, które mogą sobie
      > zrobić straszną krzywdę?

      Oczywiście że kontroluje pod warunkiem że już zasypia na ławce i nie trzeba się
      z gó..arą szarpać.

      Jest teraz sezon wakacyjny i widzę, że dużo
      > dzieciaków zjeżdża z okolicznych wiosek, przyłączając się do punkowców.
      > Żebractwo jawi im się jako czad i wielka przygoda. Mam kontakt z młodymi
      > ludźmi z gimnazjum i niektórzy 15 latkowie są faktycznie zafascynowani takim
      > stylem życia.

      Trochę się z Tobą nie zgodzę co do wieku większości tych rynkowych tworów
      naszego kapitalizmu.Większość z nich ma skończone 18 lat, ale faktem jest że
      małolatów z pobliskich wiosek też trochę jest.

      Wakacje są nierozerwalnie połączone z winem przy ognisku, nie
      > rozmawiam o narkotykach, bo i tak mi nic nie powiedzą, ale jak jest-wiadomo.
      > Na koncercie Zion Train, który odbył się niedawno we Wro, byli obecni punkowcy
      > spod pręgierza. Przywiedli ze sobą takie młode, z wyglądu 14-letnie dziewczę.
      > Widziałam, jak ta dziewczynka leży na ziemi i wymiotuje na siebie, a jeden z
      > tych degeneratów napluł na nią i ,,cucił ją" kopniakami.

      Raczej powiedziałbym że się za nimi przywlekło, ale w sumie to nie jest wielka
      różnica.

      Pomimo że obok
      > przechodzili ochroniarze, nikt nie zareagował.

      Ochroniarze we własnym mniemaniu nie są od ratowania smarkul, tylko od
      pilnowania porządku. Porządek był bo nikt nikomu krzywdy nie robił. Taka
      przynajmniej była ocena szanownych ochraniających.

      Skąd w dzieciakach tyle
      > autodestrukcji?

      Najczęściej z kontaktów z rodzicami, niestety.

      Pytanie retoryczne, nie znajdziemy odpowiedzi, ja sama miałam
      > podobnie kiedyś. Jak rozmawiać z młodzieżą??? Czy nie godzić się na chamstwo
      > otaczające nas, czy lepiej przyspieszać kroku, bo tak jest wygodniej i
      > bezpieczniej?

      Określeniem chamstwo nazywasz zachowanie ochrony, plucie na skutą w czarnoziem
      małolatę, czy żebranie na rynku ?

      Za nic w świecie nie chciałabym teraz chodzić do gimnazjum. W
      > szkołach dzieją się teraz straszne rzeczy. A mamy obecnie wakacje i dzieci
      > chcą spróbować wszystkiego.

      Dzieci próbują najczęsciej tego o czym nie mają tak na prawdę pojęcia i tutaj
      całkowicie zgadzam się z opinią że zarówno rodzice, jak i nauczyciele gó..
      robią żeby trochę te smarkule miały świadomości jaki naprawdę jest ten świat.

      Rodzice, nie puszczajcie swych pociech do
      > dyskoteki Dolmel na ul.Robotniczej! To największe siedlisko chamstwa i
      > narkomanii w tym mieście!

      Apel ten powinien być podstawą do przyznania Ci statusu walczącej z wiatrakami.
      Piszesz że siedziałaś w tym bagnie,dziwi mnie więc że w ogóle coś takiego
      przychodzi Ci do głowy. Uważasz że smarkacz powie rodzicom że idzie tam na
      imprezę ? Jeżeli ma tak liberalnych rodziców że go puszczą to już i tak
      niewiele jest w stanie go uratować, a jeżeli starzy wiedzą co się tam dzieje to
      jak się łatwo domyślić smarkacz wymysli tysiąć powodów żeby wyjść z domu i
      wcisnąć kit że idzie do koleżanki się uczyć, że jakby ktoś miał to weryfikować,
      trzeba by otworzyć ministerstwo weryfikacji kitów.

      Zajrzyjcie też czasem do kompa swego dziecka, bo
      > opisy gg, z pozoru niewinne, mogą wam wiele powiedzieć o synu/córce. Mimo że
      > nie mam dzieci, włos mi się jeży na myśl, w ile niebezpieczeństw nastolatek
      > może wdepnąć we Wrocławiu( i nie tylko tu).

      Matko boska, ten pomysł z inwigilacją jest doskonały. Pilnujcie się tylko
      kochani rodzice, bo jak dziecko wyczuje że ktoś kopał w kompie możecie
      zapomnieć o jakichkolwiek rozmowach. Będzie aniołem, z kompa znikną opisy a z
      kumplami i tak się spotka, choćby po to żeby Wam na złość zrobić.

      Teraz trochę o mnie, bo się mądrze a niby kto ja jestem :)
      A więc droga lillalu jestem jednym z tych którzy bezlitośnie czerpali z
      pojawiających się na rynku małolatów. Drobne, fajki, kanapki, ciuchy, możliwość
      zadzwonienia z ich komórki - to wszystko tylko po to żeby przeżyć jeszcze jeden
      dzień pod kontem nalewki, piwa i czasem wódeczki.
      Wiesz co większość z nich mówi ? Większość z nich mówi że potrzebują żeby ich
      ktokolwiek zauważył - za wszelką cenę, za każdy kawałek siebie byle ktoś
      zwrócił na nich uwagę. Potem tłumaczą że Ci z Rynku to takie biedne i trzeba z
      nimi posiedzieć i im pomagać bo takie z nich milutkie chłopaki.
      Później są dwie możliwości. Pierwsza - gó..aż pójdzie na koncert, nawali się
      jak wieprz, zwymiotuje na swoje nowe glany o ile mu ich wcześniej nie zwiną,a
      po dwóch dniach pomysli sobie (pierwszego dnia nie będzie miał siły mysleć)
      dlaczego dał sobą tak poniewierać i to na własną prośbę.
      Druga - nic już do niego nie dotrze i zasili grono tych którzy na rynku
      spędzają 20 godzin dziennie sępiąc na nalewkę i mieszkają tam gdzie zasną - od
      ławki poczynająć, na klatkach kończąc.
      Napisałem jednak w czasie przeszłym - czerpałem - bo już nie czerpię.Teraz
      przechodząc przez rynek witam się z kilkoma osobami które jeszcze mnie
      rozpoznają. Minęło 13 lat od momentu kiedy "zamieszkałem" na starówkach
      Polskich miast. To nie tylko Wrocław, to każde większe miasto.
      Minęło 4,5 roku od chwili gdy się z tej lokalizacji "wyprowadziłem".
      Wszystko co przeżyłem przez ten czas mam doskonale w pamięci, doskonale wiem
      jak działa ten świat, doskonale wiem jakie iluzje kierują człowiekiem
      mieszkającym na ulicy. Pamiętam wszystkie sztuczki jakie się stosowało.Sztuka
      manipulacji sięga tam przecież perfekcji.
      Dziwi mnie jedno - pisałaś że też przez to przeszłaś, a jednocześnie piszesz
      jak o obcym świecie. Ja tego świata nie zapomniałem, to jest część mojego
      życia.Bolesna, pełna bólu i strat, ale jest to część mnie. Chwilami więc
      odnosze wrażenie że nie znasz tego świata tak na prawdę, albo było to tak dawno
      że już zapomniałaś jak tam jest. Tak czy inaczej moim zdaniem zamiast
      strofowania rodziców gdzie puszczać smarkaczy i propozycji sprawdzania kompów
      może lepiej napisać pare słów o tym co przechodzi człowiek będąc tam.
      Dzieci nie wchodzą tylko tam gdzie wiedzą że jest niebezpiecznie. Wiesz, jak
      powiesz dziecku nie idź tam, to pójdzie, ale jeżeli zobaczy dlaczego ma tam nie
      iść to już jest szansa że się powstrzyma. Kwestia rozmawiania z
      dziećmi.Pokazywania im niebezpieczeństw. Ględzenie że rozmową o narkotykach itp
      można je tylko zainteresować ćpaniem jest bzdurą, pod warunkiem że świadomość
      będzie odpowiednia. Dzieci uczą się szybciej niż nam się wydaje. I podkreślę tu
      żeby każdy rodzic to wiedział - dzieci to nie są ludzie od 14 roku życia w
      górę. Świadome powinny być o wiele wcześniej i do Was należy zadbanie żeby
      wiedziały możliwie najwięcej na temat tego co może ich w życiu spotkać.
      Na tym bym skończył wypociny :)))

      Były żul z Rynku

      P.S.
      Ciebie Lillalu zapraszam do korespondencji prywatnej jeżeli masz ochotę pogadać.
      • quonio Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) 11.09.06, 23:45
        Przepraszam za błąd - miało być gó...arz, a nie gó...aż :))
        • Gość: pedagog Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) IP: *.e-wro.net.pl 12.09.06, 08:21
          Inicjatorka wątku poruszyła bardzo istotny i smutny temat. Te dzieciaki nie
          wyrastają w klasztorze klauzurowym, odcięte od świata i świetnie wiedzą, czym
          grozi taki tryb życia, jaki prowadzą.Rozmowy o tym toczą się w szkołach,
          mediach, rodzinach- trudno się nie zetknąć z tematem. Co z tego, jakaś
          wewnętrzna siła pcha je prosto w objęcia zła. Czy to ciekawość i chęć
          sprawdzenia na sobie tego, o czym wszyscy mówią, czy jakaś inna moc( np. burza
          hormonalna, która znosi w nich poczytalność, pewne rodzaje nerwic?) powoduje w
          nich zachowania autodestrukcyjne.Przyczyn pewnie jest wiele i są one złożone.
          Nie winiłabym rodziców, bo jako pedagog z wieloletnim stażem widziałam wiele
          wspaniałych rodzin, w których inne dzieci funkcjonowały znakomicie, a jedno
          szło swoją drogą.Rodziny były bezsilne, bo nie można nastolatka kontrolować 24
          godziny na dobę- musi wyjść czasem samo choćby do szkoły.Myślę, że sporo
          pomogłyby tu poradnie leczenia nerwic, ale jest ich niewiele i trudno się
          dostać.
      • lillalu Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) 12.09.06, 13:12
        quonio, czytałam z wielkim zainteresowaniem to, co wysmażyłeś. Dzięki za
        szczerość. Masz rację- gdy nastolatek zorientuje się, że rodzice przeglądają
        jego rzeczy lub kompa, to nie ma potem żadnej szansy na kontakt z nim. Jest
        wręcz jeszcze gorzej. Wiem też, że to co piszę, to walka z wiatrakami. Wynika to
        jednak z mojego niepokoju o dzieciaki, z którymi regularnie spotykam się na
        angielskim. Widzę, jak szybko teraz wszystko się zmienia. Pytałeś, czym jest dla
        mnie chamstwo- to po prostu ogólny brak jakichkolwiek zasad, rozprzestrzeniający
        się wśród bardzo młodych ludzi, a sprzyja temu nie tylko tzw.
        macdonalizacja(straszne słowo) życia, ale też nasza obojętność.
        • quonio Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) 12.09.06, 14:25
          Macdonalizacja faktycznie kosmicznie postępuje. Faktem tez jest jednak że
          rodzice coraz częściej uznają to za normalne.Nie zwalam wszystkiego na
          rodziców, jednak wiem że większość problemów emocjonalnych u dzieci rodzi się w
          domu. Nie w szkole, nie na podwórku tylko właśnie w domu.
      • Gość: annabel.lee Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 17:46
        wiem że to nie do mnie, ale sie bezczelnie wtrące:)
        napisaleś że ok. 4,5 roku nie sepisz na rynku, skoro wczesniej tam byłes, to z
        pewnością musieliśmy sie spotkac i to nie raz. fajnie (chyba?), że nie tylko
        mnie się udalo zmienic swoje zycie. pozdrawiam kimkolwiek jestes:)

        a tak w ogóle to dobrze mówisz- odnośnie posta lillalu. zgadzam się w 99%
        • quonio Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) 12.09.06, 19:33
          Dytktę, Kizola Sempika i innych pamiętasz ? :)
          Pozdrawiam
          Konio
          Też się cieszę że udało nam się z tego wyjść. To moim zdaniem spore życiowe
          osiągnięcie.
          • Gość: annabel.lee Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 21:42
            no jasne ze pamietam:) i to jak pamietam, zwlaszcza Kizola dobrze wspominam. a
            Dykta juz nie zyje niestety.

            i masz racje- to rzeczywiscie jest spore zyciowe osiagniecie, tym bardziej ze
            normalne życie to tez nie jakaś bajka. z pewnej strony patrząc to na ulicy jest
            jednak łatwiej. ale nie ma czego zalować:)
            • quonio Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) 13.09.06, 10:42
              Dykta nie żyje ? Skąd masz takie informacje i kiedy to się stało ?
              Jeżeli nie na forum to proszę napisz mi na gazetwego maila.
              pozdrawiam
              Konio.
              Taaa, Kizol. Kiedyś rymowankę dla nich ułożyłem, bardzo im się spodobała :)
              • Gość: annabel.lee Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 18:14
                Konio, napisałam Ci na gazetowego:)
    • Gość: fred Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.09.06, 19:23
      Dzisiaj(13.09)odwiedziłem po dwu letniej przerwie piwiarnie przy browarze
      Piastowskim ,ale to co widziałem to tragedia. Kilkunastu uczniów gimnazjum(sami
      się chwalili)pijanych w sztok, a gruba potężna baba za ladą bez problemu
      sprzedawała im piwo.Jak nie sprzedam , to ktoś inny kupi im piwo, tak się
      odezwała na zróconą uwagę, o sprzedaży piwa nieletnim.A łebki byli z
      pobliskiego gimnazjum przy ul. Pieszej.
      • quonio Re: Pijane dzieci(niebezpieczne wakacje) 13.09.06, 19:38
        Jak widać do tego żeby małolat zaliczył przysłowiową "zwałkę" wcale nie jest
        konieczna znajomość z rynkową żulią
Pełna wersja