Gość: STrup
IP: *.chem.uni.wroc.pl
04.02.03, 08:50
Ostatnio BrezlY dał strasznie łatwe.
Dziś ja spróbuję - ciekawe, kto to zna...
Opowiemy wam o jednym zwyczaju, jaki zachowują. Wyrabiają sami najdoskonalsze
wino z miodu i prosa, nazywają je piwem i z piwa tego wielkie pijatyki
urządzają w ten sposób: zbiera się większe towarzystwo mężczyzn i kobiet, a
zwłaszcza szlachty i magnatów, złożone z trzydziestu albo czterdziestu, albo
z pięćdziesięciu osób, gdzie bywają mężowie z żonami i dziećmi. Takie
towarzystwo wybiera sobie króla, czyli starszego, oraz statut ustanawia,
mianowicie, jeżeli ktoś słowo nieprzystojne powie albo uczyni coś zakazanego
statutem, ukarany zostaje przez naczelnika. Są także tacy, jakbyśmy
powiedzieli, karczmarze, którzy owo piwo na sprzedaż trzymają. Towarzystwo
takie udaje się do tej karczmy i cały dzień spędza na piciu, a pijatykę ową
nazywają „zdrawica”. Wieczorem karczmarze obliczają wypite piwo i każdy za
siebie płaci oraz za żonę i dzieci, jeśli tam były. Podczas takiej zdrawicy,
czyli pijatyki, pożyczają pieniądze od obcych kupców — czy to z Gazarii, czy
z Soldai albo z innych stron — i dają dzieci swoje w zastaw, a jako że
pieniądze owe przepijają, tak i dzieci swoje zaprzedają. Białogłowy zaś na
pijatyce cały dzień spędzają i nie wychodzą nawet dla załatwienia potrzeby,
lecz dziewki im wielkie gąbki przynoszą i tak zręcznie je podkładają, że nikt
tego nie spostrzega. Gdy jedna z białogłową rozmawiać się zdaje, druga gąbkę
podsuwa i białogłowa, tak siedząc, mocz oddaje do gąbki, a potem dziewka tę
gąbkę dobrze pełną zabiera. I tak załatwiają się, ilekroć chcą.