sledzik4
13.07.06, 13:08
Wracając z niedzielnej wycieczki, wybraliśmy sobie skrót przez "tunel". Ledwo
zdążyliśmy wjechać w te ciemności, zauważyłem jakąś podejrzaną ;) postać.
Miałem nosa. Ów pan wyciągną lewą łapkę i kazał nam się zatrzymać. Był to SOK-
ista. "Czy pan wie...? ble, ble, ble". W końcu zaczął sobie zapisywać
wszystkie moje dane (nie miałem żadnego dokumentu przy sobie ;-) ) - wraz z
imionami rodziców.(?) Zapytałem ile wynosi mandat. Od 20 do 500 złotych. Skąd
taka rozpiętość - tego się już nie dowiedziałem. No i wreszcie wypowiedział
najważniejsze zdanie. "Dzisiejsze wykroczenie karane jest upomnieniem ustnym.
Jeżeli jeszcze raz pan się go dopuści, wręczymy mandat" - taki cytat z
pamięci. ;) Kamień spadł mi z serca. :D Miałem o tym napisać zaraz po
powrocie do domu, ale.... pewnie bym pamiętał, gdyby mnie "trzepnął" po
kieszeni. ;-)
Ps.1 Żonę potraktował jak powietrze - rozmawiał ze mną i o mnie. Może to i
lepiej? :) Lepszy (ewentualny) mandat niż dwa. :))
Ps.2 Kolega z poniższej strony miał mniej szczęścia.
www.rowery.eko.wroc.pl/?site=news&id=80