prawo dżungli na wrocławskich ulicach

21.07.06, 23:04
21 lipca, gorące popołudnie. Na przystanku przy ul. Grabiszyńskiej zatrzymuje
się tramwaj. Na prawym pasie samochody również zatrzymują się, żeby umożliwić
pasażerom dojście i wyjście z tramwaju. W tramwaju otwierają się drzwi. Z
chodnika bardzo ostrożnie wchodzi na jezdnię starsza pani, by dostać się do
tramwaju. Gdy jest za połową drogi o mało nie zostaje zabita przez samochód
jadący lewym pasem. Pani za kierownicą hamuje z piskiem opon, ale to nie
wystarcza (jedzie moim zdaniem jakieś 60 - 70 km/h, a tam jest przystanek i
ograniczenie do 40). Jakimś cudem omija starszą panią (odbija w prawo),
zatrzymuje sie parę metrów dalej i zaczyna trąbić i wygrażać w stronę
przerażonej staruszki. Następnie noga na gaz i odjeżdża. Da się słyszeć tylko
w odpowiedzi dzwonienie motorniczego, który i tak za wiele zrobić nie może.

Zastanawiam się, czy w przypadku przystanków bez wysepek tory nie powinny
przechodzić na prawy pas jezdni. Dzięki temu pasażerowie nie byliby narażani
na tego typu niebezpieczeństwa. Jako rozwiązanie doraźne proponuję zabranie
lewego pasa na Grabiszyńskiej na wysokości przystanku i urządzenie tam
wysepki.
    • wielki_czarownik Za takie coś 21.07.06, 23:10
      Za takie wjeżdżanie między ludzi powinno być z miejsca 10 lat ciupy. Inaczej się bydła nie nauczy kultury.
      • capo_di_tutti_capi Coś nie coś 21.07.06, 23:54
        Zauważ tylko, że bardzo często starsi ludzie w drodze na przystanek udają
        daltonistów.
        Nie, żebym się czepiał, ale obie strony mają coś na sumieniu.
        Jakiś czas temu na Hallera starsza pani bezczelnie przechodziła na czerwonym
        świetle i kierowca przymusowo musiał zatrzymać się na barierkach...
        • Gość: fakir Re: Coś nie coś IP: *.kom / *.os1.kn.pl 22.07.06, 12:08
          tu omawiana sytuacja jest zgoła inna...
        • czumczum Re: Coś nie coś 22.07.06, 13:50
          Z tego, co sie orientuję to pomiędzy chodnikiem, a tramwajem nie ma świateł. Coś
          się zmieniło w ostatnim czasie?
        • Gość: Mikołaj Re: Coś nie coś IP: *.wro.vectranet.pl 22.07.06, 13:57
          Daltonizm nie jest wytłumaczeniem. Czerowne światło jest w górnej części
          sygnalizatora zaś zielone w dolnej; tak więc nawet nie odróżnając tychze dwóch
          kolorów pieszy rozpozna, czy w danym momencie może wejść na przejście czy też nie.
          • Gość: ja Re: Coś nie coś IP: *.finemedia.pl 22.07.06, 15:52
            Czy to było na przystanku przed Lidlem (nazwa przystanku Hutmen) ?

            Jeśli tak, to sam miałem kiedyś na tym przystanku podobną sytuację. Tylko, że je wysiadałem.
            Tram się zatrzymał, otworzył drzwi, ja wysiadam - idę przed siebie na przystanek (jakieś 3 metry drogi) - i wjeżdża na mnie samochód :\

            Teraz już jestem ostrożniejszy i zawsze gdy wysiadam patrzę na prawo czy jakiś kretyn znowu na mnie nie wjedzie :\ Masakra :\
            • Gość: kasia Re: Coś nie coś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 17:51
              Ale właśnie pragnęłabym zauważyć że przepis w tym przypadku jest nieścisły, bo
              stary i niedostosowany do obecnych realiów. Mam obowiązek zatrzymania się przed
              tramwajem (umożliwienia wsiadania i/lub wysiadania z niego... ) gdy drzwi
              tramwaju są otwarte. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że w obecnych
              pojazdach aby drzwi się otworzyły trzeba najpierw do nich podejść (przejść
              przez jezdnię) i wcisnąć przycisk.
              • wfauwr Re: Coś nie coś 22.07.06, 19:13
                Mylisz się. Wystarczy, że tramwaj wjeżdża na przystanek lub już na nim stoi a
                już musisz się zatrzymać. Dokładnie jest to opisane w artykule 26 punkt 6 ustawy
                Prawo o ruchu drogowym - z dnia 20 czerwca 1997 r. z późniejszymi zmianami.
                Treść tego artykułu cytuję poniżej a całą ustawę możesz znaleźć top tym linkiem:
                www.kodeksdrogowy.pl/

                Art. 26.6. Kierujący pojazdem jest obowiązany zachować szczególną ostrożność
                przy przejeżdżaniu obok
                oznaczonego przystanku tramwajowego nieznajdującego się przy chodniku. Jeżeli
                przystanek nie jest
                wyposażony w wysepkę dla pasażerów, a na przystanek wjeżdża tramwaj lub stoi na
                nim, kierujący jest
                obowiązany zatrzymać pojazd w takim miejscu i na taki czas, aby zapewnić
                pieszemu swobodne dojście
                do tramwaju lub na chodnik. Przepisy te stosuje się odpowiednio przy ruchu
                innych pojazdów komunikacji
                publicznej.
            • tram_ktos Re: Coś nie coś 22.07.06, 21:32
              To był przystanek "Fadroma", chyba najniebezpieczniejszy we Wrocławiu. Tu
              trzeba przejść przez 2 pasy ruchu (i w dodatku drogi krajowej), żeby dojść do
              tramwaju lub przystanku.
        • tram_ktos Re: Coś nie coś 22.07.06, 21:30
          Akurat tu sytuacja była bezdyskusyjna. Nie ma żadnej wysepki przystankowej i
          żadnych świateł. Na prawym pasie ruchu samochody stały już od kilku, może nawet
          kilkunastu sekund. Dwoje drzwi tramwaju było otwarte w momencie, gdy starsza
          pani weszła na jezdnię. Zachowywała się moim zdaniem bardzo ostrożnie. Do tego
          stopnia ostrożnie, że aż sobie pomyślałem, że ona za bardzo się boi i powinna
          szybciej iść do tramwaju, bo jej jeszcze motorniczy przed nosem drzwi zamknie.
          A tu po chwili o mało życia nie straciła przez jakąś piratkę drogową.
    • Gość: Kokeeno Re: prawo dżungli na wrocławskich ulicach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.07.06, 18:42
      Jedno z najpoważniejszych wykroczeń: z tego co pamiętam mandat 500 PLN + 10 pkt... Podobnie jest z wyprzedzaniem auta, którego kierowca zatrzymał się, by przepuścić pieszych...
    • Gość: Beata Re: prawo dżungli na wrocławskich ulicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.06, 19:54
      szkoda, że nie zapamiętałeś numerów rej. tej miłej pani. może ktoś zareagowałby
      w odpowiedni sposób - straż miejska, policja, prasa...
      • tram_ktos Re: prawo dżungli na wrocławskich ulicach 24.07.06, 22:32
        Tak. Kiedyś jechałem drogą krajową nr 2 z Warszawy do Konina. Na terenie wioski
        pobocza były oddzielone ciągłą linią. Jechałem z maksymalną dozwoloną
        prędkością, czyli 50 km/h. Na głównym skrzyżowaniu we wsi stała policja z
        radarem, więc kierowca cysterny za mną "grzecznie jechał". Ale jak tylko
        minęliśmy policję, to zaczął się denerwować. W pewnym momencie rozpoczął
        wyprzedzanie, mimo że nie było ku temu warunków ani powodu (samochód z jadący w
        przeciwnym kierunku był zbyt blisko, ja jechałem z maksymalną dozwoloną
        prędkością), zajechał mi drogę, zmuszając mnie do zjechania na pobocze (na tym
        odcinku już żwirowe). Zapisałem jego numery rej. i zadzwoniłem na policję.
        Myślicie, że cokolwiek chcieli robić? Nie chcieli zapisać ani numerów tego
        kierowcy, ani mojego nazwiska, itp. Dali mi do zrozumienia, że skoro jestem
        cały i zdrowy, a mój pojazd nie ucierpiał, to żebym dał spokój.
        A poza tym to wszystko na przystanku "Fadroma" stało się zbyt szybko, żebym
        mógł zapisać numery. Patrzyłem raczej, czy ta biedna pani przeżyła.
        • Gość: gość Re: prawo dżungli na wrocławskich ulicach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.08.06, 00:18
          Kiedyś pewien gość w samochodzie chciał mnie zabić (Wrocław). Od razu
          zadzwoniłem na Policję z komórki. Usłyszałem, że mam przyjechać do siedziby
          drogówki i napisać raport. To tyle na ten temat.
    • Gość: zorba Re: prawo dżungli na wrocławskich ulicach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.06, 00:48
      widziałem kilka miesięcy temu jak radiowóz o mały włos nie wziął na maskę młodej
      dziewczyny gdy ta wychodziła z tramwaju na skrzyżowaniu,
      podwale/krupnicza/sądowa, radiowóz nie jechał na sygnale, za to bardzo szybko,
      ale policja może "celować" w ludzi, gorzej by było gdyby ktoś "celował"
      samochodem/motorem w policjanta.
      • Gość: felek Re: prawo dżungli na wrocławskich ulicach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.06, 09:01
        Policja powinna dawać przykład przestrzegania przepisów Kodeksu Drogowego,a co
        się dzeje:mało który policjant w czasie jazdy radiowozem ma zapiete pasy,nie
        zatrzymują się przed skrętem w prawo(zielona strzaka) postój na trawnikach i
        drogach dla rowerów.Ale to przecież władza i im wolno.
        • brody Re: prawo dżungli na wrocławskich ulicach 12.08.06, 10:39
          "mało który policjant w czasie jazdy radiowozem ma zapiete pasy"

          o ile dobrze pamiętam (ale mogę się mylić) to policjanci nie muszą mieć
          zapiętych pasów podczas odbywania służby. jeśli chodzi o pozostałe wymienione
          punkty to masz rację że łamią przepisy
          • Gość: chyba :) Re: prawo dżungli na wrocławskich ulicach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.08.06, 00:58
            czy przypadkiem nie powinni mieć zapiętych pasów, wyjątkiem od tej reguły jest
            udział w acji wtedy mogą jechać bez zapiętych pasów, podobnie z taksówkarzami -
            mogą jechać bez zapiętych pasów w trakcie wykonywania kursu.
            • Gość: Franek Psy świecą jajkami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 00:41
              ...a nie przykładem.
            • Gość: Janusz Re: prawo dżungli na wrocławskich ulicach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.08.06, 10:34
              W/g Kodeksu Drogowego:obowiąek korzystania z pasów bezpieczeństwa nie dotyczy:
              pkt5. policjanta podczas przewożenia osoby(osób)zatrzymanej.
              W każdym innym przypadku policjant ma obowiązek zapinać pasy bezpieczeństwa .
    • Gość: Zenek Wypierd Mała poprawka - to dotyczy całej Polski :-(( IP: *.wroclaw.mm.pl 13.08.06, 10:27
      Znaczna większość polskich kierowców powinna jeździć wozami konnymi, bo tam za
      nich myślałby przynajmniej koń.
    • Gość: kierowca Re: prawo dżungli na wrocławskich ulicach IP: 82.177.103.* 14.08.06, 21:34
      Nie ma wytłumaczenia dla takiej sytuacji. Ale niestety, obiektywnie patrząc, to
      wiele takich niebezpiecznych przystanków jest we Wrocławiu i jeżeli ktoś nie
      jeździ tymi trasami stale, to może być zaskoczony zatrzymującym się nagle na
      przystanku tramwajem. Ze wstydem i wyrzutami sumienia przyznaję, że sama to
      przeżyłam i z sercem w gardle zatrzymałam się w ostatniej chwili, gdy tramwaj
      otwierał drzwi. Takie przystanki powinny być bardzo wyraźnie oznakowane!
      Spowodowane przez kierowcę zagrożenie nie zawsze wypływa z jego złej woli.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja