Dodaj do ulubionych

Prokuratura umorzyła sprawę przeciwko opiekunom...

18.08.06, 10:49
coś jest na rzeczy. Mamy tendencje do nie wkładania kija w mrowisko, gdy
chodzi o dzieci, zwłaszcza tzw. trudne dzieci nie dostają dostatecznej dawki
cierpliwości, nie mówiąc już o specjalistach, takich jak pan psycholog, z
którym swego czasu -niestety- się spotkałem jako rodzic w sprawie( za
pośrednictwem sądu rodzinnego). Tego rodzaju specjaliści silnie krzywdzą
dzieci swoimi "opiniami", bo sąd się na nich właśnie opiera, czyli psycholog
decyduje o losie dziecka. Mam wątpliwości , czy to jest słusznie zakończony
etap "kontroli" sytuacji w tego domu dziecka. Pani Agnieszka myślę może
dogłebniej ten temat sprawdzić, na pewno jest tu "coś na rzeczy" ...
Obserwuj wątek
    • Gość: Przyjaciele Re: Prokuratura umorzyła sprawę przeciwko opiekun IP: *.magma-net.pl 27.08.06, 01:59
      My akurat znamy ten problem, znamy Wojtka i jego rodzeństwo przebywjące w tym
      domu. I niestety jako jedni z niewielu osób wierzymy, że Wojtek mówi prawdę.
      Wojtek ma wiele wad, ale ma też wiele bardzo dobrych cech. To On całe swoje
      życie walczył o dobro swojego rodzeństwa, o ich byt. A jaki ma być po tak
      dramatycznych przejściach. On naprawdę kocha swoje rodzeństwo! On zawsze był
      dla nich autorytetem, oni go kochali, a od chwili złożenia doniesienia do
      prokuratury odwracają się od niego, uciekają jak chce się do nich zbliżyć. Czy
      to jest normalne? Mieszkając w swoim rodzinnym domu, to on zdobywał dla nich
      żywność, sprzątał, prał i gotował. I wspólnie z młodszą siostrą opiekował się
      coraz to przybywającym rodzeństwem. On zastępował młodszemu rodzeństwu ojca a
      siostra Agnieszka mamę. Przy tym wszystkim bardzo dobrze się uczył. To tylko
      dzięki niemu i pomocy sąsiadów te dzieci przeżyły. Ich koszmar trwał wiele
      lat. I wiemy, że Wojtek mówi prawdę. Żeby dowiedzieć się całej prawdy od
      dzieci pozostających dalej w tym "rodzinnym domu" dzieci muszą być odizolowane
      od tych ludzi. I powinno się im powiedzieć, że nie zostaną umieszczone w
      placówkach (a ci ludzie im tak właśnie mówią), lecz znajdzie się inna rodzina,
      która nie będzie ich krzywdzić i ich pokocha. Uważamy, że prokuratura nie
      zrobiła wszystkiego, aby dowieść prawdy. Dlaczego nie przesłuchała osób, które
      wiedziały o tych nieprawidłowościach. Czy biegły psycholog albo wyrywkowa
      wizyta w tym domu wykryje prawdę? Jest dużo dowodów na to, że Wojtek mówi
      prawdę, ale tego nikt nie słucha. Zrobiono z niego alkoholika i osobę
      niezrównoważoną psychicznie. A jest to nieprawdą, Wojtek jest abstynentem, nie
      pali papierosów i dostarczył zaświadczenie lekarskie, że jest jak najbardziej
      zdrowy psychicznie. Ten dom jest zamknięty dla osób z zewnątrz, to sekta, te
      dzieci mają pranie mózgu, wszystko się im wmawia i straszy, umiejętnie. Ludzie
      prowadzący ten dom są uprzywilejowani, są chronieni przez MOPS i inne
      instytucje. Dlaczego? Bo Pani prowadząca ten dom jest koleżanką Pani dyrektor!
      Z doniesień prasy i reportaży w telewizji wynika, że to nie jedyne oskarżenie
      wobec Pani Dyrektor. Pani Agnieszko, pomogła Pani innym dzieciom, proszę pomóc
      i tym. Prosimy ich tam nie zostawiać. Prosimy, aby Pani nie zaniechała tej
      sprawy, żeby Pani dążyła do prawdy. Sprawa nie została przeprowadzona
      rzetelnie. A Pani prowadząca ten dom ma niezwykły sposób manipulowania innymi
      ludźmi. Starsze rodzeństwo jest uzależnione od tych ludzi, dlatego nie może
      mówić inaczej, m.in. od ich "mieszkania", bo starsza usamodzielniona już
      siostra Wojtka mieszka w ich mieszkaniu. A ich rodzinne 104-metrowe mieszkanie
      stoi puste, bo nie można w nim mieszkać, ponieważ jest zdewastowane. Może też
      ktoś sprawdzi z jakiego slamsu (1 zagrzybiony pokój z kuchnią i toaletą na
      klatce schodowej) w luksusy weszła ta rodzina. Znalazła sobie sposób na
      dostatnie życie dla siebie i swoich dzieci (mają też chorego syna, który nie
      zaakceptował ich jako rodzeństwa). A może ktoś się pofatyguje i sprawdzi czy
      Pan prowadzący ten dom nie był w przeszłości leczony w PZP, bo wg naszej
      wiedzy, tak.
      Jest też prawdą, że rodzice biologiczni powinny ponosić konsekwencje za takie
      karygodne zaniedbania wobec swoich dzieci, ale niestety, nie ponoszą. Państwo
      im to odpuszcza. Nie ponoszą za to żadnej kary. A szkoda, bo powinni. Państwo
      i my podatnicy łożymy na takie rodziny, ale jeżeli już tak musi być, to opiekę
      nad tymi dziećmi powinny sprawować ludzie odpowiedziali, kochający dzieci,
      robić to z potrzeby serca a nie z premedytacji, ze sposobu na życie. Nieprawdą
      jest też, że konflikt między Wojtkiem a Państwem prowadzącym ten dom zaczął się
      w czasie przebywania w nim Wojtka. Konflikt zaczął się pod koniec jego pobytu w
      tym domu. Wiedząc, że już od nich odejdzie, zaczął walczyć o swoje rodzeństwo.
      Już się tak nie bał, że zostanie odesłany do placówki. I tak z
      najlepszego „ich” dziecka, stał się najgorszym wrogiem.
      Wojtek w tej chwili już pracuje, utrzymuje bardzo dobry kontakt z jeszcze
      jednym małym 5-cioletnim bratem (wcześniej nie mógł, groziło mu odesłanie do
      placówki), którego wychowuje babcia. Bardzo się kochają, a mały wprost przepada
      za nim. Bardzo tęskni za rodzeństwem przebywającym w tym „rodzinnym domu
      dziecka”. Nie ma z nimi kontaktu. Boi się o ich przyszłość i o to jaka będzie
      ich psychika po opuszczeniu tego domu. I ma wielki żal do swojego starszego
      rodzeństwa, że nie powiedzieli prawdy. Tam każdy walczy o punkty dla siebie a
      nie dla innych. On sam nie może w pełni wyzwolić się z z przejść ze swojego
      rodzinnego a potem zastępczego domu, a był traktowany lepiej jak inne dzieci.
      On nie tyle krzywdy doznał od Pani, jak od Pana. To Pan „tato” tak niszczył
      jego psychikę. Ale działo się to za przyzwoleniem Pani „mamy” I mamy głęboką
      nadzieję, że nie zaprzestanie walki o swoje rodzeństwo.
      Pani Agnieszko, proszę pomóc, bo z kontekstu Pani artykułu wnioskujemy, że
      Pani trochę wierzy Wojtkowi. On naprawdę nie kłamie! Bo po co miałby kłamać!
      Jakby rodzeństwu było dobrze, On też byłby szczęśliwy. Młodsze Jego rodzeństwo
      tak naprawdę nie wie jaki jest naprawdę normalny, szczęśliwy dom. One zostały
      zabrane z rodzinnego domu jako małe dzieci. I wydaje się im, że ten dom tak
      właśnie wygląda bo oprócz domu dziecka nie pamiętają innego. A może to Wojtka
      przebada biegły psychiatra i psycholog, a może wykrywacz kłamstw. Pani
      Agnieszko, prosimy o pomoc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka