neunaparola
17.09.06, 17:58
proszę o pomoc, w piatek odbyla sie impreza firmowa na miescie, w koncu
zostalam w klubie sam na sam z kolega z pracy - poniekad moim przelozonym.
Rano obudzilam sie w jego domu, nie pamietam czemu, powtarzał, że chce dla
mnie jak najlepiej (tu był opis co chciałby żebym zrobiła z jego klejnotami)
i że powinnam go słuchać, w końcu jest szefem. jestem przerazona, nie wiem co
robić. Kiedy wychodziłam zasugerował, żeby nikomu nic nie mówić, że przecież
nic się złego nie stało, a mnie nigdy tam nie było. Ma dziewczynę, która
akurat wyjechała na weekend, w pracy to on się przyjaźni z kierownictwem
wyższego szczebla, ja jestem nowa, na dodatek jedna z niewielu Polaków - on i
inni dyrektorzy są obcokrajowcami. Boję się, że jeśli komukolwiek coś powiem,
to po prostu stracę pracę.
Jeśli ktoś mógłby mi poradzić, dokąd iść po pomoc, szczególnie
psychologiczną, kto mnie wysłucha i pomoże mi się z tym pogodzić, będę
wdzięczna za pomoc.
Proszę, nie piszcie mi, że to moja wina, albo że trzeba było myśleć
wcześniej. Ja i tak sama się już obwiniam, chociaż nie prowokowałam, nie
bylam ubrana nawet jak do klubu - poszłam tam prosto z pracy - miałam dżinsy
i koszulę, zero dekoltu, zero makijażu, a z tym facetem nigdy nie miałam
więcej do czynienia niż jak na rozmowę typu "Pani M, może napisze pani
jeszcze to czy tamto" czy "Musimy porozmawiac o programie", nigdy nie był w
stosunku do mnie ani wrogi ani przesadnie miły. Po prostu profesjonalny, a tu
takie coś :(