Gość: Ernesto
IP: *.core.lanet.net.pl
21.10.06, 11:44
Witajcie,
Od kilku lat jeżdzę na moim wysłużonym holendrze. Nie znam się na rowerach i
nie było mi to potrzebne, ponieważ mój środek lokomocji (ostatnimi czasy z
powodu masowych remontów środek lokomocji nr 1) nie sprawiał żadnych
problemów. Po prostu wsiadam i jadę. Ostatnio jednak stało się coś niemiłego.
Pękł łańcuch. I tak jak się spodziwałem - w miejscu łącznika, nie wiem jak to
się nazywa dokładniej, ale w miejscu gdzie ogniwo nie jast zamocowane na
rozklepanych po obu stronach nitach, ale tam, gdzie posiadada cieńką blaszkę
na jednej stronie. Blaszkę (lekko wygiętą) i ogniwo znalazłem na jezdni w
miejscu awarii (odskoczyło na jakieś 3-4m). Tego samego dnia udało mi się
blaszkę wyprostować i połączyć łańcuch. Przejechałem już 20km i nic się nie
dzieje. MOże dlatego, że spryskałem świeżo załączony łańcuch środkiem WD-40,
który poratował mnie już w niejednej opresji, niekoniecznie rowerowej. Z tego
co wiem WD jest zrobiony na podstawie nafty, więc nie do końca chce mi się
wierzyć, że to dobry i trwały środek do "pielęgnacji" łańcucha. Wychodzę
bowiem z założenia, że moja awaria wzięła się właśnie z braku odpowiedniego
poślizgu na łańcuchu, czy mam rację?
Pytanie moje jak dobrze zabezpieczyć się przed takimi numerami w przyszłości,
szczególnie, że planuję jeździć zimą mniej więcej 100km tygodniowo, a rower
trzymam w nieogrzewanym garażu.
Ernest