Gość: Klaudia IP: *.core.lanet.net.pl 22.10.06, 11:33 Napiszcie mi tu chopcy o waszych najgorszych kraksach rowerowych. Całuję i czekam. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: bike Re: Najbardziej spektakularna rowerowa kraksa IP: *.vserver.de 22.10.06, 12:19 yyyy podnieca cie to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klaudia :))) IP: *.core.lanet.net.pl 22.10.06, 12:55 Nie, po prostu jestem ciekawa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Re: :))) IP: *.korbank.pl 22.10.06, 18:58 > Nie, po prostu jestem ciekawa To radzę z prędkością 40 km/h wjechać w drzewo. Będziesz wszystko znać z autopsji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: | Re: :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 22:39 Albo sprobuj pokonac przejazd dla rowerzystow przez Wyspianskiego wzdluz pl. Grunwaldzkiego kiedy wylaczona jest sygnalizacja. Cztery dni temu prawie mnie autobus na nim przejechal (MPK, nr boczny 8085) i do tego baran-ignorant za kierownica zaczal na mnie bluzgac. Rozumiem jeszcze, ze jakis tam przyjezdny niedzielny kierowca nie nawykly do ruchu w miescie nie wiedzial co to jest przejazd dla rowerzystow, ale zeby kierowca zawodowy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jerychio Re: :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 23:51 kierwocy zawodowi sa w UK, u nas zostali amatorzy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maxikaz Re: :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.06, 10:21 Kiedyś, jak kupiłem nowiutki rower i jeszcze nie miałem co do niego odpowiedniego wyczucia podczas podjeżdżania pod dość wysoki krawężnik chciałem "podrzucić" przednie koło żeby na niego bezszelestnie wjechać. Niestety zbyt nisko podrzuciłem a krawężnik był naprawdę wysoki, koło wylądowało nie na krawężniku, ale centralnie W KRAWĘŻNIKU. Przednie koło zrobiło STOP! a cała reszta razem ze mną wywinęła finezyjnego jarząbka. Byłem na 100% pewien że mam już po przednim kole, bo uderzenie było naprawdę mocne. Na szczęście po sprawdzeniu stanu roweru okazało się to niezbyt groźne. Mi również nic się nie stało poza drobnymi otarciami :-) Odpowiedz Link Zgłoś
oizo Re: :))) 23.10.06, 11:37 mi niedawno przytrafił się dzwon z matizem, akcja działa się na karłowicach, piesza pielgrzymka pomykała sobie ul żmigrodzką a wokół niej krzątali się amatorzy poprzebierani w odblaskowe kamizelki starając sie kierować ruchem... jadąc w stronę mostu trzebnickiego na zielonym pozwoliłem sobie wjechać na przejazd przez ulice zawalną ... pech chciał że akurat pojawiła się luka w ogonku pielgrzymkowym i jeden z w/w amatorów zaczął machać kierowcom aut czekającym na zawalnej by zaczęli jechać ... stał niestety tak niefortunnie że ja jadąc wspomnianą ścieżką w ogóle go nie widziałem... gdy pojawiłem się na drodze dostałem strzała w bok od młodej dziewczyny która szybko ruszyła chcąc się przebić przez pielgrzymkę i nie sprawdziła czy coś akurat jej nie przecina drogi. Skończyło się na pogiętym kole i kilku siniakach. Żeby nie było że się nie upewniłem ... gdy na moment przed wjazdem na drogę sprawdzałem czy coś jedzie dziewczyna jeszcze stała :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :( Re: :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 02:14 zawsze wiedzialem, ze pielgrzymki to zagrozenie moralnosci i bezpieczenstwa Odpowiedz Link Zgłoś
oizo Re: :))) 24.10.06, 18:08 Gość portalu: :( napisał(a): > zawsze wiedzialem, ze pielgrzymki to zagrozenie moralnosci i bezpieczenstwa co Ty za bzdury gadasz ? bezpieczeństwo zostało zaniedbane przez faceta który nie miał bladego pojęcia o kierowaniu ruchem ... gdyby ten sam gośc "obsługiwał" marsz PO, PiSu, paradę równości albo inny pochód co głupiego wtedy byś napisał ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 11:15 slusznie, ze cie przejechal samochod, z takimi pogladami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tepe Re: :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 14:10 Bardzo rowerowa dyskusja. Odpowiedz Link Zgłoś
sledzik4 Re: :))) 25.10.06, 14:29 Ja miałem dzisiaj b. spektakularną. :(( O tym jednak innym razem, bo prawa ręka jest prawie "niczynna" (nadgarstek). Poza tym lewy bark, lewe biodro, lewe kolano b. mocno stłuczone (?) - okaże się po wizycie na pogotowiu. Odpowiedz Link Zgłoś
oizo Re: :))) 25.10.06, 15:30 Gość portalu: :) napisał(a): > slusznie, ze cie przejechal samochod, z takimi pogladami przeciez ja swoich poglądów nie przedstawiłem tylko skrytykowałem twoje :) a po tym co teraz napisałeś kończę tą nierówną walkę ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Re: :))) IP: *.korbank.pl 25.10.06, 19:06 Tak to wygląda, gdy ktos rzuci idiotyczny temat (wątku). Ja miałem poważny wypadek na rowerze rok temu lecz nie zamierzam nikogo karmić perwersyjnymi szczegółami. Mimo, że sprawności w łokciu już nie odzyskam (zgięcie mam na 50%), to cieszę się że mogę jeździć, i to praktycznie tak samo jak przed zdarzeniem (np. miesiąc temu 230 km w jeden dzień). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AntoniuS Re: :))) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.10.06, 00:12 Dwa lata temu, w Paczkowie, wjezdzamy z kolegami w miasteczko z górki, 25km/h bez pedalowania, z sakwami, --na drodze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawski Re: :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 00:30 a odszkodowanie zaplacil? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AntoniuS Re: :))) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.10.06, 00:54 O tym pomyslalem juz poniewczasie, a "w czasie" bylem w szoku wiec nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mag-ia Re: :))) 05.01.07, 08:18 A dlaczego pytanie skierowane jest tylko do 'chłopców'? ;) Ja miałam dwa wypadki - po pierwszym miałam głupawkę i się śmiałam, po drugim trzęsłam się i płakałam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rOMAN Re: :))) IP: *.korbank.pl 05.01.07, 18:11 > Ja miałam dwa wypadki - po pierwszym miałam głupawkę i się śmiałam, po drugim > trzęsłam się i płakałam Bo kobieta (jak się okazało) zmienną jest ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mag-ia Re: :))) 06.01.07, 16:53 A może sytuacja była zupełnie inna? ;) Moje wypadki to przy Twoim zaledwie maleńkie kraksy. Mam nadzieję, że wrócisz kiedyś do pełni sił i sprawności. Dużo zdrowia i szczęścia na dwóch kółkach życzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Re: Najbardziej spektakularna rowerowa kraksa IP: *.korbank.pl 05.01.07, 18:20 Ja może opiszę ciąg dalszy mojej "spektakularnej" kraksy. Uszkodziłem bark (zerwanie więzadła - uraz raczej banalny, zwłaszcza w zestawieniu z drugim) i bardzo poważnie łokieć (złozony przy pomocy 8 śrub i dwóch płytek). W lipcu usunięto mi druty z barku, w jesiemi miały być usunięte metale z łokcia. I tu zaczęły się schody. Najpierw zamieszanie z likwidacja szpitalą na JP II. Potem mając już wyznaczony termin zabiegu trzy podejścia z przyjęciem do szpitala - nieudane z powodu dużej ilości operacji. W końcu 3. bm. zostałem przyjęty i dziś miałem mieć zabieg. Moim pechem był fakt, że zostałem ustawiony na końcu kolejki, jako że mój przypadek był najprostszy. W końcu zostałem zaprowadzony do sali operacyjnej, gdzie okazało się, że pani anestezjolog mnie nie znieczuli bo jest za późno (13.30). Ortopedzi byli gotowi mnie kroić, ale baba się zbiesiła. Tak, że weekend spędzę w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
sledzik4 Re: Najbardziej spektakularna rowerowa kraksa 06.01.07, 20:08 Ładna, długa asfaltówka - podzielona na ścieżkę rowerową i chodnik. Ul. Dembowskiego: img290.imageshack.us/img290/6042/2202036nw1.jpg Gość z pieskiem idzie po swojej lewej - ja jadę po swojej prawej. W pewnym momencie piesek pana pociągnął na ścieżkę - za ścieżką trawka, drzewka. ;-) Widząc to, z daleka omijam go szerokim łukiem z lewej strony - zjeżdżając na część pieszą. Byłoby wszystko dobrze, gdyby ów ok. 60-ciolatek nie zabawił się resztką smyczy w Gina Kelly z "Deszczowej piosenki". Machał sobie smyczą (lewą ręką) jak on parasolką. Teraz to już się sam z tego śmieję i mówię sobie, że zostałem złapany na lasso. Właściwie to złapany został rower, a ja "pofrunąłem" sobie dalej, przecierając asfalt. Powoli wstałem, a jako że straszny ze mnie raptus, puściłem gościowi wiązkę ciepłych słów, że pewnie sami takiej nie słyszeliście. Gość nie wydobył z siebie ani słowa. Nawet mnie nie przeprosił. Na koniec naszej pogawędki ;-) zaproponowałm mu, żeby sobie wszedł z pieskiem na ulicę bez oglądania się czy coś nie nadjeżdża. Grubo ponad 20 tysięcy przejechanych kilometrów bez większej kraksy. Ci co już mnie znają, wiedzą żem kamikadze, ale taki "wypadek"? Jak się później okazało nie było żadnych złamań. Najbardziej ucierpiał prawy nadgarstek. Lewe żebra też mnie troszkę pobolały. Nic to - w porównaniu z uszczerbkiem na zdrowiu Romana. Odpowiedz Link Zgłoś