Ul. Księcia Witolda

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.11.01, 22:20
Niedawno mialem zaszczyt przebywac na ulicy ksiecia Witolda miedzy mostami
Uniwersyteckim i Pomorskim.Takiego syfu jaki tam panuje nie sposob opisac.
Brud, smieci walajace sie po ulicy, zaniedbany teren.Akurat wysiadala w tym
miejscu wycieczka turystow z Niemiec. I co oni sobie moga pomyslec o miescie?
Pierwsze wrazenie jest dla nich negatywne.Wydaje mi sie, ze doprowadzenie tego
miejsca do stanu uzywalnosci nie poinno nastreczyc zbyt duzo klopotow.
    • Gość: ninus Re: Ul. Księcia Witolda IP: *.dtvk.tpnet.pl 11.11.01, 23:12
      Wielu Niemcow przyjezdza do Polski z negatywnym nastawieniem, glownie
      mlodziez. Gdy bylam jeszcze w liceum, bylam przez tydzien w pewnej niemieckiej
      szkole w ramach wymiany uczniowskiej. I tam sie dowiedzialam jakie pojecie o
      Polsce ma tamta mlodziez. Oni bali sie do nas przyjezdzac bo mysleli ze u nas
      nie ma cieplej wody, pradu itd. Ciagle sie nas wypytywali czy mamy to i
      tamto...Ale nie ma sie co dziwic, w ostatni dzien pobytu dyrektor szkoly
      urzadzil pokaz slajdow przedstawiajacych nasz kraj. I wiecie co na nich bylo?
      Zdjecia kolejek przed sklepami jeszcze za komuny jak wszystko bylo na kartki,
      puste polki w sklepach, jakies wysypiska smieci, stara, rozwalona budka
      telefoniczna na zetony, zebrak na ulicy i tym podobne....Ja bylam tym
      oburzona, takie zdjecia pokazywane sa dzieciom w szkolach ze
      slowami "popatrzcie, tak wyglada zycie w Polsce". I potem mysli sobie taki
      Niemiec z Niemka ze u nas to tylko jest brud, bieda i zacofanie....
      pozdrawiam
    • Gość: geniusz Re: Ul. Księcia Witolda IP: *.dip.t-dialin.net 12.11.01, 14:04
      mialem nadzieje ze z tym multikinem cos zrobial tam interesujacego. A tak jak
      terza tam jest, to mozna sie bac przejsc przez odre. To jest tam tragedia.

      ja mam nadzieje, ze za kilka lat po prostu bedzie duza dyskusja jak wykorzystac
      te swietne tereny ( samo centrum miasta - duzo miejsca jak sie wywali koszary ).

      Tam mamy kilka zabytkow no i intreresujacy uklad urbanistyczny. Kepa dotyka
      centrum a lezy na wyspie miedzy bylol dzielnica robotnikow (nadodrze) i jedna z
      n bylych najlepszych dzuielnic wroclawia (legnicka). To jest ogrmny potencja,
      szczegolnie jak wroclaw chce lezec nad rzeka, czyli polaczyc jej brzegi z soba.
      • Gość: duzY A ja myślałem ... IP: *.dtvk.tpnet.pl 15.11.01, 11:37
        że porządek mamy miec dla siebie a nie dla Niemców. Czysta Dulszczyzna (a
        propos argumentacji). Jest w takim razie wyjście: zapraszajmy tylko niewidomych
        Niemców a będziemy mieli wspaniałe samopoczucie.
    • Gość: andrew Re: Ul. Księcia Witolda IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.01, 23:36
      Tak się składa za na Księcia Witolda mieszkałem do 18-go roku życia.
      Było to b.dawno/27 lat temu/.Pamiętam czasy gdy w miejscu gdzie
      jest dziura po TORPIAŚCIE był piękny park z ławeczkami. Milicja /wtedy
      było MO/ miała tylko 1 budynek i tam była jakaś ich szkoła.Jak Gierek
      w 1970 doszedł do władzy powstało tam zomo i całą część ulicy - wzdłuż
      Odry objęli w posiadanie - niszcząc między innymi piękne ogródki działkowe.
      Po drugiej stronie Odry był komitet wojewódzki pzpr.Jak jakiś kacyk partyjny
      odwiedzał ten komitet to naprzeciw-właśnie na ul.Witolda malowano ruiny
      aby nie szpeciły im widoku z okien .takie to były czasy.
      Teraz z sentymentem zaglądam na "moją" ulicę i z przerażeniem obserwuje
      jak jest zaniedbana.Cała Kępa Mieszczańska zasługuje na to aby zrobić tam
      centrum kulturalne z prawdziwego zdarzenia.Na EXPO byłoby jak znalazł.
      oj łza w oku się kręci !.
      • Gość: terka Re: Ul. Księcia Witolda IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.11.01, 00:02
        Gość portalu: andrew napisał(a):

        > Tak się składa za na Księcia Witolda mieszkałem do 18-go roku życia.
        A ja do 3 roku zycia. Zapamiętałam fragmenty mieszkania. Tam też moja rodzina
        przeżywała tragedie i radości. Tam zmarł mój starszy brat i urodził sie młodszy.
        Póżniej z rodzicami chodziłam na lodowisko, ale szybko to sie skończyło.
        Po latach chciałam odwiedzić "moje stare" mieszkanie. I właśnie wtedy okazało
        sie, że mój kolega właśnie nadzoruje rozbiórkę tego budynku (nr 45) i jest na I
        piętrze. A my mieszkaliśmy na IV. Kolega pokazał mi tylko widokówki jakie znalazł
        ukryte gdzieś w ścianach z przedwojennego Wrocławia. Pamiętam tylko, że na jednej
        z nich (kolorowej) była przedstawiona opera i obok główny komisariat policji
        niemieckiej (dzisiaj tam rosną drzewa). Od tamtej pory (pomimo braku czasu) z
        przyjemnością oglądam stare zdjęcia i widokówki ze starego wrocka. Czasem było to
        trudne, ale na szczęście jest coraz więcej takich stron w internecie. Odbiegłam
        od tematu. Chyba mi to wybaczycie.
        > Teraz z sentymentem zaglądam na "moją" ulicę i z przerażeniem obserwuje
        > jak jest zaniedbana.>
        > oj łza w oku się kręci !.
        Mnie również.
        Natomiast jeśli chodzi o brudy i takie tam. Wiemy gdzie mieszkamy. Nie da się
        ukryć, że nasze służby (włącznie z radą miejską) na to leją. Najważniejszy jest
        rynek i okolice.
        I kolejna historyjka. dawno, dawno temu (chyba w latach 70/80) w ramach wymiany
        studentów przyjechała do nas grupa ze związku zdradzieckiego. To był koszmar. Na
        dworcu odebraliśmy młodych ludzi (w naszym wieku) z kartonami (nie mieli
        walizek), w których poza ciucahmi mieli kupę żarcia, no i picia. Kiedy usiłowałam
        im wytłumaczyć, że u nas wszystko jest (a było) oni twierdzili, że chleb na
        wystawie w sklepie firmowym piekarni mamut przy ul. Sienkiewicza to atrapa, że
        masło to atrapa, że coś tam jeszcze to atrapa. Ale jak wyjeżdżali, to byli
        uśmiechnięci, zadowoleni. pierwszy raz w życiu widzieli film "pornograficzny".
        Nie pamietam tytułu, ale w jakimś filmie zachodnim była pokazana całująca się
        parka (hi, hi). Ubrani byli w mundurki z pewexu (a przecież wówczas oni, i my nie
        mogliśmy mieć dolarów!!!) itd., itp.
        No, i życie leci dalej!
        Pozdrawiam.
    • brytnej Re: Ul. Witolda Krochmala 16.11.01, 18:28
      Tak nalezy nazwac te ulice, bo b. Wojewoda nie cofnalby uchwaly Rady Miejskiej w sprawie Narodowosocjalistycznych Sil Zbrojnych, a poza tym, zupelnie jak x. Witold, rowniez ma niewatpliwe zaslugi w negocjacjach z Niemcami.
Pełna wersja